Strona Główna


Portal Latajaca-Holera.pl  UżytkownicyUżytkownicy  Regulamin
SzukajSzukaj  FAQFAQ  GrupyGrupy  AlbumAlbum  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Winieta

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatnio czytane
Autor Wiadomość
Dabliu 
Marsjanin


Posty: 2255
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2 Listopada 2017, 10:51   

Czym więcej korzystamy z nowych mediów i nowoczesnego wchłaniania treści pisanych, tym trudniejszy będzie odbiór literatury XIX i początku XX wieku; tzw. "dorastanie" może tu działać wręcz odwrotnie. Z dnia na dzień - dzięki internetowi, filmom, własnym podróżom - coraz mniej potrzebne są nam opisy jesiennego liścia spadającego z drzewa i porwanego nurtem rzeki, bo widzieliśmy takich liści z pierdyliard i opis taki działa usypiająco na naszą wyobraźnię.
 
 
Nocturn 
Nocturn


Posty: 1507
Skąd: dokąd?
Wysłany: 2 Listopada 2017, 11:21   

Dabliu,
To akurat, znaczy ten liść, to taki przykład tego co męczyło mnie w pozytywistycznej literaturze.
Za to jako człowiek ciut starszy niż kiedyś może zobaczę i zrozumiem to co mi umykało jako nastolatkowi.

Obaczym. I sie podziele wrażeniami, bo sam jestem ciekawy.
_________________
Witaj w XXI wieku, gdzie kasowanie historii jest ważniejsze od jej tworzenia.
 
 
Agi 
Modliszka


Posty: 38854
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2 Listopada 2017, 12:30   

Kazuo Ishiguro, "Pogrzebany Olbrzym". Do książki powiodła mnie ciekawość, którą mogę określić pytaniem: Za cóż jemu Nobla dali?
"Pogrzebany olbrzym", to bardziej przypowieść niż powieść fantasy. Od pierwszych akapitów uderza teatralność postaci, sztuczność wypowiadanych przez nie kwestii. Stopniowo jednak odkryłam, że za teatralną fasadą kryją się kwestie fundamentalne: zbrodnia, nienawiść, zemsta, wybaczenie. Czy mgła niepamięci, spowijająca nieco baśniową Brytanię w czasach, gdy jeszcze żyją ostatni rycerze króla Artura, pozwalająca plemionom Brytów i Saksonów na pokojową koegzystencję, ale jednocześnie zabierająca wspomnienia dobrych chwil jest lepsza od pamięci wymagającej podejmowania trudnych decyzji? Autor pozostawia czytelnika bez odpowiedzi na postawione pytania.
Oczywiście, Kazuo Ishiguro nie dostał Nobla za tę akurat powieść. Sięgnęłam po nią jako pierwszą, na liście do przeczytania jest jeszcze kilka pozycji.
  
 
 
Romek P. 
Pan na Literkach


Posty: 4270
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2 Listopada 2017, 13:47   

"Okruchy dnia" (powieść, chociaż film także) bardzo mi się, więcej grzechów nie pamiętam.
_________________
Strona autorska: http://romualdpawlak.pl
 
 
Agi 
Modliszka


Posty: 38854
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2 Listopada 2017, 15:28   

"Okruchy dnia" już kupiłam, będę czytać.
Jako odpoczynek potraktowałam "Szaławiłę" Marty Kisiel. Krótkie opowiadanie dołączone do drugiego wydania "Dożywocia", stanowi dobry przykład, że można pisać lekko i zabawnie, poruszając przy tym ważne kwestie.
 
 
Beata 
Sky Captain


Posty: 185
Skąd: deformacja IU
Wysłany: 2 Listopada 2017, 19:24   

Heh, ja także mam syndrom liścia. ;) Ale kiedyś na pewno spróbuję się z "Nad Niemnem", bo ileż w końcu można mieć takich wyrzutów sumienia?

Tymczasem przeczytałam Wilcze leże Pilipiuka. No i niestety, opowiadania "bezjakubowe" z tomu na tom ciut słabsze, ze słabą lub oczywistą lub trącącą nachalnym smrodkiem dydaktycznym puentą ("List z wysokich gór"). Cóż zatem sprawia, że je czytam? - otóż ciekawostki historyczne, jak choćby ta o dość szczególnym swetrze z włókien jedwabiu pomysłu Jana Szczepanika z "Lalki"...
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Rafał 
.

Posty: 14502
Skąd: Że: Znowu:
Wysłany: 3 Listopada 2017, 09:05   

Fidel-F2 napisał/a
i nie baw się sofistyką boo mnie nie złapiesz ale też to nieetyczne jeśli traktujemy rozmowę poważnie, rozmawiamy o Achaii a nie o niektórych rzeczach Ziemiańskiego, np. niektóre rzeczy z Daimoniona są świetne
No, a kto zjechał na klimaty bimbrowe? hę? Może ja? 8)

Z tego wszystkiego dokończyłem Viriona, no i Dalambert ma rację - im dalej tym lepiej, a pod koniec nawet całkiem fajna przygodówka wychodzi. Ktoś w redakcji powinien wziąć wielkie nożyce i co najmniej połowę książki wyciachać.

Tymczasem przebijam się przez Ambasadorię i póki co - nie porywa.
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 35949
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 3 Listopada 2017, 09:47   

znów sofistyka, wybacz, że oleję dyskusję z Tobą w tym aspekcie

---

Mieville ma pomysły ale pisze jak noga. Kiedyś napisałem:
Cytat
Ambasadoria za mną. Wcześniej czytałem jedno słabe opowiadanie w Fantasy & Science Fiction. I jak zacząłem Ambasadorię to po kilkudziesięciu stronach się załamałem. Ale po kolei. Ramy - w tym względzie autor niczego szczególnego nie wymyślił. Nurt to morza i oceany, okręty to brytyjskie żaglowce a zanurzacze to kadra oficerska tych żaglowców. Sama Ambasadoria to dzielnica zachodnich ambasad w Pekinie pod koniec XIX w. a cała historia oparta jest na powstaniu bokserów i oblężeniu przez nich owej dzielnicy. W tle mamy wojny opiumowe i brytyjską politykę imperialną. Oczywiście Mieville wszystko to fikuśnie ponazywał i przybrał w kwiatki SF. Naturalnie rzecz nie jest przeprowadzona literalnie. Trochę mnie to rozczarowało, trochę bawiło, podczas lektury miałem zajęciem z dopasowywaniem historii do fikcji. Druga sprawa to sposób pisania, narracja. Rajciu, jak ten facet potrafi nawsadzać waty i plastiku. Na szczęście po 200 stronach zmniejsza tę dawkę a bardziej skupia się na fabule i akcji. Niestety większości postaci Mieville'a nie rozumiem, nie przekonują mnie ich motywacje, emocje, nie bardzo wiem o co im chodzi, po co łażą w te i we wte i po co smucą drętwe teksty. Z mojego punktu widzenia budowanie tła i rysowanie postaci wychodzi mu bardzo słabo. Paradoksalnie bardziej do mnie dotarli Ariekeni niż ludzie. Na szczęście mamy warstwę z konceptem językowym i to jest majstersztyk i w połączeniu z większym naciskiem na akcję w drugiej połowie książki ratuje sytuację. Dla tej drugiej połowy warto znieść katusze pierwszej i ostatecznie jestem jednak zdania, że książkę warto przeczytać, pomysł z językiem jest wyjątkowy.
Miałem dać sobie spokój z Mievillem ale dam mu jeszcze szansę i przeczytam Dworzec..., acz nieprędko, mogłoby to się dla mnie źle skończyć.
tak, że tego, nie ustawaj w wysiłkach, pomysł z językiem naprawdę warto poznać, bo to rzecz wyjątkowa, diamencik
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
..
  
 
 
Rafał 
.

Posty: 14502
Skąd: Że: Znowu:
Wysłany: 3 Listopada 2017, 11:35   

Dawno nie zaglądałem widać, że spoważniałeś. OK.

Jestem przed połową Ambasadorii i faktycznie jak dotąd ani akcji, ani fabuły, postacie szwendają się to tu, to tam. Nic specjalnie ani szokuje, ani nie daje do myślenia. Język póki co jest jeszcze niewiadomą, nie wiem czy i na na ile określa samych Ariekenów - mam nadzieję na rozwinięcie tego tematu. Przez weekend się dowiem :D
 
 
Fidel-F2 
Wysoki Kapłan Kościoła Latającego Fidela


Posty: 35949
Skąd: Sandomierz
Wysłany: 4 Listopada 2017, 13:39   

Fabryka absolutu - Karel Čapek

Ludzkość otrzymuje fantastyczny wynalazek, silnik, który wyzwala sto procent energii zawartej w materii. Bezstratnie. Ponieważ jednak w tym procesie materia przestaje istnieć jako materia, zawarty w niej boski czynnik wydziela się i rozprzestrzenia. Jako, że ludzkość natychmiast zaczyna korzystać z wynalazku na skalę masową, czysty Absolut staje się powszechny. I niestety zaczyna wpływać na ludzi. Początkowo trudno przeczuwać, że jest w tym coś złego. Następuje gwałtowny skok religijności, miłość bliźniego osiąga niebotyczne rozmiary, nagminne stają cuda, uzdrowienia, zmartwychwstania i ogólny cyrk. Raj na ziemi. Niestety koniec końców wszystko to przeradza się w powstanie fanatyzmów na niespotykaną skalę. Każdy jeden oświecony pragnie uszczęśliwić resztę ludzkości jedynie prawdziwą prawdą. Zazwyczaj na siłę. "Ludzkość zbawię, ale ciebie, bracie, zabiję". Przez świat przetacza się wojna jakiej dotąd, nomen omen, świat nie widział. Wszyscy rzezają wszystkich.
Čapek, w tej satyrze, ukazuje wrodzone wady człowieka, który w imię idei, nawet najwznioślejszej, jest gotów czynić rzeczy najpodlejsze. Poza tym, przenikliwie prorokuje. Powieść napisana sto lat temu bardzo akuratnie diagnozuje kształt dzisiejszego społeczeństwa. Autor zdaje się mówić, że czy to bóg, dobra materialne, czy cokolwiek innego, w nadmiarze, nie są dobre dla człowieka. Trudno się z nim nie zgodzić.
Może nigdy nie było inaczej i inaczej nie będzie, a jedynie nieliczne jednostki są w stanie spojrzeć odrobinę dalej niż na kraniec własnego ego, tfu, nosa? Może ludzkość skazana jest na nieustanne dramaty wywoływane przez jedynych sprawiedliwych, których niestety imię Legion, a którzy spalą cię na stosie by cię zbawić? Być może lektura Fabryki absolutu, przybliży cię czytelniku do odkrycia odpowiedzi na to pytanie. Zdecydowanie warto przeczytać.
10/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!
..
  
 
 
m_m 
Kapitan Kirk

Posty: 1145
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Listopada 2017, 21:03   

Raz na jakiś czas poczytuję sobie Mistrza i Małgorzatę.
Tym razem zakupiłem tłumaczenie Jana Cichockiego, przekład z wersji ostatecznej.
Nie ukrywam że jestem przywiązany do wersji Lewandowskiej i Dąbrowskiego, i zdaje mi się że to właśnie tłumaczenie zrobione jest z większa swadą, z czarniejszym humorem.
Po raz kolejny żałuję że nie znam rosyjskiego, dla tej powieści warto byłoby się nauczyć tego języka.
_________________
W postach wyrażam własne poglądy i nie pretenduję do tytułu jedynej nieomylnej osoby na tym forum.

I nie jestem wyborcą PiS.
 
 
Kruk Siwy 
Wierny Legionista


Posty: 21575
Skąd: Szmulki
Wysłany: 7 Listopada 2017, 21:06   

Coraz więcej zapominam z rosyjskiego, ale pamiętam, że fantastykę czytalem bez większych trudności zaś Mistrza musiałem studiować ze słownikiem w garści. Bogactwo i elegancja języka niesamowite.
_________________
Tu leży pisarz nieznany.
Marzył, że dorówna tuzom.
Talent miał niespotykany
lecz pisał sobie, a muzom.

ˆ Agi
 
 
Luc du Lac 
Klecha

Posty: 4271
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Listopada 2017, 10:49   

Reminescencje

Kroniki Amberu.Corwin - Roger Zelazny.

Nie czytałem tego z 20 lat. Pamięć nie ta, więc choć wydawało mi się że znam tą książkę (cykl), to miałem rację - wydawało mi się. Z grubsza pamiętałem historię – ale kilka twistów mnie zaskoczyło :D ciekawe doświadczenie.
Miszkurka napisał że teraz się inaczej pisze – faktycznie, objętościowo to inna liga. Oryginalnie pięcioksiąg Corwina wydany był na przestrzeni bodaj 8 lat, każda z książek zawiera się na ok. 120 stornach (+/-) – w dzisiejszych czasach to rzecz nie do pomyślenia, teraz 120 stron to ma konspekt cyklu fantasy.
Jednocześnie Roger Zelazny opisał historię w pierwszej osobie – dzisiaj to już prawdziwa rzadkość (dawno nie widziałem – ale może się mylę, choć jak tak pomyślę to chyba zawsze było rzadkie). Dzięki temu historia skupia się na „tu i teraz”, nie ma dywagacji, nie ma zejścia na drugi krąg, przeskoków w czasie :D i przestrzeni . Postaci innego kalibru, nie zajmują się pierdołami – kiedy trzeba zbierać armię to ją zbierają, kiedy trzeba maszerować to maszerują – na przestrzeni kilku stron – bo po co więcej?
Po tylu latach Zelazny (wciąż)miażdży pytą dzisiejszych pisarzy fantasty swoją kreacją ”świata”, czy magii. Na stu+ stronach rysuje swoją „rzeczywistość” na poziomie który jest nieosiągalny dla większości z nich. Postacie, akcja, dialogi„intryga” na najwyższym poziomie – kanon fantasy.
W dzisiejszych czasach Zelazny chyba odchodzi lekko w zapomnienie :(
przydałby się serial - a Amber świetnie się do tego nadaje.
  
 
 
m_m 
Kapitan Kirk

Posty: 1145
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Listopada 2017, 13:51   

Zgadzam się z powyższym, z tym że owszem, napisane jest to pierwszoosobowo, ale raczej nie w czasie teraźniejszym.
_________________
W postach wyrażam własne poglądy i nie pretenduję do tytułu jedynej nieomylnej osoby na tym forum.

I nie jestem wyborcą PiS.
 
 
Luc du Lac 
Klecha

Posty: 4271
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Listopada 2017, 17:26   

m_m napisał/a
Zgadzam się z powyższym, z tym że owszem, napisane jest to pierwszoosobowo, ale raczej nie w czasie teraźniejszym.


Racja :)
 
 
Chal-Chenet 
cHAL 9000


Posty: 27690
Skąd: P-S
Wysłany: 12 Listopada 2017, 21:43   

Andrzej Ziemiański - Virion. Wyrocznia

Cóż, zawsze lubiłem trylogię o "Achai", nie będę tego ukrywał. To sympatyczna, sprawnie napisana rozrywka, którą czytało się wręcz wybornie. "Virion" to powrót do tego okresu w, nazwijmy go, "świecie Achai". Jak wypadł? Jak dla mnie dobrze. Ziemiański nic nie stracił stylowo, wciąż ma talent do prozy lekkiej i przyjemnej. "Wyrocznia" opowiada o wczesnych losach późniejszego szermierza natchnionego. Na razie poznajemy go jako zwykłego chłopaka i jesteśmy świadkami ostatnich dni jego normalnego życia. Lubię w literaturze motyw młodości, kształcenia i nabywanie doświadczenia, więc nie odebrałem początkowych rozdziałów jako nudnych. Mnie od gustu przypadły, a im dalej w książkę, tym jest nawet lepiej, bo akcja przyspiesza i coraz bardziej angażuje.
Będą zapewne narzekania, że Ziemiański, że prosto, że rozrywka, że torturowanie kobiet (tak, tu też jest taka scena), ale ja podczas lektury bawiłem się dobrze. Na tyle dobrze, że chyba niedługo pójdę dalej z "Pomnikiem", bo na razie jestem dopiero po pierwszym tomie.
7/10
_________________
Nobody expects the SPANISH INQUISITION!!!

http://zlapany.blogspot.com/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group