Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Beata 
Alien


Posty: 365
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 25 Czerwca 2018, 20:55   

Siła Naomi Alderman. Pomysł "naukowy", na którym narracja się opiera, jest IMHO stosunkowo nieistotny. Choć podpowiedział go Peter Watts, którego wiedzę biologiczną poważam, jest nieistotny o tyle, że nie stanowi sedna opowieści - jest tylko jakimś, w miarę logicznym, uzasadnieniem dla wypadków, jakie w książce usiłuje odtworzyć narrator. Bo narratorem jest mężczyzna, ukrywający się - zgodnie z sugestią znajomej - pod żeńskim pseudonimem, aby uniknąć zarzutu, że uprawia tzw. "literaturę męską", co w świecie powieści jest tej samej miary etykietką, co "literatura kobieca" w naszym. Narrator, z zawodu archeolog, decyduje się przedstawić wyniki badań w niestandardowy sposób - wynikiem jest właśnie ta opowieść, "odtwarzająca" przełomowe (i gwałtownie przebiegające) wydarzenia sprzed pięciu tysięcy lat, wydarzenia które doprowadziły do zamiany patriarchatu w matriarchat.
I wszystko jedno, jak bardzo szczegóły jego spekulacji są bliskie czy dalekie od prawdy (wyżej wspomniana nieistotność), dla czytelników zamiana ról społecznych jest faktem (dla bohaterów powieści - niekoniecznie). Wahadło wychyliło się w drugą stronę, stwarzając społeczeństwo tak samo protekcjonalnie traktujące połowę obywateli, jak nasze (tyle tylko, że płeć tych obywateli jest inna). Jedna z bohaterek zastanawia się, dlaczego niektóre kobiety, które w toku powieściowych wydarzeń zyskały fizyczną przewagę nad mężczyznami, zaczęły się nad nimi znęcać, i sama sobie odpowiada - "bo mogą". I właśnie to stwierdzenie wydaje mi się najważniejsze. Bo mogą.
To nie jest "literatura kobieca". To głos na rzecz równowagi.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
  
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36436
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 26 Czerwca 2018, 10:50   

Powrót z gwiazd - Stanisław Lem

Książka doskonała pod względem problemowym. Bada granice człowieczeństwa, pyta o jego sedno stawiając bohaterów w ekstremalnych sytuacjach środowiska krańcowo groźnego i krańcowo przyjaznego. Obnaża naiwność hurraoptymizmu lotów kosmicznych, typowego dla połowy ubiegłego wieku. Rozważa problemy związane z rozwojem sztucznej inteligencji i etyczne konsekwencje z tego wynikające. Zastanawia się nad kierunkami rozwoju społeczeństwa, zwłaszcza w kontekście postępu technologicznego, wskazuje na potrzebę zachowania balansu przyroda-technologia. Jest też kilka innych spraw. Na przykład Lem uświadomił mi, że gigantyzm wszechświata jest pośrednim dowodem falsyfikującym koncepcje istnienia boga. Przynajmniej tego z kilku popularnych religii. Widzimy też, że próba uporządkowania wszystkiego skazana jest na porażkę, zanurzony w człowieku pierwiastek irracjonalności wcześniej czy później dojdzie do głosu. Można też znaleźć tu kilka innych tematów do rozmyślań ale nie będę już tego ciąagnął bo wymagałoby to długiego eseju w miejsce krótkiej notatki.

Niestety pozostałe aspekty powieści są wyraźnie słabszej klasy.
Chociaż w aspektach problemowych Lem poszedł bardzo daleko, to jednak nie przyszło mu do głowy, że tak dalece zmieniona rzeczywistość zmieni też stosunki społeczne. W Powrocie z gwiazd ludzie są tak staroświeccy jakby od czasu dzieciństwa Lema nic się nie zmieniło w tej sferze. Zwłaszcza przedstawienie stosunków damsko-męskich w wymiarze społecznym, ale i jednostkowym, nie zasługuje na pochwały. Socjologiczny, i w sporej mierze psychologiczny, aspekt powieści to słabe punkty utworu. Brakło tu autorowi wyobraźni.

Fabuła jest symboliczna, zasadniczo bohaterowie szwendają się bez specjalnego celu z miejsca na miejsce i przeżywają. Kompozycja utworu jest zgrabna. Zostajemy wrzuceni wraz z bohaterem na głęboką wodę, razem z nim czujemy zagubienie w chaosie nieznanego świata. Po czasie sytuacja pozwala na próbę odnalezienia swego miejsca i pewnego uspokojenia, próbę odnalezienia kotwicy w postaci przyrody. Stylistycznie to typowy Lem, żaden artysta ale rzetelny rzemieślnik. Dialogi, próbujące nadmiernie zbliżyć się do naturalistycznego zapisu, nie są najlepszym pomysłem. Ten aspekt również nie zachwyca. Jedynie główny bohater jest rzetelnie, w sensie obszernie, skonstruowany. Chociaż też w jakiś dziwny sposób. Z całej ludzkości Lem wybrał do podróży międzygwiezdnej osobnika niezdyscyplinowanego, gwałtownego, skorego do przemocy, niestabilnego emocjonalnie. Co najmniej zastanawiające. Pozostali bohaterowie to wydmuszki, dekoracje, postacie namalowane na kartonowej planszy.

W płaszczyźnie przedmiotowej powieść zasługuje na najwyższą ocenę 10/10. Jako dzieło literackie to najwyżej 5/10.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
..
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36436
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 2 Lipca 2018, 16:20   

Droga przez wieś - Wincenty Burek

Autor urodzony i wychowany w podsandomierskiej wsi sprzed stu lat, przedstawia nam autentyczny obraz chłopskiego świata. Nie wymyślony przez inteligenta stylizującego się na rustykalizm ale rzetelnie ukazany przez człowieka znającego tę rzeczywistość z autopsji. Opowiadania napisane są specyficzną wiejską gwarą ale nie znaczy to, że językiem prymitywnym. Wręcz przeciwnie, znajdujemy tu styl o wysokiej kulturze, świadczący o świadomym narzędzia rzemieślniku. Dla czytelników zainteresowanych tematyką, rzecz niezwykle cenna.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
..
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6098
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 11 Lipca 2018, 13:59   

Córy Wawelu. Mam uczucia zmieszane. Doceniam i ogrom wykonanej przez Autorkę pracy, i walory edukacyjne książki, i warsztat pisarski, ale... Wyjątkowo nie lubię rozwiązania polegającego na łączeniu wykładu naukowego (no, powiedzmy popularno-naukoqwego), z fragmentami fabularnymi.
Mam wrażenie, ża autor/autorka (bo piszę tu nie tylko o danej książce, ale globalnie o konkretnym rozwiązaniu technicznym) albo uważa mnie za idiotę, który nie pojmie fabuły bez dodatkowych objaśnień, albo ma mnie za głupka, który książki popularno-naukowej nie łyknie i trzeba go zwabić elementami fabularnymi. W obu przypadkach czuję się urażona. :)
Do tego fabularne wstawki utrudniają mi skupienie się na części naukowej, a z drugiej strony wstawki naukowe sprawiają, że nie mogę uwierzyć w "fabularny" świat.
Podsumowując: rozum mówi mi, że to bardzo dobra książka, ale serce (czytelnicze) jest na nie.
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group