To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Ludzie z tamtej strony świata - Stephen King

Romek P. - 22 Czerwca 2007, 12:37
Temat postu: Stephen King
Orbitoski napisał/a
Bo co by niebyło, najlepsze teksty Kinga są horrami, inne formy nie szły mu tak dobrze.


No, "Dolores Claiborne" jest bardzo dobra (moim zdaniem, rzecz jasna), a to chyba nie horror? :)

Tequilla - 22 Czerwca 2007, 12:40

"Gra Geralda" toże świetna i toże nie horror. Albo "Zdolny uczeń" ( niby to opowiadanie, ale wielkości małej powieści).

King w zasadzie mógłby pisać wszystko i może nawet odejście od horroru dobrze by mu zrobiło, bo mam wrażenie, że ostatnio jego pomysły w tej materii przestały być już tak świeże.

hrabek - 22 Czerwca 2007, 12:46

Ja wiem, czy Gra Geralda to nie horror? Jak dla mnie to rasowy horror, jest tajemnicza postac, jest zaszczuta glowna bohaterka, co jeszcze potrzeba do horroru?
Kuba - 22 Czerwca 2007, 13:02

count napisał/a
Ja wiem, czy Gra Geralda to nie horror? Jak dla mnie to rasowy horror, jest tajemnicza postac, jest zaszczuta glowna bohaterka, co jeszcze potrzeba do horroru?


Według Dukaja elementu nadprzyrodzonego. Nie w sensie wyobrażenia, zwidu bohaterki:
"Wiele jest takich książek, w których autor natrętnie indukuje w czytelniku przerażenie (...)wszak nikt nie zwie ich horrorami czy choćby literaturą grozy. Czego tam brakuje: "elementu nadprzyrodzonego"."

Dolores Claiborne to bardzo dobra książką , Gra Geralda może trochę gorsza, ale gdyby nie napisał ich King a ktoś inny (taki Małecki, dajmy na to :-) to z powodzeniem nazwać by je można powieściami głównonurtowymi z elementem dreszczyku. Dużym.

Tak się mnie zdaje.


Romek P. napisał/a
No, Dolores Claiborne jest bardzo dobra (moim zdaniem, rzecz jasna), a to chyba nie horror?


To samo ja bym powiedział o Mrocznej Wieży. Dla mnie to była wielka przygoda przeczytać te kilka tysięcy stron i - mimo, że horroru tam tyle, co kot napłakał - myślę (i King również) że to jedna z najlepszych rzeczy, jakie udało mu się popełnić.

hrabek - 22 Czerwca 2007, 13:10

Kuba napisał/a
Według Dukaja elementu nadprzyrodzonego. Nie w sensie wyobrażenia, zwidu bohaterki:
Wiele jest takich książek, w których autor natrętnie indukuje w czytelniku przerażenie (...)wszak nikt nie zwie ich horrorami czy choćby literaturą grozy. Czego tam brakuje: elementu nadprzyrodzonego.


Nie pamietam juz az tak dobrze gry Geralda, ale czy tam bylo na pewno powiedziane, ze jej sie to wszystko wydawalo. A co jesli nie? Czy takie rozmycie juz jest elementem nadprzyrodzonym? Bez sensu ta definicja. Zreszta juz bylo to walkowane, ale sie nie doczekalo odpowiedzi. Wedlug tej definicji Masakra Pila Mechaniczna nie jest horrorem.

Tequilla - 22 Czerwca 2007, 13:36

Z tego co pamiętam w "Grze Geralda" jest jeden motyw nadprzyrodzony... gdy bohaterka w jakims telepatyczno - mediumicznym zwidzie dostrzega zaćmienie i Dolores zabijającą męża.. Taki niekonwencjonalne połączenie dwóch niby realistycznych powieści.

W sumie owszem, jeżeli Masakra piłą to horror to i gra nim jest ( choć zdecydowanie bardziej wysublimowanym :) ) Chyba wiele zależy od definicji.

Urien - 22 Czerwca 2007, 15:44

Tequilla napisał/a
King w zasadzie mógłby pisać wszystko i może nawet odejście od horroru dobrze by mu zrobiło, bo mam wrażenie, że ostatnio jego pomysły w tej materii przestały być już tak świeże.

A miał takie kiedykolwiek? Można uznać za świeżą koncepcję "małych miasteczek, w których wiele się dzieje", ale tak, to zwykle po prostu King bawi się konwencją, rzadko zapuszczając żurawia poza nią. Na plus można uznać mieszanie gatunków, jak w "Mrocznej wieży", ale gdzie w tym świeżość? Nie pierwsza to hybryda.

I nie jest to zarzut, bo w konwencji i na starych schematach można wiele zrobić. Vide "Cmętaż dla zwieżąt".

A "Oczy smoka" są głupie. Brak im uroku, pomysłu. Ot, siadł King i napisał. Poszło z kopyta.

PS. Dość oryginalne było IMO tylko "Miasteczko Salem", chyba że czegoś jeszcze nie czytałem.

Homer - 23 Czerwca 2007, 07:51

Do "Miasteczka Salem" dołożyłbym jeszcze "Lśnienie". Wielu jego książek nie czytałem, więc trudno mi oceniać :) . Jak to pisarz zawodowy, wydający dużo książek, musi mieć lepsze i chałturowate :) . Choć do tych drugich pewno się nigdy nie przyzna.
dzejes - 23 Czerwca 2007, 09:03

King nie bawi się konwencją - on ją wykorzystuje do bólu. Poza tym on sam jeśli nie stworzył od zera, to na pewno wypuścił na szerokie wody ową konwencję "małego miasteczka". I choćby za to należy go docenić, nie podsumowywać jednym zdaniem.
Dabliu - 23 Czerwca 2007, 09:40

"Miasteczko Salem" nie podobało mi się ani trochę, za to "Smętarz dla zwierzaków" wciągnął po uszy... Chociaż obie książki czytałem wieeele lat temu, więc nie wiem jak odebrałbym je dziś.
NURS - 23 Czerwca 2007, 09:53

panie i panowie, to jest temat orbita, a nie kinga :-)
goracie czyń swoja powinność, ciachnij to w odpowiednie miejsce.

gorat - 23 Czerwca 2007, 16:13

Y... Inwokacja? Do mnie? Wow. Już przyciąłem Orbita, teraz szukam czegoś kingowskiego. Wydawało mi się, że jest taki temat, ale przyjdzie chyba temu tytuł zmienić...
NURS - 23 Czerwca 2007, 17:19

i niech tu do woli o królach i królewiczach sobie gadają.
gorbash - 23 Czerwca 2007, 17:41

To na dobry poczatek: Kinga czytalem niewiele, Miasteczk Salem i Lsnienie chyba tylko...
Co jeszcze warto przeczytac? Oczekuje horroru...


Masowy odbiorca

Pako - 23 Czerwca 2007, 17:44

Mi Cujo siadło, przyjemne, chociaż może nie horror nadprzyrodzony, ale w klimacie.
Potem dobrze mi się czytało Tomyknockers... po polsku Stukostrachy chyba się to nazywało. Dolores Claiborn i Gra Geralda też fajne, chociaż nie horrorowate tak strasznie. Ale warto przeczytać.

gorat - 23 Czerwca 2007, 18:17

Hej, a może lepszy byłby tytuł tematu "THIS is King. Stephen King"? :)
I skoro już to poruszam: czym jest "To". Czytał ktoś?
Kinga w życiu nie czytałem :roll:

Dabliu - 23 Czerwca 2007, 18:23

gorat napisał/a
I skoro już to poruszam: czym jest To. Czytał ktoś?


Ja tylko widziałem film jako dzieciak. Brrr... przerażające...
W jakimś miasteczku giną dzieciaki. Jest też potworny klaun. Strrraszne... Ale niewiele już pamiętam.

gorbash - 23 Czerwca 2007, 18:23

Widzialem tylko film jak mialem parenascie lat - potem ze trzy noce sceny robilem... :mrgreen:
gorat - 23 Czerwca 2007, 18:37

Zgodna reakcja :bravo :mrgreen: Czyli - warto? :P:
Martva - 23 Czerwca 2007, 19:05

Ja oglądałam, mając lat wczesne naście.
Uh.
Zrozumiałam dlaczego całe życie panicznie bałam się klaunów :roll:

dzejes - 23 Czerwca 2007, 21:21

To - opus magnum Kingowskiej małomiasteczkowości. Pierwsza książka Kinga, jaką przeczytałem, i chyba do tej pory ta, która zrobiła na mnie największe wrażenie.
Urien - 24 Czerwca 2007, 09:04

Pako napisał/a
Mi Cujo siadło, przyjemne, chociaż może nie horror nadprzyrodzony, ale w klimacie.

Co? "Cujo" przyjemne? Po "Oczach..." najnudniejsza książka Kinga, jaką czytałem. ;)

Pako napisał/a
Potem dobrze mi się czytało Tomyknockers... po polsku Stukostrachy chyba się to nazywało.

"Stukostrachy" lepsza, koncept z UFO bardzo dobry - nie spotkanie, ale... skutki tego, że statek leży w ziemi + wątek małego miasteczka. In minus typowe dla Kinga dłużyzny. Pierwsza książka Króla, którą czytałem, więc z sentymentu ją bardziej lubię. :)

Pako - 24 Czerwca 2007, 09:08

Cujo mi siadło no i już ;) Jak mi się cos spodoba to mi się spodoba. A nudne... wot, w sam raz na parę godzin relaksu ;)
Stukostrachy zaś i typowe dla Kinga dłużyzny: mi to własnie pasuje u niego. Opisy miasteczka, ludzi, zwykłe sytuacje, a potem naraz BAM! i już się z nimi coś dzieje. Ledwo bliżej poznamy bohatera a ten juz gine albo ma jakieś problemy. Dobre to jest ;)

dzejes - 24 Czerwca 2007, 09:22

Urien napisał/a

Stukostrachy lepsza, [cut spoiler] :)


Brawo brawo, zawsze polecając książkę ją tak skutecznie spoilerujesz?

Urien - 24 Czerwca 2007, 09:40

Tyle byś się dowiedział z blurba albo recenzji. ;) Ale proszę.
dzejes - 24 Czerwca 2007, 09:42

Cytat

Coś działo się w idyllicznym miasteczku Haven w stanie Maine, gdzie mieszkała Bobbi Anderson. Coś, co obdarzyło każdego mężczyznę, kobietę i dziecko w mieście nieznaną zwykłym śmiertelnikom mocą. Coś, co zmieniło miasteczko w pułapkę dla wszystkich obcych. Coś, co pochodziło z tajemniczego metalowego obiektu, zagrzebanego od tysiącleci w ziemi, o który potknęła się Bobbi. Bobbi i inni poczciwi mieszkańcy miasteczka nie zaprzedali duszy piekłu, aby korzystać z diabelskich uciech. Nastąpiło raczej diaboliczne opętanie. opętanie ciała, duszy - i umysłu...

gorat - 24 Czerwca 2007, 12:49

Zmieniłem tytuł :) Urien, zawsze możesz pisać teksty mocno spoilerujące
Cytat
tak

lub tak. A nawet tak.

hrabek - 25 Czerwca 2007, 09:23

To jest rewelacyjne. Historia doroslych spotkanych po latach, ktorzy dziela sekret z dziecinstwa. Historia prowadzona jest dwutorowo - sa dorosli i jednoczesnie cofamy sie w czasie do czasow ich dziecinstwa i w ten sposob poznajemy co polaczylo ich losy. Znakomite sa przejscia - idealne dla filmu. Przez cala ksiazke rozdzial historia dzieciakow konczy sie w polowie zdania, a druga czesc jest juz ze swiata doroslych. W druga strone tez to dziala. Koniec fragmentu doroslych jest jednoczesnie poczatkiem fragmentu z przeszlosci. Trzy tomy naprawde znakomitej lektury.
Tequilla - 19 Lipca 2007, 10:26

Dopiero odnalazłem wątek... A myślałem, że się czym odurzyłem i jeno mi się zdawało, iż jakaś dysputa o Kingu była :)

"To" jest faktycznie jedną z najlepszych jego książek. Film jest też dobry, ale do powieści się nie umywa. Tyle, że tomiszcze grube ( bodaj druga pod względem objętości jego powieść). Ale tylko zysuje, dzięki objętości, bo nie ma tam ani kawałka, który by męczył, czy nudził.
Z tego co mi się jeszcze podobało to na pewno "Lśnienie" - świetny klimat, "Misery" - choć to raczej thiller, toże za klimat, znakomity, "Sklepik z marzeniami" i "Chudszy" ( pod pseudonimem).
Ciekawa jest też dylogia(?) "Regulatorzy" i "Desperacja" - w obydwu występują te same postaci, ale to są jakby światy równoległe, bo w obu przytrafia się im coś innego. No i jedno King napisał pod własnym nazwiskiem, a drugie ("Regulatorów"), jako Richard Bachmann. Taki jego żarcik.

A żeby tak całkiem nie chwalić - "Rose Madder" jest słabe, a "Pokochała Toma Gordona" czytałem chyba ze trzy miesiące, choć to książeczka na sto pięćdziesiąt stron. Straszliwie mnie zmęczyła.

hrabek - 19 Lipca 2007, 11:00

Pokochala przeczytalem w jeden poranek. Ale nie wciagnela mnie. Nie potrafilem wczuc sie w sytuacje malej dziewczynki. Wedlug mnie to jedna z jego slabszych powiesci. Chociaz to ciezko nawet powiescia nazwac, to raczej dlugie opowiadanie.

Rose Madder nie czytalem. A Desperacje ostatnio sfilmowali. Ogladalem, nawet niezle. Tym bardziej, ze to film telewizyjny byl.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group