Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 22 Lipca 2021, 15:34   

Ostatnia arystokratka - Evžen Boček

Miała być lekka, humorystyczna lektura. Okazało się, że to rzadko spotykany gniot. Raz, że to infantylna książka o niczym, a dwa, że pełna wysilonych, żenujących, płytkich dowcipów. Przez większość lektury (tam zaraz lektury, dałem radę przebrnąć może przez 15% całości), zamiast śmiechu/uśmiechu odczuwałem zażenowanie prymitywizmem autora. Warsztat amatorski, głośno woła o redakcję.

Dowcipy w stylu "idzie sobie tato z kotem i się zesrał (kot nie tato)".

Wysłuchałem w fatalnej interpretacji Mirelli Rogoza-Biel.

Omijać najdalej jak się da. Fatalna kumulacja.
1/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 26 Lipca 2021, 12:46   

Oblężenie - Marek Adamkowicz

Kryminał w realiach epoki napoleońskiej. Rok 1813, oblężony Gdańsk, morderca zostawia za sobą kolejne trupy. Kapitan Savigny dostaje zadanie rozwiązania problemu. Przełożeni domagają się szybkich rezultatów. Obiektywne trudności nie są wytłumaczeniem. Fabuła nie jest specjalnie wyjątkowa acz logiczna, zgrabnie obmyślana i nieoczywista.

Świat przedstawiony wydaje się skonstruowany adekwatnie do epoki, postacie również. Autorowi udało się uniknąć częstego błędu twórców powieści historycznych czyli wciskania w dawne realia bohaterów o światopoglądzie dwudziestopierwszowiecznym. Poza tym postacie są wiarygodnie wielowymiarowe, ukształtowane stosownie do niełatwej rzeczywistości, równie stosownie reagujące na pojawiające się bodźce. Świetnie odmalowane realia oblężenia, wojenne tło, stosunki społeczne, polityczne, wszystko to razem powoduje, że w istocie, ówczesny Gdańsk wyrasta na pierwszoplanowego bohatera.

Nie mam nic do zarzucenia umiejętnościom stricte literackim autora.

Oblężenie to solidna pozycja pod każdym względem.

Wysłuchałem w niezłej interpretacji Mateusza Drozda.
7/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 28 Lipca 2021, 12:30   

Misja Greyhound - Cecil Scott Forester

Rok 1942, atlantycki konwój - 37 statków - zmierza na wyspy brytyjskie w skromnej, czterookrętowej eskorcie. Powieść opisuje wydarzenia mające miejsce podczas przejścia przez lukę środkowoatlantycką czyli obszar poza zasięgiem alianckich samolotów startujących z lądu. Konwój napotyka wilcze stado i przechodzi ciężkie chwile. Głównym bohaterem - powieść to niemalże monodram - jest dowódca niszczyciela i jednocześnie dowódca całości sił eskortowych, kapitan George Krause.

Fabuła skupia się na walce eskorty z U-Bootami, widzianej z perspektywy dowódcy eskorty i przedstawionej z naturalistyczną szczegółowością. Ta szczegółowość wzbudziła we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony ciągnące się (i nieustannie powtarzające) listy dialogowe zawierające serie hermetycznych rozkazów i ich potwierdzeń oraz nieustannie podawanych informacji mogą znużyć. Coś co jest konieczne do zarządzania okrętem/grupą okrętów, niekoniecznie musi się nadawać do beletrystycznej lektury. Z drugiej, dzięki temu mamy możliwość wczucia się w atmosferę mostku. Taka konstrukcja narracyjna powoduje, że audiobook ma dużą przewagę nad tradycyjną lekturą.

Oprócz samej walki, duża część powieści poświęcona jest wewnętrznym przeżyciom bohatera. Mimo, iż jest starszy wiekiem i stopniem od pozostałych, i o wiele dłużej pełni służbę, to jest to jego pierwsza misja bojowa, jego podwładni zaś walczą już od dawna. Poza tym, podczas wcześniejszej służby opinie miał co najwyżej średnie, w efekcie pomijany był przy awansach. Dodatkowo niespecjalnie układa mu się życie prywatne. Wszystko to mocno zaważyło na jego samoocenie. Wyraźnie brak mu pewności siebie i poczucia słuszności podejmowanych decyzji. Niemniej dzięki żelaznej samodyscyplinie i głębokiemu poczuciu obowiązku wykonuje swoje zadania w najlepszy sposób na jaki go stać.

Nie jest to chyba pozycja na miarę "Okrutnego morza" Monsarrata czy "Okrętu" Buchheima. Ale przede wszystkim nie sposób je porównywać. Wymienione pozycje to epicka perspektywa obejmująca całokształt wojny na morzu. Misja Greyhound to bardzo bliskie spojrzenie na wąski aspekt rzeczywistości - osamotnienie jednostki, która na swe barki musi wziąć odpowiedzialność wielkiej wagi i nie ma w tym nijakiego wsparcia. Autor zdaje się sugerować, że jest to bohaterstwo najwyższej próby, ciężko się z nim nie zgodzić. I w tym sensie, rzecz jest wykonana naprawdę dobrze.

Wysłuchałem w zupełnie niezłej interpretacji Michała Lesień-Głowackiego, co było pewnym zaskoczeniem, bo moim zdaniem, pan ten nie należy do pierwszej ligi zawodu.
8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
ketyow 
Jim Raynor


Posty: 11311
Skąd: z domu
Wysłany: 4 Sierpnia 2021, 09:53   

Życie na naszej planecie - David Attenborough

Wstęp książki od razu zasiał moje wątpliwości - mowa bowiem o Czarnobylu, jak to zły projekt i błąd ludzki doprowadziły do katastrofy środowiskowej. Autor był na miejscu, ale nie wspomniał przy okazji, że dzięki temu powstał tam wspaniały rezerwat dzikiej przyrody, która dziś, po latach od porzucenia miejsca przez człowieka, ma się świetnie (autor sam zauważa to w epilogu, niemniej przedstawienie energii jądrowej jako obiektu grozy pozostaje z nami przez całą książkę). Należy też od razu sprostować, że katastrofę spowodował >eksperyment< a nie zwyczajny błąd, ani też błąd projektu (choć faktem jest, że po katastrofie wszystkie nowoczesne reaktory przeprojektowano tak, aby wydzielenie wodoru i żaden wybuch nie były już fizycznie możliwe) - identyczne reaktory jak w Czarnobylu pracują do dziś, a przeciętny czas ich życia wynosi ok. 55 lat - znacznie więcej niż paneli fotowoltaicznych czy wiatraków. Do tematu wrócę.

Pierwsza część książki to lektura, z którą powinien zapoznać się każdy mieszkaniec Ziemi. Jest wstrząsająca. Niby każdy z nas coś tam wie, że niszczymy planetę, przyrodę, zaśmiecamy, wycinamy, zawłaszczamy. Ale chyba nikt nie jest w pełni świadom w jakiej skali i w jakim tempie. Attenborough ma w chwili pisania książki 94 lata. Widział zmiany na własne oczy, za młodu widział świat zupełnie innym, a jednak sam przyznaje, że kiedy podczas pisania zapoznał się z faktami, był wstrząśnięty. Czyta się to jak najokropniejszą dystopię - z tym, że to się dzieje naprawdę. Ciężko uwierzyć, że może być dla nas jakaś nadzieja, bo tempo narzuciliśmy okropne, a kompletną zmianę świadomości ludzkiej powinniśmy przeprowadzić w jedno-dwa pokolenia.

Druga część to nadzieje na przyszłość. Rady odnośnie tego, jak możemy działać, by zapobiec kompletnemu utraceniu tego, co znamy na co dzień. Bo naprawdę, żyjemy w ostatnich chwilach najlepszych czasów, wkrótce (a nawet już) to co znamy zacznie się załamywać - duże migracje i zaburzenia pogodowe już odczuwamy na własnej skórze. Trzeba jednak powiedzieć, że autor podchodzi do rozwiązań z dużą dozą romantyzmu i nadziei, której ja nie mam, choćby dlatego, że z uwagi na moje związanie z energetyką, wiem jakie fizyczne ograniczenia stoją przed rozwiązaniami proponowanymi w książce. To są trochę marzenia o tym, jak świat mógłby wyglądać, gdybyśmy teraz wzięli się za jego naprawę - i ja się jemu nie mogę dziwić, to sędziwego wieku pan, któremu już niewiele czasu zostało, a może i w nas chce tchnąć tę nadzieję, że warto, że musimy podjąć walkę.

Część z jego słów odbierałem już jako czystą fantastykę, niemniej... Być może faktycznie musimy podjąć po prostu działania w kierunku czystej fantastyki. Najtrudniej mi uwierzyć w odmianę oblicza ludzi - wystarczy spojrzeć na nasze własne podwórko. Niektórym żadne argumenty nie przetłumaczą nic. Jeszcze gorzej jest z państwami biednymi - jak one miałyby porzucić wycinkę i sadzenie plantacji, które dają im możliwość zarabiania i życia? Przecież to proces na dziesięciolecia i właściwie nie wiadomo jak zacząć. Musimy się pozbyć konsumpcjonizmu oraz kapitalizmu. Tak, tak. I piszę to jako człowiek w dużym stopniu popierający wolny rynek, choć - jak chyba każdy - coraz częściej chwytający się za głowę, że naszą harówką wypracowujemy miliardy w kieszeniach Bezosów latających w kosmos.

Co do moich uwag - wielka szkoda, że energetyka jądrowa została tu praktycznie pominięta jako rozwiązanie dające czystą energię. Autor przyznaje, że korzystał z pomocy różnych zielonych instytucji, które podsuwały mu różne rozwiązania na przyszłość (niestety często dość oderwane od rzeczywistości, czasami to raczej marzenia niż rozwiązania) - a te są finansowo mocno uwiązane z dofinansowaniami i firmami OZE, dla których atom, jak sądzą, stanowi konkurencję (a niesłusznie, bo OZE wymaga stabilnej bazy - teraz np. w Niemczech jest nią... węgiel, a zwiększa się udział gazu - kolejnego emitenta CO2). Tymczasem to jest rozwiązanie, które JUŻ TERAZ jest w zasięgu naszych rąk, nie należy do fantastyki, to coś co możemy wdrożyć dla redukcji emisji JUŻ TERAZ. Obawiam się więc, że autor, który jest przyrodnikiem a nie pracownikiem sektora energetycznego, sam został tu nieco zmanipulowany... Zwłaszcza, że ciągle wspomina o oddawaniu terenu przyrodzie - niestety, farmy fotowoltaiczne czy wiatraki potrzebują GIGANTYCZNYCH połaci terenu, by wyprodukować taką samą ilość energii jak pojedynczy blok EJ na terenie kilkunastu km^2. To wszystko jest w raportach IPCC, o których autor wspomina. Nie wiem czy to brak wiedzy, czy celowe pominięcie faktów. Zapewne nie czytał całych raportów, a korzystał z tego, co podsunęli mu zieloni koledzy.

To tyle mojego czepialstwa i polemiki. Książka wciąż jest bardzo dobra. Powinien ją poznać każdy. Każdy na naszej planecie.

8/10
_________________
http://ketyow.deviantart.com
http://www.biblionetka.pl/
  
 
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 4 Sierpnia 2021, 11:11   

ketyow napisał/a
Być może faktycznie musimy podjąć po prostu działania w kierunku czystej energetyki.
poprawiłem

a poza tym +1
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
ketyow 
Jim Raynor


Posty: 11311
Skąd: z domu
Wysłany: 4 Sierpnia 2021, 11:25   

Tam nie chodzi tylko o energetykę, choć tak może wynikać z mojej recenzji. Tam jest kupa rozwiązań dla rolnictwa, odejścia od kapitalizmu, wspomagania biednych krajów kosztem bogatszych, które w świetle tego jak zorganizowany jest dzisiejszy świat wydają się fantastyką i ciężko mi sobie wyobrazić, że świat nagle porzuci konsumpcyjny styl życia oparty na wygodzie poprzez wyzysk (słabszych i środowiska), nawet jeśli bez tego kroku znana nam cywilizacja i tak przepadnie.
_________________
http://ketyow.deviantart.com
http://www.biblionetka.pl/
 
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 4 Sierpnia 2021, 11:45   

być może, a być może https://www.telepolis.pl/...u-co-to-oznacza
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 1 Wrzeœśnia 2021, 11:34   

Droga do Rzymu - Ben Kane

Trzeci tom Kronik Zapomnianego Legionu. Niczym nie różni się od tomów poprzednich. Dominuje patos, sporo naiwności, fabularna prostota i przewidywalność, silne niedostosowanie psychologii postaci do epoki historycznej. Klasa powieści to młodzieżowe, wielokrotne zabili go i uciekł. Czasem mocno pomimo sensu i logiki. Autor przyzwoicie przygotował się pod względem historycznym, zwłaszcza jeśli idzie o twarde fakty - postaci, dat, bitew, kultury materialnej (niemniej ma tu wpadki), słabo za to wychodzi mu sfera czynników miękkich - relacje międzyludzkie, psychologia, socjologia historyczna - strasznie to kanciaste, koślawe, drażni niespójnością.
Jeśli idzie o warsztat pisarski, autor ani nie zachwyca, ani zbytnio nie rozczarowuje. Jeśli przyłożymy tu miarkę dojrzałego, dorosłego czytelnika to jest lipa. Jeśli jednak spojrzymy z perspektywy nastolatka, to jest zupełnie przyzwoicie. Mnie drażniło nieustanne powtarzanie tego samego, bywało że kilkunastokrotne a może nawet i częstsze, oraz rozwlekłe wykładanie wszystkiego kawa na ławę, nawet rzeczy oczywistych. Coś co można załatwić półzdaniem, autor przedstawia przy pomocy półstronicowego akapitu. I jeśli ten akapit czytamy dwudziesty siódmy raz, może w nas coś pęknąć.

Jako powieść historyczna (choć to raczej rodzaj fantasy opartej na realiach historycznych czy może powieść historyczna z elementem realizmu magicznego - nadprzyrodzone moce wyraźnie wpływają na fabułę) rzecz broni się średnio - 4/10. Jako awanturniczo-przygodowa powieść dla młodzieży (choć z tą młodzieżowością mam drobny kłopot bo krew, tortury, morderstwa, dziwki, burdele, seks dobrowolny i gwałtem czyniony, to chleb powszedni czytelnika tej powieści), dla mniej wyrobionego czytelnika, może być pasjonująca - 8/10.

Dwa pierwsze tomy przeczytałem. Zakończyłem z postanowieniem by trzeciego już nie tykać. Jednak rzecz ukazała się na Storytelu i tylko dlatego po nią sięgnąłem, bo jest to właśnie czytadło idealne do słuchania w samochodzie. Żadnych cudactw formalnych, klasyczna narracja, prostota jako mianownik wszystkiego.

Cały cykl to nie urągające specjalnie inteligencji ni poczuciu logiki, przyzwoite młodzieżowe czytadło historyczne z delikatnymi elementami magicznymi.
5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 2 Wrzeœśnia 2021, 10:31   

Axis mundi - Wiktor Trojan

Powieść historyczna o awanturniczo-filozoficznej proweniencji z delikatną nutą słowiańskiego realizmu magicznego. Rzecz dzieje się za panowania Stefana Batorego. Naturalnie poznajemy króla, kanclerza Zamojskiego oraz całą plejadę ówcześnie żyjących postaci. Pod koniec rzecz przenosi się do Anglii, spotkamy więc również tamtejszą śmietankę społeczno-kulturalną.

Główną nicią fabularną jest życiorys Witolda Bohuszewicza, będącego początkowo na służbie Radziwiłłów, potem Olbrachta Łaskiego a w końcu, jako podwójny agent, potajemnie służącego również Batoremu i Zamojskiemu. Na tym stelażu rozpięte są dygresyjne opowieści rozmaitych treści. Barwne historie o ówczesnym wojowaniu, kulturze, filozofii, religii, alchemii, polityce, obyczajowości, przemianach społecznych i w końcu o człowieku. Różnorakich motywów, nawiązań, crossoverów popkulturowych, aluzji, domniemań, rozważań, itp., jest mnóstwo. Trochę to ociera się o klasę powieści typu Wahadło Foucaulta Eco. A napisane jest ze swadą, taką gawędziarską, ale w najlepszym wydaniu. Do wszystkiego mamy z jednej strony ironiczny, subtelny humor, a z drugiej, gdy trzeba, umiejętnie przekazany dramat. Oczywiście tak skonstruowana powieść przekazuje również, a może przede wszystkim, obserwację i ocenę kondycji współczesnego świata. Spostrzeżenia autora są celne, czasem błyskotliwe, bywa nadspodziewanie proroczy. Ale też nie popadajmy w przesadny zachwyt. Większość prezentowanych w powieści obserwacji czy poglądów nie jest dla otwartego, inteligentnego i myślącego czytelnika specjalnym odkryciem.

Do wad można by zaliczyć brak koherentnej intrygi, acz to taka wada-nie wada bo wydaje się, że nie o to autorowi szło.

Wysłuchałem w doskonałej interpretacji Marcina Thuma. Jest specyficzna, ze swoistą manierą. Przy pierwszym kontakcie poczułem sprzeciw i zniesmaczenia, lecz po kilkunastu minutach, które pozwoliły przyzwyczaić się, uznałem, że do tej powieści to lektor idealny.

Zastanawiające, ale w wersji storytelowej autor nazywa się Wiktor Cichoń.
8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13684
Skąd: FF
Wysłany: 3 Wrzeœśnia 2021, 09:44   

Po takich pochwałach spodziewałem się wyższej noty. Co przeważyło? Brak odkrywczości czy brak intrygi?
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 3 Wrzeœśnia 2021, 11:47   

Bo to nie jest powieść epokowa, a po prostu bardzo dobra.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 7 Wrzeœśnia 2021, 10:05   

Sława i chwała - Jarosław Iwaszkiewicz

Zaczynamy w końcówce rozbiorów i ciągniemy poprzez rewolucje, wojny, odbudowę Rzeczypospolitej i nie wiem gdzie dokładnie kończymy, ponieważ przesłuchałem tylko pierwszy tom z kawałkiem. Znudziło mnie śledzenie losów tej plejady bohaterów. Raz, że mocno to wszystko szarpane, epizody często są wyrwane z ciągów fabularnych, autor w zasadzie zupełnie nie zajmuje się tym co się dzieje w szerokim świecie, ukazuje jedynie ten mikrowycinek który go interesuje. Czytelnik jedynie dzięki swojej wiedzy ogólnej, z grubsza domyśla się kiedy pewne rzeczy mają miejsce, dlaczego się wydarzają, dlaczego tak a nie inaczej. Dwa, że monotonne to wszystko i nudne. Mimo, że mamy tu mnóstwo dramatycznych wydarzeń, nie odnajduje się w tej prozie za grosz emocji. Kogoś zdradzili, zabili, okradli, sponiewierali, wszystko na jednej nucie, zblazowane, bezbarwne, bez ekspresji. Być może winny temu wrażeniu anemicznej bezpłciowości w jakiejś części jest lektor.

Iwaszkiewicz chyba chciał przekazać prozę życia, które trwa sobie przyziemnie mimo ogromnych zawieruch jakie targały światem w pierwszej połowie XX wieku. Nie wiem, może chodziło o coś innego. Nie dałem rady spojrzeć na całość z dystansu.

Wysłuchałem bardzo słabą technicznie (szumy, trzaski, stukoty, hałaśliwe dźwięki ze studia) wersję audio, w dość marnej interpretacji Adama Sikory.
4/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 8 Wrzeœśnia 2021, 12:43   

Powiernik mieczy - Kel Kade

Napocząłem na próbę. Wytrzymałem godzinę. Straszna kaszana - schemat, szablon, sztampa. Logika wydarzeń na poziomie książeczek dla kilkulatków, podobnie z konstrukcją postaci, fabuły czy sposobem prowadzenia narracji. Świat głupkowaty.
Całości dopełnia amatorski warsztat literacki.

Hit sprzedażowy murowany.

Słuchałem w interpretacji Macieja Kowalika.
2/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 9 Wrzeœśnia 2021, 08:30   

Dziennik rumowy - Hunter S. Thompson

Portoryko, redakcja gazety najniższej klasy. Fabuła rozgrywa się w środowisku pracujących tam dziennikarzy - arogantów, nieudaczników, drobnych cwaniaczków, cyników, przegrywów życiowych czy zwykłych wolnych elektronów, którzy nie przejmują się przyszłością dalszą niż piętnaście minut. I jest to w zasadzie fabuła o niczym. Rzecz zaczyna się znikąd, nigdzie nie dociera. Piją, imprezują, zawsze brak im kasy, uganiają się za dupeczkami, wdają w konflikty z policją, czasem popracują, czasem zrobią coś z sensem. Od razu przypomniały mi się czasy studenckie. Na upartego można by się jakich tam myśli odautorskich dopatrywać, ale na zasadzie, że w pewnym sensie, wszystko jest w pewnym sensie.

Zaletą pozycji jest sprawny warsztat autora. Wszystko jest tu technicznie na miejscu, ładne, gładkie, dobrze skonstruowane. Wzorcowy zapychacz, czytadło idealne. Wpada i wypada nie pozostawiając śladu.

Wysłuchałem w dobrej interpretacji Roberta Jarocińskiego.
5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 14 Wrzeœśnia 2021, 08:15   

Paradoks kłamcy - Michał Kuzborski

Z braku laku wysłuchałem na Storytelu. Ni to kryminał, ni obyczajówka, ni thriller. Fabuła jakoś tam trzyma się kupy, choć czasami widać taśmę klejącą, ale jak nie zadawać zbyt wielu pytań, to da się to przełknąć. Postacie niby zróżnicowane, ale że według podręcznika dla młodych pisarzy, to się aż rzuca w oczy. Warstwa społeczno-obyczajowa po taniości, ale jest. Autor ewidentnie początkujący i choć warsztat ma w sumie nie najgorszy, to jednak masa pracy przed nim.

Słuchadło do samochodu, gdy mimo wszystko ma się ochotę coś przyswoić, ale nie stać nas na żaden wysiłek.

Wysłuchałem w dobrej interpretacji Filipa Kosior.
5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 15 Wrzeœśnia 2021, 09:41   

W tył zwrot, pani Lot! - Ephraim Kishon

Zbiór kilkudziesięciu humorystycznych, lekko abstrakcyjnych króciaków. Autor inteligentnie i ze smakiem żartuje z izraelskiego społeczeństwa (choć w większości przypadków wydźwięk jest uniwersalny). Satyra owa bierze na cel głównie przywary ludzkie, jednak znajdziemy tu także krytykę urządzeń społecznych, politycznych czy koncepcji ideologicznych. Wyczulony zmysł obserwacyjny i wysoka kultura literacka Kishona dają w efekcie teksty błyskotliwe i finezyjne, które czytamy z dużą przyjemnością.

Dzięki Nieświeć.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 20 Wrzeœśnia 2021, 11:13   

Kaprysik. Damskie historie - Mariusz Szczygieł

Kilka krótkich reportaży w których główną role odgrywają kobiety. I są to opowieści, przynajmniej z mojego punktu widzenia, o sprawach całkiem nieciekawych. Czasem talent autora cos z tego wydobywa, ale poza kilku momentami, całość jest przede wszystkim nudna. Na dodatek wywiad z wokalistką Tercetu Egzotycznego jest żenujący, słuchałem tego z przykrością.

Wysłuchałem w interpretacji autora. Niemal od początku wypatrywałem końca, z coraz większym utęsknieniem, choć rzecz jest ultrakrótka, raptem jakieś dwie godziny.
5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37252
Skąd: Sandomierz
Wysłany: Wczoraj 8:42   

Bar Świat - Bohumil Hrabal

Jakoś się nie odnalazłem, są momenty gdzie jędrnieje, krzepnie, już, już, już zaraz wydobędzie się i... siada, rozmywa się, brakuje mi w tym wiarygodności, nie wierzę w tych ludzi, nie wierzę w ich postępki, niby wiem, że absurd zamierzony i groteska świadomie zagrana, ale nieładnie, nieumiejętnie, nie trafiające do mnie, kilka scen, kilka momentów, że warto, ale to wszystko.

6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group