Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 24 Czerwca 2020, 16:34   

Różaniec - Rafał Kosik

Powieść socjologiczna o niespecjalnie odległym świecie pełzającego totalitaryzmu, gdzie w miejscu satrapy mamy AI. Każdy człowiek, w zależności od swoich zachowań (choć nie tylko), zbiera lub traci punkty karne. Przekraczanie pewnych limitów wiąże się z przykrymi konsekwencjami. Zasadzka polega na tym, że nikt nie wie ile tych punktów już uzbierał i jakie są dokładne zasady ich przyznawania a zarządzająca tym sztuczna inteligencja ciągle się rozwija, ale nie do końca tak jak byśmy chcieli.

Powieść bardzo zajdlowska w koncepcji acz bardziej skomplikowana, ma więcej warstw niż to zwykle u Zajdla bywało. Głównym problemem jaki autor nam tu przedstawia, to rozważania na temat balansu wolność/bezpieczeństwo, potencjalnych zagrożeń ze strony AI, nadmiernej informatyzacji życia społecznego czy automatyzacji rozmaitych procesów technologicznych i decyzyjnych. Obawa wynika z tego taka, że jeśli już stracimy wpływ na te zjawiska, będzie bardzo trudno go odzyskać, a kierunki w jakich będzie zmierzał rozwój cywilizacji raczej nie będą nam się podobać. Powieść ma raczej fatalistyczny wydźwięk, autor nie wierzy w ludzkość. Ja mu się nie dziwię, ludzie w swej masie to głupki.

Strona stricte fabularna jest dość ciekawa, choć służalcza w stosunku do przesłania i nie do końca zgrana. Nie wszystkie zwroty akcji, zachowania bohaterów czy finałowe wyjaśnienia mnie przekonały. Oczywiście mam na myśli aspekt fabularny, bo jeśli idzie o przesłanie i wypływające wnioski, nie mam żadnych zastrzeżeń.

Napisane w zasadzie bez zastrzeżeń. Kosik umie pisać.

7/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 26 Czerwca 2020, 13:34   

Malowany człowiek - Peter V. Brett

Pomysł z pojawiającymi się w nocy demonami/potworami sympatyczny, ale reszta fatalna. Konstrukcja świata nieprzemyślana, niedopracowana. Demony, choć pojawiają się codziennie od dobrych trzystu lat, każdego wieczora zaskakują ludzi, którzy zazwyczaj są nieprzygotowani. Ludzkość jako całość w zasadzie nie wypracowała żadnych mechanizmów walki poza niezbyt efektywnymi sposobami biernej obrony, które często zawodzą. I co ciekawe nikt nawet nie próbuje niczego wymyślić. Preferowane postawy to bezrozumny heroizm albo częściej bezmyślne tchórzostwo. Postacie to stereotypowo jednowymiarowe, najczęstsze klisze fantasy. Ich zachowania często sztuczne, niewiarygodne. Fabuła prościutka. W zasadzie cała powieść to rozwleczone zbieranie drużyny przed wyprawą. Narracja schematyczna i (samo)powtarzalna. W kółko dzieje się to samo.

Językowo nie ma porażki ale to język prosty, niespecjalnie wyrobiony, pasujący do płytkiej i wyraźnie pretensjonalnej opowieści.

Całość sponsorują literki N jak Naiwność, I jak Infantylność i W jak Wtórność.

Gdyby książka była skierowana do młodego czytelnika - jej poziom sugeruje mniej więcej 13-14 letniego odbiorcę - mogłaby uzyskać lepszą ocenę. Jednak wyraźne kierowanie do dorosłych oraz dość liczne, częściowo poprowadzone wyraźnie naturalistycznie, opisy stosunków seksualnych oraz ciągłe jednoznaczne nawiązywanie do rozmaitych zachowań seksualnych wykluczają pozycję z tej niszy.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Filipa Kosiora.

3/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13585
Skąd: FF
Wysłany: 26 Czerwca 2020, 19:20   

Gdyby wziąć trzy środkowe akapity, to mniemam, że tak samo dobrze by pasowały do "365 dni" czy "50 twarzy G."
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 2 Lipca 2020, 14:17   

Dziesiąta Aleja - Mario Puzo

Środowisko włoskich emigrantów w Nowym Jorku, pierwsza połowa XXw. Pierwszy mąż Lucii Santy odumiera ją gdy ta jest w kolejnej ciąży, następny mąż, kilka dzieci później, ląduje w wariatkowie. Kobieta musi walczyć z trudną rzeczywistością w zasadzie sama. Obserwujemy trudne dzieje jej rodziny przez kilka dekad. Nieliczne radości, liczne troski, sukcesy i tragedie, dostosowywanie tradycyjnych wartości i zwyczajów ze starego kraju do nowej realności. Dziesiąta aleja to portret brutalnego świata. Brak tu typowo pojmowanej fabuły. Mamy obrazek który przedstawia stan świata trudny do pojęcia dla większości ludzi już jedno czy dwa pokolenia później, nie rozumiejących, że ich prawo do studiów, wakacji, do latte na rogu było wydzierane krwawiącymi pazurami, niewyobrażalnie trudnymi decyzjami, nieustannym poświęceniem.

Puzo to dobry obserwator, który widzi głębiej niż samą powierzchnię. Warto go czytać.

Odsłuchałem w zupełnie niezłej interpretacji Doroty Landowskiej.
8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 12 Lipca 2020, 13:59   

Sześć grobów do Monachium - Mario Puzo

Trzecia dorosła powieść Puzo. Po dwóch bardzo dobrych (w tym jednej świetnej), nastąpiła wyraźna zniżka formy. Wydaje się jakby autor musiał sprostać umowie wydawniczej albo jakiejś wewnętrznej presji. Powieść wydana pod pseudonimem. Być może autor był świadom jej słabości i nie chciał by była kojarzona z jego nazwiskiem, ale może to nadinterpretacja.

Sześć grobów do Monachium w ogólnym zarysie przypomina debiutancką Mroczną arenę. Znów mamy powojenną Europę, Amerykanina rzuconego w wojnę, a potem w pozostałe pobojowisko, rozważania na temat szeroko pojmowanych konsekwencji wojny, rozmywanie się prawa ze sprawiedliwością, niewinną kobietę ponoszącą konsekwencje nie swoich decyzji. Oczywiście sama fabuła - skądinąd skromna i niewybitna historia prywatnej vendetty - jest inna, ale to tylko kosmetyczna różnica.

Odczuwa się też pewien pośpiech w konstruowaniu opowieści, postaci, uwypuklaniu treści. Widać wyraźne fastrygi, uproszczenia, skróty fabularne, mało wiarygodną psychologię, nieprzekonywujące motywacje.

Powieść nie jest głupia, lektura raczej nie boli, choć momentami irytują owe uproszczenia (acz rozumiemy je i kierunek w jakim autor zmierza). Można przeczytać, ale nie ma obowiązku, lepiej sięgnąć po inne powieści autora.

5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 12 Lipca 2020, 15:32   

Starship: Bunt - Mike Resnick

Odsłuchałem jakieś dwie godziny (ok 20%) i dałem spokój. Fatalnie napisana, banalna i prymitywna papka. Nawet nie chce mi się wyliczać słabych stron, tu wszystko jest słabe albo bardzo słabe. Rzecz dobra dla dwunastolatków.

2/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13585
Skąd: FF
Wysłany: 13 Lipca 2020, 07:44   

Naprawdę chcesz dwunastolatkom dawać takie słabizny?
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 13 Lipca 2020, 08:35   

Ogarnianie świata jest tam mniej więcej na tym poziomie więc chyba tak. Wiesz, jakiś czas temu próbowałem z synem słuchać Wyspę złoczyńców. Nie była lepsza. Chyba gorsza. Też przerwaliśmy dość szybko, nie dałem rady, bolało. Więc, kurna, chyba jednak nie. Masz rację, thx.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 13 Lipca 2020, 10:19   

Zwłoki powinny być martwe - Agnieszka Pruska

Dwie przyjaciółki, nauczycielki, lądują w celach wakacyjnych w gajówce w lasach opodal Olsztynka. I z miejsca odkrywają trupa w maliniaku. Oczywiście rzucają się w wir śledztwa. Czyli łażą po lesie i mieście, zaczepiając ludzi, zbierając grzyby i gadając. Gadają, gadają i gadają, w zasadzie to samo po wielokroć, w kółko jedno i to samo, z niezmienną manierą sztucznego luzackiego humoru, który jest mało śmieszny i w pewnym momencie zaczyna być irytujący, zwłaszcza, że grepsy są powtarzane po wielokroć. Fabuła jest chaotyczna, bez większego sensu, rzeczy zapinają się niewiarygodnie, inne w ogóle nie zapinają. Niektóre dość wydawało by się istotne sprawy nie znajdują wyjaśnienia, a panie detektywki, wcześniej dzielące włos na czworo, przechodzą nad tym bez mrugnięcia okiem.

Historia jest ewidentną kalką opowieści Joanny Chmielewskiej o Teresce i Okrętce. I to kalką mocno bladą. Zupełnie nie ta klasa, zarówno pod względem fabularnym, niezwykle istotnego stylu narracji jak i maestrii w posługiwaniu się językiem polskim.

Podsumowując, początkowo rzecz robi sympatyczne wrażenie ale im dalej w las, nomen omen, tym coraz bardziej zmienia się w nudny, powtarzający się słowotok, w którym coraz mniej sensu. Gdyby nie to, że odsłuchiwałem audiobooka, nie wiem czy dotarłbym do końca. Ostatnią ćwiartkę robiłem mocno na siłę. Jakoś tam może się sprawdzić jako wakacyjny kryminał, do czytania gdy mózg jest wyłączony do tego stopnia, że nawet nie chce nam się pamiętać kto jest kim i gdzie znajduje się w strukturze intrygi.

Odsłuchałem w zupełnie przyzwoitej interpretacji Hanny Kinder- Kiss. Z drugiej strony słuchałem na przyspieszeniu 2x. Wersja z naturalną prędkością brzmiała jakby ją czytał niedobudzony leniwiec i fizycznie bolała. Niiiiikkkkttttt nooorrrmmmmmmmaaaaaalllllllnnnniiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee taaaakkkkkk nieeeeeeee mmmmóóówwwwwiiiiiiiiiiiii.

4/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 14 Lipca 2020, 16:43   

Pan Lodowego Ogrodu (tom I) - Jarosław Grzędowicz

Przy okazji nie całkiem jasnego projektu kosmiczno-naukowego ulega zaginięciu ekipa kosmiczno-naukowa. No to wysyłają nie do końca jasnego ratownika kosmicznego. A on idzie i ratuje. Idzie głównie po jakich lasach gdzie nie ma cappuccino i ratuje co może. W tym rysunku wybrzmiewają odrobinę Strugaccy.

Oryginalności tu za wiele nie ma. Grzędowicz pozbierał stare dobre schematy (np. relacja uczeń-mistrz i to kilkukrotnie użyta; postać cynicznego, sarkastycznego ale o gołębim sercu, bohatera, co to muchy nie skrzywdzi, dziecku klapsa nie da, kury nie zabije (za bardzo przejmujący), ale jak trzeba, zapali papierosa, nasunie fedorę na oczy i położy trupem odział wroga; wątek dorastania bohatera w ciepełku i nauki życia w rewolucji; Piaseczniki Martina; wyprawa stalkera do zony; i jeszcze parę rzeczy by się dało wyodrębnić ale już mi się nie chce), trochę je odkurzył i pomalował kredkami z nowego pudełka i voila, można brać i oglądać na nowo.

Fabularnie się autor jakoś specjalnie nie wysilił. Głupi Jasio idzie na Szklaną Górę twardo i nieubłaganie, dzięki czystemu i mężnemu sercu, mimo braku cappuccino, pokonuje wszystkie przeszkody, wszystkie z grubsza jednakowe, trup ściele się gęsto ale on jednak dochodzi. A tam zapraszamy do tomu drugiego. Równolegle mamy typową opowieść o dorastaniu jakiegoś tam książątka, a tam rewolucja i zapraszamy do tomu drugiego.

Poza dwiema głównymi, trochę lepiej dopracowanymi, postaciami, reszta to zwyczajne halabardy, pojawiają się i znikają po wyskandowaniu swej roli.

Warsztatowo jakichś specjalnych wpadek nie zanotowałem. Język prosty, sprawny.

Większej głębi nie zanotowałem poza tym, że brukselskie prostowanie bananów jedynie utrudnia życie, a wolna wolność i cappuccino może uratować.

Powieść z gatunku lekkiego, wciągającego czytadła, dobrego do jazdy samochodem, gotowania obiadu czy joggingowej przebieżki. Jeśli gdzieś po drodze odrobinę zerwie nam się wątek, nie trzeba się denerwować, Głupi Jasio na pewno przeżyje, ważne byśmy odnaleźli go na początku następnej przygody.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Jacka Rozenka.

7/10 to może odrobinę ocena zawyżona, ale w swej kategorii to rzecz naprawdę niezła.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
gorat 
Modegorator


Posty: 13585
Skąd: FF
Wysłany: 15 Lipca 2020, 00:05   

Fidel-F2 napisał/a
on jednak dochodzi
W sumie to jest zawsze najważniejsze. Też popularny motyw.
_________________
Początkujący Wiatr wieje: Co mogę dla kogoś zrobić?
Zostań drzewem wiśni.
---
鼓動の秘密

U mnie działa.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 20 Lipca 2020, 10:32   

Szachownica flamandzka - Arturo Pérez-Reverte

Młoda konserwatorka sztuki otrzymuje piętnastowieczny obraz do restauracji. Dokonuje odkrycia, sprawy zaczynaj się komplikować, zdarza się trup. Zagadek jest coraz więcej.

Na pierwszy rzut oka to klasyczny kryminał, ale nie to jest tu najważniejsze. Sednem jest intelektualna rozgrywka. Nie w tym rzecz by złapać, a by gonić króliczka. Na obrazie mamy szachownicę, a ustawienie bierek nie jest przypadkowe. To klucz do rozwiązania zagadki sprzed wieków, ale również współczesny wątek kryminalny ma wyraźny związek z ową szachową partią. Maestria z jaką autor to wszystko powiązał zachwyca.

Do plusów zaliczam również eleganckie pióro (no, może odrobinę zbyt okrągłe) i niewątpliwie wyjątkowo udany przekład Filipa Łobodzińskiego.

Słabsza strona pozycji to wyraźnie teatralna narracja i takież postacie, stereotypowe w swym zmanierowaniu i to zmanierowaniu bardzo wyraźnym. Również dialogi, miejscami zgrabne, bywają koturnowo pretensjonalne. Z drugiej strony obraz całości jest harmonijny, nie wydaje się błędem czy nieudolnością twórcy, a świadomym zamierzeniem, i jeśli przyjmiemy konwencję za dobrą monetę, będziemy się lekturować z dużą przyjemnością.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 21 Lipca 2020, 10:37   

Pan Lodowego Ogrodu - tom II - Jarosław Grzędowicz

W zasadzie nie bardzo wiem co napisać, bo w tej książce nic nie było. Wata, wata, wata, g. warte opisy najdrobniejszych pierdół, czekałem na moment gdy dowiemy się w jaki sposób Vuko się podciera, ile razy, w która stronę i czy składa liść łopianu na pół czy jedzie jednowarstwowo. Przepraszam, liść rośliny podobnej do łopianu, która wygląda jak łopian ale przecież jest na innej planecie więc to nie jest łopian, bo łopianem być nie może, tylko mózg tworząc zrozumiałe skróty podsuwa pojęcie łopianu jako najbliższe łopianopodobnej rośliny która znajduje się przecież na innej planecie więc łopianem być nie może. Książka ma w papierze circa 650 stron, dobre 450 za dużo. O ile jeszcze jakoś wątek książątka dało się znieść to wątek Vuko wykreśliłbym w całości. W całym tomie fabuły było może na jedno pięćdziesięciostronicowe opowiadanie, na dodatek w niektóre rozwiązania fabularne trudno mi było uwierzyć tak były prymitywne i głupawe.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Jacka Rozenka. Gdybym musiał to czytać samodzielnie, pewnie ugrzązł bym gdzieś w trakcie tego pełnego szlamu szlaku.

Porażka
2,5/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21861
Skąd: Szmulki
Wysłany: 22 Lipca 2020, 11:31   

Przeczytałem "Pobór" Marko Klosa. Przyzwoita militarna sf. Autor nie obraża inteligencji czytelnika, trochę momentami nudzi, ale bez przesady. Jest na tyle ciekawie, że zerknę do drugiego tomu.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 37011
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 22 Lipca 2020, 12:11   

Jakim meandrem dotarłeś do tej pozycji?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21861
Skąd: Szmulki
Wysłany: 22 Lipca 2020, 13:08   

Doszliśmy z nureczką do wniosku, że tracimy kontakt z tym co się obecnie pisze i publikuje z fantastyki. W zaprzyjaźnionej bibliotece dokonaliśmy losowego wyboru. W tej sytuacji nie żal porzucić lektury choćby i po pięciu stronach. A lepiej to się wchłania niż e-booki.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
Adashi 
Cyberpunk


Posty: 16637
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: 23 Lipca 2020, 00:17   

Przebiegle, Kruku.

Ja ostatnio, Dagome iudex Zbigniewa Nienackiego. Tom I - "Ja, Dago" już przeczytany, w drugim ("Ja, Dago Piastun") utknąłem gdzieś przy końcu - krztynę mnie zaczęło irytować, że Dago zrobił się takim
Spoiler:

No ale muszę doczytać do końca i zabrać się za ostatni tom.
W ogóle - shocking, że to jest takie porno :shock:
Co by było, gdyby ta książka - odniosła sukces po pierwszej publikacji - jak wyglądałaby dzisiejsza polska fantasy, w dużej mierze postsapkowska, normalnie alternatywna rzeczywistość.
_________________
Wysłano z Atari
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group