Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
''Diabolus: młe nietwórcze bazgrołki''
Autor Wiadomość
Diabolus 
Jaskier


Posty: 74
Skąd: from HELL
Wysłany: 15 Lutego 2013, 02:00   ''Diabolus: młe nietwórcze bazgrołki''

Człowieczeństwo – co to jest i gdzie?

"Znowu ten przenikliwy hałas, jak co dzień rano. Ileż razy można tak wstawać?"
Pomyślałem, podnosząc rękę i silnie uderzając w stojący na stole budzik. Tyle już było za mną dni, kiedy zrywał mnie rano alarm, a ja z niechęcią zwlekałem się z łóżka. Ale dzisiaj nastanie inny dzień, początek moich rządów na nowym stanowisku. Koniec z mozolnym dążeniem ku górze, teraz to ja jestem tu Bogiem. Zakładam kapcie na nogi, idę do łazienki, zwilżam twarz wodą i przeglądam się w lustrze.
"Tak ta wredna gęba od dzisiaj będzie uprzykrzała wam codzienne życie."

Ubieram się w nowiutki garnitur, jem śniadanie i wychodzę przed dom, gdzie już czeka samochód z nędznym poniekąd szoferem.
"Pierwszy zostaniesz wyrzucony z tej pracy. Takich jak ty zsyłało się kiedyś na trzecią planetę. Trzeba będzie na nowo wprowadzić to prawo."

Jadę znanymi mi drogami, w eskorcie ochrony na sygnale, w końcu dojeżdżamy do budynku parlamentu. Wysiadam z limuzyny, wchodzę schodami, mijam automatyczne drzwi.
-Dzień dobry Panie Przewodniczący. Winda już czeka na Pana. Zawiezie prosto do pańskiego gabinetu.
Bez słowa mijam odźwiernego, podążając do otwartej windy. Zatrzymała się bezdźwięcznie, drzwi się rozsunęły, ukazując mym oczom obszerny pokój. Po prawej stronie stoi biurko, za nim kobieta niepierwszej młodości. Pociągła twarz, inteligentne oczy, włosy raczej ciemne, lekko przyprószone siwizną. Mimochodem spojrzałem na jej duży, wciąż apetyczny biust.
Naprzeciwko windy są zamknięte drzwi do drugiego pomieszczenia, a nad nimi herb naszego świata - dwa czarne smoki splecione ze sobą, łby odwrócone w dwie przeciwne strony. Na lewo rząd czterech atłasowych krzeseł.
"Nikt nie będzie siedział, czekając na audiencje do mnie. Trzeba je usunąć."

-Panie Przewodniczący.
Odwracam głowę w kierunku żeńskiego dźwięku. Sekretarka stoi przed biurkiem, z twarzą odwróconą w mym kierunku.
-Słucham? -odpowiedziałem.
-Panie Przewodniczący, witamy w Pańskim nowym gabinecie - mówi sekretarka.
-Na razie tylko w mym sekretariacie panno...
-Pani Agnieszka.
-Także pani Agnieszko czekam na otwarcie drzwi do Mego Gabinetu.
-Zanim Pan Przewodniczący wejdzie, muszę uprzedzić, o czekającym tam na pana jegomościu.
-Jakim jegomościu? Nikogo się nie spodziewam i nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Kto go wpuścił do Mego Gabinetu i kto to jest u licha?
"Jakim prawem ktoś śmie przeszkadzać Mi w chwili mojego triumfu?! Jakim prawem odbiera Mi tą chwilę?!"
-Panie Przewodniczący, ów jegomość nie przedstawił swojej godności...
-Więc jakim prawem znajduje się obecnie w Mym Gabinecie!!!
-Panie Przewodniczący - odpowiada opanowanie i stanowczo - wchodząc do budynku posiadał wszystkie najwyższe uprawnienia, łącznie z wjazdem na to piętro, więc system go przepuścił.
- OTWORZYĆ DRZWI !

Wchodzę. Biurko przede mną, tam go nie ma. Lewa strona pusto. Prawica ma –JEST!. Winowajca MOJEGO gniewu... Emocje me opadły, adrenalina zeszła w dół. Wpatruje się w niego, jegomość dość niepozornie wygląda. Nogi i ręce niczym patyczki, szczuplutki tułów, chudziutka twarz z cienkimi zaciśniętymi ustami. I tylko te oczy, mocne i stanowcze, wiedzące czego pragną...
-Witam pana przewodniczącego - mówi, przerywając mi oględziny.
-Kim pan jest, co robi w Mym Gabinecie i skąd ma pan najwyższe uprawnienia ?
-Temat mojej osoby zostawmy na inne spotkanie , panie przewodniczący. W każdym bądź razie, pracuję dla instytucji zajmującej się trzecią planetą.
-Trzecią planetą? Przecież projekt ten nadzorowała specjalna komórka policji - Polityczni. I jak wiemy został on zamknięty czternaście lat temu. O co tutaj chodzi do licha?
-Polityczni łapali tylko rebeliantów, kolaborantów i groźnych przestępców, podrzucali ich nam, po czym umywali ręce. Resztę brudnej roboty wykonywaliśmy my. Tak jak czyszczenie umysłu i przesyłanie ich na trzecią planetę.
"Co tutaj się dzieje, dlaczego o niczym nie wiedziałem, byłem przecież ministrem sprawiedliwości? Co to za organizacja i dlaczego jeszcze działa skoro od czternastu lat mamy ład i porządek, żadnych przestępstw natury ciężkiej. Rebelia upadła, nie ma nowych ruchów wywrotowych. Co tu jest grane?" - myślę, podchodząc do mego biurka.
-Pewnie zastanawia się pan przewodniczący, czemu nic nie wiedział będąc ministrem sprawiedliwości.

"Mówi jakby, czytał mi w myślach."

-Instytucje naszą powołał ówczesny przewodniczący, nadał nam najwyższy priorytet. Podlegamy tylko i wyłącznie przewodniczącemu. Każdemu kolejnemu przewodniczącemu.
-Ale, dlaczego ta instytucja, jeszcze działa?
-Albowiem sprawy skomplikowały się.
-Jak to skomplikowały? Przecież skazańcy mieli wyczyszczoną pamięć, podano im środki zapobiegające rozmnażaniu i wysłano na najbardziej dziką planetę. Dawano im góra pięć lat przeżycia i to tylko tym najbardziej zahartowanym jednostkom. Co się stało?
-Nasi naukowcy opracowali przyśpieszenie czasu. Postanowiliśmy przetestować je na trzeciej planecie. Zadziałało, bardzo skutecznie zadziałało. Jak się okazało skazańcy przeżyli, matka natura do tego naprawiła to, co my zahamowaliśmy ,na szczęście pamięci nie odzyskali, zaczęli się mnożyć i ewoluować, podobnie jak my. Obecnie są w erze wysyłania pojazdów sterowanych na pobliskie planety i badania ich. Znają potęgę atomu, podróżują z dużymi prędkościami zarówno na lądzie, jak i wodzie oraz powietrzu. Próbują nawiązać kontakty z rasami spoza swojej planety. A najciekawsze jest to, że cały czas walczą między sobą, używając do tego całej swojej wiedzy. Na nieszczęście w porę opamiętali się i już nie używają siły atomu do rozwiązywania konfliktów. Podejrzewamy, że za około rok będą już swobodnie podróżować po swoim układzie słonecznym - przestał na chwilkę mówić.

"Przyspieszenie czasu? Zdobywają kosmos? W ciągu siedemnastu lat??"

-Jak szybko biegnie u nich czas?
-Standardowo jeden nasz rok odpowiada dwustu dziewięćdziesięciu czterem ich latom.
-To znaczy, że...
-Tak, u nich minęło ok. 5000 lat. Problem jest taki, że nie potrafimy odwrócić przyspieszenia czasu i przywrócić jego normalnego biegu. Tak w ogóle zależałoby nam, żeby ich jeszcze możliwie spowolnić w stosunku do nas, ale nie umiemy tego zrobić.
-To trzeba zniszczyć planetę i unicestwić zagrożenie z ich strony !!! I to natychmiast !!!
-Na razie opcja ta nie wchodzi w grę. Trzeba udowodnić naszym sprzymierzeńcom konieczność destrukcji tejże planety. I dlatego trzeba będzie pomału radę galaktyki przygotować do podjęcia tej decyzji. Podjęcia jej szybko i jednomyślnie. I to będzie pana pierwsze zadanie na nowym stanowisku, panie przewodniczący. Proszę pamiętać, że są to potomkowie rebeliantów, buntowników i konfidentów. Mącicieli z tego świata.
Spojrzał na zegarek. Poprawił ubranie.
-Na mnie już czas. Niech pan przewodniczący przemyśli informacje, które panu podałem.
Odwrócił się i zaczął iść w kierunku drzwi. Opadłem ciężko na fotel.

"To ON. To jego organizacja czternaście lat temu wysłała Mojego ukochanego brata na trzecią planetę. To oni wyrządzili Mi tyle krzywd. To oni doprowadzili do mojej vendetty, wspinania się po szczeblach kariery, po trupach, aż na sam szczyt. I teraz to ja WAS zniszczę, Ciebie i tą całą cholerną organizację !!! Nastał teraz MÓJ CZAS !!!"

-Do widzenia panie przewodniczący. Wkrótce się zobaczymy - rzucił przez ramię otwierając drzwi.
Zatrzasnęły się z cichym dźwiękiem.

***

"Czternaście lat temu zaczęliśmy go kształtować, wysyłając jego brata na trzecią planetę. Wydawał się najlepszym rozwiązaniem i na razie nic tego nie zmienia. Ech, czternaście lat długiej pracy nad nim, otaczanie go ludźmi, którzy go trenowali, tak jak myśmy tego chcieli. Oby te lata nie poszły na marne. A swoja drogą ciekawe, jakby zareagował dowiadując się, że to potomkowie jego brata rządzą na tamtej planecie. Coś jest w ich genach, że lgną do władzy...Trzeba będzie go dobrze obserwować."
Rozmyślając, wyszedł z budynku.

********

Taki twór wyszedł spod mojej "czaszencji" ;)
Mówcie co o nim myślicie i jak go odbieracie.
_________________
Tyle samo prawd ile kłamstw rzadzi całym swiatem mym
Tyle samo prawd ile kłamstw kieruje nim
Tyle samo prawd ile kłamstw posród mijających dni
Że sam Diabeł nie odróżni ich.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 15 Lutego 2013, 07:05   

Przyzwoite, czyta się bez bólu acz tu i ówdzie stylistycznie można by powalczyć jeszcze. I końcówka jakaś taka niedoheblowana, jakbyś się śpieszył i wysypał co tam masz w skrzynkach zamiast układać po kolei.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group