To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

mawete - 6 Lipca 2009, 22:19

Agi: jak do tej pory nie miałem przyjemności spotkać - czy jesteś w stanie podać mi dane o zachorowalności w okresie ostatnich 20 lat i porównać je z danymi dotyczącymi innych chorób? z przypadkami śmiertelnymi badź okaleczającymi włącznie?
Kruk Siwy - 6 Lipca 2009, 22:21

Mógłbym opowiedzieć horror o dość bliskim znajomym ale co będę GGG straszyć. Ponieważ nie wstrzyknął sobie kleszcza to i raczej nic nie będzie.
Agi - 6 Lipca 2009, 22:25

mawete napisał/a
Agi: jak do tej pory nie miałem przyjemności spotkać

mawete, i tego życzę Ci nadal, GGG oczywiście też.
Nie zbierałam danych, o które pytasz.

Gustaw G.Garuga - 6 Lipca 2009, 22:33

Ha. Drugi. Ten już tak łatwo nie wyszedł. Jutro z rana idę do lekarza, żeby wydobył resztki. No nic, w najgorszym razie kolejna choroba do listy :|
Agi - 6 Lipca 2009, 22:36

Gustaw G.Garuga, seria antybiotyku załatwi sprawę, byle szybko.
ilcattivo13 - 6 Lipca 2009, 22:36

kolejny "cichy" dzień w domu :|
Gustaw G.Garuga - 6 Lipca 2009, 22:40

Agi, na to się zanosi. Na szczęście z antybiotykami to ja jestem za pan brat...
savikol - 7 Lipca 2009, 07:02

Kleszcz potrafi zaaplikować pierwotniaka, którego jest nosicielem, już w momencie ugryzienia. Nie musi być wkręcony przez długi czas, wystarczy, że się wpije. To coś jak ugryzienie zombiego, raz się wczepi i po tobie. ;-)
Na szczęście nie każdy kleszcz to zombie, a borelioza jest uleczalna. Wystarczy obserwować rankę, czy nie pojawi się rumień. Gorzej z pokleszczowym zapaleniem mózgu, bo objawia się później i bez efektów wizualnych na skórze. Nie ma co się bać, mnie też pogryzły już kilka razy i nic nie załapałem. Decyduje statystyka. Trafisz nosiciela, czy nie.
Choć z drugiej strony na boreliozę chorował mój kolega i moja teściowa, a mój pies wykorkował na babeszjozę (wersja choroby kleszczowej dla zwierząt, inna bakteria na którą ludzie chyba nie reagują).
Weterynarz leczący mego psa twierdził, że jeszcze pięć lat temu kleszcze występowały tylko na Mazurach, obecnie grasują już w całym kraju. Jest ich coraz więcej i są coraz groźniejsze.
Inwazja trwa.
Niedawno towarzyszyłem osobie pogryzionej przez kota w Szpitalu Zakaźnym i staliśmy jakieś dwie godziny w gigantycznej kolejce do rejestracji. Po rozmowach z towarzyszami mordęgi okazało się, że niemal wszyscy to pacjenci z podejrzeniem lub ze zdiagnozowaną boreliozą. Kilkadziesiąt zarażonych osób jednego dnia!
:shock:

illianna - 7 Lipca 2009, 07:05

savikol napisał/a
Weterynarz leczący mego psa twierdził, że jeszcze pięć lat temu kleszcze występowały tylko na Mazurach, obecnie grasują już w całym kraju.

jakiś dziwny ten weterynarz ja tam kleszcze wyciągam z siebie od dzieciństwa, a na Mazurach nie mieszkałam nigdy ;P:

Rafał - 7 Lipca 2009, 07:18

Moja żona kilka lat temu została pogryziona przez kleszcze, borelioza wystąpiła jak ta lala, fakt, jest to w pełni wyleczalne (jedyny objaw to powiększający się rumień w postaci obrączki wokół ranki), ale do lasu już boi się wejść.
illianna - 7 Lipca 2009, 07:25

a propos
http://zdrowie.onet.pl/15...ofilaktyka.html

borelioza jest wyleczalna w pierwszej fazie, potem może zaatkować centralny układ nerwowy i już nie jest tak różowo, ale nie jest tragicznie, jak wynika z artykułu, a długość pobytu kleszcza ma znaczenie, ale też przede wszystkim ma znaczenie, czy jest on nosicielem

merula - 7 Lipca 2009, 08:37

ilcattivo13, olej. mam takiego obrażacza i cichodniowca w domu i po latach doszłam do wniosku, że nie ma się co przejmować i szukać łaski, ale dla dobra swoich nerwów spokojnie przeczekać, aż fumy przejdą i delikwent zechce wydać z siebie głos sam. zdrowsze to.

nie daj się karać.

a dla takiego terrorysty najgorsze jest właśnie to, jak ktoś zignoruje jego humory i sam sobie będzie musiał radzić z własną złością, a nie kanalizować na tobie.

Godzilla - 7 Lipca 2009, 08:39

A jeżeli mrukliwość jest zasadniczą cechą charakteru, i gość na Twoje uprzejme zapytanie głowy od kompa nie odwróci tylko pyta "Co?"
Kruk Siwy - 7 Lipca 2009, 08:41

To widziały gały co brały...
Witchma - 7 Lipca 2009, 08:44

Godzilla napisał/a
tylko pyta Co?


To jeszcze nie jest tak źle. Zawsze może pytać "Czego?" ;)

merula - 7 Lipca 2009, 08:46

Godzilla, to inna para kaloszy, to nie jest metoda na "sankcje karne" wobec bliskich , a tylko upierdliwa cecha we współżyciu. i jak Agi skonkludowała powyżej - widziały ...
qbard - 7 Lipca 2009, 08:51

Będę mieszkał na terenie kleszczowym (koło lasu). Niedobrze, niedobrze. Sielanka, cholera.
Kruk Siwy - 7 Lipca 2009, 08:54

merula, hihihi.
To niestety ja obrzydliwiec jeden.

ihan - 7 Lipca 2009, 08:55

merula, konkludował Kruk.
Z kleszczami to dziwnie nigdy w życiu mnie żaden nie zaczepił, choć osoby/psy/konie obok były mocno atakowane. Cóż, widocznie kleszcze też mają swoje preferencje.

EDIT: a w temacie, zgodnie z sugestia Agi kupiłam sobie wapno. Tylko takie wypasione z witaminą C jest smakowe, cytrynowe lub pomarańczowe. Paranoja, trudno, wzięłam bez witaminy.

Agi - 7 Lipca 2009, 09:01

merula, ja bym tak nie skonkludowała, aż do tego stopnia nie jesteśmy z Krukiem zgodni w poglądach :wink:
ihan, dodatkowo smarowanie fenistilem pomaga.

ihan - 7 Lipca 2009, 09:04

Wylazły mi wielkie bąble i nie bardzo mam ochotę to dotykać/smarować. Ale może rzeczywiście to dobry pomysł. Na razie zalepiłam plastrem żeby nie urażać (i nie urażać poczucia estetyki bliźnich).
Piech - 7 Lipca 2009, 09:07

Mnie też jeszcze żaden nie zaczepił, a z psem jeden raz wszedłem do lasu, to jak wróciliśmy łaziło po nim parędziesiąt sztuk. BTW, kleszcz potrafi kilka godzin łazić po człowieku zanim się wczepi, więc może, GGG, miałeś go nawet krócej niż myślisz.
merula - 7 Lipca 2009, 09:12

no dobra pośpiech i wyszło fopa :oops:

co nie zmienia faktu, ze konkluzja wg mnie właściwa ;P:

Pucek - 7 Lipca 2009, 10:51

Mnie kleszcze niestety obłażą, 5 lat temu trafił się zarażony.

Ale nie będę przez robale paskudne rezygnować ze spacerów, jagód i grzybów! Po powrocie od razu sprawdzam dokładnie ciuchy i siebie ( z fryzurą, bo i tam się desantują). I podłogę po tym przeglądzie. Aczkolwiek " dreszczyk emocji" mam...

edit: W samej Warszawie też są - Moniek z "Pól siekierkowskich" czy chaszczowisk na Gocławiu też niejednego przyniósł.

Ozzborn - 7 Lipca 2009, 11:06

A ja chwalić Pana jeszcze nigdy owego pasożyta nie złapałem, mimo że całe dzieciństwo po łąkach i chaszczach przelatałem. Zresztą do dziś od leśnych wycieczek nie stronię. Zua krew widocznie :P
Witchma - 7 Lipca 2009, 11:07

Ozzborn, coś w tym jest, mnie też nigdy żaden nie dopadł. Złego licho nie bierze.
Karl - 7 Lipca 2009, 13:46

Notoryczny brak czasu na nauke :/
Agi - 7 Lipca 2009, 13:51

Odłącz internet.
Karl - 7 Lipca 2009, 13:52

Nie ma takiej opcji, materiały do nauki są tylko online. Mam trochę swoich notatek w zeszytach, ale reszta tylko online.
Gustaw G.Garuga - 7 Lipca 2009, 13:57

Dostałem antybiotyk. Najprawdopodobniej wszystko będzie OK, ale sama myśl, że mógłbym zostać na dłuższy czas uziemiony z powodu durnego robala źle odbija się na stanie mojego szkliwa :evil:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group