Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Luc du Lac 
Cynglarz

Posty: 4908
Skąd: Wrocław
Wysłany: 6 Kwietnia 2021, 00:43   

Fidel-F2 napisał/a
Nie, to nie jest czwarty tom, to całkiem odrębną historia.


OdrębnA historia w świecie Bobiverse?
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 6 Kwietnia 2021, 08:49   

@ketyow

To jest dobra rzecz na wakacje, gdy nie chce ci się wgłębiać w przekaz czy barokowe frazy, ale masz od czasu do czasu chwile, że nie masz co ze sobą zrobić i byś coś poczytał, coś co lekko wchodzi.

Luc du Lac napisał/a
OdrębnA historia w świecie Bobiverse?
si
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 6 Kwietnia 2021, 11:39   

Podarować niebo - Romuald Pawlak

Przypadek unieruchamia jednostkę kolonizacyjną w zupełnie nieznanym układzie, w którym, na dodatek, istnieje planeta z początkującą cywilizacją. Rodzi to sporo dylematów, a w konsekwencji rozmaitych wyborów prowadzi do różnopłaszczyznowych konfliktów. Trzeba decydować nie tylko o sobie, ale też o losie zahibernowanych kolonistów czy relacjach z, inteligentnymi przecież, tubylcami.

Rzecz skonstruowana klasycznie, z dawnym sznytem, ale nowoczesnym "silnikiem" napędzającym narrację. Czyli mamy typowe motywy - misja kolonizacyjna, awaria, kontakt, tradycyjne funkcje załogantów: Lekarz, Żołnierz, Inżynier, Astronom, ale jednocześnie współcześnie ujęte konfiguracje partnersko-seksualne, żołnierzem jest kobieta, w ogóle kobiety nie są "blondynkami" do ratowania lecz pełnoprawnymi postaciami, rozmemłany łańcuch dowodzenia/system decyzyjny, nacisk na relacje międzyludzkie, psychologię, itp.

W powieści można odnaleźć mnóstwo inspiracji. Dialog ze Strugackimi jest aż nazbyt oczywisty, ale znajdziemy tu też nawiązania do Lema, Funky Kovala, Dänikena czy też polskiej reprezentacji tego nurtu, komiksowej serii Ekspedycja. Ktoś inny z pewnością dorzuciłby tu pewnie jeszcze inne tytuły czy nazwiska. Osobiście odnalazłem tam również Shakespeare'a. :)

Autor snuje opowieść zgrabnie, raczej lekko, choć z pewną dozą patosu, równoważonego jednak przyjemnym, nienachalnym humorem. Akcja, w przeważającej mierze bardzo logicznie skonstruowana, nie rwie co prawda z kopyta, jednak prowadzona umiejętnie, pozostawia czytelnika w nieustannym zainteresowaniu.

Niestety nie udało się uniknąć różnej klasy wpadek:
- przede wszystkim przydałoby się poddać tekst rzetelniejszej pracy korektorsko-redakcyjnej. Zdarzało się, że niektóre zdania czytałem kilka razy by odnaleźć w nich sens. Bywa, że podmiot jest niepewny, interpunkcja lekko zgrzyta, czasem nie od rzeczy byłoby przekonstruować jakiś drobny fragment. Np. nie mam pewności czy Mira to planeta czy słońce układu. Raz bywa tak, raz tak.
- zdarzają się kiksy dotyczące fizyki, biologii.
- do najcięższej kategorii zaliczam dwie sprawy, które mi mocno zazgrzytały, choć moja opinia może być dyskusyjna. Po pierwsze nieporozumienie z "kijem astronoma". Zachowanie Gandhiego jest tak oczywiste a Fostera tak nieprawdopodobnie idiotyczne, że w ogóle nie kupuję tak poprowadzonego wątku. Druga rzecz to ogólnospołeczna niechęć do zakładania kolonii. Rozumiem rok, dwa, dziesięć, gdy są jeszcze widoki na wyjście z kałabani, ale po z górą stu latach, gdy jest już niemal pewne, że na ratunek nie ma żadnych szans? Nikt nie ma chęci żyć normalnym życiem? Wszyscy wolą położyć się w hibernatorach i umrzeć? No way. Po pierwsze byłaby spora grupa, która zdecydowałby się stworzyć osadę i tam żyć, oczywiście z pomocą urządzeń macierzystej jednostki, a po drugie, w czasie gdy ma miejsce główna akcja powieści, pojawiłby się "ruch wyzwolenia sardynek" i dania im szansy do decydowania o sobie. Zatrzymanie ich w hibernatorach równa się właściwie masowemu ludobójstwu. Mnóstwo ludzi by to oprotestowało. Ten aspekt, w mojej ocenie, umknął autorowi.

Całkowicie zrezygnowałbym z epilogu. To najsłabsza część całego dzieła, psuje wszystko. Przez chwilę rozważałem wyrwanie strony z epilogiem, by przyszłemu czytelnikowi oszczędzić tych kilku zdań.

Podsumowując, Podarować niebo to całkiem przyzwoita propozycja sama w sobie, a na tle produkowanego dziś masowo prymitywu sf, to wręcz rewelacja. Lektura przyniosła mi sporo frajdy.

7,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Romek P. 
Pan na Literkach


Posty: 4348
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 7 Kwietnia 2021, 17:35   

Dzięki za recenzję. Może z niektórymi uwagami się nie zgodzę, inne jednak przyjmę z pokorą :)
W sprawie epilogu zdania są podzielone. Muszę to przemyśleć, zawsze są możliwe kolejne wydania zmienione. Przyznam, że ja się długo wahałem nad włączeniem go w powieść, choć w końcu uznałem, że to zamyka sprawę.
Natomiast ze sprawą kolonistów to chyba powinienem uznać Twoją rację o tyle, że ja co prawda problem zauważyłem i tam pojawia się ta kwestia w dyskusji, jednak wydawało mi się, że wystarczyło wyjaśnienie, iż to nieuchronnie prowadzi do rzezi Argunów, a z drugiej strony ich mrowie w końcu nakryłoby ludzi czapkami, czyli dla ludzi to trochę też nie ma sensu, kolonia istniałaby w stanie ciągłej wojny. Tym bardziej, iż zasoby statku nie są nieskończone. Niemniej, muszę to przemyśleć, a właściwie jak to poprawić :)
Dzięki za uważne czytanie. Szkoda, że zapewne nie bawi Cię betowanie tekstów, byłbyś w tym dobry, oko do szczegółu masz bystre.
_________________
Strona autorska: http://romualdpawlak.pl
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 7 Kwietnia 2021, 19:13   

Romek P. napisał/a
iż to nieuchronnie prowadzi do rzezi Argunów
ten argument jest do pewnego stopnia ok, jeśli jest jakakolwiek alternatywa, w przeciwnym razie sorry Winnetou, w naszych warunkach na ten przykład wystarczy, że jakiś wilk zagryzie jedną owcę a już pół narodu stawia kosy na sztorc i rychtuje fuzje

Romek P. napisał/a
a z drugiej strony ich mrowie w końcu nakryłoby ludzi czapkami, czyli dla ludzi to trochę też nie ma sensu, kolonia istniałaby w stanie ciągłej wojny.
mimo wszystko, wielu ludzi, a moim zdaniem przeważająca większość, powiedziałoby "ja jednak zaryzykuję"

Romek P. napisał/a
Tym bardziej, iż zasoby statku nie są nieskończone.
no nie są, ale po pierwsze, na starcie dają ogromną przewagę, a po drugie ludzie mają przewagę wiedzy i intelektu i znacznie lepiej by sobie radzili przy tych samy zasobach środowiskowych, poza tym mieli by sporo czasu na "okopanie się"

po drugie, nic nie robienie w takich warunkach oznacza samobójstwo/ludobójstwo przez zaniechanie

Romek P. napisał/a
Niemniej, muszę to przemyśleć, a właściwie jak to poprawić
Ja już mam receptę. :D Piszesz drugi tom, który zaczyna się dwa-trzy obroty wacht później. Ponieważ rzeczy zaczynają się coraz bardziej psuć, są pierwsze ofiary awarii, trzeba ludzi obudzić, nie zapominając o sardynkach, i przemyśleć co dalej. Dalej oczywiście kolonia, zagospodarowywanie się, wybór systemu prawnego, tworzenie się grup interesów, wewnętrzne tarcia, podział na 1-3 plemiona. Z jednej strony polityka wewnętrzna, z drugiej ciągłe zagrożenie "przyszłościowe" ze strony tubylców. Samograj na dziewięć tomów. Nie dziękuj, 50 groszy od egzemplarza wystarczy. :wink: Wszystko psuje jednak epilog.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 8 Kwietnia 2021, 10:49   

Elektryczna mgła - James Lee Burke

Kryminał z serii z Davem Robicheaux w roli głównej. Są trupy, są trupy sprzed lat, jest polityka (tym razem odrobinę mniej), jest mafia, drobne brudne interesy, są dziwki, alfonsi, rasizm, itp. Dodatkowo mamy lekko mistyczno-psychodeliczno-magiczny element w którym dominują postacie z wojny secesyjnej. Lekko to od czapy, ale autor ładnie to wpasował i nie odczuwałem dysonansu. Wątek ów został wykorzystany do rozważań o etyce, człowieczeństwie i jakiejś tam próby rozliczeń z, ciągnącym się przecież do dziś, konfliktem Północ-Południe, poprzez dociekanie racji Południa, które nie zamykały się jedynie w obronie systemu niewolniczego.

Powieści Burke'a, to rozwinięcie stylu noir. Detektyw jest po przejściach, ma charakter, styl, rzeczywistość jest mroczna, świat brutalny. Różni się to wszystko od takiego np. Chandlera, tym, że jest bardziej, bliżej, głębiej i prawdziwiej. Bardziej realnie. Proza to gęsta, dosadna, bezpardonowa, narracja mocno realistyczna, nie unikająca obrazowania okrucieństwa, bezwzględności.

Jak zwykle, prócz samej fabuły, autor wprowadza dodatkową płaszczyznę. Portretuje Stany Zjednoczone Ameryki patrząc przez pryzmat dołów społecznych, fatalizmu losów, małych, tradycjonalistycznie zapóźnionych społeczności, konfliktów rasowych, relacji polityka-świat przestępczy, itp.

W klasie kryminału to rzecz bardzo dobra; dla czytelników którzy szukają czegoś innego niż naiwność ojca Mateusza czy płaskostopie Mroza.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Wojciecha Masiaka.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 11 Kwietnia 2021, 17:02   

Tarnowskie Góry Kryminalnie - Antologia

Poprzednie tomy musiały się nieźle sprzedać bo wydawca nie ustaje w wysiłkach i kontynuuje serię. Po dwóch tomach fantastycznych, przyszła pora na kryminał, choć i tu nie brakło (a po prawdzie to sporo tego jest) elementów fantastycznych. Nie powinno to jednak być dla nas zaskoczeniem, gdy spojrzymy na spis treści od razu zauważymy spora grupę autorów o proweniencji silnie fantastycznej.

Zbrodnia doskonała - Bożena Mazalik
Jako pierwsze, dostajemy jednak opowiadanie klasycznie kryminalne, bez domieszek nijakich. Solidna rzecz, mogąca spokojnie uchodzić za nieślubne dziecko Agathy Christie i Joanny Chmielewskiej. Zgrabnie, z humorem, choć być może do kompozycji narracyjno-fabularnej, można by się przyczepić. Wynika to głównie z pewnych skrótów myślowych. Gdyby autorka popuściła odrobinę wodze talentu i nie ograniczała się w ilości znaków, było by świetnie, a tak jest po prostu dobrze z plusem.

Srebrne szpony chciwości - Rafał Dębski
A tu już mamy klimat silnie fantastyczny. Autor odkurzył bohatera znanego z Gwiazdozbioru kata i wysłał go Tarnowskich Gór, gdzie polecił rozwiązać zagadkę zaginionego srebra. Choć tom ów niespecjalnie przypadł mi do gustu, to jednak cechował się niezłym pomysłem na specyficzną postać bohatera zanurzonego w pewnym pesymistycznym fatalizmie. W nadmiarze nużył, jako pojedyncze opowiadanie ustrzegł się tej wady i otrzymaliśmy porządnie mroczny kryminał fantasy. Dobra rzecz.

Afera z deszczem w tle - Dariusz Barczewski & Kazimierz Kyrcz Jr.
Świetnie napisany pastisz czarnego kryminału typu chandlerowskiego, w parodystycznym stylu charakterystycznym dla humoresek Henry'ego Kuttnera. Podobało się, choć nie narzekałbym gdyby rzecz była obszerniejsza.

Gwoździe - Dawid Kain
Tym razem historia całkiem na poważnie, psychopata w pełnej krasie. Dobrze napisany thriller, z solidnym pomysłem (choć im bliżej końca, tym rozwiązanie zagadki staje się coraz bardziej oczywiste, w postępie wykładniczym). Co prawda, na aspekt kryminalny autor kładzie nacisk niewielki, ale nie znikomy. Rzekłbym nawet, że jest tu pewna oryginalność warta raczej pochwały niż zganienia. Zdecydowanie mocny punkt.

Dziewczyna - Robert Ziębiński
Rzecz oparta na schemacie filmów sensacyjno-kryminalnych. Świetnie napisany, budzący sympatię bohater kontra światek przestępczy, a wszystkiemu winna oczywiście kobieta. Trochę tu klimatu spod znaku Guy'a Ritchiego, trochę Casablanki i mnóstwo świetnej muzyki. Czyta się z dużą przyjemnością.

Chmara - Piotr Rogoża
Autor skupia się na społecznym aspekcie związanym z coraz większą chmarą blogerów, influencerów, youtuberów i innych blablaberów. Cóż, taka rzeczywistość i trudno żądać jej ignorowania. Tym razem jednak rzecz wydał mi się odrobinę nadmiernie wydumana i choć to wciąż zupełnie przyzwoite opowiadanie to jakoś niespecjalnie mnie ujęło. Prawdopodobnie to po prostu subiektywny degustibus.

Hotel na skraju miasta - Agnieszka Chodkowska (powinno być Agnieszka Chodkowska-Gyurics)
No i w końcu klasyczny kryminał spełniający wszelkie normy. Przemyślana zagadka, sympatyczny bohater, rzetelny warsztat. W zasadzie bez słabych stron.

Srebrna Góra - Arkady Saulski
Jedyna wpadka w tym tomie. Mamy rzeczywistość gdzieś z pogranicza Sędziego Dredda i Bladerunnera i tyle w tym dobrego. Warsztat pisarski, koncepcja i narracja, konstrukcja świata, budowa postaci, pomysł na intrygę i w końcu dialogi są dziecinnie nieporadne. Opowiadanie razi niedojrzałością. Jedyne opowiadanie, które bez zastanowienia usunąłbym z tomu.

Wieczór kawalerski - Iwona Banach
Żarcik w stylu Kac Vegas, ma kilka mocnych punktów i jeden wyraźnie słaby. Rozwiązanie zagadki pojawia się tak trochę jak królik z kapelusza. Rzecz może niewybitna, ale w sumie napisana zgrabnie i z jakim humorem.

Rozmyta zbrodnia - Piotr Górski
Bliski zasięg, lekki cyberpunk, postępowe, z żaluzjami społeczno-politycznymi. Napisane bez zarzutu, z bardzo rzetelnym pomysłem. Choć cyberpunk nie jest moją ulubioną niszą i raczej unikam, to w tym wypadku muszę stwierdzić, że Rozmyta zbrodnia jest jednym z najmocniejszych punktów antologii. Świetne.

Dociekania leminga. Pamiętnik znaleziony w wannie - Jacek Sobota
Kafkowski eco-kryminał z nutą fantastyki spod znaku opowieści niesamowitych. Jakieś pytania? Brak? I dobrze. Bardzo mi się.

Doktor Plagi - Andrzej W. Sawicki
Kryminał historyczny, choć przedmiot dochodzenia i zbrodniarz odbiegają od schematów. Napisane językiem eleganckim, z narracją budzącą zainteresowanie, solidnie skonstruowanymi postaciami. Bardzo dobre opowiadanie.

Tarnowskie Góry Kryminalnie to tom naprawdę świetny w swojej kategorii. Redaktorowi udało się zabrać zestaw doskonałych opowieści. Z pewnością do moich ulubionych należą opowiadania, które wypłynęły spod piór Sawickiego, Soboty i Górskiego, ale w zasadzie, swobodnie mógłbym dopisać tu jeszcze kilka nazwisk. Zdecydowanie polecam.

9/10

Alek, dobra robota!
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 14 Kwietnia 2021, 09:45   

Maigret i hurtownik win - Georges Simenon

Bogaty hurtownik win zostaje zastrzelony w chwilę po wyjściu z domu schadzek. Okazuje się, że osób z motywem może być całe mnóstwo.

Fabuła jest banalnie prosta, a śledztwo w zasadzie rozwiązuje się samo. Sednem opowiastki jest pewna refleksja nad kosztami związanymi z "drogą na szczyt", fatalizmem ludzkiego losu, ograniczeniami konstrukcji psycho-intelektualnych.

Narrację mamy stonowaną, pełną swoistej kindersztuby, poukładania, porządku który wynika sam z siebie i przed nikim nie musi się tłumaczyć.

W sumie nic wielkiego, ale dla kogoś kto lubi, przyjemna staroświecka nuta.

Odsłuchałem w fajnej interpretacji Kamila Prubana.
6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group