Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Absurdarka
Autor Wiadomość
Tequilla 
Rzułta rzaba


Posty: 2378
Skąd: niżne landy
Wysłany: 26 Czerwca 2007, 12:15   Absurdarka

Zauważyłem duże zainteresowanie absurdem wśród forumowiczów. Wobec czego proponuję zabawę w absurdarkę.


absurdarka to taka wyszukiwarka różnych definicji tylko, że wyszukuje hasła, których normalna wyszukiwarka raczej nie znajdzie. Należy podać odpowiedź, w formie definicji ( całkowicie zmyslnej i jeśli się da maksymalnie absurdalnej, ale powiedzmy, zachowującej pozory naukowości) - kategoria dowolna ( taka wikipedia inaczej). Kolejna osoba podaje odpowiedź na pytanie poprzednika.

Np.

Co to jest Dreśnik Wiśniakowaty?

Dreśnik Wiśniakowaty ( dresarus wisniarus) - owad z rodziny Durnowatych. Odkryty po raz pierwszy w 2006 roku na stadionie Legii Warszawa. Później odkrywany na innych stadionach, które okazały się jego środowiskiem naturalnym. Jego pancerzyk przypomina żywo dres marki Adidas ( stąd pierwszy człon nazwy). Samce mają zwyczaj zbierania małych kamyczków i drobin piasku. Ciakawa jest metoda lokomacji samców - okazuje się, że wykorzystują one do tego puste puszki po piwe - Dreśnik siedzi w środku i toczy się przed siebie. W czasie godów samce wydaja odgłos bardzo podobny do jednej z piosenek Michała Wiśniewskiego ( stąd drugi człon nazwy). Samice wybierają samców z większą liczbą kamyczków i szybsza puszką.
Profesor Stefan Maria Joanna Zyz wysunął bardzo śmiałą hipotezę na temat tych zwierząt. W trakcie badań okazało się bowiem, iż nie posiadają one praktycznie żadnego mózgu - a mimo to ich oryginalne i zdawałoby się inteligentne zachowania plasują je wysoko w świecie owadów. Według profesora w rzeczywistości są one mentalnymi pasożytami - znajdują ofiary wśród stadionowych subkultur młodzieżowych i telepatycznie podłączają się do ich mózgów wykorzystując az 50% jego objętości do własnych potrzeb. Dzięki temu profesor uznał ich inteligencję tylko za niewiele ustępującą inteligencji pszczół.

Badania laboratoryjne przyniosły też inne, zaskakujące odkrycia. Okazało się np, że skonfrontowanie Dreśników zyjących na stadionie Legii, z dreśnikami ze stadionu Widzewa doprowadziło do zazartej walki. Nie zawsze się tak jednak dzieje. Czesto dreśniki z róznych stadionów są do siebie przyjaźnie nastawione.

Dreśniki mają zwyczaj kamuflowania przez co przybierają barwy klubowe. Ostatnimi czasy odkryto innego owada z rodziny Durnowatych, kuzyna Dreśnika - mniej inteligentny, wykorzystuje jednak az 70% objętości mózgu zywiciela. Owada odnaleziono w kuluarach sejmowych, ale nie podjęto jeszcze szerszych badań nad Sejmnikowcem Oszustkowatym.

Następne pytanie do Absurdarki:

Jaki jest skład atmosfery na planecie Bundzia - Bundzia?

:)
 
 
Rafał 
.

Posty: 14544
Skąd: Że: Znowu:
Wysłany: 26 Czerwca 2007, 12:51   

Budzia-Bundzia - kolokwialna nazwa 5 satelity naturalnego gwiazdy :arrow: AXN-05116, odkryta w XXI w. przez A.Taqilatoniego u. :arrow: Wolczaniana. Powszechnie znana z pożaru upraw :arrow: gandzia-gandzia, wkskutek którego do atmosfery przedostały sie mld.ton substancji psychotropowych. Obecnie posiada status zamknięty. Patrz także :arrow: przemyt narkotyków, wojny kartelowe.


Chruściel paskudnik ?
 
 
Dabliu 
Marsjanin


Posty: 2265
Skąd: Wrocław
Wysłany: 26 Czerwca 2007, 13:54   

Nazwisko nieżyjącego autora tzw. "kryminałów turpistycznych", które przeniknęły do światowej literatury dzięki szerokiemu zastosowaniu spadochronów latyno-kanadyjskich, zwanych potocznie "latrynkami", ze względu na efekt, jaki wywoływały na spadającym z pełną prędkością spadochroniarzu. Podczas jednego z pokazów, w którym założono "latrynki" osiemnastu śmiałkom, udostępniano właśnie darmowe kopie jednej z powieści Chruściela Paskudnika, pt. "Niespodzianka z przestworzy". Ktoś rozpuścił plotkę, że autor jest wynalazcą słynnych "latrynek" i nakład powieści rozszedł się w oszałamiającej liczbie dwustu osiemdziesięciu milionów egzemplarzy. Tak ogromnego sukcesu nikt się nie spodziewał, a przed prawdziwą inwazją "kryminału turpistycznego" uchronił literaturę jedynie fakt, że cały wspomniany nakład utopiono w prawdziwej latrynie - jak mawiano - w hołdzie geniuszowi autora.
Pisarz zmarł w wieku czternastu lat na szkarlatynę wywołaną zbyt długim przebywaniem na świeżym powietrzu.

Wąż zwisłouchy?
 
 
gorbash 
Ufol


Posty: 4624
Skąd: Kraków
Wysłany: 26 Czerwca 2007, 13:59   

Wąż zwisłouchy - jeden z elementów wodnej armatury pożarniczej (patrz tez wąż pożarniczy, wąż strażacki). Służy do podawania wody jako środka gaśniczego.
Posiada zaczepy umozliwiajace instalaceje za uszami strazaka.

Rozróżniamy:
- węże ssawne W-52, W-52, W-75, W-110, W-150,
Są to węże mające wbudowany oplot druciany zapobiegający spłaszczeniu podczas zasysania wody z otwartego zbiornika (np. z rzeki). Służą zazwyczaj do zasysania wody, a także środka pianotwórczego. Nie są przystosowane do pracy z ciśnieniem wyższym niż atmosferyczne. Węże W-25 i W-52 są stosowane zazwyczaj do zasysania środka pianotwórczego za pomocą zasysaczy liniowych i autopomp pożarniczych

Standardowe długości wynoszą:

* dla węży ssawnych W-25 i W-52 - 1 m
* dla węży ssawnych W-75, W-110, W-150 - 2,4 m i 1,6 m

*
- węże tłoczne W-25, W-52, W-75, W-110, W-150,

Są to węże bez drucianego oplotu, łatwo zwijalne, mające wewnątrz koszulkę z tworzywa (zmniejszający opór podczas tłoczenia wody) Służą do tłoczenia wody, a także wodnych roztworów środka pianotwórczego do miejsca pożaru.

Standardowe długości wynoszą:

* dla wszystkich rodzajów węży - 20 m i 15 m


Wszystkie węże muszą mieć nasady umożliwiające podłączenie ich z jednej strony do motopompy (lub autopompy) zaś z drugiej do prądownicy (węże tłoczne) i smoka ssawnego (węże ssawne).



Maldziągwa?
_________________
You say coke I say caine.
 
 
 
Adashi 
Cyberpunk


Posty: 16537
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: 26 Czerwca 2007, 23:26   

Maldziągwa - slangowe wyrażenie oznaczające kobietę lekkich obyczajów, a także niekiedy po prostu kobietę; forma rozpowszechniona pośród subkultur młodzieżowych, źródłosłów niejasny.

Fafkulce?
_________________
He'd told her that Poland, from the air, looked like Kansas as farmed by elves
William Gibson - Pattern Recognition
 
 
hrabek 
Kapo di tutti frutti


Posty: 12475
Skąd: Szczecin
Wysłany: 27 Czerwca 2007, 09:41   

Fafkulce - (liczba pojedyncza: fafkulec) potwory tworzące przyszłość. Jak wiadomo istnieje tylko teraźniejszość. Tworzona jest na bieżąco przez fafkulce, a następnie, gdy przeminie, pożerana przez langoliery, opisane przez Stephena Kinga w zbiorze Czwarta po północy.

Fafkulce są ssakami jajorodnymi, mocno owłosionymi. Nigdy się nie myją, żyją przeciętnie dwadzieścia dni. Niepotwierdzona hipoteza mówi, że przybyły z kosmosu i brały udział w stworzeniu naszego świata. Wielka Księga Proroctw mówi, że jeśli fafkulec spotka się z langolierem, nastąpi koniec świata.

Bulbulator?
_________________
5 zdań na temat
 
 
Tequilla 
Rzułta rzaba


Posty: 2378
Skąd: niżne landy
Wysłany: 27 Czerwca 2007, 12:21   

Bulbulator ( od ang. bulb) - jedno z najnowszych osiągnięć w dziedzinie psychoelektroniki. Przypomina żarówkę, jednak dzięki specjalnym czujnikom, reaguje na nastroje domowników. Powoduje to zmianę długości i natężenia światła ( tzw. światło lecznicze) na takie, które lepiej redukuje niekorzystne zmiany. Może działać antystresowo, pobudzająco, zmniejszać smutki, czy depresje.
Wciąż w fazie testów, ale firma Philips zapowiada wprowadzenie Bulbalatora do masowej produkcji już w 2010 roku

Patrz--> (psychoelektronika, inteligentna żarówka)



Płatopaśnienie wsteczno - wszeteczne?
 
 
Titus Pullo 
Luke Skywalker


Posty: 213
Wysłany: 27 Czerwca 2007, 15:34   


Płatopaśnienie wsteczno - wszeteczne
śmiertelna choroba wirusowa wywoływana przez wirusy z rodziny Vafanculovirus, atakująca centralny układ nerwowy. Objawami są drgawki, bezsenność oraz znacznie podwyższona aktywność seksualna. Chory dąży do kopulacji ze wszystkimi osobami i przedmiotami znajdującymi się w jego polu widzenia, co w krótkim czasie prowadzi do śmierci z wyczerpania. Terapia polega na podawaniu bodźców obniżających popęd płciowy. W roku 2007 przełomowego odkrycia dokonał Holender, profesor :arrow: P.R. Anorboomas aplikując chorym na P w-w zdjęcie poseł :arrow: Danuty Hojarskiej.


:arrow: Weniskuliusz
_________________
I have simpler tastes. I like to kill my enemy, take their gold and enjoy their women. That's it. Why tie yourself to one? Where's the flavor? Where's the joy?
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13419
Skąd: FF
Wysłany: 1 Lipca 2007, 17:42   

Weniskuliusz - choroba polegająca na znicieniowieniu inteligentnym męskich narządów płciowych. Nazwa bierze się z dogłębnej znajomości klasyki rzymskiej przez te nicienie, najprawdopodobniej ze źródeł genetycznych (przyłączenie DNA Cycerona - nedawno wykryto, że miał nicienie).


Ollup sutit?
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Tequilla 
Rzułta rzaba


Posty: 2378
Skąd: niżne landy
Wysłany: 3 Lipca 2007, 08:52   

Ollup sutit - pozdrowienie Indian z plemienia Utiti oznaczające dosłownie : " Niech wielki konserwant będzie z Tobą"

Plemię Utiti zostało odkryte w latach 30-tych XX wieku, na pograniczu USA i Kanady przez antropologa Adolfa Stauna. Był to ich pierwszy kontakt z cywilizacją ( żyli jeszcze w epoce kamiennej). Wydarzenie to stało się niemałą sensacją, ale antropolodzy powrócili w ten rejon dopiero w latach 50- tych. Ku swojemu ogromnemu zdumieniu stwierdzili, że przez ten czas Utiti zostali odkryci przez turystykę. Profesor Ballard, prowadzący drugą ekspedycję natychmiast podjął działania w celu odizolowania Utiti od zgubnego wpływu cywilizacji. Ich stanowisko stało się rezerwatem zamkniętym. Jednakże kilkunastoletni wpływ turystyki pozostawił trwałe ślady w mitologii i wierzeniach Utiti.
Najwyższym Bóstwem w ich panteonie jest obecnie Wielki Konserwant ( antropolodzy przypuszczają, iż zastąpił Manitou). Według Utiti Wielki Konserwant stworzył świat w kształcie ogromnej puszki i musi trwale nawiedzac go swoim tchnieniem, aby ten nie uległ popsuciu.
Utiti mają jednak wiele pomniejszych Bóstw, bardziej namacalnych i mocniej związanych z materialnymi aspektami zycia.
Do najważniejszych należą
Bigmak i jego zona Kola - przedstawiania jako wielka bułka z kotletem i butelka napoju ( jeden ze szczepów czci boginię Pepsi, jako prawowitą małżonkę Bigmaka - na tym tle dochodziło już do wielu wasni plemiennych)

Fiszendczips - brat Bigmaka, najczęściej jako ryba, z wbitym w głowę kawałkiem ziemniaka.

Dwie wazne, boskie rodziny:

Sodu - której głównym bóstwem jest Benzoesan
i Potasu

Nalezy również wymienić duchy przyrody - E550, E348, E711 itd., oraz Glutaminian- siłę sprawczą, przez którą przemawia Wielki Konserwant

Bóstwem negatywnym ( choć dwa plemiona czczą tego własnie Boga, jako dobrego, Bigmaka zaś uosabiają ze złem) jest Kejefsi - Bóg Pieczony Kurczak.

Niektórzy Utiti wierzą tez, że świat jest butelką wody gazowanej i jego kres nastapi wówczas, gdy woda całkowicie wywietrzeje. Związany z tym jest ciekawy rytuał puszczania wiatrów, które ma na celu utrzymywanie odpowiedniego poziomu gazu i bąbelków, a więc tym samym ( jak twierdzą Utiti) ratowanie świata przed zagładą.

Nowożytna Mitologia Utiti nie jest jeszcze poznana do końca, ale badania nad nią prowadzi przynajmniej kilka ośrodków antropologicznych na całym świecie.

Patrz też --> religie spożywcze, Hamburgeryzm.

Giert Ych?
 
 
Słowik 
Cynglarz

Posty: 4931
Skąd: Kraków
Wysłany: 4 Lipca 2007, 12:54   

Giert Ych - według jeden z teorii, ostatni z Wielkich Romów, bocznej gałęzi ewolucyjnej rodziny Ychowatych, nieuchronnie i bezpowrotnie skazanej na wymarcie, na skutek obecności w organizmie wirusa leksykalno-werbalnego Om. Wirus ten, raz zakorzeniony, daje się usunąć tylko i wyłącznie razem z głową osobnika. Najnowsze badania wykazuję, że Giert Ych bez głowy nie potrafi utrzymać się przy życiu.
Wielki Matwiej, przeciwnik teorii ewolucyjnej, a zarazem przedostatni z Wielkich Romów, uważa iż to bzdury.

Listefka?
_________________
I'd rather have a bottle in front of me than a frontal lobotomy.
 
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13419
Skąd: FF
Wysłany: 1 Sierpnia 2007, 14:09   

Listefka - brązowy odpad produkcyjny z przemyśle zegarków ciężkich. Ceniony ze względu na możliwość reakcji z upływającym czasem, co owocuje jego zabiciem.

Kiwołs alliuqet?
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Tequilla 
Rzułta rzaba


Posty: 2378
Skąd: niżne landy
Wysłany: 3 Sierpnia 2007, 15:14   

Kiwołs alliuqet - tajemnicze zwierzę widywane w okolichach Jukatanu. Z wyglądu przypomina wielkiego, półtorametrowego słowika. Miejscowi twierdzą, że często ukazuje się po wypiciu butelki tequilli dlatego doniesienia te nie są traktowane poważnie. Jednakże w 1995 roku pan Pablo Garcia wykonał zdjęcie rzekomego stwora. Do dziś nie udowodniono, że zdjęcie jest falsyfiktaem.

Szuszunaki?
 
 
mBiko 
Кощей


Posty: 17377
Skąd: The Boat
Wysłany: 3 Sierpnia 2007, 21:25   

Szuszunaki są rozpowszechnionymi wśród południowych Kałmuków ozdobami rodowymi, ich kształt, sposób noszenia oraz materiał, z którego są wykonane uzależnione są od statusu i funkcji noszącego. Powszechnie wiadomo, że srebrne szuszunaki przynależą wodzom i szamanom. Ciekawym zastosowaniem szuszunaków są kałmuckie zwyczaje weselne. Najbardziej znanym jest rupi, w którym narzeczony zakłada przyozdobionego liśćmi ostrokrzewu szuszunaka ciotecznego stryja ze strony babki swojej przyszłej żony na lewe ucho, koniecznie używając do tego szpikoli.


Zasada Pimbika?
_________________
Wcale nie jestem pod wypływem kolaholu niek jaktórzy w zas pogli momyśleć.
Nie niestem jawet wpiłowie tak pojany jak pożecie mymyśleć.
 
 
Tequilla 
Rzułta rzaba


Posty: 2378
Skąd: niżne landy
Wysłany: 9 Stycznia 2008, 11:53   

Zasada Pimbika - mocno kontrowersyjna i w zasadzie czysto hipotetyczna zasada, wprowadzona przez językoznawcę i socjologa Ahura Pimbika, a mówiąca, że wulgaryzacja języka połączona z próbą zachowania językowej elokwencji ( czyli w tym przypadku długich, rozbudowanych fraz) może prowadzić do wymierania społeczeństw.
Swą tezę Pimbik oparł na badaniach nad tajemniczymi zwojami z Umba- Umba zawierającymi informacje na temat języka neandertalskiego ( zwoje co nalezy podkreślić nigdy nie zostały uznane przez oficjalną naukę i uważa się je za falsyfikat, pomimo, że zostały napisane w języku wczesnosumeryjskim)

Otóż analizując słowa i zdania zawarte na zwojach z Umba- Umba Pimbik wyróżnił trzy okresy w kulturze językowej neandertalczyka. Język wczesnoneandertalski wyrózniał się elokwencją i formami grzecznościowymi, przykładowo:
Przepraszam bardzo, czy mógłbym dostać ten stek z mamuta? ( po neandertalsku yhhy huh yhhhu huu huh hu)
Przepraszam bardzo chciałbym z panią kopulować. ( yhuu huu yhhhy huyy yuuhu)
Przepraszam bardzo ale muszę uderzyć pana moją maczugą ( yyyhy hyyy huuy yuuhuy yhhu)
Jak widac w tej fazie językowej dbano o szeroko rozumianą uprzejmość i dobre maniery. Niestety jak twierdzi Pimbik w strukturze języka neandertalskiego zaszły nieowracalne zmiany i wyewoluował on w tzw. średnioneandertalski, głównie za sprawą używania brzydkich wyrazów, jak np: " na jaja mamuta!"( yhhy hhuu) , "na trzewia szablozębnego tygrysa!" ( yuuhyy hyhuu) i innych, jeszcze brzydszych.
Tragedią jednakże według Pimbika okazało się wynalezienie ( jeśli można użyć tego słowa) tzw. brzydkich wyrazów przecinkowych. Pimbik słusznie zauważa, że pojawiają się one w każdym praktycznie języku ( w języku polskim jest np. nieładne słowo na k), wszakże język neandertalski ( tzw. nowonenadertalski) stworzył bardzo długie brzydkie wyrazy przecinkowe, czasem cała zdania, któych używanie, wymuszone modą i przyzwyczajeniem prowadziło do nerwic, a w rezultacie agresji i bezpłodności. Pimbik podaje przykład w którym występuje przekleństwo " na większe, czarne cętki leoparda, ale chodzi o te naprawdę czarne i duże cętki - yhhyu uuhyu huuyy yyyuhy huuyyhy yhyh huuy yyyhu)
"No więc idę sobie ( na większe czarne cętki leoparda...) patrzę ( na większe...) a tu leży kobita ( na większe...!), normalnie (na większe...!)...."

Ostatecznie jednak zdaniem Pimbika neandertalczyków wykończył jeden wyraz, wyjątkowo długie przekleństwo, które znamy tylko w wersji neandertalskiej ( yyhuuhuyyyhuuyyyhuhuyyyyhyuuhyyyyhuuuhyyyyyhuuyyyyyhu). Wymawianie go, jako brzydkiego wyrazu przecinkowego ( a więc co drugie, trzecie słowo ) dodatkowo ne jednym wdechu prowadziło bardzo czesto do uduszeń. Według Pimbika to, a nie ludzie z Cro- Mangon było przyczyną wymarcia neandertalczyków.
Możnaby powiedzieć, iż pomimo tylu wynalazków, zabrakło człowiekowi neandertalskiemu wynalazku jednego - krótkiego przekleństwa.

Zero prostopadłe?
_________________
"Could you look an animal in the eyes and say to it, 'My appetite is more important than your suffering'?" Moby
 
 
Hoob 
Jaskier


Posty: 79
Skąd: inąd
Wysłany: 26 Lutego 2008, 00:37   

Zero prostopadłe (inaczej: zero prostopadłe lub zakamuflowany pigmej) - w terminologii piłkarskiej liczba goli strzelonych przez jedną bądź dwie drużyny lub też sędziego technicznego, która to liczba poprzedzona jest co najmniej setką podań prostopadłych - a nawet równoległych - w stosunku do pewnego kibica na trybunach, którego przed meczem wybierają kapitanowie obu zespołów, sędzia główny i Andrzej. Kibicem tym jednak nie może być kobieta wysoka, niska ani taka sobie, mężczyzna wysoki, niski ani taki sobie jak również dziecko wysokie, niskie lub takie sobie. Toteż zero prostopadłe nie występuję w większości meczów, chyba że na trybunach zasiada jakaś zbłąkana wiewiórka, względnie Fletopian, Grąźliwa Murchla, Suoń Bogdan lub Robert Janowski z "Jaka to melodia".
Zero prostopadłe wspaniale smakuje z bitą śmietaną.


Cóż to Fletopian? Proszę o definicję!
_________________
Hm. Zjadłem się.
Ó.
 
 
 
jelun 
Sky Captain


Posty: 156
Skąd: Szczecin
Wysłany: 31 Sierpnia 2008, 20:25   

To rodzaj fleta posiadającego klawisze ktory jest wielkości małego samochodu kompaktowego. Można z niego wydobyć około 10 dźwieków lecz krąża legendy że sa ludzie ktorzy potrafią wydobtc nawet 12,5 dźwięka ^^

Proszę o definicje : Pici Polo
 
 
 
Krwawy lolo 
Sky Captain


Posty: 160
Skąd: Szczecin
Wysłany: 31 Sierpnia 2008, 21:09   

Wiecie że gościuł potrafił gasić świeczki głosem? Tak było w pogromcach mitów! właśnie on miał 12,5 oktawy czy czegoś takiego

:wink:
 
 
Agi 
Modliszka


Posty: 39100
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 31 Sierpnia 2008, 21:30   

Cytat
Wiecie że gościuł potrafił gasić świeczki głosem? Tak było w pogromcach mitów! właśnie on miał 12,5 oktawy czy czegoś takiego
Krwawy lolo, to nie jest definicja, zacznij pisać na tema, albo powstrzymaj się! :|
 
 
make8 
Gollum

Posty: 23
Skąd: Kraków
Wysłany: 6 Sierpnia 2009, 10:35   

Pici polo-zwana też gminnie tyrprumexem, forma przetrwalnikowa zielono-fioletowego ameboidalnego (z upodobań kulinarnych) pierwotniaka. Nauka wypiera się znajomości z nim, choć nazwa Silentex Polo Piciskic, jest mu przypisana od zarania dziejów. Nie wiadomo o nim wiele. Próby obserwacji mikroskopowej kończyły się demolką laboratorium, przez rozwścieczone okazy, przy pomocy sztachet i wysublimowanej kpiny, ironi oraz sarkazmu wobec prsonelu.

zdefiniujcie proszę: Gromadne zumki.
 
 
nimfa bagienna 
Beastmaster


Posty: 2196
Skąd: z bagna
Wysłany: 6 Sierpnia 2009, 14:04   

Gromadne zumki - niszowe perfumy używane powszechnie przez pensjonariuszy zakładów karnych przebywających na przepustce.
Ich nuta głowy jest waniliowo-słodka, cynamonowo-korzenna z subtelnym akcentem rodzynkowo-owocowym. Podąźająca za nią nuta serca niesie ze sobą delikatny aromat kajdaniarskiego żelaza. Użytkownicy perfumują gromadnymi zumkami okolice nadgarstków. Po ulotnieniu się nuty serca ich przeguby wydzielają silny zapach żelaza, jakby przez wiele lat nosili na nich źelazne okowy. Dzięki temu użytkownicy gromadnych zumek wciąź mają wraźenie, że przebywają w swym ulubionym miejscu odosobnienia.

Chrzęskrzyboczek paciorkociewiczokrzysztofoniczny. :mrgreen:
_________________
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.
 
 
Gwynhwar 
Tarmogoyf


Posty: 9817
Skąd: Z forum SF
Wysłany: 6 Sierpnia 2009, 14:40   

Chrzęskrzyboczek paciorkociewiczokrzysztofoniczny- bakteria powszechnie występującą na ludzkiej skórze. Rozwija się w wilgotnym środowisku wnętrza dłoni, by w upalne dni rozmnażać się poprzez podział. Połknięta, wchodzi w kolejny etap rozwoju już w środku ludzkiego ciała, w rezultacie doprowadzając żywiciela do śmierci.
Późne symptomy to między innymi: wodowstręt, wysypka w kształcie napisów na skórze (typu "myj ręce", "ty flejo").




Robolec zmiennopyski ^^
 
 
terebka 
Filippon


Posty: 3843
Skąd: Nowogródek Pomorski
Wysłany: 6 Sierpnia 2009, 19:51   

Robolec zmiennopyski, takoż R. dwujęzorzec. Gromada: ssaki; podgromada: ssaki spotniałołape; rząd: dupowłazy; rodzina: dziobakowate. Osoba spełniająca się w pracy fizycznej, żyjąca dla niej, poza nią świata nie widząca. Potocznie: fizol pospolity. Niewskazana jest dyskusja o przełożonym za jego plecami, w przytomności Robolca. Jest pewnym, że doniesie, taki już R. ma charakter. Z drugiej strony to właśnie R. prowokuje takie rozmowy, mącąc i czyniąc cichy sabotaż, narzekając a jednocześnie słuchając bacznie i notując w pamięci nazwiska dyskutantów. Ich obecność w ekosystemie zakładu pracy jest ma charakter zmienny i krótkotrwały. Z reguły Robolec nie robi oszałamiającej kariery, i często zmienia ekosystemy. Z niektórych, błędnie uznawany za pasożyta, usuwany jest siłą. Z reguły jednak znalezienie kolejnego ekosystemu nie zajmuje mu dużo czasu.



Pszczytnik buraczkowy.
_________________
SZORTAL
Szortal Na Wynos - Wydanie Specjalne
 
 
 
Meurglys 
Frodo Baggins


Posty: 125
Skąd: Lublin
Wysłany: 11 Lipca 2010, 04:22   

Pszczytnik buraczkowy - mały owad z rodziny buraczkowców pszczytnikowcowych (Pszczytnikus Betanis), zamieszkujący niegdyś rozległe obszary wschodniej Syberii, Północnej Korei, a także Kamczatki i Czukotki. Ceniony ze względu na swój rzadko spotykany metabolizm, opierający się na zachodzącej w śledzionie owada tzw. podwójnej syntezie Kałmanawardzego-Smitha. P. b. zalicza się do koprofagów, ponieważ oprócz swojego głównego pokarmu - buraczków - spożywa powstałe po ich przetrawieniu odchody pod postacią wody w proszku. Z istnieniem pszczytników buraczkowych wiąże się mało znana ciekawostka. Kiedy radzieccy uczeni w 1956 ogłosili, że wynaleźli wodę w proszku (niezależnie od pszczytników, również 1956) stanął przed nimi nowy problem - Rosjanie nie wiedzieli bowiem w czym swój wynalazek rozpuszczać. Pszczytniki wiedziały, jednak nie chciały powiedzieć. W następstwie odmowy złożenia szczegółowych zeznań przez przedstawicieli rosyjskiej populacji pszczytników buraczkowych, ponad cztery miliony tych stworzeń zostały zapędzone do katorżniczej pracy w syberyjskich łagrach, co doprowadziło do gwałtownego rozwoju radzieckiego przemysłu spirytusowego w oparciu o tanią w produkcji wodę w proszku, a co za tym idzie do znaczącego wzrostu poziomu alkoholizmu w radzieckim społeczeństwie oraz wyżu demograficznego. W rezultacie wieloletnich represji populacja pszczytników buraczkowych została zredukowana do trzech tysięcy osobników, które w roku 1960 udały się na emigrację z przyczyn politycznych. Obecnie pszczytnik buraczkowy jest gatunkiem znajdującym się pod ścisłą ochroną.



Gieorgij Jaksratokwili
_________________
Czołem wbijając gwoździe w podłogę.
 
 
Nina Wum 
King Kong


Posty: 840
Skąd: Warszawa
Wysłany: 9 Kwietnia 2011, 10:01   

Gieorgij Jaksratokwili (właść. George Long Sitting) urodzony w 1954 r. w Getagrip w stanie Minnesota (USA) twórca oraz wybitny przedstawiciel nurtu w poezji, zwanego :arrow: radykalnie dogłębnym (patrz także: :arrow: literatura wydalnicza, :arrow: Wydarte z trzewi.) Założyciel i pierwszy redaktor naczelny kwartalnika literackiego Gazy Jelitowe.
Syn Madeleine Long Sitting, z zawodu wypychaczki zwierząt, oraz bliżej nieznanego akwizytora broszur nawołujących do kontaktu z Obcymi. Miarodajne źródła (patrz: Ernestina Wyndham Thorough, Czterdzieści lat podglądania moich sąsiadów w Getagrip, 1976, wyd. własne) podają, iż akwizytor miał na imię Giorgi.
Hipoteza ta wyjaśnia, dlaczego zaledwie 15-letni przyszły poeta przyjął gruzińsko brzmiący pseudonim. Z kolei zajęcie matki niewątpliwie miało wpływ na trwale obecną w jego twórczości fascynację :arrow: wnętrzem.
Wkład Jaksratokwiliego do historii poezji jest ceniony, ponieważ zaproponował on względnie świeżą tematykę w nowatorskiej formie( :arrow: cykl elegii Porcelana i odmęty.) Natomiast jego wiersze są niedobre. Są wręcz tak złe, że straszy się nimi nieletnie staruszki tudzież krnąbrnych adeptów wydziału literatury University of Minnesota. W Słowniku slangu studenckiego wydanym nakładem tejże uczelni w roku 1989 od hasła: "go read some Yaqsratoquili" prowadzi odnośnik do "eat shit and die."

Kontakt z Obcymi rozwija się kiepsko, toteż poeci wogońscy( :arrow: Wogonowie) nie usłyszeli jeszcze o Jaksratokwilim.
Gdy już to zrobią, na pewno się ucieszą.

Dyrpanie cimciambuliczne, na ukos.
_________________
www.ninawum.com
A tu moja biżuteria: https://www.etsy.com/shop...rty?ref=si_shop
 
 
hundzia 
Jaskier


Posty: 81
Skąd: Wyspa D(r)eszczowców
Wysłany: 6 Maj 2011, 23:45   

Dyrpanie cimciambuliczne - szczególne zachowanie poprośników upierzastych, pochodzące pierwotnie od psiokątnych bioform aspołecznych, zaadaptowane jako zawołanie godowe w późnej erze wywczasu, obejmujące wiele skomplikowanych czynności, właściwych danemu gatunkowi.
U wielu gatunków poprośników w okresie dyrpania samce staczają ze sobą walki ku radości przyglądających się samic i przybierając osobliwe pozy, wydają również charakterystyczne głosy. Nadymają worki powietrzne na szyi i uwypuklają mocno pigmentowane, nagie części ciała, szczególnie w okolicy wola i spodniej strony szyi, gwałtownie tupiąc i przebierając nogami.

Dyrpanie cimciambuliczne może przebiegać w kilku fazach:
na opak - gdy samica zamienia się miejscem z samcem i wychodzą z tego tylko same nieprzyjemności, głównie dla samca.
na ukos - gdy samica jest nieprzychylna samcowi i zamiast kupra obdarza go tylko złymi spojrzeniami.
na gminnie - gdy samiec idzie na gminno i szuka nowej samicy.

Zabaczyk
_________________
Skrzypią mi gąsienice. Na motyle nie mam chyba co liczyć...
 
 
Beata 
Indiana Jones


Posty: 424
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 24 Grudnia 2018, 15:27   

Jaki piękny wątek! :omg: I zdecydowanie wart odświeżenia. :twisted:

Zabaczyk (l.poj.), zabaczyki (l.mn.), pojęcie używane zazwyczaj przez osoby dwujęzyczne (polski, rosyjski), choć nie jest to regułą, określające rzecz lub czynność, która została zapomniana lub nie została dokonana, z. jest złożeniem rosyjskiego zabyć (zapomnieć) i haczyka (w znaczeniu symbolicznym, :arrow: mnemotechnika); nie jest z. zapomniana przez wędkarza rosówka albo inny robal wijący się na haczyku (przyjęcie kształtu h. następuje w wyniku naturalnie zachodzącego procesu), natomiast z. jest zdecydowanie niewyniesienie śmieci, mimo otrzymanego wcześniej wyraźnego polecenia i obietnicy, że będzie się o tym pamiętało; z. powodowane chęcią zachowania gatunku, powodują wyprostowanie mentalnych haczyków, a przy tym wykazują naturalną predylekcję do :arrow: mimikry, którą wykorzystując, z łatwością oddziałują na otoczenie :arrow: wirusy.
Niektórzy domorośli badacze wywodzą etymologię z. od "zobacz, zapomniałem", :arrow: ekspiacja, jednakowoż wyjaśnienie to, jako koncentrujące się wyłącznie na skutkach działalności z., poważni badacze uznają za niesatysfakcjonujące.
Zabaczyki - choć na co dzień o nich się nie pamięta - są głęboko zakorzenione w naszej tradycji kulturowej, pisało o nich wielu poetów, m.in. :arrow: Tuwim, J., Figielek (cytowany poniżej). Wyróżniony dwuwiersz został zapomniany/wymazany z pamięci, co stanowi ostateczny dowód istnienia zabaczyków i ich destrukcyjnego wpływu na harmonijne relacje społeczne.
Raz się komar z komarem przekomarzać zaczął,
Mówiąc, że widział raki, co się winkiem raczą.
Zabaczyków też stado widział on na dębie,
na haczykach zwisały, każdy prosty w kłębie.

Cietrzew się zacietrzewił, słysząc takie słowa,
Sęp zasępił się strasznie, osowiała sowa,
Kura dała drapaka, że aż się kurzyło,
Zając zajęczał smętnie, kurczę się skurczyło,
Kozioł fiknął koziołka, słoń się cały słaniał,
Baran się rozindyczył, a indyk zbaraniał.


Ruraryzacja infrastruktury
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group