Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
ilcattivo13 - 30 Kwietnia 2011, 22:49
| Virgo C. napisał/a | Nie znasz się, Scott wymiata |
chyba nie oglądałeś innych filmów Wrighta
Nina Wum - 30 Kwietnia 2011, 23:17
"Diuna" pana Lyncha.
Przyjęłam końską dawkę patosu, mętnej gadaniny tudzież przepięknych, trzeba przyznać, do obłędu wysmakowanych kostiumów i dekoracji. Niemniej, kostiumy nie ocalą filmu, w którym większość wykonawców gra tak, jakby bolały ich jednocześnie pośladki i zęby.
Tak zmordował mnie spływający z ekranu wezbrany strumień Wzniosłości, że pryszczy barona Harkonnena zaczęłam wyglądać z utęsknieniem.
To chyba nie tak powinno być?
Gdy już odzipnę (znaczy, odmuad'dibię się i odkwisatzhaderachuję) przeczytam książkę. Dziełu należy oddać sprawiedliwość.
Lecz nie nastąpi to prędko.
Kruk Siwy - 1 Maj 2011, 08:34
W filmie występuje mops. I jest jedyna zaleta tego dzieła.
ilcattivo13 - 1 Maj 2011, 10:15
"Lost city raiders". Ło matko... 3/10. Przy czym dwa za wyprowadzenie mnie z błędnego mniemania, że tylko Włochom i Filipińczykom zdarzało się stworzyć mega-debilne post-apo. A jeden do podziału za bimbałki i .
Iscariote - 1 Maj 2011, 10:43
Why Did I Get Married Too - nie dałem rady Komedia stworzona przez Afroamerykanów dla Afroamerykanów. I jednak mają zupełnie inne i imo nie lepsze poczucie humoru niż reszta populacji. No i nie ma ani jednego białego aktora chyba. Nic nie załapałem, nic mnie nie śmieszyło i po 20 minutach zacząłem przewijać szybko do końca. Straszne to było.
Edit: ah i jako ciekawostka - pulchna Janet Jackson, która nie jest dobrą aktorką.
Fidel-F2 - 1 Maj 2011, 11:36
| ilcattivo13 napisał/a | | Lost city raiders. Ło matko... | niedawno przed tym ostrzegałem
ilcattivo13 - 1 Maj 2011, 16:14
wiem, Fidelu, wiem... Ale sam musiałem się przekonać. Taki to już ze mnie niewierny niedźwiedź
nureczka - 1 Maj 2011, 16:18
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. *
*) Do tego oszczędzili mnóstwo czasu.
Virgo C. - 1 Maj 2011, 16:20
| ilcattivo13 napisał/a | | chyba nie oglądałeś innych filmów Wrighta |
Widziałem, i chociaż bliższy memu sercu jest Wysyp żywych trupów, tak bardziej podobały mi się Ostre psy. Tylko widzisz, ja do Scotta Pilgrima nie podchodziłem jak do kolejnego filmu Wrighta, tylko jak do filmu od nerdów dla nerdów. Dodatkowo Wright po raz pierwszy nie opierał się na własnym scenariuszu, a na gotowym medium - komiksie o tym samym tytule.
Powiedz sam, czy nie bawiło Cię to jawne puszczanie oka do graczy, chociażby w walce Ramony z jej eks?
I tylko Cera jako Scott nie bardzo mi pasował
ilcattivo13 - 1 Maj 2011, 16:21
ać tam. Niebagatelnym był też fakt, że cały czas miałem nadzieję, że się któraś z bohaterek przynajmniej "wy-topless-uje"
Fidel-F2 - 1 Maj 2011, 16:23
o tym tez pisałem
Ziuta - 1 Maj 2011, 16:23
Virgo C., mnie Cera obrzydził ten film Bo kiedy czytałem o treści i formie, to byłem zachwycony. Dodatkowy minus stanowił fakt, że miało być o nerdach, dla nerdów i po nerdowsku, a Scott to był za przeproszeniem hipster.
Virgo C. - 1 Maj 2011, 16:27
| Ziuta napisał/a | | miało być o nerdach, dla nerdów i po nerdowsku, a Scott to był za przeproszeniem hipster |
A to się wyklucza?
ilcattivo13 - 1 Maj 2011, 16:28
| Fidel-F2 napisał/a | | o tym tez pisałem |
mogłeś się mylić
Ziuta - 1 Maj 2011, 16:30
| Virgo C. napisał/a | A to się wyklucza? |
Niby nie, znam nawet paru. Ale chyba za bardzo tkwi mi w głowie nerd 1.0. Figura tragiczna. Hamlet z aspergerem. Kij w oko ekstrawertycznemu światu.
Iscariote - 1 Maj 2011, 16:31
Hipster to nie nerd. Nie obrażać nerdów!
Bycie nerdem jest zbyt trendy, żeby hipster był nerdem
A Scott jako film mnie się nie spodobał. Uważam, że to co świetnie sprawdziło się w formie komiksowej, w tym przypadku nie nadawało się już od samego początku do przeniesienia na ekran. Ale może mam po prostu duży sentyment do komiksu.
Virgo C. - 1 Maj 2011, 16:39
| Ziuta napisał/a | | Ale chyba za bardzo tkwi mi w głowie nerd 1.0. Figura tragiczna. Hamlet z aspergerem. Kij w oko ekstrawertycznemu światu. |
A nie geek 1.0? Bo w takim wypadku Scott może być spokojnie geekem/nerdem 2.0
| Ziuta napisał/a | | mnie Cera obrzydził ten film |
Szczęśliwie siostrę Scotta grała moja przyszła małżonka, więc dzielnie zniosłem Cerę
ilcattivo13 - 1 Maj 2011, 20:49
"Thor 3D". I ja narzekałem kilka/naście godzin temu na "Lost city raiders"...
"Thor 3D" to tak syfiasty film, że dostałem zapalenia spojówek, a na prawej dolnej powiece wyrósł mi jęczmień Spośród wszystkich filmów 3D jakie mi się zdarzyło obejrzeć, ten jest zdecydowanie najgorszy. I to pomijając fakt, że z góry nastawiłem się na erupcję kretynizmu twórców, dziadowskie aktorstwo i w ogóle.
<Uwaga - zaraz będę spoilerował>
Tyle osób się przywala do czarnoskórego Heimdalla, a chyba nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że jeden z przyjaciół Thora jest normalnym zdrowym. Podobnie zresztą jak całkiem spora grupa statystów.
W czasie sceny uczty zdębiałem () - czyżby twórcy aż tak musieli ciąć koszty, żeby ubierać aktorów w te same stroje, które nosili inni aktorzy grający w
Chciałbym jeszcze się przypierdziulić do wielu innych rzeczy, ale nie wiem, na ile film jest wierną ekranizacją komiksu, a więc nie wiem, czy wina nie leży całkiem po stronie tego ostatniego.
Za to z całą mocą muszę się przywalić do scen walk - producenci następnym razem powinni zatrudnić tych trzech francuskich dziadków, którzy się okładali "mieczami świetlnymi" na pewnym "jutubowskim" filmiku. Przy okazji też mogliby się zastanowić nad
zatrudnieniem gościa, który te miecze świetlne dorobił, bo spece, którzy robili "efiksy" dali ciała jak w pełni wykwalifikowana ladacznica. Sto... co ja mówię - tysiąc razy lepsze efekty były w "nietrzydeowej" "Inwazji: Bitwie o LA" i było ich kolejny tysiąc razy więcej. W dodatku te 3D można było odczuć jedynie w kilku ujęciach. Więc jeśli ktoś chciał się wybrać na ten film tylko dla efektów, to niech sobie da spokój. Te dwadzieścia parę zeta lepiej przepić i wyrzygać - odczucie wywalania w błoto pieniędzy będzie na pewno mniejsze. I oczy nie będą bolały.
Cały czas zastanawiam się, po jakiego wała w tym filmie występuje Natalie Portman. Ona jest zbyt dobrą aktorką, żeby grać w takich gniotach i tak nie pasuje do tego, co się dzieje na ekranie, że aż żal *beep* ściska. Stellan Skarsgård jeszcze jako tako znajduje się w konwencji (), ale ona??? Powiedzcie mi, że ona to zrobiła dla pieniędzy, że jej cała rodzina i wszyscy przyjaciele umierają na raka i tylko ona jedna jedyna może opłacić ich leczenie.
I wreszcie dotarłem do jednej jedynej rzeczy, która mi się w tym filmie podobała i która do niego pasowała - Chris Hemsworth jako Thor. Przynajmniej dopóki twórcy nie kazali mu walczyć, bo to już mi zbytnio przypominało to, co widziałem wczoraj w "Scotcie Pilgrimie...".
Enyłej. Komiksu nie czytałem (i nie zamierzam) i dlatego oceniam wszystko oprócz ekranizacyjnej wierności. I za to wszystko daję 1,5/10. Te półtora punktu jest za kilka śmiesznych kwestii wypowiedzianych przez aktorów i za Chrisa.
Virgo C. - 1 Maj 2011, 21:16
Tego Hodora to dopiero w piątek/sobotę ujawnili, przy okazji zaprezentowania zwiastunu na rynek japoński. Ktoś tam jednak dobrze wykombinował, że zaprezentowanie go wcześniej by dało dodatkową wodę na młyn przeciwnikom poprawności za wszelką cenę
Dunadan - 1 Maj 2011, 21:49
Valhalla rising
Dziwaczny film... polecam wszystkim miłośnikom mocnego, alternatywnego kina. Niesamowite scenerie, sposób pracy kamery i minimalizm spowodowały że miło spędziłem t 1,5h. Miła odmiana od Transformerów które obejrzałem poprzednio...
Memento - 1 Maj 2011, 23:45
Solaris (2002)
Film miejscami trochę nużył, ale ogólnie się podobał i intrygował. 7,5/10. Książki nie czytałem, ale nadrobię. Kiedyś.
Dunadan - 2 Maj 2011, 08:55
Memento, nie kiedyś, marsz do biblioteki teraz
Kruk Siwy - 2 Maj 2011, 08:56
Khem... a zrozumie coś z powieści po tym filmie?
Memento - 2 Maj 2011, 11:02
A czemuż to, Kruku drogi, miałbym nie zrozumieć?
Kruk Siwy - 2 Maj 2011, 11:09
Albowiem, że pierwsze wrażenia są najważniejsze. I choć bardzo mi się Natasha to pośladki Clooneya już nie.
Film ma niewiele wspólnego z powieścią, ale będziesz patrzył na książkę przez jego pryzmat. To nieuniknione.
Memento - 2 Maj 2011, 11:34
Już się nadowiedziałem, że film jest jedynie na motywach, nie wierną adaptacją - więc spokojna Twoja roz... eee... No. Kilka lat temu oglądałem ekranizację Uciekiniera S. Kinga, pięć lat temu przeczytałem książkę. I jedyne co pozostało z odbioru filmu, a przeniosło się na odbiór książki, to facjata Arniego. Więc spoko mamuta, z tym patrzeniem przez pryzmat bym nie przesadzał.
Chal-Chenet - 2 Maj 2011, 15:37
Krzyk 2 i 3
Seanse powtórkowe. Dwójka bardzo dobra, prawie tak jak oryginał, miłe puszczanie oka do widza, zabawa konwencją, dobre dialogi. Trójka to już totalna zabawa i puszczanie oka do widza, momentami aż za bardzo i zbyt komediowo. Mimo to, wciąż jest to dobry film.
II - 7/10
III - 6/10
Iscariote - 2 Maj 2011, 19:19
Secretariat - 7/10| Cytat | | Disney przedstawia opartą na faktach historię z której bije nadzieja, miłość i odwaga. | Ot obyczajówka o koniu. Da się wzruszyć nawet przy odpowiednim nastroju.
ilcattivo13 - 2 Maj 2011, 21:27
"Alien vs. Ninja". Jestem w szoku. To zdecydowanie najdurniejszy japoński film, jaki widziały moje kaprawe oczęta... I nie mogłem ich oderwać od ekranu, bo co sekundę twórcy wymyślali coraz to debilniejsze głupoty.
A motyw dealienizacji ofiar alienizacji od dnia dzisiejszego zostaje Najgłupsza Sceną Filmową Ever.
Film zasługuje na szczególną ocenę. Daję 9,5/10 w skali anormalności twórców i ich dzieła.
Iscariote - 2 Maj 2011, 22:55
It's Kind of a Funny Story 6,5/10 - komedia, dramat młodzieżowy o chłopaku, który ma myśli samobójcze więc zgłasza się na obserwację do psychiatryka. Oczywiście wszystko po tygodniu tam spędzonym się prostuje. Film ma kilka miłych momentów, kilka zabawnych, kilka prostych mądrości, Galifianakisa w jednej z głównych ról i całkiem sympatyczną młódkę Emmę Roberts.
|
|
|