To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

hrabek - 9 Lutego 2011, 08:35

Ładna towarzyszka Keanu najładniej wyglądała w Żołnierzach Kosmosu :)
marcolphus - 9 Lutego 2011, 09:22

Sosnechristo napisał/a
Johny Mnemonic. Lekkie i momentami przyjemne (ładna towarzyszka Keanu), ale to jedyne zalety tego filmu. W zasadzie przyjemniej spędziłbym czas, ucząc się psychologii.

Zaletą jest jeszcze świetna ścieżka dźwiękowa - jedna z moich ulubionych.

NURS - 9 Lutego 2011, 10:04

Memento napisał/a
NURSie drogi. Film jest z roku 1968. ;P: I chyba się nie całkiem zrozumieliśmy. Nie mam nic do widoków, bo te są miodzio. Tylko ujęcia są ZA DŁUGIE. Film nie musi pędzić od sceny do sceny żeby mnie zaciekawić. Długie ujęcia (choć nie TAK DŁUGIE) są też w Poltergeist, jednym z moich ulubionych starych horrorów.

Mam nadzieję że wolno mi mieć własne, suwerenne, wyrobione niezależnie zdanie na temat 2001: ASO, i że mnie za to nie zatłuczecie. Peace. ;o)


Kino dzieli się na to przed Spielbergiem i po nim. Tak na marginesie. Poltergeist jest po, co może wiele tłumaczyć.
Możesz mieć własne zdanie, tak samo jak my mamy prawo z niego kpić, kiedy jest śmieszniebrzmiące. Zgodzisz się z tym chyba? I nie zatłuczesz nas za to? :twisted:

a poważniej, jak ktoś wypisuje takie farmazony, jak ty o małpach i animal planet, sam się prosi, żeby z niego zrobić wiatrak.

ketyow - 9 Lutego 2011, 10:20

Ja się rękami i nogami podpisuję pod opinią Memento a propos Odysei. Dałem też 7,5, bo też miałem akurat dobry humor i cudem nie przewijałem filmu. Zawyżałem ocenę wieloma czynnikami, w tym właście rokiem '68 i świetnymi jak na tamte czasy "efektami", ale jest jednym z najbardziej przereklamowanych filmów jakie widziałem. Ten sens życia w serku danio jest jednak jakoś bardziej prawdopodobny dla mnie, niż ukryty sens w filmach Kubricka.

Edit
Akurat małpy mi nie przeszkadzały, jedna z ciekawszych scen w filmie. Potem mało kiedy się tyle działo ;P:

NURS - 9 Lutego 2011, 11:00

w jakim sensie przereklamowany?
ketyow - 9 Lutego 2011, 11:05

Ja po prostu słyszałem na jego temat takie zachwyty, że głowa mała. Ale do genialnego czy rewelacyjnego to mu duuużo brakuje.
NURS - 9 Lutego 2011, 11:13

w jakim sensie? Jak się pisze takie rzeczy, to warto dodac do zdania IMO albo IMHO albo moim zdaniem, bo to nie jest prawda. IMO ten film był i jest zjawiskiem. Obawiam się, ze jedynym dowodem na poparcie twojej tezy jest wrażenie jakie odniosłeś. Nie sądzisz, ze to trochę za mało, zeby pisac takie rzeczy, jak powyżej?

Opowiem ci taki stary filmowy kawał.

Wychodzi małzeństwo z kina i żona mówi do męża:
- Misiu misiu, zupełnie nie rozumiem, czemu w gazetach piszą, że to film dla idiotów. Mnie się bardzo podobał :twisted:

Fidel-F2 - 9 Lutego 2011, 11:26

ketyow, Memento teraz poważnie. Ludzie wychodząc z kina po Odysei wpadali w stupor i przez kilka godzin po seansie nie mogli pozbierać szczęki z podłogi a przez kilka tygoni mieli podwyższony puls. To co Memento powiedział o 'tłukących się małpach' jawnie pokazuje, że nawet nie otarł się o przesłanie i zamysł autorów tego filmu. Nie załapawszy tych pierwszych minut w zasadzie mógł sobie darować całą resztę bo i tak nie zrozumiał z niej 90% przekazu. Efekty specjalne jak na owe czasy były wręcz, nomen omen, fantastyczne ale nie one grają tu pierwsze skrzypce. To po prostu narzędzia wykorzystane perfekcyjnie.
Przewijanie zaś 'dłużyz' mocno wypacza przekaz filmu (ale w sumie to w waszym przypadku bez znaczenia bo i tak zasadniczo poszedł bokiem).

ketyow napisał/a
Ten sens życia w serku danio jest jednak jakoś bardziej prawdopodobny dla mnie, niż ukryty sens w filmach Kubricka.
Przez chwilę wogóle nie wiedziałem jak można się do tego odnieść. Po prostu, ketyow, rozwaliłeś mi rdzeń pacierzowy i wszystko mi opadło. Potem jednak przypomniałem sobie pewną rozmowę. Rozmawiała moja znajoma ze swoją 11-letnią córką.

Matka - Nie możemy kupić [...], nie mam pieniędzy
Córka - to chodźmy do bankomatu
M - ale na koncie też nie mam
C - to nic, mówiłam przecież, żebyś wzięła z bankomatu

Wasze pojęcie świata i rzeczywistości jest mniej więcej takie samo jak tej 11-latki.

W sumie to ta rozmowa nie ma chyba sensu bo wydaje się, że jesteście zdolni pojąć Odyseję tak samo jak współczesny, nastoletni Japończyk filmy Barei.

Fidel-F2 - 9 Lutego 2011, 11:42

Group sex Tytuł pozorancki chociaż o seksie sporo się w tym filmie mówi. Lekka, sympatyczna komedyjka ze standardowych elementów plus ornamentyka. I śliczna Odette Yustman chociaż aktorsko bardziej drewniana niż utalentowana.
Memento - 9 Lutego 2011, 15:31

Fidel-F2 napisał/a
To co Memento powiedział o 'tłukących się małpach' jawnie pokazuje, że nawet nie otarł się o przesłanie i zamysł autorów tego filmu. Nie załapawszy tych pierwszych minut w zasadzie mógł sobie darować całą resztę bo i tak nie zrozumiał z niej 90% przekazu.

To jakiś był? A teraz poważnie. Wiem że trudno to pojąć, ale - szok! - zrozumiałem cel i znaczenie sceny z małpami. Zrozumiałem też dość dawno temu - kolejny szok! - że nawet gdy założymy za 150 lat hotele na Księżycu czy orbicie albo będziemy organizować sobie wycieczki kosmoznawcze żeby popatrzeć z bliska na pierścienie Saturna, wciąż będziemy tłukącymi się małpami. Zamienimy tylko kość na coś wymyślniejszego i dużo bardziej niszczycielskiego.

ketyow napisał/a
Ten sens życia w serku danio jest jednak jakoś bardziej prawdopodobny dla mnie, niż ukryty sens w filmach Kubricka.
Cytat
Przez chwilę wogóle nie wiedziałem jak można się do tego odnieść. Po prostu, ketyow, rozwaliłeś mi rdzeń pacierzowy i wszystko mi opadło.

ketyow, mission accomplished!

Cytat
W sumie to ta rozmowa nie ma chyba sensu bo wydaje się, że jesteście zdolni pojąć Odyseję tak samo jak współczesny, nastoletni Japończyk filmy Barei.

Ale wiesz że filmowe wydmuszki najczęściej broni się właśnie takimi tekstami? Choć nie twierdzę żę 2001: ASO wydmuszką jest. A jeśli jest, to nie całkiem wydmuchaną. ;o)

Cytat
Efekty specjalne jak na owe czasy były wręcz, nomen omen, fantastyczne ale nie one grają tu pierwsze skrzypce. To po prostu narzędzia wykorzystane perfekcyjnie.

Rozumiem, mogłem wyrazić się niejasno, więc sprostuję: przy efektach z 2001: ASO wymiękają nawet efekty z Avatara. Nawet najlepsze cgi nie zastąpi najlepszych efektów mechanicznych, i dopracowanych efektów na makietach/z makietami. IMHO.


Właśnie obejrzałem 2010: Odyssey Two AKA 2010: The Year We Make Contact AKA 2010. Film bez artystycznego zadęcia i pretensjonalności 'jedynki'. Monolit przeraża mnie tak samo jak przerażał, gdy widziałem film dziecięciem będąc. Z prawdziwą ulgą powitałem krótsze ujęcia, choć reżyser za bardzo poszedł na skróty pomiędzy niektórymi wątkami. Ale nadal jestem w dobrym humorze. 7,5/10. Nie bijcie. ;o)

ketyow - 9 Lutego 2011, 17:19

Mi się właśnie ten drugi bardziej podobał, bo nie był na siłę "inny" co miało chyba wzbudzać emocje i powodować, że ludzie będą uważać to za "artystyczne" w filmie Kubricka. No cóż, może po prostu nie rozumiem "sztuki".
Memento - 9 Lutego 2011, 17:25

Same here. Graba.
Chal-Chenet - 9 Lutego 2011, 17:50

Ja się tym razem w całej rozciągłości podpisuję pod opinią Fidela, "Odyseja" to arcydzieło.
IMO. :)

Fidel-F2 - 9 Lutego 2011, 19:25

dzięki Chal

co do Odysei 2010 to mnie rozczarowała, trudno mi coś o niej powiedzieć bo zwyczajnie wyparłem jako mało istotne

Fidel-F2 - 10 Lutego 2011, 00:54

Niezniszczalni W zasadzie to remake Commando. Poza tym rozpierducha na wesoło, z dystansem i bez sensu. Luźne oglądanie.
Matrim - 10 Lutego 2011, 10:07

Fidel-F2 napisał/a
z dystansem i bez sensu


Że to drugie, to rozumiem, ale to pierwsze?

Fidel-F2 - 10 Lutego 2011, 10:11

przecież to ewidentne
Matrim - 10 Lutego 2011, 10:12

No, niech będzie... :)
Memento - 10 Lutego 2011, 23:21

Wyprawy do kina retro ciąg dalszy.

Donovan's Brain (1953)

W pobliżu położonego na odludziu domu naukowca Patricka Cory, rozbija się samolot potężnego bogacza, W. Donovana. Ma zbyt poważne obrażenia by przeżyć podróż do miasta, więc sanitariusze wiozą go do domu dra Cory'ego. Tam umiera na stole operacyjnym, mimo wysiłków dra Cory'ego i jego asystenta.
Dr Cory prowadzi - z sukcesami - badania na zwierzętach nad utrzymaniem przy życiu mózgu poza ciałem. W śmierci Donovana dostrzega szansę poszerzenia swoich badań...

IMHO zaskakująco dobry film, mimo drobnych niedoróbek w scenariuszu. Nie zaczyna się co prawda od trzęsienia ziemi, ale napięcie rośnie z każdą minutą. Jest to też ciekawy mix gatunkowy - mamy tu horror, sci-fi i ciekawą intrygę kryminalną. Podobało misie bardzo. 7,5/10.

Fidel-F2 - 11 Lutego 2011, 00:28

RED kilka rewelacyjnych scen i doskonały Malkovich a scena gdy trzyma świnkę za ogon, nieodwołalnie wdrukowała mi się w mózg. Cudnie po prostu.
ilcattivo13 - 11 Lutego 2011, 10:06

"Clash of the Titans".

Kilka dni temu oglądałem na satelicie oryginał (z 1981 roku), a wczoraj zeszłoroczną podróbę i jej "The making of".

Za (choćby tylko ogólną) zgodność z mitami greckimi - punkt dla starej wersji.
Za sensowność scenariusza - punkt dla starej.
Za grę aktorów - punkt dla starej.

Nowa wersja dostaje jedynie punkt za Gemmę "mrrrrrr" Arterton.

Jeśli chodzi o nową wersję filmu, to najbardziej mnie rozbroił reżyser, pan Leterrier (absolutnie nie należy się pogrubienie), który w "The making of" miał pretensje do reżysera oryginału, pana Desmanda Davisa, że ten po przeczytaniu scenariusza nowej wersji całkowicie się od niej odciął :| Mina naburmuszonego dzieciaka, którą zademonstrował Laterrier skarżąc się na Davisa - bezcenna.

Ocena.
Stara wersja może nie jest jakaś przesadnie genialna i w ogóle, ale to po prostu dobre kino fantastyczne - stąd daję 7/10. Natomiast nowa wersja, poza wodotryskami efektów specjalnych i śliczną panną Arterton nie ma absolutnie nic do zaoferowania. 3/10

Edit:
Bo bym zapomniał - w nowej wersji najbardziej zawiodłem się na grze Neesona i Finnesa - mam wrażenie, że obaj panowie jakiś czas temu umarli, a teraz w filmach grają ich klony :/

hrabek - 11 Lutego 2011, 10:18

ilcattivo13: a oglądałeś The Disappearance of Alice Creed? Tam też gra Gemma i wygląda o wiele lepiej :)
ilcattivo13 - 11 Lutego 2011, 10:25

jeszcze lepiej? :shock: To możliwe?
hrabek - 11 Lutego 2011, 10:34

Obejrzyj sam i daj znać. Swoją drogą obraz znakomity, więc na pewno czasu nie stracisz.
ilcattivo13 - 11 Lutego 2011, 11:39

o.k. dzięki, poszukam :)
shenra - 11 Lutego 2011, 13:26

Jak zostać królem - genialne.

Devil - jak na sceny w windzie, całkiem cool.

Wrota piekieł - byłoby fajne, gdyby nie główna bohaterka.

Star Trek - podobałomisię.

Memento - 11 Lutego 2011, 19:44

Devil

Dobre. 7/10.

Fidel-F2 - 12 Lutego 2011, 01:10

Ostatnia Akcja Cudów nie ma. Miło zobaczyć Machulskiego w jednej z ostatnich ról. Poza tym, troche do śmiania, trochę do refleksji ale poza kilkoma fajnymi scenami nieposkładane to jakieś
Ozzborn - 12 Lutego 2011, 01:51

Śniadanie u Tiffany'ego. Wstyd przyznać, ale wcześniej nie widziałem żadnego filmu z Audrey Hepburn - ale teraz już wiem dlaczego wszyscy się tak nią zachwycają - zjawiskowa. Sam film też jest dosyć ciekawą wariacją na temat książki.
Martva - 12 Lutego 2011, 20:54

Nie opuszczaj mnie - zdecydowanie potrzebuję głupawej komedii jako odtrutki. Dobre, ale dołujące strasznie.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group