Strona Główna


UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin  ProfilProfil
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Luc du Lac 
Wiedźmin

Posty: 4717
Skąd: Wrocław
Wysłany: 11 Kwietnia 2018, 11:05   

nie zrozumiałeś książki/ nie podeszła ci zupełnie - twoja prawo, ale wycenianie w takiej sytuacji na 3/10 dyskwalifikuje twoją opinię
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 11 Kwietnia 2018, 11:31   

Ponieważ frytki?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6122
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 12 Kwietnia 2018, 19:44   

Czytam trzeci tom Cixina Liu. Autor poszedł na całość - nie żałuje papieru i opowiada historię od zarania dziejów. Chwilowo upadł Konstantynopol (dosłownie, nie metaforycznie).
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6122
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 14 Kwietnia 2018, 13:32   

Brnę dalej przez Cixina Liu. Szykuje się mocny kandydat do tytułu "Rozczarowanie roku". :( :(
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
dziko 
Yoda


Posty: 929
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14 Kwietnia 2018, 22:50   

nureczka napisał/a
Brnę dalej przez Cixina Liu. Szykuje się mocny kandydat do tytułu Rozczarowanie roku. :( :(


A ten początek trzeciego tomu to jest zwodniczy, "będzie Pani zadowolona" :D
_________________
pozdrawiam - Bartek
Dzikopis
 
 
dalambert 
Agent Chaosu


Posty: 23468
Skąd: Grochów
Wysłany: 15 Kwietnia 2018, 11:50   

nureczka, dziko, No to chybać dobrze, że się na tr chińskie bajki nie załapałem :wink:
_________________
Boże chroń Królową - Dalambert
 
 
bio 
Kolega Dąbczak


Posty: 734
Skąd: Dorzecze Wilgi
Wysłany: 15 Kwietnia 2018, 20:59   

Każdy robi se dobrze na miarę swych możliwości.
_________________
Czy pogoda, czy słoneczko, dzieci w tańcu się zakręcą. Wychowawca z długim kijem nigdy dziecka nie uderzy. Raz, dwa, raz, dwa. Już odgruzowany plac jest.
 
 
Silaqui 
Indiana Jones


Posty: 421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15 Kwietnia 2018, 22:38   

Fidel-F2 napisał/a
:?:

No ok, wizjonerski. Przewidujący. Przerażająco aktualy w wielu kwestiach dotyczących regresu społeczeństwa.
Napisałeś "fascynujące jak czytanie encyklopedii". A ja lubiłam i lubię czytać encyklopedie wszelakie ;)

Nocturn napisał/a
Spokojnie możesz sięgnąć po Trylogie ciągu. Ale tam naprawdę mocno czuć, że to trąci myszką.


Tego się obawiam, chociaż owe trącenie myszką zazwyczaj mi jakos strasznie nie przeszkadza. Raczej spotkałam się z głosami, że Gison lepiej potrafił w opowiadania niż w powieści.

Nocturn napisał/a
Co to są Artefakty i czemu piszesz to wielka literą?
Jakaś seria wydawnicza?
Jezeli tak to czyja i co w niej będzie?


To seria MAGa, tutaj link do tego, co już wydano (wznowienie 451 Farenheita już w środę :omg: ) http://www.mag.com.pl/katalog/10
_________________
Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 16 Kwietnia 2018, 00:18   

Czytasz encyklopedie w całości?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Luc du Lac 
Wiedźmin

Posty: 4717
Skąd: Wrocław
Wysłany: 16 Kwietnia 2018, 16:40   

Bez literki F
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 18 Kwietnia 2018, 00:05   

Na Zachodzie bez zmian - Erich Maria Remarque

Nie będę się rozpisywał bo to lektura z gatunku tych, o których można powiedzieć, że człowiek wie o czym jest i zna przesłanie nawet jeśli jej nie przeczyta. Nie będzie odkryciem jeśli powiem, że to manifest antywojenny ukazujący bezsens wojen i ich zgubny wpływ. Od oczywistego sprowadzenia bezpośrednich cierpień i śmierci do niszczenia życia tych co przetrwali. Czytałem w przekładzie Napierskiego, przedwojennym, przed lekturą miałem obawy czy bardziej współczesny nie byłby lepszy. Ale nie żałuję, ówczesny język był dla mnie w pełni zrozumiały i czytało się doskonale, dodatkowo dobrze pasował do czasów o których mówi powieść. Sam wątek fabularny jest bardzo prosty, to zapis życia w jego najbardziej elementarnych przejawach. Brak tu wydumanych rozważań, potęga przekazu bierze się z kontekstu i zakładanej wrażliwości czytelnika, który obserwując, z biegiem lektury, zaczyna odczuwać straszliwy dramat jaki spotyka głównego bohatera i jego towarzyszy. Mistrzowsko przeprowadzona rzecz.

Pierwsze wydanie pojawiło się w 1929 roku, co ciekawe w tym samym roku Julian Tuwim opublikował "Do prostego człowieka", wiersz o podobnej do powieści Remarque'a wymowie. Skutki I wojny światowej wzbudziły w ludziach wrażliwych, empatycznych, sprzeciw, opór do niezrozumiałych zachowań. Niestety zawsze znajdzie się jakiś menda prezes, jakiś kretyn prezydent czy jakaś inna tłusta świnia w purpurach, którzy będą krzyczeć "Bóg, Honor, Ojczyzna" - chyba najbardziej debilne idee jakie ludzkość wypracowała przez dzieje - i będą robić wszystko, by ludzie się mordowali w imię tych idei. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie, do jakiego wymyślonego boga będą się modlić, czy w jakim języku mówić.

"Na zachodzie bez zmian" powinno być lekturą szkolną, to książka ważniejsza od całej twórczości tych wszystkich Mickiewiczów, Słowackich i reszty.

Doskonała rzecz, która nie potrzebuje tysiąca stron i skomplikowanej formy by przekazać coś ważnego.

10/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Beata 
Alien


Posty: 396
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 18 Kwietnia 2018, 16:31   

Skończyłam Koniec śmierci. :) Wyłącznie kapitalne pomysły naukowe ratują tę książkę (i "Gwiaździsta noc" van Gogha). Językowo jest bardzo słabo, a chwilami paskudnie patetycznie, postaci słabiutko wykreowane, główna bohaterka nie rozwija się, nie uczy się dzięki doświadczeniom i w związku z tym irytuje straszliwie - jest po prostu jak pień. W ogóle z indywidualizmem autor ma kłopot, cała ludzkość karnie robi to, co jej się nakaże, nikt się nie jakoś specjalnie nie wyłamuje, a jak jeden się zbuntował, to go szybciutko zapakowano do hibernatora. Zero kontrowersji, zero różnorodności. Konstrukcyjnie "Koniec śmierci" nie jest typową powieścią, przypomina raczej pozycję z pogranicza kroniki i książki popularnonaukowej, z lekko tylko sfabularyzowanymi rozdziałami. Fabularnie jest nie najlepiej, kilka razy autor używa deus ex machina, by w ogóle móc kontynuować opowieść. Ale za to jest wyobraźnia, rozmach, n-wymiarowa fizyka, czarne dziury, śmiała hipoteza nt. Wszechświata, pięknie opowiedziana baśń jako część składowa książki. Autor zdecydowanie potrzebuje dobrego redaktora/współautora.

Zaczęłam Białe łzy Kunzru'ego. Pierwszoosobowa narracja, dwóch facetów różnych jak ogień i woda, ale z pasją do muzyki, przy czym jeden nienawidzi cyfrowych brzmień, a drugi jest zafascynowany zabawą z dźwiękami, to on właśnie opowiada. Mijam właśnie 10%, misie bardzo, na razie nie wyczuwam żadnej sztuczności, żadnego głaskania autorskiego ego. Plastyczny, sugestywny język, ale nienachalny. Czyli czytam dalej. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6122
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 19 Kwietnia 2018, 20:18   

Beata napisał/a
n-wymiarowa fizyka, czarne dziury, śmiała hipoteza nt.

Przeczytaj "Piękno wszechświata". Niestety, moja recenzja (w sensie recenzja "Piękna Wszechświata") utknęła gdzieś w poczekalni Fahrenheita. Jest jak "Krótka historia czasu" tylko jeszcze lepsze. Mam nieodparte wrażenie, że Cixin Liu to czytał i się zainspirował.
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
  
 
 
Beata 
Alien


Posty: 396
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 19 Kwietnia 2018, 20:47   

Dzięki. Czy w książce są kolorowe zdjęcia/ilustracje (w sensie: czy czytnik łyknie)?
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Silaqui 
Indiana Jones


Posty: 421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Kwietnia 2018, 09:12   

Luc du Lac napisał/a
Bez literki F

Teraz już bez :P

A tak serio i bez złośliwości Fidel z chęcią przeczytałabym jakieś inne stare SF, które tak trafnie przewidziało zmiany społeczne.
_________________
Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1585
Skąd: dokąd?
Wysłany: 20 Kwietnia 2018, 09:33   

Przeczytałem "Pustka:Sny" Petera Hamiltona.
To pierwszy tom trylogii Pustka.

No, gość ma rozmach. Rok 3580, ludzie nieśmiertelni, zdolni do odtworzenia w razie wypadku, postludzie, obcy, dziwne religie, ruchy społeczne, rozwój przez technologię do wewnątrz technologii, wielociała, wieloumysly.... Czego w tym nie ma? Wszystkiego jest dużo, no właśnie, za dużo.
Za dużo bohaterów, oni zmieniają imiona, wygląd i ciała, więc w pewnym momencie straciłem kontrole nad tym kto jest kim... Aha, i za dużo seksu, no ... to porno jest i to twarde, chociaż z drugiej strony wszyscy ci wizjonerzy przyszłości widzą sex jako dziedzinę która będzie biznesem i przyjemnością która będzie zajmować nam coraz więcej życia.

Za to niesamowicie mnie wciągnęła wielostopniowa fabuła, opisy technologii i kilku bohaterów, których mam nadzieję nie pogubiłem za bardzo. I jeszcze to, że ta powieść jest spójna pomimo tak dziwnych rzeczy, które tam są.
Na pewno wezmę tom drugi, trzeci chyba jeszcze nie wyszedł.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 20 Kwietnia 2018, 13:13   

Ja nie mam nic do przewidywania. Przeszkadza mi zbędne 400 stron.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6122
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 22 Kwietnia 2018, 13:59   

Beata napisał/a
Dzięki. Czy w książce są kolorowe zdjęcia/ilustracje (w sensie: czy czytnik łyknie)?

Są czarno-białe ( a właściwie niebiesko-białe) ilustracje, ale za to jest sporo analogii do przestrzeni trójwymiarowej. Zero wzorów! Zero wykresów. Matematyka tylko w przypisach, dla zainteresowanych - można pominąć bez szkody dla zrozumienia całości. Myślę, że czytnik łyknie. Pewnie, że wykładowcą fizyki człek po tej lekturze nie zostanie, ale coś się tam w głowie poukłada i odłoży. Dla mnie była to lektura fascynująca (aczkolwiek zaznaczam, żem mimo wszystko inżynier).
W mojej ocenie rzecz łatwiejsza (w znaczeniu "przystępniej napisana") niż "Krótka historia czasu". Oczywiście tu i ówdzie należy się skupić, bo to jednak nie romans :)

Edyta: literówka
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
  
 
 
Freja Draco 
Sky Captain


Posty: 159
Skąd: Legnica/Wrocław
Wysłany: 22 Kwietnia 2018, 22:04   

Uniwersalny język (Omnilingual) Henry Beam Piper. Dłuższe opowiadanie z 1957 przedstawiające pracę marsjańskich archeologów (bo dziesiątki tysięcy lat temu była tam wymarła marsjańska cywilizacja) badających ją w okolicach roku 2000.

Nie wiem jak wy, ale ja lubię sobie czasami poczytać różne urokliwe ramotki, które więcej zazwyczaj mówią o epoce, w której powstały niż utwory niefantastyczne. Na plus trzeba autorowi zaliczyć feministyczną perspektywę, bowiem głównym bohaterem jest kobieta (niejedyna tu zresztą), próbująca odczytać marsjańskie pismo.

Co się natomiast strasznie rzuca w oczy to jakiś atropomorfizm a wręcz europomorfizm badanych Marsjan, bo nie tylko wyglądali jak my, budowali jak my, liczyli w systemie dziesiętnym, ale jeszcze używali pisma alfabetycznego z (no to już domniemanie) samogłoskami i spółgłoskami. Marsjańska cywilizacja i kultura też po zbóju ludzka i praktycznie wszystko, co szanowni archeologowie znajdą, to i potrafią zrozumieć i opisać jego przeznaczenie. Wyjąwszy samo pismo znajdowane na inskrypcjach i plastikowych książkach.
 
 
Freja Draco 
Sky Captain


Posty: 159
Skąd: Legnica/Wrocław
Wysłany: 22 Kwietnia 2018, 22:17   

Houston, Houston, czy mnie słyszysz, James Tiptree. Taka specyficzna antyseksmisja, bowiem wyjściowy koncept jest podobny i polega na zderzeniu trzech mężczyzn z XX wieku z futurystycznym, postapokaliptycznym kobiecym społeczeństwem.

Różnica jest taka, że o ile Seksmisja (chociaż była i pozostaje niepomiernie śmieszna) śmierdzi na odległość patriarchalnymi uprzedzeniami, co widać zwłaszcza obecnie, bo wtedy taki po prostu był świat i w filmie dostrzegaliśmy wówczas głównie szyderstwo z totalitarnych ustrojów, o tyle w Houston przedstawiona jest chyba bardziej wyważona analiza "męskiej cywilizacji" i "kobiecej cywilizacji" z pewnym przegięciem z kolei na stronę feministyczną.

Niemniej uderzający jest fakt, że tekst prawie dziesięć lat starszy od Seksmisji stanowi jednocześnie utwór bardziej postępowy (jak by na to nie patrzeć) od naszego kultowego filmu. Po zastanowieniu dochodzę zaś do wniosku że Houston praktycznie się nie zestarzał, a przy drugim czytaniu wszedł mi nawet wyraźnie lepiej niż dawno temu opublikowany na łamach "starej" Fantastyki.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 22 Kwietnia 2018, 23:34   

Freja Draco napisał/a
Seksmisja [...] śmierdzi na odległość patriarchalnymi uprzedzeniami
i właśnie dlatego wszyscy męscy bohaterowie to egoiści, mięczaki, gamonie i oszuści? I tę wyliczankę można by jeszcze dobrą chwilę pociągnąć.
Freja Draco napisał/a
filmie dostrzegaliśmy wówczas głównie szyderstwo z totalitarnych ustrojów
mów za siebie, niekoniecznie wszyscy pozostali podzielają Twoje ograniczenia
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Freja Draco 
Sky Captain


Posty: 159
Skąd: Legnica/Wrocław
Wysłany: 23 Kwietnia 2018, 11:00   

Cytat
i właśnie dlatego wszyscy męscy bohaterowie to egoiści, mięczaki, gamonie i oszuści?

Wszyscy męscy bohaterowie Seksmisji czy w ogólności fantastyki?

Tak czy siak odpowiedź brzmi: nie.

Cytat
mów za siebie, niekoniecznie wszyscy pozostali podzielają Twoje ograniczenia

A to przepraszam. Ja w tamtej zamierzchłej dekadzie dość mocno szczylowata byłam.

Niemniej masz rację. Faktycznie - przypominam sobie jakąś recenzję chyba w "Filmie", gdzie autor sugerował, iż w czasie projekcji na zachodzie kinom grozą ataki feministek, a ja się zastanawiałam, o co mu w ogóle chodzi. Hm... może to ty ją pisałeś? ;)
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 23 Kwietnia 2018, 13:15   

Freja Draco napisał/a
Wszyscy męscy bohaterowie Seksmisji czy w ogólności fantastyki?
w ogóle całej galaktyki, i wszystkie samce na sawannie



skończmy tę dyskusję, szkoda czasu
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
  
 
 
Freja Draco 
Sky Captain


Posty: 159
Skąd: Legnica/Wrocław
Wysłany: 23 Kwietnia 2018, 15:06   

Fidel-F2 napisał/a
Freja Draco napisał/a
Wszyscy męscy bohaterowie Seksmisji czy w ogólności fantastyki?
w ogóle całej galaktyki, i wszystkie samce na sawannie
Obrazek
skończmy tę dyskusję, szkoda czasu


Powiadasz? ;)
Spoiler:
 
 
Beata 
Alien


Posty: 396
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 23 Kwietnia 2018, 15:45   

Nureczko, dzięki. Się mię forma skonkretyzowała się. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
nureczka 
Mama Pufcia


Posty: 6122
Skąd: Nowa Iwiczna
Wysłany: 27 Kwietnia 2018, 10:32   

Beata napisał/a
Nureczko, dzięki. Się mię forma skonkretyzowała się. :)

Objawiła się moja recenzja "Piękna Wszechświata", o tutaj.
W sumie nic nowego - trochę rozwinęłam to, co w skrócie napisałam na forum.
_________________
Zapraszam do odwiedzania mojej strony oraz bloga
 
 
Luc du Lac 
Wiedźmin

Posty: 4717
Skąd: Wrocław
Wysłany: 27 Kwietnia 2018, 20:37   

Smaka narobiłas
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 29 Kwietnia 2018, 16:32   

Akwaforta - Kirsten Jane Bishop

Manifest tolerancji, niezależności i szacunku.

Powieść ma kilka niezaprzeczalnych atutów.
Pierwsza rzecz, która się rzuca w oczy to plastyczność, malarskość tworzonych obrazów; dopracowana, wysmakowana estetyka. Biorąc pod uwagę, że mamy tu w zasadzie klasyczną narrację (poza jednym drobiazgiem) opowiadająca jakąś historię (choć bez konkretnego zakończenia), rzecz czyta się bardzo przyjemnie.
Druga sprawa to postacie. Bardzo rzadko zdarzają się w literaturze, zwłaszcza współczesnej, postacie tak doskonale przedstawione, z całym skomplikowaniem właściwym realnym ludziom. Gwynn, będący postacią, którą w skrócie można by nazwać złą, wszak jest żołnierzem mafiosa, wykonuje najokrutniejsze rozkazy bez zmrużenia oka, trudno policzyć ilość trupów na jego koncie, nie wierzy w żadnych bogów, itp., otóż, ów Gwynn, rozważa jednak swe czyny w aspekcie etyki, nieobca jest mu bezinteresowność, wielkoduszność, szacunek dla innych czy emocje związane z przyjaźnią i miłością. Z drugiej strony Raule, osoba którą ogólnikowo można sklasyfikować jako postać dobrą, jako że jej niepodważalnym priorytetem jest pomoc innym, ratowanie życia i zdrowia, niepokojąco łatwo przechodzi do porządku dziennego nad faktem, że jej sumienie to tak naprawdę cień sumienia, że wystarczająco duże pieniądze (które oczywiście przeznaczy na słuszny cel) wystarczą by zawiesiła swe zasady moralne na kołku. "Zły" Gwynn miewa słabsze momenty ale jest zdolny do poświęcenia w najbardziej ryzykownych sytuacjach, "dobra" Raule poświęca się pomocy innym ale w ryzykownej sytuacji bywa mordercza. Jeszcze inną sytuację mamy w przypadku Beth Constanzin, która nie jest ani dobra ani zła, lecz jest postacią o trudnej do uchwycenia deformacji, jednocześnie jest zmysłowo pociągająca i groteskowo szpetna i w zasadzie to nie wiadomo kim lub czym tak naprawdę jest. Albo kapłan, będący osobą słabą, która w zasadzie straciła wiarę i się stacza, próbuje z uporem godnym lepszej sprawy nawrócić zadeklarowanego ateistę, dopatrując się w tym aktu prywatnego odkupienia.

Akwaforta to kolejna pozycja UW. Tym razem ładna i przy pierwszym spojrzeniu bez głębszej myśli do przekazania. Jednak po zastanowieniu, wydaje się, że jest to pochwała tolerancji i różnorodności, szacunku poprzez przyznawanie prawa do bycia innym, do popełniania własnych błędów. Wszyscy ci bohaterowie, tak różnorodni, pozostają jednak ze sobą w rozmaitych relacjach. Przyjaźń, miłość, partnerstwo (choć żadna z tych relacji niej jest prosta i jednoznaczna). Jak inaczej to nazwać jak nie szacunek poprzez tolerancję?

Powieść nie ma większych wad. Co prawda nie grzeszy oryginalnością w kwestii scenerii, autorka pozbierała dekoracje stąd i stamtąd, po czym tu i tam powywracała na nice i umieściła w quasi XIX wiecznej scenerii. Jednak, stworzony w ten sposób collage, jest nad wyraz zgrabny i przyjemny estetycznie, a bądź co bądź, nie o światotwórstwo w tej powieści chodzi.
Na początku lektury zirytował mnie mały drobiazg, dowodzący, że autorka ma marne pojęcie o użytkowaniu zwierząt pod wierzch. A bohaterowie, którzy kilka lat niebezpiecznego życia spędzili w siodle, powinni jednak coś wiedzieć i ogarniać. Powinni ogarniać, że galop służy do ucieczki wyłącznie spoza zasięgu kul i raczej nie da się go utrzymać przez cały dzień, a w przypadku gdy wróg porusza się na takich samych wierzchowcach i jest za nimi dziesięć mil, to najlepszą metodą ucieczki jest mieszanka stępa i szybkiego kłusa, czy co tam wielbłądy mają w tym miejscu. I jeśli mamy luzaki, to w przypadku przeciągającej się ucieczki, od czasu do czasu warto się przesiąść. Drobiazg, ale to mój, nomen omen, konik.

Tłumaczenie w ogólnym zarysie jest dość przyzwoite, niemniej tu i tam są niezgrabności a nawet błędy w tłumaczeniu idiomów.

Tu zakończę, bo się rozpisałem i tyle powinno wystarczyć, bo jeszcze trochę i nikomu nie będzie się chciało tego czytać. Niemniej jest jeszcze sporo punktów którym warto by poświęcić kilka zdań, być może czasem nawet sprzecznych.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1585
Skąd: dokąd?
Wysłany: 1 Maj 2018, 18:02   

Fidel-F2 napisał/a
Akwaforta - Kirsten Jane Bishop

Manifest tolerancji, niezależności i szacunku.

<ciach>


Pamiętam jak to czytałem po raz pierwszy to mnie ta plastyczność i wysmakowana estetyka wciągnęły. Za drugim razem ta niejednoznaczność bohaterów dodała mi smaku.
Wygląda na to, że chyba wstawię gdzieś na listę do przeczytania.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 36578
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 1 Maj 2018, 19:44   

Trzeci raz?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group