Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
wprawki ;)
Autor Wiadomość
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 11 Maj 2013, 00:00   wprawki ;)

Heh znalazłem na swoim starym dysku takie swoje robocze notatki. Heh, ciekawe jak to zobaczycie ;)


***********
Szkielety wieżowców oskarżycielsko wskazywały niebo, to z stamtąd przyszła zagłada. Puste okiennice patrzyły ma mnie z wyrzutem. A strzępy zasłon poruszając się w resztkach okien przypominały duchy. Patrzyłem na te ruiny paląc skręta. Nie ma tu nic, nawet dusza miasta opuściła to zimne ponure miejsce. Wiatr bawił się starymi gazetami, a cisza tego niegdyś, gwarnego miasta, była głośna. Ponure miejsce, zimne i puste jak może być tylko opuszczone miasto. Znaczy ruiny miasta. Chyba nie ma niczego, co przygnębiałoby mnie bardziej niż to. Zaciągnąłem się po raz ostatni i wyrzuciłem niedopałek na ulicę. I jakby coś się odczarowało. Miasto nie było jednak tak zupełnie puste. Bo mały, zwinny cień przebiegł przez ulicę. Kot, i to czarny. Kiedyś zwiastun nieszczęścia a dzisiaj, dzisiaj obietnica, że może nie pójdę spać o pustym żołądku.
************

Konie trzeba było prowadzić, żeby na ostrych skałach nie poraniły sobie nóg. Zu-Emi oglądała się za siebie w poszukiwaniu pogoni. Nie martw się - powiedziałem do siebie - oni też będą musieli zejść z koni. Ja wolałem przyglądać się temu co przed nami. A było co oglądać. Stworzyciel, jakby go nie nazywali w różnych zakątkach świata, postarał się tutaj. Wąwóz powoli piął się w górę, a hen daleko rozszerzał się tworząc przełęcz. Szliśmy korytem strumienia, wody już prawie nie było, bo śnieg roztopił się i spłynął jakiś czas temu. Za to wszystko to, co przyniósł i zostawił przeszkadzało nam, a w szczególności koniom, szybko posuwać się na przód. Wielkie głazy, złomki drzew a nawet truchło jakiegoś zwierza. Po bokach, na skałach rosły jakieś krzewy. A na samej górze rósł las. Niebo powoli zaczynało różowieć, zbliżał się wieczór, a ja bardzo chciałem wyjść na przełęcz.
Zu-Emi mruknęła coś niezrozumiale. Obejrzałem się i zobaczyłem pogoń. Musieliśmy nieźle zajść im za skórę. Chyba całe plemie szło za nami. Byli jeszcze daleko, ale na wszelki wypadek lekko przyspieszyliśmy.
****************************


Heh - jeszcze to pamiętam :P
 
 
Starscreem 
Mechagodzilla


Posty: 661
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 11 Maj 2013, 00:27   Re: wprawki ;)

Nocturn napisał/a

Szkielety wieżowców oskarżycielsko wskazywały niebo, to z stamtąd przyszła zagłada. Puste okiennice patrzyły ma mnie z wyrzutem. A strzępy zasłon poruszając się w resztkach okien przypominały duchy. Patrzyłem na te ruiny paląc skręta. Nie ma tu nic, nawet dusza miasta opuściła to zimne ponure miejsce. Wiatr bawił się starymi gazetami, a cisza tego niegdyś, gwarnego miasta, była głośna. Ponure miejsce, zimne i puste jak może być tylko opuszczone miasto. Znaczy ruiny miasta. Chyba nie ma niczego, co przygnębiałoby mnie bardziej niż to. Zaciągnąłem się po raz ostatni i wyrzuciłem niedopałek na ulicę. I jakby coś się odczarowało. Miasto nie było jednak tak zupełnie puste. Bo mały, zwinny cień przebiegł przez ulicę. Kot, i to czarny. Kiedyś zwiastun nieszczęścia a dzisiaj, dzisiaj obietnica, że może nie pójdę spać o pustym żołądku.


Powtórzenia mi się rzuciły w oczy. Podkreśliłam słowa, które bym wyrzuciła.
Brakuje kilku przecinków. I takie tam... :P

Hehe, fajnie tak innym powytykać :mrgreen:

edit: nie groź kotom - to potężna mafia!
 
 
Rafał 
.

Posty: 14544
Skąd: Że: Znowu:
Wysłany: 11 Maj 2013, 00:29   

Nocturn napisał/a
niegdyś, gwarnego
tia, przypieprzyć się czy nie, oto jest pytanie :mrgreen:
Nocturn napisał/a
Konie trzeba było prowadzić, żeby na ostrych skałach nie poraniły sobie nóg.
A widział żeś ty kiedy kunia? Wie, że ma kopyta?
Nocturn napisał/a
Za to wszystko to,
Jakby o jedno to za dużo.
Nocturn napisał/a
przeszkadzało nam, a w szczególności koniom,
:mrgreen:

W pierwszym lepszy nastrój - fajne takie, to drugie takie tam, musiałeś być strasznie młodym Nocturnem jak to drugie pisałeś.
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 11 Maj 2013, 00:33   

Starscreem, Rafał,

Ja nie jestem w stanie teraz powiedzieć kiedy to pisałem. heh

Mam jeszcze troszkę tego, ale reszta absolutnie się nie nadaje do pokazania.
 
 
Starscreem 
Mechagodzilla


Posty: 661
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 11 Maj 2013, 00:42   

Rafał napisał/a
Nocturn napisał/a
Konie trzeba było prowadzić, żeby na ostrych skałach nie poraniły sobie nóg.
A widział żeś ty kiedy kunia? Wie, że ma kopyta?


Tu się muszę wypowiedzieć, jako miłośnik jeździectwa, że koń ma wrażliwą pęcinę i przy ostrych kamieniach faktycznie może się uszkodzić.

Dobra czas spać chyba... Intensywnych snów, mili państwo! :wink:
 
 
Rafał 
.

Posty: 14544
Skąd: Że: Znowu:
Wysłany: 11 Maj 2013, 00:46   

Mieszkam w górach, no, powiedzmy, ale zrywka drzew jest u nas prowadzona tylko i wyłącznie końmi, jak coś tam słyszę z narzekań, to na podkowy (kopyta), nigdy o pęcinach, ale faktycznie może i coś być na rzeczy.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37201
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 11 Maj 2013, 06:48   

Rafał napisał/a
Mieszkam w górach, no, powiedzmy, ale zrywka drzew jest u nas prowadzona tylko i wyłącznie końmi, jak coś tam słyszę z narzekań, to na podkowy (kopyta), nigdy o pęcinach, ale faktycznie może i coś być na rzeczy.


Bo jak koń uszkodzi pęciny to idzie do rzeźni (za kilkoma wyjątkami, czyli np jego opiekunem jest ihan albo kosztował 100 tyś baksów i jest ogierem) więc nie ma o czym opowiadać. Pęcinę zawsze łatwo uszkodzić jak zresztą całą końską nogę w dowolnym miejscu. To raz.

Dwa.
Rafał napisał/a

Nocturn napisał/a:
Cytat
Konie trzeba było prowadzić, żeby na ostrych skałach nie poraniły sobie nóg.

A widział żeś ty kiedy kunia? Wie, że ma kopyta?



Podróżowanie koniem po skalistym, kamienistym, nierównym podłożu jest sprawą ryzykowną, stępa nie powinno nic się stać ale przy szybszych chodach łatwo uszkodzić kopyto.

Ergo obie Twoje opinie to lajkonizm stosowany

Jednakże gdybym wiał przed pościgiem to jednak zaryzykowałbym szybszy chód i końską kontuzję wcale przecież niekoniecznie pewną. I żeby nie demonizować, nie każde uszkodzenie końskiej nogi musi być dyskwalifikujące, zadrapania i uderzenia mogą być powierzchowne i się zaleczyć. A wracając jeszcze do pęcin, zrywa się je zwykle z powodu przeciążeń czyli nadmiernego, gwałtownego wysiłku czy nierówno postawionej nogi przy szybszym chodzie. Od uderzenia o skały pęciny raczej się nie zerwie no i koń nie jest głupi, stara się omijać ryzykowne miejsca. Jadąc pod górę, zwłaszcza na dłuższym dystansie nie ma mowy o galopie, kłus to w zasadzie jedyna opcja. A kłus to jednak chód o mało ryzykownej charakterystyce i jeśli teren dopuszczał jazdę wierzchem to Twoi bohaterowie Nocturn, raczej by z koni nie zsiedli.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Rafał 
.

Posty: 14544
Skąd: Że: Znowu:
Wysłany: 11 Maj 2013, 09:47   

Co racja to racja.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37201
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 11 Maj 2013, 10:14   

no to po maluchu
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 12 Maj 2013, 16:25   

Raju, ludzie, jaką wrażliwą pęcinę? A wie co to jest pęcina i jakie są najczęstsze kontuzje?
Uwaga, tadam, tadam: koń ma ścięgna, przyczepy mięśni i inne tam. W nierównym terenie właśnie pozrywania ścięgien (ścięgien, nie pęcin, jak sobie Fidelu i Starscreem wyobrażacie zerwania pęciny? jak?) bym się bała. Sama diagnostyka często to koszty horrendalne. Acz, niekoniecznie każda kontuzja to podróż do rzeźni, ba nawet weterynaria końska to jedno z pierwszych zastosowań komórek macierzystych właśnie do regeneracji ścięgien. Uszkodzenia powierzchowne, typu zranienia, czy podbicie kopyta i w efekcie ropa, to pikuś malutki. Ergo, w górzystym, kamienistym terenie wyżej niż stęp bym się nie poruszała. Z troski o własną kieszeń choćby.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 17:09   

I jak widać cały czas się uczę :P

Właśni piszę tekst, który zaczyna się na żaglowcu. Kto mi powie odpowie na kilka pytań:
1) Czy żaglowiec, którego główną rolą handel, ale jednocześnie po częsci jest piracki (znaczy jeżeli się da kogoś na morzu pobić i okraść) można nazwać okrętem?
2) Jak może wyglądać wpłynięcie do portu takiego statku? Na całą zimę. Port żyje ze statków. Czy ktoś wcześnie bedzie się próbował dostać na statek, sprawdzić co ma w ładowniach, określić miejsce cumowania, ewntualnie czy będzie potrzebny jakiś holownik? (tekst gdzie 16 XVII aczkolwiek nie trzymający sie zupełnie realiów tego czasu?
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37201
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:17   

ihan, oczywiście o ścięgna, skrót myślowy

ihan napisał/a
Sama diagnostyka często to koszty horrendalne. Acz, niekoniecznie każda kontuzja to podróż do rzeźni, ba nawet weterynaria końska to jedno z pierwszych zastosowań komórek macierzystych właśnie do regeneracji ścięgien. Uszkodzenia powierzchowne, typu zranienia, czy podbicie kopyta i w efekcie ropa, to pikuś malutki. Ergo, w górzystym, kamienistym terenie wyżej niż stęp bym się nie poruszała. Z troski o własną kieszeń choćby.
ale to jest fantasy a oni uciekają :| ;P:

Nocturn, niestety musisz poświęcić sporo czasu na literaturę przedmiotu, bo nawet jeśli ktoś Ci odpowie na te pytania to przewrócisz się na innych szczegółach.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:24   

Fidel to tylko kawałek tekstu, potem będzie o czymś na czym się znam. A ja wcale ale to wcale nie zamierzam wchodzić w szczegóły, tylko trzymać się jako tako ogółu. Nie piszę przecież encyklopedii tylko opowiadanie, no może nowelkę bo "drabinka" mi rośnie :P
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21930
Skąd: Szmulki
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:26   

Autor powinien wiedzieć więcej niż zawarł w tekście. Inaczej to hucpa jest. I nawet najbardziej ograniczony odbiorca poczuje że coś nie "teges".
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:27   

OK, OK chciałam poepatowac znajomością tematu, a ty wszystko psujesz.

Skalisty górzysty teren, problem jak bardzo skalisty i górzysty, bo szybsza może być jednak ucieczka pieszo, z koniem w ręku, który przyda się gdy wyjdzie się na lepsze podłoże, jednak gdy jest bardzo nierówno i stromo koń lepiej zachowa równowagę sam i będzie się poruszał szybciej niż wtedy, gdy ma równowagę zakłóconą przez jeźdźca.

EDIT: To do Fidela było, ofkorz.
Nocturn, to napisz:
"Piracki żaglowiec handlowy, zwany przez załogę okrętem, wszedł na zimę do portu. spotkał się z powitaniem, jakiego można było się w takich warunkach spodziewać." Wszystkie problemy rozwiązane.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
Ostatnio zmieniony przez ihan 12 Maj 2013, 22:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:28   

Kruk Siwy, wiem i właśnie dlatego się pytam :P
To jak wygląda procedura wpłynięcia żaglowca do pełnego portu?

iHan - o czymś takim mówiłęm.
Nie można w szczegóły wchodzić, bo to tekst zabije. Jeżeli napiszesz, że bohater konia wziął w rękę bo paskudny teren, to czytelnik, zależni od swojej wiedzy wyobrazi sobie ten teren :)

I muszę jeszcze raz edytować.
Nie mogę tak napisać, bo mi się fabuła zawiązuje w tym momencie!
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21930
Skąd: Szmulki
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:33   

Płyną. Patrzą port. Wchodzą. Znaczy wchodzą na skały. Bum! Zatonęli. Płyną delfinem a delfin im do ucha: durnie! od kiedy to się do portu bez pilota wchodzi. Na to kapitan plując wodą morską i ściekami odpowiada: jak to bez pilota, o tu go mam i wyciąga z kieszeni.

Jasne? Tak się wchodzi do portu! Zresztą można prościej: wtykasz USB i jest ok.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:42   

Wkręcasz dzieciaka. Delfiny nie szepczą, tylko świergoczą. Biały delfin Um świergotał.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:45   

Kruk Siwy, kpisz sobie ze mnie ...

Taki mam plan sytuacyjny:
1) Płyną już blisko, zaraz za fiordem ma sie otworzyć zatoka zabezpieczona dwiema wieżami obronnymi.
2) Podpływa do nich mały barkas z celnikami i pilotem
3) Kapitan płaci myto i zwyczajową kwotę za pilota. Celnicy sprawdzają co wiezie statek i czy nie przywlókł jakiejsik zarazy
4) No i co dalej? Wpływają na żaglach? Na wiosłach? Ciągnie ich jakiś holownik? Port jest pełniutki, że aż kapitanat zaciera łapki, a wesołe panienki nie mają czasu żeby odpocząć. Bo wygłodniałe wilki morskie po długim poście nie pozwalaja im się wyspać.

ihan, sama jesteś dzieciak ... chociaż rafał radził Ci zmierzyć potas. Więc może już taki podrośnięty dzieciak z Ciebie.
Ostatnio zmieniony przez Nocturn 12 Maj 2013, 22:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21930
Skąd: Szmulki
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:46   

ihan a ten zaświergotał szeptem. Abo odwrótnie, w każdym razie cicho się odezwał, żeby konfuzji kapitana nie powiększać.

Żartuję trochę, no i pan ałtor to jednak nie powinien d... zawracać czytelnikom żeby odwalali za niego robotę a poczytać trochę i do obycia dojść. Może też wypytać eksperta ale lepiej zrobić po cichu a nie krzyczeć publicznie na całe gardło: nic nie wiem! i nie chcę wiedzieć! Zróbta to za mnie!

Oczywista przesadzam, ale złe nawyczki trzeba plenić nim się zakorzenią.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
Ostatnio zmieniony przez Kruk Siwy 12 Maj 2013, 22:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:48   

No i kpią sobie ze mnie.

Dobrze przynajmniej, że to nie koty
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:48   

Baz przesady, kapitan nie mógł być taki delikatny. Dobrze wychowany wiedziałby, że rąk, nie można trzymać w kieszeni, a co dopiero pilota. Az strach pomyśleć, co tam ten pilot, strach, strach.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21930
Skąd: Szmulki
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:52   

ihan, ale to ham był i manipulował pilotem pod płaszczykiem. To delfin był z tych delikatnych, co to siusiają do muszli tak żeby słychać nie było. Po ściankach znaczy.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
Ostatnio zmieniony przez Kruk Siwy 12 Maj 2013, 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:54   

Ham, znaczy świnia zwyczajna?
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:54   

Agi

Poproszę tutaj tego Twojego capo di tutti kati.
Zaraz mnie tu zaspamują, a ja chciałbym się czegoś dowiedzieć
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21930
Skąd: Szmulki
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:56   

Były świnie w kosmosie, ale czy na żaglowcach które chodzą i wchodzą to nie wiem. Może kaban, a może zwykła panga obrzydła.

O ąłtor się odezwał. Autorze sprawdź namiary na bibliotekę najbliższą albo wujka googla zapytaj. Byleś sam to uczynił nadwyrężając staromózgowie a nie gotowców żądał.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
ihan 
iHan Solo


Posty: 8626
Skąd: Tarnów-Kraków
Wysłany: 12 Maj 2013, 22:59   

Ależ Nocturnie, cały czas ci porad życiowych udzielamy. A czy skorzystasz, wolna wola.
_________________
Boże chroń mnie przed ludźmi wykształconymi ponad swoją inteligencję.
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21930
Skąd: Szmulki
Wysłany: 12 Maj 2013, 23:00   

No ja już zamykam paszczę, bo kolega w dzieciństwie musiał latać ze skargami do Pani i dotąd mu to zostało...
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 23:02   

Uff nie ma jak to postraszyć kotem.
Na mnie zawsze działało :P
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1591
Skąd: dokąd?
Wysłany: 12 Maj 2013, 23:32   

Heh wygrzebałem to gdzieś z dysku. Miałem ubaw.
By Nocturn:

Pani Koterska znalazła Graala.
Znalazła go pod kupą szmat na strychu. Wyglądał tak jak graal wyglądać powinien. Ładny stary kielich. Troszeczkę porysowany, popękany też, ale nie dużo. Tylko jedna rzecz się nie zgadzało. Na dole pod nóżką, była nalepka "Made in China". Pomimo tego Graal był najprawdziwszy. Działał. Pani Koterska nie do końca wiedziała jak powinien działać Graal. Potrzebowała czegoś do podlewania kwiatów i na strychu pod stertą szmat znalazła jeden. Nalała więc wody i podlała kwiaty. Na drugi dzień okazało się, że kwiaty zaczęły więdnąć. Pani Koterska, jako wytrawna hodowczyni kwiatów powąchała ziemię, czy aby nie czuć jej pewnymi wyziewami, które tworzą paskudne pasożyty. Strasznie dla niej było dziwne, że ziemia pachniała czymś dziwnym.. Alkoholem. Koło wczoraj podlanego kwiatka stał graal z resztką wody. Pani Kotarska wzięła kielich i powąchała. Ze zgroza poczuła zapach, które dawno nie czuła. To był alkohol. Resztki płynu wylała z obrzydzeniem do zlewu, przemyła kielich i nalała wody jeszcze raz. Z obawą powąchała kielich i znowu poczuła obrzydliwy alkohol.
Kielich wylądował na śmietniku. Potem, ktoś go znalazł i przetopił na amulety. Każdy, kto kupił amulet stawał się wcześniej czy później alkoholikiem.


Pan Stachowicz dostał na prezent okulary prawdziwego widzenia. Tak, naprawdę. Na 76 urodziny dostał szkła, przez które pokazywały prawdziwy obraz człowieka. Gdy tylko je założył i spojrzał na swoją żonę, krzyknął przerażony i dostał zawału serca. Gdy się przewracał zniszczył okulary i nikt nie dowiedział się dlaczego pan Stachowicz zmarł.

Panna Alinka nic nie dostała i nic nie znalazła, ale miała Wolę i miała Wiarę. Te dwie rzeczy bardzo zmieniły jej życie. Panna Alinka została panną do końca swoich dni ponieważ uważała, że mężczyzna, któremu się odda musi być co najmiej tak święty jak papież. Niestety papież nie mógł zostać jej mężem ponieważ jego żona mógł być tylko kościół. Panna Alinka z wiekiem stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie i coraz bardziej zgorzkniała. Zawistnicy mówią, że błona dziewicza z wiekiem robi się coraz bardziej toksyczna i zatruła jej organizm wieczną żółcią. Gdy Panna Alinka umierała w wieku 98 lat podobno całe jej ciało oblekło światło. Ale ona nie uśmiechała się wcale a wcale. Podobno krzyczała z rozpaczy i strachu.....
********************************************
Ale jazda mam następne :P

Słodkie jest życie błędnego rycerza nie jest, co prawda, usłane różami, ale ma swoje zalety. Nie trzeba codziennie pracować, można dużo myśleć o niczym. Właściwie nie ma żadnych obowiązków oprócz wynikających kodeksu, jakim się kierował. No i jeszcze trzeba dbać o konia, miecz i zbroję. Ale to betka. Kodeks błędnego rycerza zaś jest płynny. Och jest naprawdę całkiem fajnie, zwłaszcza w spokojny, poźnomajowy, ciepły poranek. Takie właśnie myśli miał niespiesznie podążający pustym gościńcem rycerz. Nawet nie wiedział jak się mylił i co go dalej czeka.

Kila staj przed nim rozgrywał się zaś pierwszy etap tragedii, która doprowadzi Belwidiona, bo tak się nazywał rycerz, do nieszczególnie dla niego pociągającego, za to, dla kogo innego tak, końca.
- A poszła won stara wrono. Niczego już od Ciebie nie chcemy. I nie boimy się twoich mamideł. Uodpornił nas na nie Stukson nasz nowy mag. Nie dostaniesz już jajeczek, nie będzie rosołu z naszych kur. Nie będziesz też szkodzić. A poszła won- krzyczącym był olbrzymim mężczyzną a starą wroną niepozorna staruszka. Babinka wyglądała na typową wiejską czarownicę od zamawiania, leczenia biegunek i innych tak potrzebnych na dalekiej wsi usług magicznych.
- A co Ty Jaśko, już zapomniałeś jakem Ci kuśkę poprawiła, że od tego czasu już samych synów masz? Kto ci pomógł ten szarlatan czy ja? A potem jak ci pomogłam kiedy Twoja...
- Och stara wrono, twój ozór się skisł od tej żółci, co ją w sobie nosisz. Oby Ci oparszywiał, bo już nie będziesz krzyczeć na nas! Nie będziesz wydziwiać, rzucać złe oko. I lepiej zatkaj szczekaczkę pókim dobry, bo Ci nogi z dupiny powyrywam i świniom resztę rzucę.
- Ale jakże totak Jaśko? Mnie starą z domu wyrzucasz? Jak ja sobie poradzę? Jam wszystkich was tu matce przy porodzie odebrała, jam was leczyła ja...
- Edy ... edyko.... ten ... psu jajca. Edykt wyszedł - Jaśko wydukał. - że tera wiedźm po wsi trzymać nie można i że za wiedźmę to wieś będzie obłożona tym no .... bedziem musieli zapłacić. Więc won Wrono. Jutro ma Cię nie być a jak będziesz to ci kura podłożym na dachu. A Stuckson gadał, że twoich wiedźmich sztuczek się nie boi. No i pismo ma.
- A ty, co Jaśko? Kiedyś się czytać naumiał, co?
- Czytać nie muszę umieć, ale pieczęć jest co jom kiedyś obejrzał dobrze. Jutro ma cie nie być. - Zakończył ciszej - a i wyprawkę Ci jakaś dam bo jakoś tak niedobrze bez wyprawki. - Jasko odwrócił się i poszedł. A babinka, której na imię było Zocha,a wszyscy wołali na nią Elfemeria ( bo to ponoć bardziej wiedźmowato niż Zocha) została, klnąc wściekle i plując zawzięcie za Jaskiem.


Belwidion jechał nieśpiesznie rozglądając się za dziewicą pomocy szukającą już trzeci miesiąc. Troszkę już mu się nudziło a i w mieszku miedziaki same ino zostały, a kodeks błędnego rycerza nakazywał kobietom pomagać a tym gładszym to nawet rycerz lubił pomagać. Bo za pomoc nie tylko pieniążkami się płaciło. Eh.... taka Dalcymua... eh.. ta to mu wygodziła.. no pieniążkami też. Belwidion zamyślił się a na twarz wypełzł my uśmiech absolutnie niepasujący do błędnego rycerza.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group