To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

BoskiHorus - 5 Marca 2011, 09:31

Sosnechristo napisał/a
Nie wiem tylko, po jaką cholibkę robić remake.


Bo Robocopa nigdy za dużo. Swoją drogą na zdjęciach nowy Robocop jest czarny(?) - w sensie blachy, nie skóry. Nie wiem czy bardziej go oczekuję czy boję się co Aronofsky z niego zrobi.

Fidel-F2 - 5 Marca 2011, 09:36

Dunadan, a mi Serenity jako coda i punkt wyjścia do potencjalnych dlaszych części a także jako samodzielna jednostka (mimo wszystko jednak dobrze znac serial) bardzo bardzo
Hubert - 5 Marca 2011, 11:19

BoskiHorus, Aronofsky oddał fotel reżysera twórcy Elitarnych.
Ja też bym chciał obejrzeć jeszcze jednego DOBREGO Robocopa, w którym huczy marszowy main theme.
Akurat Aronofsky ze swoimi obłędnymi jazdami mógłby bezbłędnie oddać charakter pierwowzoru albo nadać filmowi inny, ciekawy kierunek.


EDIT: BoskiHorus, a gdzie widziałeś te foty z czarnym Robocopem?

Ozzborn - 6 Marca 2011, 00:39

Casablanca - no to już wiem czemu to jest klasyką i skąd się wzięły te wszystkie frazy których sam czasem używam...
NURS - 6 Marca 2011, 10:23

shenra napisał/a
Tak, a propos Kołysanki, obiła mi się wczoraj o oczy: WTF? I jeszcze zapytam o jedno: WTF?


Machulskiemu wydaje się, ze wciąż są lata osiemdziesiąte :-)
Tak mnie zainteresowaliście, ze obejrzałem. Spaprane to strasznie. Tylko kilka scenek fajnych, aczkolwiek zero zaskoczenia i potworne dłużyzny - to już wspomniana nie tak dawno Space Odyssey 2001 ma szybsze tempo narracji.
Mam nadzieję, ze Machulski junior już nie dostanie kamery do rączek.

shenra - 6 Marca 2011, 10:59

Cytat
Machulskiemu wydaje się, ze wciąż są lata osiemdziesiąte
Szkoda, że nie są. Umiał wtedy filmy robić.
NURS - 6 Marca 2011, 11:36

ludzie się wypalają, a to w jego przypadku widac, każdy kolejny film to gorsza kiszka.
Dunadan - 6 Marca 2011, 14:13

Sosnechristo,
Cytat
30 dni nocy. Niby nic odkrywczego, ale w dobie emo-krwiopijców-abstynentów jest potężnym powiewem świeżości ciągnącym wprost z mroźnej alaski.

Nie mam zielonego pojęcia co ci się w tym filmie podobało... skrzeczące, całkowicie bezbarwne wampiry, durna fabuła i tragiczni aktorzy. Underworld chociaż miało taką Kate Beckinsale w lateksie... przyznam jednak ze początek mnie zaintrygował, film miał potencjał ale wyszła potworna kiszka...

terebka - 6 Marca 2011, 14:56

Kurde, no aż tak źle z tą Kołysanką nie było. Słowo kinomana, którego zdanie na temat filmografii Machulskiego Jr ostatnich dwóch dekad jest dokładnie takie samo jak NURSa. Z tym, że "Kołysanka" to mimo wszystko krok do przodu. Malutki i rozdygotany, ale jednak. IMO :roll:
NURS - 6 Marca 2011, 15:04

No, nie wiem. Za mało w tym było komedii i machulskiego, za dużo pitolenia na skrzypkach :-)
Hubert - 6 Marca 2011, 16:09

Dunadan, może to gorączka, a może rzeczywiście coś tam mi przypasiło podczas seansu. :wink:
czterdziescidwa - 6 Marca 2011, 16:20

Dunadan napisał/a
Sosnechristo,
Cytat
30 dni nocy. Niby nic odkrywczego, ale w dobie emo-krwiopijców-abstynentów jest potężnym powiewem świeżości ciągnącym wprost z mroźnej alaski.

Nie mam zielonego pojęcia co ci się w tym filmie podobało... skrzeczące, całkowicie bezbarwne wampiry, durna fabuła i tragiczni aktorzy. Underworld chociaż miało taką Kate Beckinsale w lateksie... przyznam jednak ze początek mnie zaintrygował, film miał potencjał ale wyszła potworna kiszka...

Fajny było pomysł wampirów podróżujących na statku-widmo, jakby przypłynęły z innej epoki. Fajne były pierwsze sceny - znaleziona kupka prochu, jak ludzie się przygotowywali do nocy polarnej, jak wampiry przybyły do miasta. Fajny był prorok i jeszcze kilka scen, ale fakt, z upływem czasu firm robił się coraz gorszy. Jakby reżyserowi się znudziło, albo musiał się dostosować do potrzeb Hollywood.

Memento - 6 Marca 2011, 17:05

Czasem zgadzam się z Sosnechristo, i tak jest w przypadku 30 Days Of Night. Przyzwoity horror o wampirach - co w ostatnim czasie jest oksymoronem.
Hubert - 6 Marca 2011, 17:46

Con Air. Kurczę, nie wiem czemu, ale uwielbiam ten film. Jakby się ktoś uparł to by znalazł tyle dziur, ile przypada na pokaźny kawał sera szwajcarskiego, ale mnie to nie rusza. Świetni aktorzy (nawet Cage dał radę), muzyka, montaż, klimat... Wesoła gromadka i jej czarny humor rządzą.
I na koniec pytanie:
Spoiler:

Memento - 6 Marca 2011, 19:36

Aeon Flux

Albo mam wysoką odporność na kicz, albo ten film nie jest wcale taki zły jak myślałem (i jak chcieliby niektórzy). Oglądało się bez bólu i bez znużenia. 7,5/10.

Fidel-F2 - 6 Marca 2011, 22:22

a czegóż możnabyło sie spodziewać
Memento - 6 Marca 2011, 22:25

Uderz w stół, a Fidel się odezwie. ;o)
Dunadan - 7 Marca 2011, 07:15

Memento, to z pewnością przez Charlize Theron :D
Sosnechristo, Buscemi mnie rozwalił w tym filmie :mrgreen:

Jeszcze co do 30 dni nocy - nie no, jasne było parę ciekawych elementów ale te wampiry... no był tragiczne - w ogóle nie miały żadnego "klimatu" no nic no... fakt, motyw ze statkiem był fajny, sam początek też ale reszta - bleh ;)

NURS - 7 Marca 2011, 08:39

Dun, one były w 30DN o wiele autentyczniejsze, niż te Dracule w pelerynkach. IMO.
shenra - 7 Marca 2011, 10:53

Cytat
Dun, one były w 30DN o wiele autentyczniejsze, niż te Dracule w pelerynkach.
Może i tak, ale mnie na przykład nie przekonały. Sam motyw przewodni też nie do końca. Choć fakt lepsze to niż te z Drakuli czy, o zgrozo, najnowsze wampiryczne wariacje.
czterdziescidwa - 7 Marca 2011, 12:03

Dunadan napisał/a
Memento, to z pewnością przez Charlize Theron :D
Sosnechristo, Buscemi mnie rozwalił w tym filmie :mrgreen:

Jeszcze co do 30 dni nocy - nie no, jasne było parę ciekawych elementów ale te wampiry... no był tragiczne - w ogóle nie miały żadnego klimatu no nic no... fakt, motyw ze statkiem był fajny, sam początek też ale reszta - bleh ;)

Nie były romantyczne i nie miały namalowanej łezki pod okiem, co to za wampiry ;)

shenra - 7 Marca 2011, 12:06

czterdziescidwa napisał/a
Nie były romantyczne i nie miały namalowanej łezki pod okiem, co to za wampiry
Taa, i nie świeciły, ani też miliony nastolatek nie wzdychają do nich po nocach :mrgreen:
Hubert - 7 Marca 2011, 12:28

shenra napisał/a
Choć fakt lepsze to niż te z Drakuli czy, o zgrozo, najnowsze wampiryczne wariacje.


Te najnowsze to nie wampiry. To po prostu dentysta miał wypadek przy pracy...

ilcattivo13 - 8 Marca 2011, 08:59

"Ultramarines" - takie filmy s-f/akcji/wojenne bym mógł oglądać codziennie. Trzyma w napięciu od początku do samego końca. Świetnie podłożone głosy (m.in. John Hurt). Kapitalna animacja, mroczna, ze świetną grą świateł. Nastrój potęguje muzyka - ciężka, coś jak ta z WH40K: Chaos Gate. Po prostu miodzio.

Z punktu widzenia "zgodności z oryginałem" - "Ultramarines" to kwintesencja WH40K. Kazałbym oglądać ten film wszystkim wielbicielom "kupiastych" DoWów, żeby się przekonali, o co w WH40K chodzi.

Jak dla mnie - 9,5/10

Hubert - 8 Marca 2011, 10:50

Robocop. Pierwszy, najpierwsiejszy. I to czuć, najlepiej pomyślany, a realizacją nie odstaje od następnych części. Strzelanina w fabryce dragów - bezbłędna.
Niby jest to groteska, ale momentami straszna gorycz wychodzi zza tego filmu.

terebka - 8 Marca 2011, 11:00

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki - Obejrzałem, bo jakoś nie miałem okazji wcześniej. Nawiązując do dyskusji dotyczącej "Kołysanki' i wypalania się reżyserów, mam nadzieję, że to było pojedyńcze zachłyśnięcie się marnością Stevena od Spilbergów. Film wręcz epatował nieprawdopodobieństwem sytuacji, z jakich bohater tytułowy wychodził bez szwanku, aż w pewnym momencie stało się to groteskowe. W poprzednich częściach miało to swój urok i z sympatią kibicowało się Indianie, aby i tym razem... Tu nie. Tu nachodziły ponure myśli: Oby ci się noga powinęła! A finał pobił wszelkie granice żenady. Ten bohater nie miał prawa do takiego finału. To jest jedna z tych postaci, które taki finał niszczy. Nawet Ray Winstone, którego lubię i cenię, był diablo nieprzekonujący - taka kukła, na tle której Harrison miał wypaść jeszcze wspanialej. Obaj byli do d...
M.Bizzare - 8 Marca 2011, 13:38

Też siadłem w końcu do tego Indiany, niechętnie, ale siadłem. Postanowiłem nawet nie zrazić wiedzą nabytą, że już na początku Indy przeżywa wybuch bomby atomowej. Ale jak zaczęli jechać jakimś odrzutowcem na szynach i padło ujęcie na jakieś cholerne świstaki :shock: , od razu przyszło do głowy sformułowanie "Co ja k-wa oglądam?".

Ale marność tego filmu to musi być kwestia jakiegoś większego upośledzenia, bo przecież nikt nie spodziewał się realizmu. Chyba po prostu te wszystkie meganieprawdopodobnie wydumane akcje nie miały jednego ważnego elementu - klimatu z poprzednich części.

No, i podłączam się do unihejtu, jakim cieszy się Shia LaBeouf, więc jak tylko on się pojawił, to już zupełnie mi się odechciało.

Fidel-F2 - 8 Marca 2011, 13:54

M.Bizzare napisał/a
Ale jak zaczęli jechać jakimś odrzutowcem na szynach i
Pomijając fabularne umiejscowienie, takie urządzenie rzeczywiście było używane do badań nad wpływem na ludzki organizm ogromnych przeciążeń (głównie chodziło o lotnictwo i astronautykę). Ciekawostką jest, że wszyscy, również 'króliki doświadczalne' wiedzieli, że skończy to się miejszym lub większym kalectwem, a może nawet śmiercią, ale czego nie robi się dla kasy i kraju.
I co masz do świstaków?

terebka - 8 Marca 2011, 14:20

Kurcze. o klimat właśnie mi chodziło. A raczej o jego brak w tej ostatniej części - To już nie jest ten sam Indy, co kiedyś, więc upychanie go na siłę w trykot herosa było miejscami żałosne. A i Karen Allen nie wywarła wrażenia takiego, jak w tamtej spelunce sprzed lat. To też już nie ta Karen Allen, sorry Winnetu, i wracanie do starych wątków też jakoś nie zagrało.

Klimat. Tego słowa szukałem M.Bizzare. Dzięki.

Świstaki by jakoś dało się przetrawić. Tylko, że pojawiły się więcej niż raz w fragmencie początkowym, wygenerowane komputerowo, jak wilki w "Pojutrze" Emmericha. A to już coś oznacza, tylko nie wiadomo co. Jeśli twórcy chcieli coś przekazać w ten sposób, to już po kilkunastu minutach zamiar wywietrzał im z głowy i jedyne co pozostało to kilka nic nieznaczących wstawek ze świstakami. Być może taki bonus od firmy wykonującej efekty specjalne. Świstaki za friko.

Fidel-F2 - 8 Marca 2011, 14:22

terebka napisał/a
Świstaki by jakoś dało się przetrawić. Tylko, że pojawiły się więcej niż raz w fragmencie początkowym, wygenerowane komputerowo, jak wilki w Pojutrze Emmericha. A to już coś oznacza, tylko nie wiadomo co. Jeśli twórcy chcieli coś przekazać w ten sposób, to już po kilkunastu minutach zamiar wywietrzał im z głowy i jedyne co pozostało to kilka nic nieznaczących wstawek ze świstakami. Być może taki bonus od firmy wykonującej efekty specjalne. Świstaki za friko.
Ty tak na serio?


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group