Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Navajero 
Kaznodzieja


Posty: 2441
Skąd: Shangri - La
Wysłany: 8 Stycznia 2019, 12:30   

Dziękuje, ale raczej nie prowadzę dyskusji na takim poziomie, uwaga o argumentach ad personam była zabawna w Twoich ustach :)
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 8 Stycznia 2019, 15:04   

Wedle życzenia. Jak dotąd nie poprowadziłeś żadnej dyskusji, poziom zaimplementowałeś sam. I mówiłem, skończ z sofistyką i głupim aluzjami panie Kali bo słabo sobie radzisz. Będziesz miał coś do powiedzenia w temacie dyskusji to pewnie i poziom się zmieni. A tak, faktycznie, szkoda czasu.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
dziko 
Yoda


Posty: 933
Skąd: Warszawa
Wysłany: 8 Stycznia 2019, 21:54   

Amber mam w wydaniu zbiorczym "Complete Chronicles of Amber" jednotomowy - 1000+ stron, ładne na półce, okropnie niewygodne w czytaniu. Czytałem na razie tylko pierwszą księgę, podobało się, ale bez zachwytów. Językowo (w oryginalne) jest IMHO bardzo dobre, natomiast jestem w stanie zrozumieć, że dla wielu przyjęta konwencja będzie niestrawna. Styl, w jakim napisany jest Amber, jest niejako jawnym przeciwieństwem szkoły współczesnej jeśli chodzi o gęstość narracji, charakter dialogów, naturalizm, PoV. Mi nasuwa się pewne skojarzenie z "The Broken Sword" Andersona (1954) - książka bardzo fajna, no ale choćby to, co Andersona robi w jednym akapicie, teraz się robi na 800 stronach, tak się czasy zmieniły.

Z rzeczy czytanym - żenująco późno, no ale w końcu przeczytałem A Clockwork Orange Burgessa. Lektura sprawia niesamowitą frajdę, bo w końcu te osiem lat nauki rosyjskiego w ubiegłym wieku się na coś przydało :wink: "Pomarańcza" wygrywa zresztą językiem i klimatem, bo jako dystopia już chyba takiego wrażenie nie robi (IMHO mocniejsze jest dużo mniej znane "Random Acts of Sensless Violence" Womacka). Zgadzam się z tymi, co uważają ostatni rozdział za nieporozumienie :-)
_________________
pozdrawiam - Bartek
Dzikopis
 
 
bio 
Kolega Dąbczak


Posty: 738
Skąd: Dorzecze Wilgi
Wysłany: 8 Stycznia 2019, 22:53   

Jeśli kto chciałby się przekonać, czy dziko nie łże, to przypomnę, że Chaotyczne akty bezsensownej przemocy Womacka ukazały się w 2001 w serii Kameleon Zyska, w tłumaczeniu znielubionego przez legion za sprawą przekładu Władcy Pierścieni Jerzego Łozińskiego. Powieść u nas, jak to u nas przeszła bez echa.
_________________
Czy pogoda, czy słoneczko, dzieci w tańcu się zakręcą. Wychowawca z długim kijem nigdy dziecka nie uderzy. Raz, dwa, raz, dwa. Już odgruzowany plac jest.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 10 Stycznia 2019, 13:25   

Polska Piastów - Paweł Jasienica

Wrzuciłem na storytelu trochę z braku laku. Dotarłem do połowy i dałem spokój. Nie żeby było jakoś bardzo złe ale złożyło się kilka elementów a głównie fakt, że się znudziłem. Bo tak naprawdę ja to wszystko wiem, zabrałem się za lekturę 25 lat za późno. Druga rzecz to wiek dzieła. Jednak odrobinę się pozmieniało. A trzeci powód to zbytna nonszalancja Jasienicy przy interpretowaniu faktów. Nie zawsze zgadzam się z przedstawionymi koncepcjami. Ot i tyle.

Potem zacząłem słuchać najnowszego Wegnera - Każde martwe marzenie. Porzuciłem po niecałej godzinie. Nie byłem w stanie skupić uwagi, kompletnie mnie ta opowieść nie interesowała. Może za mało cierpliwy jestem, może stary.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Chal-Chenet 
cHAL 9000


Posty: 27797
Skąd: P-S
Wysłany: 18 Stycznia 2019, 12:05   

Michał Cetnarowski - I dusza moja
Zacznijmy tak - powieść jest bardzo dobrze napisana, Cetnarowski ma świetny styl, dzięki czemu lektura płynie.

Ale co do samej fabuły, cóż... Jest dobrze, ale kilka zastrzeżeń mam. Jak na książkę o szkolnej masakrze, mało tu masakry. Scen strzelanin praktycznie w ogóle nie ma, podobnie jest z opisami przemocy. Rozumiem, że autor nie przyjął za punkt honoru szokowania czytelnika i zwyczajnie wybrał inną drogę, jednak nie sądzę, by był to pomysł do końca trafiony.

Nie przypadły mi do gustu także sceny quasi-fantastyczne, w których jedna z bohaterek nawiązuje do pewnej krainy leżącej obok naszego świata. Rozumiem, że zabieg miał na celu pokazanie w jaki sposób różni ludzie radzą sobie z życiem oraz tragedią, ale tutaj to zwyczajnie nie za bardzo gra, pasując do charakteru opowieści jak pięść do nosa. Przynajmniej w moim odczuciu.

Za to bardzo podoba mi się warstwa obyczajowa. Momenty, kiedy Cetnarowski prezentuje nam retrospekcje dotyczące kolejnych bohaterów są wręcz hipnotyzujące. Widać, że autor umie pisać o człowieku i o tym co gra w jego duszy. To z kolei doskonale trafia w moje oczekiwania odnośnie literatury poruszającej poważniejszą tematykę.

Ogólnie rzecz biorąc - lektura była przyjemna i satysfakcjonująca. To mój pierwszy kontakt z twórczością tego pisarza (choć może kiedyś czytałem jakieś opowiadanie, teraz nie pomnę) i myślę, że sięgnę po inne jego książki, bo ta, mimo kilku wad, jest po prostu dobra.
6/10



Dan Simmons - Letnia Noc
Bardzo dobra powieść. Recenzja szortalowa - KLIK


Marek Ścieszek - Wehrwolf
Reedycja zbioru opowiadań grozy. Przyjemna pozycja. Recenzja szortalowa - KLIK


Ray Bradbury - 451 stopni Fahrenheita
Solidna, sugestywna opowieść.
Bradbury w przerażający sposób przedstawia konsekwencje coraz większego upraszczania przekazu. Głupiejące społeczeństwo to gwóźdź do trumny rozumnej cywilizacji, tutaj przedstawiono to zagadnienie w sposób dość drastyczny, w realnym świecie jest na szczęście nieco lepiej (przynajmniej jeszcze), ale tendencje nie wydają się być zbyt optymistyczne.
Marginalizowanie myślących jednostek już ma bowiem miejsce, a gdy liczy się tylko łykanie jak pelikany wszystkiego co wypluje z siebie "myśl przewodnia", widmo upadku zaczyna jawić się coraz wyraźniej.

Warto jeszcze nadmienić, że powieść, choć zwięzła, jest bogata w treść i nie zestarzała się ani w kwestii formy, ani problematyki.
8/10
_________________
Nobody expects the SPANISH INQUISITION!!!

http://zlapany.blogspot.com/
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 24 Stycznia 2019, 06:08   

Samotność Anioła Zagłady. Adam - Robert J. Szmidt

Zagłada ludzkości w wojnie atomowej. Noo, takiej trochę fikuśnej, bo zasadniczo zniszczone są tylko organizmy żywe. Ludzi nie ma, jest tylko przyroda nieożywiona i pozostałości po cywilizacji, bo rodzaj broni, której użyto podczas wojny, prawie wcale nie spowodował zniszczenia materialnego dorobku ludzkości. Wybrańcy, w ramach programu Arka, mają komory kriogeniczne pomagające przetrwać najgorsze. Jeden kolo zalicza jednak awarię owej komory i żeby przeżyć, musi dostać się do centrum programu, jakiś zyliard mil stąd. Siada więc na motocykl i jedzie przez Amerykę. Jako, że ludzi nie ma, a w powieści musi się coś dziać, to dzieje się wszystko co się da, lawiny, ulewy, powodzie, trzęsienia ziemi, tornada, pożary, itp. Jak się łatwo domyślić, wszystkie próby bohater przechodzi zwycięsko, a pomiędzy tymi przygodami chla whiski, pali krzesła i stoły i bierze kąpiele transportując ręcznie tony wody na któreś tam piętra, bo tam są przecież największe wanny i najlepsze apartamenty w luksusowych hotelach. A do nieluksusowych lokum kolo ma mocną awersję. Summa summarum to taka kopia Alei Potępienia Zelaznego w wersji bravo-girl-light. Fascynujące jak kolejny odcinek Klanu, klasa powieści jest gdzieś z tych poziomów. Tak naprawdę to jest quasi-powieść, opowiadanie rozdmuchane do gargantuicznych rozmiarów. Sama intryga zajmuje kilka procent całości i jest tania jak wszystko w tym dziełku. Nie pomijając zakończenia, które ostatnią sceną wzbudza w czytelniku uczucie politowania krańcową tandetą. Poza tym, mamy w tym cieście sporo rodzynków nawiązujących do popkultury, tak samo disco-polowych jak cała reszta. Najzabawniejszy był, dostępny w każdym kiosku od San Francisco do Filadelfii, zestaw dzieł bardzo poczytnego pisarza Ziemiańskiego, podbijający jakąś tam trylogią, listy przebojów. Oczywiście bzdur logicznych mamy stosowną dawkę. Byłbym rozczarowany gdyby było inaczej.
Gdyby nie to, że Szmidt ma pióro gładkie i naoliwione, nie szło by przez tę papkę przebrnąć. Być może fakt, że zapoznałem się z tytułem w wersji audio, ułatwił odrobinę sprawę. Sam chyba bym nie dał rady.
Odradzam jeśli skończyłeś czternaście lat, w przeciwnym przypadku może ci się spodobać.
3/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Beata 
Indiana Jones


Posty: 410
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 24 Stycznia 2019, 16:15   

Piorun kulisty Cixina Liu. Kurczę, całkiem przyjemne pomysły pięknie pożenione ze sobą, ale przyjemność z obcowania z fizyką (pioruny kuliste, mechanika kwantowa, makrocząstki i struny) psuje ideologiczno-filozoficzne smędzenie, które czyta się koszmarnie, choć - paradoksalnie - ma ono pewną wartość: pokazuje, co dzieje się w głowach ludzi wychowanych w systemie, w którym indywidualność zawsze ustępuje służbie idei.
Książka przypomina bardziej fabularyzowany reportaż/pamiętnik niż powieść.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6136
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 24 Stycznia 2019, 16:37   

Beata napisał/a
Piorun kulisty Cixina Liu. Kurczę, całkiem przyjemne pomysły pięknie pożenione ze sobą, ale przyjemność z obcowania z fizyką (pioruny kuliste, mechanika kwantowa, makrocząstki i struny) psuje ideologiczno-filozoficzne smędzenie, które czyta się koszmarnie, choć - paradoksalnie - ma ono pewną wartość: pokazuje, co dzieje się w głowach ludzi wychowanych w systemie, w którym indywidualność zawsze ustępuje służbie idei.
Książka przypomina bardziej fabularyzowany reportaż/pamiętnik niż powieść.

Wczoraj skończyłam czytać i cały czas się zastanawiam, czy mi się podobało czy nie. Część "fizyczna" - pychotka, ale strona fabularna mocno pretekstowa i momentami nudna. Jakoś zupełnie nie mogłam się przejąć losami bohaterów.
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
dziko 
Yoda


Posty: 933
Skąd: Warszawa
Wysłany: 24 Stycznia 2019, 19:29   

Beata napisał/a
psuje ideologiczno-filozoficzne smędzenie, które czyta się koszmarnie, choć - paradoksalnie - ma ono pewną wartość: pokazuje, co dzieje się w głowach ludzi wychowanych w systemie, w którym indywidualność zawsze ustępuje służbie idei.


Dla mnie to jest właśnie duża wartość dodana prozy Cixina, przybliżenie kogoś wychowanego w "paradygmacie" komunitarnym. "Pioruna kulistego" jeszcze nie czytałem, ale mam za sobą zbiór opowiadań "Wandering Earth" i bardzo polecam, IMHO jest tam parę perełek ("Mountain", "Devourer"). Ponoć na podstawie któregoś z opowiadań mają kręcić film.
_________________
pozdrawiam - Bartek
Dzikopis
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6136
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 24 Stycznia 2019, 21:03   

dziko napisał/a
Dla mnie to jest właśnie duża wartość dodana prozy Cixina, przybliżenie kogoś wychowanego w paradygmacie komunitarnym.

Wiesz, jeszcze nie wymarli tacy, którym tego przybliżać nie trzeba. Pamiętają. ;)
Oczywiście, rozumiem Twój punkt widzenia. Ot, taki przyczynek do subiektywizmu odbioru literatury.
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
dziko 
Yoda


Posty: 933
Skąd: Warszawa
Wysłany: 25 Stycznia 2019, 21:23   

nureczka napisał/a
Wiesz, jeszcze nie wymarli tacy, którym tego przybliżać nie trzeba. Pamiętają. ;)


Co zabawne, pisząc tamten post miałem wręcz w głowie zapis ...komunitarnym (nie mylić z komunistycznym) ale mi jakoś umknęło. A to są zupełnie różne rzeczy, serio :)
_________________
pozdrawiam - Bartek
Dzikopis
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13357
Skąd: FF
Wysłany: 25 Stycznia 2019, 22:57   

No patrz, a ja zrozumiałem jako komunistyczny + totalitarny... Siła zwyczaju.
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6136
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 26 Stycznia 2019, 09:55   

A ja musiałam dwa razy przeczytać, zanim zrozumiałam o co chodzi. Uparcie widziałam "komunistycznym (nie mylić z komunistycznym)". Niesamowite, jak mózg przekształca to co widzi, w to, co spodziewa się zobaczyć.
W kontekście powyższej dyskusji, mój wpis oczywiście nie ma większego sensu. Co nie zmienia faktu, że w moim odczuciu, w warstwie socjologiczno-psychologicznej Cixin nieco smędzi. Może ma słuszne przemyślenia, ale forma ich prezentacji jest nieco nudnawa.
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 26 Stycznia 2019, 14:11   

Głowa Kasandry - Marek Baraniecki

Po raczej przykrym doświadczeniu z Samotnością Anioła Zagłady Roberta Szmidta, postanowiłem, wiedziony impulsem, przypomnieć sobie, dla odtrutki, Głowę Kasandry. Akcja u podstawy ryzykowna, okazała się strzałem w dziesiątkę. Ryzykowana, bo co prawda mam w pamięci lekturę bardzo satysfakcjonującą, jednak od tego czasu minęło coś koło trzydziestu lat. Niestety, wiele zachwycających mnie wtedy lektur, nie wytrzymało próby czasu i w dorosłym życiu okazały się co najwyżej przeciętniakami. Szczęśliwie, tym razem stało się inaczej i odkryłem Marka Baranieckiego powtórnie.

Kolejne wydania zbioru, z nieznanych mi powodów, różnią się zestawem opowiadań. Trzeba będzie na jakim konwencie zapytać Marka o powód.

W wydaniach z roku 1985 i 1990 mamy zestaw:
- Głowa Kasandry
- Karlgoro, godzina 18.00
- Teatr w dolinie ciszy
- Wynajęty człowiek

Jednak wydanie supernowej, z 2008 r, rezygnuje z Teatru w dolinie ciszy a na to miejsce mamy Ziarno Kiriliana i Wesele dusz. Jasnym jest czemu nie ma tych dwóch opowiadań w pierwszych wydaniach, powstały dopiero w wieku XXI, czemu jednak zrezygnowano z Teatru... w ostatnim?

Głowa Kasandry to opus magnum autora. Mimo wieku w zasadzie się nie zestarzała. Może odrobinę pod względem technicznym co zrozumiałe i w zasadzie nieistotne. Jednak pod względem fabularnym, przekazu, to wciąż literatura najwyższej próby.
Pozostałe opowiadania w zasadzie nie ustępują tytułowemu, choć czasem można zauważyć jakieś drobne elementy, które mogłyby być wykonane lepiej. Jednak pod względem niesionych treści, każde z nich to perełka intelektu, wyobraźni, świeżego, nieszablonowego myślenia. Brak tu standardowych fabuł (zresztą, w swych opowiadaniach, Marek stawia fabułę na dalszym miejscu) a i problematyka utworów jest niestereotypowa. Rzeczywistość jest tak wykreowana i wykorzystana by przenieść jak najwięcej treści, przekazać je jak najprecyzyjniej. Autor skupia się na tematach niedookreślonych, trudnych do zdefiniowania, mechanizmach które nawet nie maja nazwy. Mamy tu wiarę, psychologię, filozofię, teorie przypadku, rozważania nad wartościami, sensem istnienia, istocie życia, siłach działających we wszechświecie a niemierzalnych w sensie fizycznym.

W czasie lektury nasunęła się mi refleksja, że szkoda, że autor tak wybitny, stworzył tak niewiele, ale po chwili pojawiła się kolejna myśl. Może tak jest lepiej? Może dzięki temu nie rozwodnił talentu, a każda kawałek który wyszedł z pod jego pióra jest wyjątkowy, najwyższej jakości?

10/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
dziko 
Yoda


Posty: 933
Skąd: Warszawa
Wysłany: 27 Stycznia 2019, 18:03   

nureczka napisał/a
Co nie zmienia faktu, że w moim odczuciu, w warstwie socjologiczno-psychologicznej Cixin nieco smędzi. Może ma słuszne przemyślenia, ale forma ich prezentacji jest nieco nudnawa.


A tu się zgodzę, że nie jest to jego najmocniejsza strona w sensie literackim (prezentacji) - nawet jeśli dotyka ciekawych problemów. Najlepiej chyba mu się pisze, gdy popuszcza wodze kreatywnej fantazji, jak "human computer" w "Problemie trzech ciał", czy opis obcej cywilizacji w "Mountain".
_________________
pozdrawiam - Bartek
Dzikopis
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 28 Stycznia 2019, 11:20   

Miliardy białych płatków - Czesław Białczyński

Nietypowa, wydłużona, orbita wymusza na populacji planety (wydaje się momentami, że to może być Ziemia po jakiejś katastrofie) specyficzne przystosowanie. Wszyscy, chcąc nie chcąc, jesienią zapadają w sen hibernacyjny by obudzić się na wiosnę. O władzę walczą mocarstwa, uzyskanie specyfiku pozwalającego nie zasnąć w zimie, dałoby potężną przewagę. I wokół tego wije się główna intryga.
Zaletą książki jest właśnie owa specyficzna sytuacja biologiczno-społeczna. W tle mamy pytania o sprawiedliwość społeczną, odpowiedzialność za innych, itp.
Wad mamy kilka. Pierwsza to nie do końca przemyślana specyficzna rzeczywistość. Z jednej strony momentami brzmi sztucznie, czasem zgrzyta nielogicznościami, z drugiej brak tu przedstawienia głębszego tła. Wiele razy brakowało mi szerszego potraktowania flory, fauny, rozmaitych procesów, itp. Druga, to dość koturnowe, niezbyt naturalne postacie, w ustach których wypowiedzi często brzmią mocno teatralnie, a ich zachowania utrzymane są w podobnej manierze. Trzeci zarzut to pióro autora, które choć nie razi nieudolnością to jednak ewidentnie jest ledwie poprawne.

Trudno tę pozycję polecać lub nie. Jest ciekawa pomysłem, taka sobie fabułą, obrazowaniem i raczej marna literacko. Można przeczytać, długa nie jest, jakby co, wiele czasu się nie straci. Dzisiaj trąci myszką, w momencie powstania była interesująca pozycją.

6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 1 Lutego 2019, 12:36   

Wir pamięci - Edmund Wnuk-Lipiński

Główny bohater zostaje poddany operacji zmieniającej pamięć. Dawne wspomnienia zostają nadpisane nowymi, specjalnie spreparowanymi. Póki co, nie jest niczego świadom, jednak pewne nieścisłości i szybko rosnąca liczba ludzi którzy zaczynają się nim interesować, wzbudzają podejrzenia. Akcja idzie w kierunku sensacyjno-szpiegowskim. Autor nie wyjawia czytelnikowi od początku pełnego kontekstu intrygi, wraz z bohaterami odkrywamy kolejne warstwy. Nic nadzwyczajnego ale element ten wypada w miarę udanie, daje radę.
Wydarzenia mają miejsce na tle rzeczywistości mocno kontrolowanej przez władzę, ludzie są mocno ubezwłasnowolnieni i zewsząd wieje schematyzmem, niestety, mocno przerysowanym i sztucznym.
Postacie to chyba najsłabszy punkt powieści. Motywacje, sposób wypowiadania się, rozumowania, postępowania, cechuje bardzo wysokim poziomem zinfantylizowania, zmanierowania czasem na granicy śmieszności. W efekcie dialogi prowadzone przez takie postacie brzmią wyjątkowo nienaturalne, nawet nie na sposób teatralny a hiperpoprawnie przedszkolny.
W sumie cała powieść ma taki wydźwięk. Na sucho wymyślona intryga i tylko fasadowo okryta cienką tekturką imitującą "mięso" społeczeństwa.
Na plus trzeba policzyć autorowi pewną przenikliwość w ocenie kierunków rozwoju społeczeństwa, zjawisk socjologiczno-politycznych, pewnych pomysłów technologicznych i ich zastosowania (np. drony, pojazdy autonomiczne). Szkoda, że nie potrafił zamknąć tego w zgrabniejszej formie.
Językowo to zupełne przeciętniactwo z minusem, niestety.

Nie jest to zła powieść, ale ma istotne minusy. W konsekwencji, mimo że mamy tu do czynienia z pierwszym tomem trylogii, nie zamierzam kontynuować przygody z twórczością autora.
4,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 7 Lutego 2019, 13:11   

Sztokholm 1793 - Niklas Natt och Dag

U brzegu jednego ze sztokholmskich jezior, odnalezione zostają okaleczone zwłoki. Denat nie ma oczu, języka ani żadnej z kończyn i na do datek szybko się okazuje, że wszystkie te amputacje dokonane zostały jeszcze za życia aktualnego nieboszczyka. Kto i dlaczego dokonał tak bestialskiego mordu. Zaczyna się śledztwo. Śledztwo które będąc głównym wątkiem powieści, w zasadzie staje się tłem, osnową, na której autor rozpina dygresyjne historie, roztacza bardzo, bardzo! bogate tło społeczno-obyczjowe. Ówczesna rzeczywistość jest w zasadzie głównym bohaterem powieści. Ten aspekt potraktowany jest wyjątkowo drobiazgowo i nadzwyczaj rzetelnie historycznie. I co by nie mówić nie jest to świat przyjemny. Powszechne są niewolnictwo, brud, bieda, nędza i skur...yństwo. Życie to bezpardonowa walka o przetrwanie. Bestialstwo jest normą wspierana prawem a im wyższa pozycja społeczna tym podłość większa. A ci na dole nie są w niczym lepsi, po prostu mają mniejsze możliwości czynienia zła. Nieustannie drąży ich wściekłość, bezradność i rozpacz. Oczywiście błyszczą tu i tam światełka, widać jaśniejsze, cieplejsze promyki, ale nie ma tego dużo. I bywają kontrowersyjnej natury, matki zabijają swoje dzieci by nie musiały żyć w tak okrutnym świecie. Bogacze doprowadzili społeczeństwo do krańcowego upodlenia. Pamiętajmy, że rok 1793, to rok w którym Francuzi skrócili Marię Antoninę o głowę. Wszystko to czyni opowieść bardzo sugestywną, mamy tu prozę mocno depresyjną, z naturalistycznymi, czasem do granicy turpizmu posuniętymi opisami.

Powieść to wieloaspektowa. Zdanie to jest prawdziwe jak rzadko. Mamy tu opis (krytykę?) relacji społecznych, natury człowieka, rozważania nad istotą zła/dobra, nad rolą i następstwami uczuć i emocji w życiu człowieka, nad motywacjami działania i wywołującymi je czynnikami, nad skomplikowaniem losu, rolą przypadku. Piszę w skrócie, można by tu tworzyć eseje.

Narrację mamy powolną, niemal ospałą, akcja posuwa się na przód z wolna, umieszczona na tle bogactwa opisów, wyjaśnień, skrupulatnych prezentacji tła, ale i głębi duszy oraz rozumu bohaterów. Postacie opisane są barwnie, wielowymiarowo, z wzbudzająca szacunek przenikliwością. Poznajemy szeroką paletę rozmaitych filozofii życiowych. Mogłoby się wydawać, że to recepta na nudną kluchę. Nic bardziej mylnego. Umiejętności narracyjne, erudycja autora, koherentność tej prozy, czyni rzecz mocno wciągająca. Ok, może nie dla miłośników współczesnej konfekcji spod znaku, powiedzmy, kosmicznej sf. :)

Powieść pełna jest bardzo ładnie skonstruowanych zdań:

"Obok łóżka siedzi ubrany w czarną sutannę pastor, który w rutynowy sposób zaciera granicę między modlitwą a drzemką."

albo

"Widziałem kawał świata, panie Winge. Ludzie to kłamliwe robaki, stado spragnionych krwi wilków, którym zależy głównie na tym, żeby w dążeniu do władzy porozrywać się na strzępy."

Powieść Niklasa Natt och Dag, można by nazwać kryminałem ale to powierzchowne. Mamy tu społeczno-obyczajową syntezę epoki, uczynioną poprzez szeroki wachlarz ludzkich postaw i charakterów, będący kluczem do zrozumienia człowieka. Również współczesnego.

Polecam
9/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 7 Lutego 2019, 17:21   

Pęknięta korona - Grzegorz Wielgus.

Porzuciłem, cirka, w jednej piątej tekstu. Bez nijakiego żalu. Zgrzebne i kostropate toto. Omijać.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36639
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 18 Lutego 2019, 09:47   

Shogun - James Clavell

Monumentalna pozycja. Historia epicka i kameralna jednocześnie. Z jednej strony stricte przygodowa, z drugiej pełna głębi, odniesień do kultury, filozofii. Autor skłania czytelnika do rozważań na temat tolerancji, stosunku do odmienności, różnic kulturowych, a także do uniwersaliów przenikających wszystkie kultury, takich jak miłość, lojalność, odwaga, obowiązek, itp. Wszystko to rozpięte jest na szerokiej gamie postaci barwnych, pełnych, skreślonych bardzo elegancko. Opowieść jest bardzo zgrabna, składniki połączone jak należy. Opisy dokładnie tam gdzie powinny być i tak rozbudowane jak powinny być, dialogi wyjątkowo naturalne. Czytelnik odnosi silne wrażenie prawdziwości świata przedstawionego, brak tu fałszywych nut (poza wyjątkami o których poniżej).

Zarzuty mam dwa.
Przekład. Czasem trafiają się zdania niezgrabne, niemal niegramatyczne, bywa, że nieeleganckie. Całości brak subtelnego poloru, gracji. Nie jest to gruby zarzut, ot przytyk jedynie. Chłopskie jadło potrafi być pysznie przyrządzone.
Druga uwaga dotyczy błędów w szczegółach. Uczynienie z szesnastowiecznego Anglika miłośnika kartofli zgrzyta, że aż iskry idą. Clavell miesza też trochę z miarami, jednostkami i podobnymi, w sumie trzeciorzędnymi sprawami. Pokićkał doszczętnie parametry techniczne jednostek morskich. Nieracjonalnie zarządza gotówką. Z jednej strony uznaje, że dla rocznego utrzymania niewielkiej świątyni wystarczająca jest suma trzydziestu koku, z drugiej każe sknerowatemu daimyō, w podzięce za krótki wiersz, wypłacić sumę dziesięciu tysięcy (sic!) koku czyli wartość małego księstwa.

Zdecydowanie bardzo przyjemna lektura. Mimo ogromnej objętości, nie nuży do samego końca. Klasyczna narracja, dobra, do rzeczy opowieść, paleta rozmaitych treści. Zdecydowanie warto.

8,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Chal-Chenet 
cHAL 9000


Posty: 27797
Skąd: P-S
Wysłany: 18 Lutego 2019, 12:44   

Jacek Piekara - Płomień i Krzyż. Tom 3

Recenzja szortalowa
_________________
Nobody expects the SPANISH INQUISITION!!!

http://zlapany.blogspot.com/
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group