 |
|
 |
|
Ostatnio czytane |
| Autor |
Wiadomość |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37748 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 31 Grudnia 2025, 11:04
|
|
|
Zamek - Luis Zueco
Jestem fanem powieści historycznych. "Zamek" opowiada jedenastowieczną historię budowy twierdzy Loarre w Aragonii, napomknienia nawiązują do "Filarów ziemi", w tle jakieś lokalne nagrody, bardzo przyjemna okładka, no musiałem spróbować. Tom trochę poczekał na półce i wziął mnie psychicznie za zakładnika. Bo powinienem to porzucić po stu stronach, a doczytałem do końca (700), chociaż wiedziałem od pewnego, dość wczesnego, momentu, że niczego dobrego nie mogę się spodziewać.
Na poziomie warsztatu to amatorka na najniższym akceptowalnym poziomie, dobra w szkolnym wypracowaniu, ale nigdzie indziej. Podobnie z całą resztą przesączoną naiwnością i infantylizmem, które sprawdzają się w powieściach dla dwunastolatków. Po prostu Luis Zueco jest hobbystą-fascynatem, zakochanym w lokalnej ojczyźnie, który uwierzył, że może swoją miłością zarazić świat. Niestety to nie wystarczy by być dobrej klasy powieściopisarzem. Pan Zueco jest beznadziejny w tym fachu.
Ktoś skomentował tę powieść krótkim "Rozpaczliwie słaba" i to, moim zdaniem, jest najlepsza i całkowicie wystarczająca recenzja. Analiza poszczególnych składowych konstrukcyjnych mija się z celem. Tu wszystko jest nieudolne. Zdecydowanie odradzam.
3/10
P.S. Mam na półce kontynuacje - "Miasto" i "Opactwo". I co ja mam z tym zrobić. Ech życie. |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37748 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 2 Stycznia 2026, 10:03
|
|
|
Warcholstwo. Prawdziwa historia polskiej szlachty - Kamil Janicki
No i zakończyłem trylogię demitologizującą Rzeczpospolitą szlachecką. Tym razem na tapet wskoczyła warstwa najbardziej uprzywilejowana, czyli szlachta i arystokracja. Janicki jak zwykle bardzo zajmująco dekonstruuje potoczną narrację postsienkiewiczowską, opartą w dużej mierze na bogoojczyźnianej afirmacji szlacheckiej legendy. Rozpatruje rozmaite aspekty codziennego życia oraz konteksty polityczno-społeczne uwzględniając dynamikę przemian. Objawia nam się mało zachęcający i trudny do przełknięcia przez apologetów polskiej wielkości obraz państwa z g...a i patyków. Gwałtowne staczanie się zawdzięczamy oczywiście prymitywnemu egotyzmowi, samouwielbieniu i systemowej prywacie panów braci.
Odpierając potencjalne pretensje, owszem to nie jest książka stricte naukowa i w tym porządku prawdopodobnie można by jej postawić kilka zarzutów, jednak w kategorii w której została zamierzona - literatury popularyzatorskiej - jest dziełem wybitnym.
Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Bartosza Głogowskiego
10/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
| |
|
|
|
 |
Fidel-F2
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela

Posty: 37748 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: Wczoraj 12:27
|
|
|
Robot - Adam Wiśniewski-Snerg
Czekający na półce już chyba dziesięciolecia, w końcu się doczekał. Niestety lektura była ciężką orką na ugorze i przy tym daremną.
Zaczynając od zalet. Jak na swoje czasy ciekawa i nietypowa forma Kontaktu, pewna niedookreśloność oraz zabawa fizyką, z punktu widzenia naszej wiedzy niemożliwą, ale kto wie co potrafią obcy. Trochę w tym "Pikniku na skraju drogi" Strugackich, powieść która w sumie powstała równolegle, co mogłoby sugerować jakiegoś wspólnego ducha unoszącego się nad ludzkością. Jednak Lem dużo wcześniej wymyślił "Solaris", "Summę technologiae" czy "Głos Pana". I przy tych dziełach Snerg wypada blado, wstecznie i przede wszystkim słabo intelektualnie.
O ile owo niedookreślenie - tajemniczy Mechanizm, obcy, natura narratora, zabawy fizyką - są w mojej ocenie zaletą, to brak fabuły (przypadkowe plany akcji bez połączeń przyczynowo skutkowych), bezsensowne i chaotyczne miotanie się wszystkich postaci (które są znikąd, nie wiadomo po co istnieją i jakie mają motywacje), brak informacji o organizacji społecznej o której w zasadzie nie wiadomo nic, czy urwanie powieści bez jakiegokolwiek rozwiązania poza wykładem na temat tej upośledzonej teorii Nadistot, w zasadzie dyskwalifikują tę powieść.
Do tego mamy kulawiznę warsztatową. Sformułowania typu "okres czasu" czy "spuściła oczy w dół", nieudolności konstrukcyjne, obliczanie wielkości fizycznych zamiast opisów (chcąc popchnąć samochód oceniamy na oko szanse takiego działania, nikt nie wylicza masy, siły ciążenia, siły tarcia, nie przystawia ekierki by mierzyć kąty, itp. - bohater Snerga robi to nieustannie), łopatologiczne przedstawianie teorii w sztucznych dialogach i drętwych wykładach. Wszystko to napisane stylem ciężkim, bez finezji, nie tragicznym, ale nużącym. Gdyby skonstruował sensowną fabułę opartą na swoich założeniach i wywalił cały ten sztuczny pseudodialog z końca książki, a umieścił go w posłowiu, w sensownej konstrukcji skrócony o trzy czwarte, to rzecz zyskała by niepomiernie i może nadawała do lektury.
A teraz ta słynna Teoria Nadistot. Przyznam, że jestem lekko zaskoczony estymą jaką się cieszy, bo to klucha straszna. Pełna jest dziur logicznych - za podstawę bierze założenia "bo tak" i analogie, które traktuje ze stuprocentową sprawnością, co z definicji jest fałszem, bo te zawsze słuszne są jedynie częściowo i jako argument intelektualny mocno drugorzędne w szanującej się teorii. Zabawnym jest otwarte odżegnywanie się od koncepcji boga, nieistnienie takiej istoty jest dla Snerga oczywistością nie wymagającą udowadniania (skądinąd ma rację), gdy cała ta jego teoria to nic innego jak wynalezienie mitologii i religii. Stworzył sobie prywatną teologię i nic więcej. Infantylne dzieło. Snerg z tą swoją teorią przypomina mi ruskiego wynalazcę z popularnego kiedyś dowcipu, który wynalazł rower. U mojego dziadka na strychu.
Rozumiem czemu pięćdziesiąt lat temu powieść mogła robić wrażenie. Świat był inny, literatura była inna. Na tym tle (poza Lemem) "Robot" wyglądał całkiem nieźle, był zupełnie świeży, oryginalny, pomysłowy. Co prawda fatalnie napisany, ale po prawdzie reszta nie była wiele lepsza, więc się jakoś bardzo negatywnie nie wyróżniał. Niestety zestarzał się dramatycznie i dziś nie jest niczym innym jak archeologicznym zabytkiem, który poza wartością historyczną nie niesie ze sobą żadnych walorów, ani literackich, ani intelektualnych. Nieustający podziw i renoma jaką cieszy się "Robot" to dla mnie kliniczny przykład syndromu "nowych szat cesarza".
4/10 |
_________________ Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt! |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |