Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Luc du Lac 
Babe - świnka z klasą

Posty: 4867
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Sierpnia 2020, 11:11   

Nie jestem pewien czy któryms z numerów iasfm tego nie było w formie opka.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 24 Sierpnia 2020, 08:45   

Glatz. Kraj Pana Boga - Tomasz Duszyński

Pierwszy tom się chyba przyjął, więc autor sprokurował następny według podobnej recepty. Klimat noir, wczesne międzywojnie, prowincjonalne miasteczka, pasje, interesy i zależności na skalę lokalnej społeczności, ci sami główni bohaterowie, trochę napięcia, wyścigu z czasem. Różnica jest taka, że odrobinę mniej tu stricte detektywistycznej roboty a pojawia się odrobinę więcej telewizyjnego sensacyjniaka klasy B (wiemy kto jest dobry, szybko dowiadujemy się kto jest zły a potem patrzymy jak ten dobry, nadludzkim wysiłkiem, walczy z poświęceniem, niemal osamotniony, z przeważającymi siłami i z uciekającym czasem - trochę jakbyśmy oglądali Johna McClane'a). Moim zdaniem to nie najlepsza zmiana, ale w sumie nie ma dramatu. Mogą się trafić zaskoczenia, ale umiarkowane. Wydaje się, że przejrzenie autora choć możliwe, nie jest aż tak znowu łatwe. Niemniej konstrukcja fabularna, niemal od samego początku, bardzo silnie sugeruje drugie dno a może nawet jeszcze z pół trzeciego. Plusem jest odrobinę bardziej logiczna fabuła, tom pierwszy miał pewne braki w tym temacie, pewne rzeczy były nadmiernie naciągane.

Jeśli komu podobał się tom pierwszy to i ten zasadniczo powinien. Nie jest to wybitna literatura, ale nie obraża smaku ni inteligencji czytelnika.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Filipa Kosiora.
6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 25 Sierpnia 2020, 10:57   

Zabić Pattona. Niezwykła śmierć najzuchwalszego generała drugiej wojny światowej - Martin Dugard, Bill O'Reilly

Książka pomyłka. Czytamy o chorobach Hitlera, Roosevelta, Stalina. O ich kochankach, romansach, o romansach Pattona. Czytamy o ich upodobaniach, o wyborach w USA, o Auschwitz, o prywatnych akcjach w celu odbicia zięcia, o aprowizacji, Sycylii, ofensywie w Ardenach, o tym, że gdzieś tam, w jakimś niemieckim miasteczku w którym przez chwilę stacjonował sztab Pattona, wiele lat później służbę odbywał Elvis Presley (sic!) a gdzie indziej Hitler narzekał na komary a Eva Braun piła i tańczyła, i o tym jak uśmiercono sukę Hitlera i w ogóle jak po kolei umierali w tym bunkrze i o wielkiej misji Otto Skorzeny'ego która była nic niewarta i o jego misji na Węgrzech i po Mussoliniego i potem po wojnie że był aktywny i skąd miał szramę i jak wyglądał i jak się zachowywał i dlaczego i po co i na co i czy lubił zabijać czy nie i w której kieszeni trzymał batonik z czekoladą. I to wszystko w narracji pudelka skrzyżowanego z wysokobudżetowym hollywoodzkim filmem historycznym. Dużo emocji, namiętności, przymiotników, opisów, głupawych i bezwartościowych informacji. I czasem jakiś fakt o Anne Frank. Przepraszam, od czasu do czasu jest o Pattonie, że był niepokorny, zmarzł, że sikał do Renu, że i był wielkim generałem. Wielkie mi odkrycia. No i w końcu jest też coś o śmierci Pattona. Jakieś ostatnie 20 stron plus 6 stron posłowia. Tak naprawdę jedyne wartościowe informacje są w posłowiu. Trochę faktów, trochę totalnie niewiarygodnych głupot i koniec.

Żenujący gniot choć napisany sprawnie i lekko się czyta.

2/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 28 Sierpnia 2020, 08:43   

Hel 3 - Jarosław Grzędowicz

Grzędowicz ciągle pisze to samo. Że Unia to *ujnia z grzybnią, że nie dają mu palić i każą zdrowo się odżywiać, itd. Poza tym jest tu fabułka (tak naprawdę to cztery luźno powiązane opowiadania) cienka jak barszcz na przednówku, z jakim takim zagęstkiem pod koniec, ale pokracznym, na chybcika. Jakby autor nie bardzo wiedział na co się zdecydować albo Hel 3 miał być pierwszym tomem kolejnej trylogii w czterech tomach, gdzie wątki są bardziej zaznaczone niż wyjaśnione. Ale chyba plan nie wypali. Słabiutkie rusztowanie fabularne wypełniają kolonie pąkli, ze szczegółami opowiadające o tym o tym jak bohater usiadł, wydłubał paprocha spomiędzy palców nałożył skarpetę, jaką to skarpetę, jak wyglądała technika naciągania, z jakiego materiału, w jakim kolorze, kto ją wyprodukował, jakie wrażenie zostawiała na palcach przy naciąganiu i potem następuje nagłe zaskoczenie bo druga jest taka sama. Po założeniu skarpet zapalamy cygareta i chwilę dywagujemy nad tym, że Unia to *ujnia z grzybnią i przystępujemy do tajnej procedury nakładania spodni, przyglądając się im z uwagą, później znów cygaret i chwile dumamy o tym ze Unia to *ujnia z grzybnią. No to jeszcze trampki. A potem... W tym wszystkim mamy postacie stuprocentowo standardowe z inklinacją do kształtu typowego dla alter ego zakompleksionego nastolatka.

To wszystko w absurdalnie, niewiarygodnie wynaturzonym świecie bez ładu, składu i logiki.

Językowo Grzędowicz jest Grzędowiczem. Pisze po swojemu, ani gorzej ani lepiej. Jeśli komu podszedł ten styl w innych miejscach to i tu będzie zadowolony. Przyzwoity rzemieślniczy. Czasem poleci jaki pleonazm czy inna głupotka, ale raczej sporadycznie. Nie przejmujemy się jednak takimi detalami, wszak to nie dzieło sztuki.

Sumując, Hel 3 przypomina watę cukrową. Wielka kula w której treści tyle co w łyżeczce cukru.

Odsłuchałem w zupełnie przyzwoitej interpretacji Andrzeja Ferenca.

3/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
konopia 
Marudny maruda marudzący


Posty: 1978
Skąd: DN36
Wysłany: 28 Sierpnia 2020, 17:22   

pleonazm mówisz,
Jim Butcher jest mistrzem,
własnie skończyłem, Peace Talks, czytałem w oryginale, bo polski wydawca jest ileś tam tomów do tyłu.
Po raz pierwszy, przy tym autorze, zastanowiło mnie to, że (a może zawsze tak było, ale nie zwracałem uwagi), że prostą jak drut, praktycznie jednowątkową historię, materiał na opowiadanie można rozciągnąć do objętości książki, właśnie poprzez bardzo opisowe opisy, i jeszcze można opowieści nie zakończyć, urywa się toto w połowie historii i proponuje przedpremierowe zamówienie kolejnego tomu :roll:
w sumie ta seria to takie moje guilty pleasure :oops:
ale czuję, że zaczynają przeginać, coraz mniej treści w treści toto ma.

7/10
_________________
Powinniśmy szanować poglądy religijne bliźnich, ale tylko w takim sensie i do takiego stopnia,
do jakiego szanujemy czyjeś przekonanie, że jego żona jest piękną kobietą, a dzieci bardzo mądre.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 28 Sierpnia 2020, 19:05   

Ja Butchera przestałem czytać zanim zacząłem.

Btw, jaki masz problem z pleonazmami?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
konopia 
Marudny maruda marudzący


Posty: 1978
Skąd: DN36
Wysłany: 28 Sierpnia 2020, 21:06   

z nadmiarowym ich wykorzystaniem do opisowych opisów w celu zwiększenia objętości tekstu mam problem,
przecież napisałem, ze Butcher jest mistrzem w ich nadmiarowym wykorzystaniu
_________________
Powinniśmy szanować poglądy religijne bliźnich, ale tylko w takim sensie i do takiego stopnia,
do jakiego szanujemy czyjeś przekonanie, że jego żona jest piękną kobietą, a dzieci bardzo mądre.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 28 Sierpnia 2020, 23:20   

Nie odgadłem.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Martva 
Kylo Ren


Posty: 30898
Skąd: Kraków
Wysłany: 31 Sierpnia 2020, 18:28   

Fidel-F2 napisał/a
Pan Lodowego Ogrodu (tom I) - Jarosław Grzędowicz
(...)
Warsztatowo jakichś specjalnych wpadek nie zanotowałem. Język prosty, sprawny.


Sorki za archeologię :D Miałam kiedyś dyskusję w innym miejscu, z ludźmi marudzącymi że Wiedźmin jest nudny i słabo napisany. Poprosiłam o przykład co jest w takim razie napisane dobrze i PLO powtarzał się bardzo często. Nie pamiętam z lektury jakiegoś zachwytu nad stylem i językiem, a nie przeczytam jeszcze raz, bo już znam fabułę i nie porwała :P
Z drugiej strony część osób podała jako przykład nie-słabo napisanej literatury Achaję, więc może myślałam w złą stronę i chodziło o to żeby nie było za trudno :roll:
_________________
Potem poszłyśmy do robaków, które wiły się i kłębiły w suchej czerwonej glebie. Przewracały błoto i uśmiechały się w swój robaczy sposób, białe, tłuste i bezokie.
-Myślimy, ze słuszne jest i właściwe dla dziewczyny, by umarła. Dziewczyny muszą umierać, jeśli robaki mają jeść, jest w najwyższym stopniu słuszne, aby robaki jadły.

skarby
szorty
 
 
Luc du Lac 
Babe - świnka z klasą

Posty: 4867
Skąd: Wrocław
Wysłany: 31 Sierpnia 2020, 19:02   

Imię nasze Legion - Dennis Taylor 
jak już wszyscy wspominali - nie jest to wielka literatura, ale bardzo fajne czytadełko. Sięgnę z przykładem do Masjanina Weira gdzie tak samo na nowo odkrywa się znane rejony fantastyki/pod innym kątem. 
Założenia świata (naszego) są bardzo umowne i w sumie nie ma co wnikać w ich zasadność. 
Dla mnie najciekawszym spostrzeżeniem jest to że Bob jest ostatecznym etapem naszej ewolucji - i to samo w sobie mogłoby być świetnym materiałem. 
Troszkę uwiera mnie brak konsekwencji w działaniach/możliwościach Boba [patrzę teraz na wiki / wedle amerykańskiej hard science fiction - dla porównania Alistair Reynolds science fiction] oraz mocno powierzchowne traktowanie tematów, przez co w ogóle ciężko Bobiverse klasyfikować jako HardSF, no ale nie wszystko jest doskonałe . 

dobrze się czyta - choć Taylor mistrzem pióra nie jest, a częste wachlowanie miejscem/czasem/Bobem pozwala mu unikać trzęsawisk. 

na zachętę 7/10  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 2 Wrzeœśnia 2020, 10:01   

Księga jesiennych demonów - Jarosław Grzędowicz

Zdecydowanie najlepsza pozycja autorstwa Grzędowicza z tych kilku, które ostatnio poznałem. Pięć, trzymających dość równy i zupełnie przyzwoity poziom, nowelek. Odrębnych fabularnie lecz zaprawionych jedną przyprawą, jakiegoś mroku, niesamowitości, niepewności, napięcia. Taka stylistyka uwspółcześnionego Grabińskiego. Zresztą, jedno z opowiadań - "Piorun" (swoją drogą nie wiem skąd ten tytuł) - to przerobione i rozbudowane opowiadanie "Kochanka Szamoty" tegoż autora. Nie wiem czy w przypadku innych tytułów zachodzi podobna sytuacja, słabo znam twórczość Grabińskiego - za późnego dzieciaka zbiór "Opowieści niesamowite" wywarł na mnie spore wrażenie, autentycznie wzbudził spory niepokój - i to wszystko. Z pozostałych najambitniejsza jest chyba "Opowieść terapeuty".

Głównym aspektem, którym Grzędowicz wygrywa w tych opowieściach, jest brak pośpiechu, jednoznaczności. Ambiwalentny stosunek natomiast mam do konstrukcji fabularnych. Za każdym razem mamy dobry pomysł, nastrój, rozwinięcie, wszystko idzie jak najlepiej, a jednak im dalej, tym mocniej pojawiają się jakieś rysy, siakieś braki w finale, nieadekwatności do obietnic. Nie twierdzę, że to wada dużej wagi, jednak, przynajmniej dla mnie, zauważalna. Bo same fabuły są przemyślane, wewnętrznie koherentne, ale jednak może jakaś ich błahość albo może jednak zmanierowanie stetryczałego czytelnika, powodowały, że nie odczuwałem pełnej satysfakcji.

Mimo, iż rzecz jest mocno wczesna, również w tym tomie można wyraźnie dostrzec symptomy grzędowiczowej alergii na nadopiekuńczą cywilizację, która kiedyś przerodzi się w postać ostrą i każe autorowi mieszać z błotem Unię Europejską przy każdej możliwej okazji.

Językowo rzecz zupełnie w porządku, sprawna, ale nijak wybitna. Czasem jakaś niezgrabność wybija z immersji, ale niczego poważnego nie mogę zarzucić.

Na tym kończę znajomość z twórczością. Już się chyba nie spotkamy, choć kto wie, może najlepsza książka jeszcze przed autorem. Acz tendencja jest raczej przeciwna.

Wysłuchałem w przyzwoitej interpretacji Wojciecha Chorążego.

7,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 3 Wrzeœśnia 2020, 08:39   

Gwiezdny pył - Neil Gaiman

Po jakich tam opowiadaniach i dwóch tomach Sandmana moje oczekiwania względem Gaimana mocno zmalały. Nie spodziewałem po nim niczego dobrego i raczej nie planowałem przyszłych lektur. Okazało się jednak, że Gwiezdny pył jest na Storytelu, a ja jednak żadnej pełnowymiarowej książki autora nie czytałem i może można by mu dać jeszcze jedną szansę, zwłaszcza, że wcześniej oglądałem film, który akurat był świetny.

Fabuła jest prosta. Głupi Jasio nie ogarniając konwenansów, bierze metaforę na poważnie i idzie w świat, ma przygody. Dzięki odwadze, szlachetnemu sercu i, co by nie mówić, dużej dozie matołkowatości omija pułapki zastawiane przez los i złych ludzi, wygrywa, zdobywa królestwo, dostaje księżniczkę za żonę. Kurtyna. Czyli fabularnie mamy 0/10.

Czy są tu jakieś zalety? Postacie - typowe schematy baśniowe, acz czasem trafia się rodzynek w postaci serii królewskich synów. Ornamentyka - ok, można znaleźć pewne drobiazgi które cieszą jakim takim humorem tudzież pojedyncze fajne scenki. Oczywiście brak tu jakiejkolwiek logiki a nasze zaskoczenia często wynikają z tego, że autor od niechcenia wprowadza nieznane dotąd zasady, których nijak nie można się domyślić. No ale ok, nie po to pisze się baśń żeby się trzymać zasad logiki. Z jednej strony niesie to ze sobą jakiś pierwiastek zaciekawienia, bo przecież zdarzyć się może cokolwiek, z drugiej czyni sukces Głupiego Jasia jeszcze bardziej kuriozalnym. W efekcie, już po krótkiej chwili, czułem się znudzony i znużony kolejnymi bezsensownymi woltami i moje zainteresowanie opowieścią spadało coraz bardziej. Nie pomaga koturnowa teatralność narracji.

Na szczęście literacko jest to rzecz zupełnie przyzwoita.

Sumując, nie było to tak złe jak się spodziewałem, ale niewiele lepsze. I tym razem definitywnie się z panem Gaimanem żegnamy.

Wysłuchałem w dobrej interpretacji Wojciecha Żołądkowicza.

5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 4 Wrzeœśnia 2020, 08:18   

Kult - Łukasz Orbitowski

Czytam sobie różne książki, lepsze, gorsze, czasem bardzo dobre, aż trafia się coś takiego jak Kult Łukasza Orbitowskiego. Rzecz świetnie napisana, bardzo naturalnie, autor to bezdyskusyjny mistrz pióra. Z jednej strony niby niepozorna opowieść o sprawach zwyczajnych i przyziemnych, z drugiej traktat filozoficzny. Takie książki trochę mnie przerastają w kontekście amatorskiej recenzji. Nie da się ich rzetelnie przedstawić w krótkiej opinii. Są tak bogate w rozmaite treści, że pełna, nie skracana wypowiedź, wymagałaby wcześniejszych długich przemyśleń i równie długiego elaboratu. Nie czuję się na siłach.

Bardzo mocno polecam, wyjątkowa rzecz.

11/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 8 Wrzeœśnia 2020, 10:05   

Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli - Radek Rak

Mam do powieści stosunek mocno ambiwalentny. Trochę to moja wina, bo w tytule, jak byk stoi, że to baśń. Nie przywiązywałem się do tego, bo tytuł jak tytuł, coś tam autor musi na pierwszej stronie naskrobać, najlepiej żeby się wyróżniało. Ale nie żeby to miało jakieś większe znaczenie. A tu autor okazał się, niestety, słowny. Co za chwilę wyjaśnię.

Największy atut tej powieści to chyba ucho pisarza. Oprócz umiejętności literackich, w zasadzie bez zarzutu, nawet bez "w zasadzie", Rak ma ucho. Te jego frazy brzmią, płyną, humor je obmywa. Przyjemne to jest. Druga sprawa to koncepcja fabularna, przemyślana, bez tymczasowych fastryg i wyskakujących z pudełka bogów maszynowych. I świetnie w tym osadzona dychotomia pierwszobohaterska, oryginalny, bardzo ładny pomysł. Tu i ówdzie trafiają się interesujące myśli, obserwacje, zaduma nad konstrukcją padołu na którym przyszło nam żyć. Tyle zalet bez skazy. Po stronie plusów umieściłbym też oddanie rzeczywistości historycznej, relacji społecznych w galicyjskim interiorze. Niestety wyraźna doza teatralności połączona z grubo przesadzoną dawką realizmu magicznego sprawia, że miast namacalnego, prawdziwego świata, otrzymujemy coś w rodzaju rzeczywistość Fraglesów. Mam odczucie pewnej komiksowości narracji.

Zasadniczą wadą utworu jest w moim odczuciu przesadna baśniowość, nawet jeśli zamierzona. A może właśnie dlatego, że zamierzona, moja pretensja jest większa, bo chyba autor umie inaczej. Gdy bohater wraz z autorem poszli w te podziemia, węże, koty, koguty, demony, magiczne przemiany, halucynacje, oniryzm i transsubstancjonalny erotyzm, miałem problemy ze zniesieniem tego bełkotu. Odłożyłem lekturę na tydzień czy dwa (choć pierwotnym zamiarem było definitywne porzucenie). Po tym oddechu postanowiłem jednak dokończyć. I dobrze, bo owa przerwa miała miejsce gdzieś w połowie powieści, a potem tej magii było jakby mniej. A może się uodporniłem? Oczywiście rozumiem, że clou fabuły ma magiczną naturę i bez niej rzecz jest nie do przeprowadzenia. Przeszkadza mi jedynie stopień nasycenia. Miast przyprawy, autor z baśni uczynił najważniejszy składnik i całość smakuje niczym innym jak tylko Vegetą. W pewnym momencie zaczął mnie drażnić nadmiar wulgaryzmów, moim zdaniem często zupełnie bezpotrzebnych.

Rak wyraźnie nawiązuje do poematu Brunona Jasieńskiego Słowo o Jakóbie Szeli.

Wysłuchałem w świetnej interpretacji Piotra Grabowskiego.

6,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 10 Wrzeœśnia 2020, 14:51   

Listy z Hadesu. Punktown - Jeffrey Thomas

Pierwsza część - nowela Listy z Hadesu - to mocno wtórna, raczej nudna i nieciekawa wizja piekła z romansową fabułą. Cały fantastyczny sztafaż niewiele jest tu wart, ta historia - mezaliansowe związki w czasie jakiej rewolucji - mogłaby się bez żadnych zmian wydarzyć choćby w Indiach wyzwalających się spod brytyjskiego panowania. Psychologia postaci skrótowa, motywacje przekonują mocno średnio, logika momentami odrobinę umowna.

Część druga - zestaw kilkunastu opowiadań mających wspólne tło, miasto Punktown - raczej nie różni się klasą od Listów z Hadesu. Brak tu wyraźnych wpadek, ale nie ma też ani jednego opowiadania wyjątkowego. Wszystko to średniaki obarczone takimi czy innymi wadami. Autor miewa pomysły, jakąś wizję, ale zgrzytają braki w wykończeniu, w operowaniu szczegółem, dopracowaniu rzeczywistości. Thomas tak bardzo chce przedstawić problem, podzielić się przemyśleniem, że w tej niecierpliwości lekceważy fakt, że nie wszystkie składowe idealnie pasują. Jest wyraźna chęć wypowiedzi i równie wyraźny brak talentu. Czasem trafiają się oczywiste zapożyczenia koncepcyjne (np. z Blade Runner), czasem disco-polowy klimat. Przesadna fascynacja seksem, dość tania, wszędobylska, na dłuższą mete nuży, pod koniec tomu irytuje.

Całość nie obraża czytelnika, ale to drugorzędna, z tendencją do trzeciorzędnej, wypowiedź artystyczna. Tyle, że bardzo równa od początku do końca.

5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
elam 
Gremlinek


Posty: 11088
Skąd: kotlinka gremlinka
Wysłany: 12 Wrzeœśnia 2020, 18:35   

Czytam te twoje recenzje, Fidelu, czytam :)

U mnie Radek Rak ma 9,5/10, ale ja bardzo łatwo weszłam w klimat jako dziecko żyłam w takim realizmie magicznym, po prostu go odnalazłam.
Orbitowski stoi na półce i woła...
_________________
Ten się śmieje, kto umrze ostatni.
 
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 13 Wrzeœśnia 2020, 14:03   

To miłe.

Potrafię to zrozumieć, mnie jednak nudzi taki realizm magiczny. Widzę w nim ciasne gacie naciągane na siłę na zbyt rozległy zadek. Imho Rak nie ma wystarczająco talentu by się nim posługiwać, to wyjątkowo trudna sztuka.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 13 Wrzeœśnia 2020, 21:02   

Wysokie okno - Raymond Chandler

Talent narracyjny, świetne pióro, kilka wybitnych momentów, dobra fabuła, choć wygodnych przypadków jakby odrobinę za dużo, za to klimatu noir jakby odrobinę mniej niż wcześniej. No i oczywiście główny bohater plus humor. Wszystko niby wiadome, niby znane, ale wciąż bardzo przyjemne.

7/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37040
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 14 Wrzeœśnia 2020, 09:01   

Dyrdymarki - Marek Niedźwiecki

Ultrakrótkie wspominki i marudzenia, zbiór anegdotek plus jakaś drobna refleksja nad własnym życiem. Taki trochę popierdółkowy skok na kasę. Kto lubi autora, wysłucha (przyswoiłem w formie audiobooka czytanego przez autora) z przyjemnością ale szału w tym nie ma.

5,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13597
Skąd: FF
Wysłany: 14 Wrzeœśnia 2020, 11:07   

Nie jesteś osamotniony - przy "Pustym niebie" dotarłem do okolic pięćdziesiątej strony i trzasnąłem tym na dobre bez chęci powrotu kiedykolwiek, bo nie mogłem znieść bełkotu. Dobrze być ostrzeżonym, że kolejny tom jest w takim samym stylu, szkoda nerwów.
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group