To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Masońskie wybryki Romka

NURS - 24 Lipca 2006, 22:38
Temat postu: Masońskie wybryki Romka
Wbrew pozorom nie bedzie o tym Romku.
Myślę, że nasz lokaj z rodziny Addamsów zasłużył na swój temat.
Własnie zaproponował aby uczniowie nosili fartuszki. Domyślam się, że w teczkach mają nosić cyrkle. Z kielniami Romek poczeka z rok...

Ziuta - 24 Lipca 2006, 22:43

A fartuszki będą bunatne. wszyscy zadowoleni :mrgreen: Jak powiada moja mama: ten facet ma niepokolei w głowie.
Gustaw G.Garuga - 24 Lipca 2006, 22:45

Wy się nabijacie a to IMO dobry pomysł, pierwszy dobry pomysł Romka. Mundurek szkolny - jestem za! Co na to Romek (P.)?
NURS - 24 Lipca 2006, 22:48

A wyobrażasz sobie wprowadzenie tego przepisu w zycie? :-)
Ziuta - 24 Lipca 2006, 22:48

primo: mundurki bedą kosztować.
secundo: zatem MEN do nich dopłąci
tertio: producent będzie miał kasę (przetarg, przetarg)
quarto: osoby takie jak ja albo będą się gotowac, albo marznąć
quinto: osoby takie jak moja koleżanka z klasy Magda będą smutne, bo nie będzie można regulować ocen dekoltem.

Stoniu - 25 Lipca 2006, 00:54

O jak się cieszę ze skończyłem już edukację. A co do masońskich pomysłów NURS to zmienią statut i zrobią Wielkiego Wszechpolaka. Oczywiście będzie nim sam Roman :P .
Ziuta napisał/a
quarto: osoby takie jak ja albo będą się gotowac, albo marznąć

Ziuta nie martw sie MEN przygotuje mundurki na każda porę :mrgreen: . Mundurków będzie do koloru do wyboru, wszystko w kolorze czarnym (lub coś w tych klimatach).

savikol - 25 Lipca 2006, 08:13

Ostatnio ponoć wyparł się swojego wielkiego imiennika (na cześć którego dostał imię) – Romka Dmowskiego. Odżegnuje się od skrajnie narodowych idei i mówi o swoim ogromnym szacunku do Żydów. A nawet zdradza rodzinne tajemnice (o czym pisał już chyba Orbi). Mówię wam, on coś knuje, to się źle skończy…
Vesper - 25 Lipca 2006, 08:16

Jakby na to nie patrzeć, Roman > Chuck ;) .
Słowik - 25 Lipca 2006, 09:07

Pomysł nie polega na odgórnym zarządzeniu z ministerstwa, że każdy bez wyjątku uczeń w każdej bez wyjątku szkole ma nosić mundurek. To ma być raczej propozycja. Słyszałem, jak Roman Edukator mówi, że każdy dyrektor, każda szkoła będzie podejmowała decyzję samodzielnie.
Pomysł w swym geniuszu ma za zadanie demaskować dealerów narkotyków. Może mundurki będą miały znak wodny czy cóś ? ;)

Sasori - 25 Lipca 2006, 09:18

Pomysł z fartuszkami jest bardzo fajny, choć jego argumentacja dość kretyńska, rzeczywiście. Nabijaliśmy się z tego wczoraj z piękną, że dila otwiera szafę, w której jest szereg różnorakich fartuszków i ze słowami "to dziś handlujemy w piątce" sięga po jeden z nich.

Bo to, że trzynastoletnie dziewczynki muszą być wymalowane i ubrane jak pewne panie z Babilonu bo jest "wolność i moda" puszczam mimo uszu. Na wyspach to wszystko tak ładnie wygląda, że niech Lurch nawet mundurki wprowadza, a co.

Gustaw G.Garuga - 25 Lipca 2006, 09:20

Ziuta, Ty chyba nigdy w szkolnym mundurku nie chodziłeś. Ja to jeszcze pamiętam :)

Jakie znowu za zimno czy za gorąco? Mundurek to koszulka z cienkiej tkaniny, nakładanej na zwykle ubranie. Takie, jak były kiedyś, ani ziębiły, a ni grzały. Przy dzisiejszych materiałach można by wyprodukować mundurek z tkaniny antypotnej w cenie parudziesięciu złotych, który w upały można by nałożyć na gołe ciało i w komfortowych warunkach skupić sie na lekcji, a nie pocić się w bawełnianym tiszercie. W mrozy zaś zawsze się przyda dodatkowa warstwa odzienia.

Jakie przetargi? MEN ogłosi ogólne wytyczne wyglądu mundurka (jakie kolory dozwolone itp.) i ruszy prywatna inicjatywa. Wybór będzie identyczny, jak z ubraniami, czyli od drogich kreacji dla szkolnych modnisiów z dobrych tkanin, po schludne poliestrowe wdzianka z supermarketów za 10 zł.

NURS pyta, czy sobie wyoprażam. Pewnie, że sobie wyobrażam, zwłaszcza że z tego co słyszę ostateczna decyzja czy wymagać mundurków zależałaby od szkoły w porozumieniu z rodzicami. Już teraz niektóre prywatne szkoły wymagają określonego stroju (marynarki, żakiety), teraz to rozszerzy się na szkoły publiczne, oczywiście jeśli rodzice się zgodzą.

Wreszcie coś dobrego ze strony Romka. Przyznam, że to dla mnie ulga - istnienie osoby tak absolutnie złej i niekompetentnej sprzeciwiało się prawom fizyki!

Romek P. - 25 Lipca 2006, 10:22

Gustaw:
Cytat
Wy się nabijacie a to IMO dobry pomysł, pierwszy dobry pomysł Romka. Mundurek szkolny - jestem za! Co na to Romek (P.)?


Nie będzie to pierwszy raz, kiedy się zgodzę z Gustawem, że to jest dobry pomysł.
Rywalizacja na poziomie, która 12-letnia koleżanka ma na sobie więcej pieniążków albo ciuch lepszy w jakimś innym aspekcie, wydaje mi się czymś strasznym. Historie, jakie mi poufnie opowiada moja bratanica (teraz już nieco starsza) - a zeznaje wujkowi pod przysięgą, więc wiem może więcej niż rodzice :D - no to jest formalnie horror.

Wiedźma - 25 Lipca 2006, 10:40

Przykład bez mundurka: uczennica klasy V praktycznie bez rodziców (matka zapiła sie na smierć, ojciec pije, tygodniami nie ma go w domu), dziewczynka 3 razy zmienia szkołę, jest nieakceptowana, reaguje na to agresją... Ale kolega z klasy siedzący za nia w ławce, bardzo dobry uczeń, w spodniach szerokich (podobno modnych) na lekcji głośno komentuje, że ona jest źle ubrana. :( A jej po prostu nie ma kto pomóc się ubrać, nie ma jej kto poza szkołą zwrócić uwagi, co jest estetyczne czy stosowne. Może mundurek właśnie by pomógł takim dzieciom? Sama tak kiedyś chodziłam ubrana i mundurek mi pomógł nie być odrzucaną, a że byłam bardzo dobra uczennica, to wręcz przeciwnie miałam mnóstwo kolegów i kolezanek, bo na szczeście nikt nie widział, że pod mundurkiem miałam tragiczne ciuchy. :)
Oczywiście jestem zwolenniczką idealnego świata, wolnego, ale takiego nie ma, dzieci i młodzież bywają okrutni, to prawo wieku, nikt tego nie umie zmienic od pokoleń, młodzi lubią szpanować strojem, więc może rzeczywiście niech przynajmniej szkoła jest od tego wolna.

hrabek - 25 Lipca 2006, 10:56

A ja z kolei od dziecka mam konczyny zdecydowanie dluzsze niz przecietne, a ze do tego bylem chudy jak patyk, w zwiazku z tym nigdy nie bylo mundurka, ktory by na mnie pasowal. Albo byl za krotki, albo (brany ze starszych dzieci) wygladal na mnie jak worek, bo byl przewidziany na kogos, kto wazy 2x wiecej. Poniewaz dalej nie jest latwo znalezc na mnie ciuchy, zachodzi podejrzenie, ze firmy ustala przecietny rozmiar dziecka i na kogos nietypowego bedzie ciezko znalezc odpowiedni mundurek, co tez moze rodzic drwiny wspoluczniow. Chyba, ze zostanie wydane rozporzadzenie jakies, ze w przypadku braku rozmiaru wysyla sie zapotrzebowanie do firmy i ona ma obowiazek zrobic w odpowiednim rozmiarze w cenie identycznej jak normalnie (ew. 10% wiecej, czy w tych okolicach, niech bedzie).

Poza tym jesli bedzie prywata w mundurkach, jak pisze Gustaw, to co to zmieni? Zamiast mowic o ciuchach bedzie sie mowilo o mundurkach, ze ten jest biedak i ma poliestrowy z hipermarketu, a ta to jest super laska, bo ma specjalny dziewczecy z wycieciem w talii z bawelny super wysokiej jakosci, albo i nawet jedwabiu. No jak zmusic producentow, zeby stosowali zawsze dokladnie taki sam kolor, zeby nie bylo, ze 5 uczniow ma jasniejszy, nastepnych 5 ciemniejszy, a reszta cos pomiedzy?

Romek P. - 25 Lipca 2006, 11:01

Moja bratanica idzie teraz do liceum, w którym mundurki istnieją jako tradeycja - i tę sprawę rozwiązano w następujący sposób: robi sie mundurek na miarę. Ale ponieważ robi się to dla dużej ilości dzieciaków, to jednostkowa cena jest niezbyt wysoka, właśnie kilkadziesiąt złotych. Ten sam materiał, krój, etc - jedyne róznice to ilośc pasków na rękawach w zależności od klasy.

I to jest rozwiązanie, które mi sie podoba. Dzieciaki i tak rywalizują, ale warto im ograniczać pole manewru :P

hrabek - 25 Lipca 2006, 11:08

No i takie cos jest wlasnie dobre. Ale trzeba to usankcjonowac (moze szkoly samodzielnie moga sobie wybrac jednego producenta, kroj, itd.?), zeby nie bylo jak napisalem. Wtedy rozwiazanie jest dla mnie do przyjecia.
Kruk Siwy - 25 Lipca 2006, 11:12

Romek P., z ogromnym zaciekawieniem zajrzałem do tego wątku mając nadzieję, że dowiem się nareszcie o ciemnych stronach Twojej osbowości. I co za rozczarowanie!
Pomysł dyskusji nad inicjatywami Potwora Frankensteina... NURSIE litości! Wiem, że jest gorąco i kanikuła, ale...

Romek P. - 25 Lipca 2006, 11:15

Kruku, ja coś czuję, że ty szybko poznasz ciemne strony mojego jestestwa... :)
Kruk Siwy - 25 Lipca 2006, 11:23

Romek P., hm, hm groźba? Czy obietnica przyjechania na Pakon?
A wiesz co? Proponuję byśmy też mieli mundurki. Adama i Ewy z odpowiednimi liśćmi w odpowiednich miejscach rzecz jasna.

Gustaw G.Garuga - 25 Lipca 2006, 11:28

Pamiętam u schyłku epoki mundurkowej, jak się sprawa miała z lepszymi i gorszymi mundurkami. Te droższe miały nieco bardziej soczyste kolory, bielsze kołnierzyki i przyjemniejszy w dotyku materiał, ale nie przypominam sobie, żeby akurat mundurek był podobnie "statusową" rzeczą, jak to się później stało z ubraniami, które mogą różnić się wszystkim. Powszechny w całej szkole, ujednolicony krój i kolorystyka mundurków zapewniają, że szpanowanie jest zminimalizowane. Poza tym jak znam życie to większość będzie miała mundurki z hipermarketów, bo będa niezłe a tanie.

Councie, jako wadę mundurków podajesz coś, co jest problemem każdej "niewymiarowej" osoby w zakresie ubrania, czy chodzi o mundurek, garniturek, czy dres. Firmy zawsze ustalają ciuchy wedle typowych wymiarów ciała ludzkiego. Stąd powstają specjalne sklepy dla puszystych czy wielkostopych, bo w "normalnym" sklepie trudno im się zaopatrzyć. Zatem problemy dziecka wy- czy przerośniętego wcale nie urosną z powodu wprowadzenia mundurków. Pacholęciem będąc nieraz nosiłem zbyt obszerne ubrania, bo byłem zbyt wysoki na swą tęgość. A jak już wprowadzi się szycie na miarę, wedle przykładu podanego przez Romka, zobaczysz, że uczniowie i rodzice nie będa się mogli mundurków nachwalić :wink:

hrabek - 25 Lipca 2006, 11:43

No wlasnie nie do konca tak. Teraz wybor ubran jest bardzo duzy, setki sklepow i mozesz zaprowadzic latorosl i cos znalezc. Nie bedzie dzinsow niebieskich, to moze znajda sie czarne, albo jasne. A jak nie bedzie, to kupisz sztruksy. W przypadku mundurkow jestes zobligowany miec jakis, wiec niekupienie odpada, stad problem robi sie wiekszy.

Przyklad Romka jest oczywiscie idealny i pewnie daloby sie go wprowadzic na szeroka skale, tylko czy szkolom bedzie sie chcialo to robic. Rownie dobrze moga machnac reka i powiedziec, ze niech kazdy sie sam troszczy. I jesli tak bedzie ogolnie, to firmom nie bedzie sie chcialo szyc mundurkow na miare, beda szly tylko na ilosc w kilku wybranych rozmiarach i bedzie problem ze znalezieniem takiej, ktora na miare uszyje. A jak juz uszyje, to moze sie okazac, ze odcien jest inny niz w innych mundurkach, kroj tez i dziecko odstaje od innych i nie bedzie chcialo go nosic.

Wiedźma - 25 Lipca 2006, 11:49

Najlepiej byłoby odpowiednio wychowywać i uczyc, że nie strój jest najwazniejszy :) To jednak bardzo trudne. Tak naprawdę trzeba znaleźć kompromis między odpowiedzia na pytanie, które z przysłów jest bliższe prawdy: "Nie szata zdobi człowieka" czy "Jak Cię widzą, tak Cię piszą". Strój to bowiem nasz pawi ogon, którego nam brakuje :) W wieku dojrzewania jest on więc szczególnie ważny.
Mariusz Z. - 25 Lipca 2006, 11:50

Jednakowe alby jakoś firmy szyją bez probelmu.

A tak BTW to hehe, Robert, ale teorie spisku robisz.

Rafał - 25 Lipca 2006, 12:42

To nie jest do końca zły pomysł, powiem więcej :wink: : to jest dobry pomysł.
Rozważyłbym jeszcze przywrócenie kar cielesnych, tak jak to bywa w starych renomowanych szkołach angielskich. (albo bywało, nie wiem czy to zostało utrzymane na fali bełkotliwej poprawności politycznej)

Godzilla - 25 Lipca 2006, 14:18

Ja bym w ogóle rozważyła większy rygor w szkole. Przeraża mnie trochę to, że nauczyciele mogą być bezradni i bezbronni wobec rozwydrzonej dzieciarni. Że dzieci mogą się stroić w rzeczy, których sama wstydziłabym się założyć, i niszczyć kogoś kto takich ciuchów nie ma. Tak samo zdumienie mnie ogarnia kiedy słyszę że stare baby, które dawno powinny ze szkoły wylecieć, potrafią wygryźć młodych nauczycieli, którym jeszcze chce się coś robić, bo mają układy i są nie do ruszenia. I zastanawiam się, czy ukończenie edukacji na poziomie szkoły podstawowej powinno być absolutnie obowiązkowe. Bo młodzi kryminaliści są bezkarni. Jak podpalą skład węgla pod stołówką (u mnie był taki przypadek), najwyżej trafią do innej szkoły, albo zostaną na drugi rok (po raz kolejny z rzędu). Cóż ich to obchodzi, skoro i tak rzadko się w budzie pojawiają...
hrabek - 25 Lipca 2006, 14:26

Ukonczenie szkoly podstawowej nie jest obowiazkowe. Obowiazkowa jest nauka w szkole do ukonczenia 18 lat. A to w jakim tempie przechodzisz kolejne szczeble zalezy juz tylko od ciebie i opiekunow/srodowiska.
Godzilla - 25 Lipca 2006, 14:31

No właśnie, do 18 roku życia mają się męczyć dzieci... I inni z nimi. Żeby nie było wątpliwości, chodzi mi o wyjątki. O takich, którzy stwarzają niebezpieczeństwo dla siebie i innych (tak dla draki), albo takich, którzy skrajnie olewają całą sprawę. No po co?
Rafał - 25 Lipca 2006, 14:46

A tyle jest niezasiedlonych jeszcze ziem za Uralem ...
Podobno codziennie przybywa na Syberie 20 tys. nielegalnych emigrantów z Chin, zapewne znalazłoby się tam jeszcze miejsce dla rodzimego eksportu.

hrabek - 25 Lipca 2006, 14:51

Probowalem to szybko przeliczyc, bo liczba wydala mi sie niewiarygodna. W ciagu roku wyemigrowaloby z Chin 7.300.000 ludzi, co stanowi 0,73% populacji Chin. Cholera, to rzeczywiscie mozliwe. Tylko czy Syberii dla nich nie zabraknie :)
Rafał - 25 Lipca 2006, 14:54

Niet. Powstają całe miasta chińczyków, to są wymarzeni górnicy, hutnicy i insze darmowe rabotcziki. Pomału powstaje chinskaja riepablika. Co ciekawa jest to na rękę miejscowym gubernatorom, bo .... a zresztą sam pomyśl.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group