Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Arhizka twórczość radosna, czyli Arhilah-n Atimaa
Autor Wiadomość
m_m 
Sandman

Posty: 1194
Skąd: Polska
Wysłany: 20 Października 2014, 19:46   

Faktycznie tworzy już pół roku, albo, co prawdopodobniejsze, po prostu nikt z nim nie chciał pisać piętrowych postów. Tak, chyba o to chodziło, ktoś to nawet tutaj dosadnie nazwał, ale powtarzał nie będę :oops: *
A tak jakoś zachciało mi się skomentować, sam nie wiem po co.
_________________
W postach wyrażam własne poglądy i nie pretenduję do tytułu jedynej nieomylnej osoby na tym forum.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37171
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 20 Października 2014, 19:49   

m_m napisał/a
A tak jakoś zachciało mi się skomentować, sam nie wiem po co.
ale idziesz w dobrym kierunku
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
ErgoProxy 
Tom Bombadil


Posty: 47
Skąd: Stołeczne Królewskie
Wysłany: 10 Listopada 2014, 18:54   

Zrobiliście mu Galerię Złamanych Piór i się dziwicie. : P
_________________
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always

- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
 
 
ARHIIZ 
Jaskier


Posty: 95
Skąd: Głęboki lej (od wybuchów)
Wysłany: 8 Wrzeœśnia 2015, 11:51   

Upadek lunatyczki

Leżę skulony w lodowym wyżłobieniu – jedynie nieznacznie odsłonięty z jednej strony, tej którą się wślizgnąłem. Nie ma tu za wiele miejsca, nie mogę nawet wyprostować nóg – nie zamierzam jednak wybierać się gdziekolwiek. Będę leżał tu i czekał aż mnie znajdą. Zapewne odwodnię się i dostanę przykurczów, ale przeżyję, wrócę...
Poza moim schronieniem burza trwa w najlepsze – białe płatki śniegu wściekle zacinają z boku, jakby nie zamierzały nigdy dotknąć bezkresnej polarnej pustyni, którą mam przyjemność odwiedzać. Aktywuję układy podtrzymywania życia w moim kombinezonie, i już po chwili czuję jak delikatne ciepło rozchodzi się po klatce piersiowej - ot prywatne ogrzewanie. Papryki nie usmażę, ale i nie zamarznę – jednocześnie nie zwrócę na siebie ich uwagi oraz nie pogrzebię się żywcem w mojej kryjówce.
Poszukiwaczki wciąż patrolują teren. Co rusz widzę, jak długi fioletowy płaszcz sunie tuż obok mojego „okienka na świat”. Widziałem je nieraz, ale nigdy z tak bliska. Wysokie, chude postacie bez twarzy – trochę jak kobiety z „Płonącej Żyrafy” od Salvadora Dali. Ich ruchy są delikatne, eteryczne – silny wiatr zdaje przez nie przenikać. Mają na sobie jakby długie suknie, coś na kształt wietnamskich Ao Dai. Zawsze zastanawiałem się, czy posiadają nogi... sposób poruszania się i specyficzne falowanie przywodzi na myśl raczej stopę ślimaka, niż kobiece nogi. Sama suknia jest zresztą tylko przenośnią – one nie noszą ubrań, po prostu tak wyglądają.
Po mimo, że wejście do mojego wyżłobienia jest wysokie na prawie pół metra, nic mi nie grozi. Poszukiwaczki są zawsze wyprostowane, nie kucają, nie siadają, a głową obracają tylko na boki. Dodatkowo ich zakres widzenia przypomina wizjer w starych czołgach – szeroka oś x, ale wąska oś y. Aż głupio, że z kimś takim przegraliśmy wojnę, mając w dodatku przewagę liczebną i – teoretycznie - technologiczną. Teraz kryjemy się w norach jak szczury, a one z pozoru bezmyślnie miotają się po powierzchni, po czym bezbłędnie nas znajdują, jedna baza po drugiej... A żeby było jeszcze śmieszniej, my ludzie sami je obudziliśmy – wyciągnęliśmy z prastarych ruin i zakłóciliśmy ich sen...
A ja siedzę tuż pod ich świątynią – tak to nazywamy, ze względu na kopuły – czyli u bram wrogiego stanowiska... i czuję się bezpieczny. Tak, znam to słowo – ale w dzisiejszych czasach pełni nieco inną funkcję niż przed tym jak moi przodkowie sprowadzili Poszukiwaczki. Obecnie „bezpieczny” jest czymś, co ma nastąpić w bliżej nieokreślonej przyszłości: „jak to wszystko się skończy, to będziemy bezpieczni”. A ja mam bezpieczeństwo tu i teraz, edycja limitowana i na wyłączność – tylko czekać aż przyjdzie wiadomość przypominająca o zapłaceniu abonamentu (tak, operatorzy sieci komórkowych są bezwzględni, apokalipsa czy nie).
Czuję w sobie przyjemne ciepło – nie, nie chodzi o system podtrzymywania życia – chodzi właśnie o poczucie bezpieczeństwa. O brak tego wiecznego wyczekiwania: „co się zaraz wydarzy?”. I obserwuję Poszukiwaczki... My, ci którzy przeżyliśmy, poznaliśmy już nieco jak one funkcjonują. Stąd moja pewność, że nie mogą mnie zobaczyć.
Cholerne lunatyczki... Tak naprawdę, mówiąc, że je obudziliśmy mam na myśli kolejną przenośnię. One cały czas śpią, i to jest w tym wszystkim najgorsze... Ale dość na dziś, jestem zmęczony. Robię jak uczyli mnie na szkoleniu, staram się myśleć słowami, prowadzić ciągły monolog wiedząc, że w moim nieśmiertelniku ukryty jest rejestrator – ot kolejna odsłona Czarnej Skrzynki. Jeśli umrę, być może ktoś mnie odnajdzie i zrobi z moich przemyśleń użytek. Być może... jestem senny. Ciepło...

Odgłos miękkiego uderzenia.

Budzę się momentalnie, otwierając powieki do granic możliwości. Serce podchodzi mi do gardła... Znalazły mnie.
Głowa Poszukiwaczki leży dokładnie naprzeciw mojej, w oddaleniu może dwóch metrów. Przewróciła się... Przewróciła się akurat tak, że upadła na bok i skierowała się twarzą w stronę wejścia do mojej kryjówki. Nie potrafi wstać, nie potrafi się obrócić. Bezcelowo wyciąga rękę w moją stronę, a rytmiczne ruchy sukni sygnalizują, że próbuje iść przed siebie – zupełnie jakby myślała, że wciąż stoi. Poszukiwaczki się nie przewracają... No to centrala się zdziwi.
Mimo to znalazła mnie. Na jej „twarzy” zaczynają rozbłyskiwać zielone punkty, które następnie rozlewają się i łączą ze sobą, co wygląda trochę jak pajęczyna, a trochę jak sieć neuronów. Nazywamy to „kontaktem wzrokowym” – nie mogę się ruszyć, nie mogę przestać patrzeć. Moje powieki stają się coraz cięższe. Zasypiam na zawsze – znalazły mnie.
Śnię... Stoję w jakimś ciemnym pomieszczeniu otoczony Poszukiwaczkami, sześcioma. Trzy ruszają do przodu, wzdłuż drogi wyznaczonej przez mdłe światło nieznanego pochodzenia. Bezwiednie idę za nimi, a pozostała trójka zamyka korowód. Dokładnie tak opowiadali to ci, których nieśmiertelniki znaleźliśmy. Teraz jeszcze mój mózg funkcjonuje, jeszcze rejestruje... Widzę dwa nakładające się obrazy. W jednym idę za Poszukiwaczkami, w drugim oddalam się od mojego skulonego ciała. Jestem coraz wyżej... teraz widzę już tylko leżącą poszukiwaczkę... I drugi obraz znika. Pozostaje tylko ten pierwszy. Idę prowadzony przez Lunatyczki.
Każdy z nas zastanawia się, gdzie one nas zabierają... i po co. Cóż, będę miał okazję się przekonać. Mój mózg powoli przestaje pracować, boję się jednak, że mam duszę, która musi iść z nimi... Oby ateiści mieli rację... Niemniej nie żałuję tej akcji. Dowiedzieliśmy się nowej rzeczy, a to zawsze coś – zaś ja przez chwilę poczułem się bezpieczny... uczucie tak piękne jak ulotne, jednak dodaje mi otuchy nawet teraz.
Kapitanie, zróbcie z tego zapisu użytek, odmeldowuję się!
_________________
Tak mówią anańskie legendy!
 
 
mesiash 
Sedecimus


Posty: 1855
Skąd: Stolica
Wysłany: 8 Wrzeœśnia 2015, 12:58   

No i fajne. Na konkursie szortowym bez problemu by się obroniło, chociaż parę błędów nawet ja potrafiłem dostrzec :)
_________________
The difference between "space-based clean power station" and "unimaginably powerful orbiting death ray" is mostly semantics and hope. - ponoć Asimov
 
 
ARHIIZ 
Jaskier


Posty: 95
Skąd: Głęboki lej (od wybuchów)
Wysłany: 8 Wrzeœśnia 2015, 13:25   

A można coś więcej o wspomnianych błędach? ;)
_________________
Tak mówią anańskie legendy!
 
 
ARHIIZ 
Jaskier


Posty: 95
Skąd: Głęboki lej (od wybuchów)
Wysłany: 15 Października 2015, 19:39   

Zarpaszam :twisted:
_________________
Tak mówią anańskie legendy!
 
 
Goria 
Borg

Posty: 1518
Skąd: Wawa/Amberg
Wysłany: 25 Października 2015, 13:34   

ARHIIZ napisał/a
Zarpaszam :twisted:


napisałam ci kilka w Szufladzie
 
 
ARHIIZ 
Jaskier


Posty: 95
Skąd: Głęboki lej (od wybuchów)
Wysłany: 9 Sierpnia 2016, 15:00   

Zapraszam do czytania :)

Wachlarz
Anański generał ryzykuje życiem, by odzyskać honor przyjaciela. Nie spodziewa się, jak ciężki czeka go pojedynek... z samym sobą.
_________________
Tak mówią anańskie legendy!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group