To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

Hubert - 2 Lutego 2011, 14:12

Aladyn - no co tu dużo mówić, Jago i Dżin wymiatają. I pustynny klimat.
Łowcy Smoków - proste, z delikatnymi akcentami humorystycznymi. Wystarczającą rekomendacją była dla mnie obecność Tyńca na pokładzie.

Obejrzałem jeszcze raz Wrogów Publicznych. Ten film otarł się o wielkość, mógł być równie 'epickim' kinem gangsterskim, co Nietykalni, Chłopcy z Ferajny czy nawet Ojciec Chrzestny, tylko z dużą dozą nonszalancji. Aktorzy, muzyka, klimat, bohaterowie, pomysł wyjściowy... Wystarczyło złożyć to w spójną całość, dać dynamiczną opowieść z dramatycznym finałem (pal sześć prawdę!) i zastosować klasyczny montaż (minimum ujęć z ręki). Kto wie, może wtedy Dillinger stałby się archetypem, jak Robin Hood. Po całym filmie pozostał mi tak naprawdę tylko utwór Taylora "Ten Million Slaves"
Mann, why? :(

Zgaga - 2 Lutego 2011, 15:15

Witchma napisał/a
Czarny łabędź obejrzany, z dotrwaniem do końca nie miałam problemu, więc już jeden plus, ale generalnie mam z tym filmem problem.

Ja będę oglądać dzisiaj. Zobaczymy...

Witchma - 2 Lutego 2011, 15:16

Ja w piątek będę oglądać "Jak zostać królem", ciekawe, czy będę tak zachwycona jak wszyscy :D
Zgaga - 2 Lutego 2011, 17:57

Witchma, tylko uprzedzam - tytuł przetłumaczony dziwacznie cokolwiek.
Matrim - 2 Lutego 2011, 19:01

Sosnechristo napisał/a
Obejrzałem jeszcze raz Wrogów Publicznych. Ten film otarł się o wielkość (...)


A nie przeszkadzał ci "dziwny" obraz? Szczególnie sceny we wnętrzach wyglądały, jak kręcone dla telewizji i były mało kinowe. Mnie te przeskoki denerwowały. Chyba, że to wyłącznie wina nadawcy, ale Cyfra raczej nie psuje tak filmów.

W temacie:

The Expandables

Ło rany, jaka kicha :) Po wielu zapowiedziach spodziewałem się jakiegoś fajnego pastiszu kina lat 80. i 90., drużyny superbohaterów z dzieciństwa. Dostałem jakieś... brzydko pachnące coś. Drewniany film, kiepskie dialogi, historia prosta jak kij. Willis i Arnie pojawiają się tylko po to, żeby się pojawić. Rourke wygłasza jakieś ckliwe monologi o ratowaniu własnej duszy. Ehhh, w tym filmie wszystko jest na siłę. A mogło być fajnie, mogli się ponaśmiewać z własnych historii... Film nakręcony tylko i wyłącznie dla kasy.

BoskiHorus - 2 Lutego 2011, 21:34

A propos Wrogów Publicznych. Jakimś cudem twórcom udało się zrobić z ciekawej historii coś przeraźliwie nudnego. Nie wiem jak im się to udało. Zaznaczam, że uwielbiam filmy gangsterskie więc mam dosyć dużą granicę tolerancji. Dwa kolejne minusy - praca kamery, która momentami przypominała Blairwitchowskie "bierzemy kamerę i jedziemy do lasu kręcić film" oraz tragiczna gra Christiana Bale'a (sprawiał wrażenie jakby na początku filmu popuścił i do samego końca musiał chodzić w tych spodniach).
Memento - 2 Lutego 2011, 21:46

Matrim napisał/a

The Expandables

Ło rany, jaka kicha :)

MALKONTENCTWO I PROWOKACJA!!!!!!!!!1111111111111 ;P:

Matrim - 2 Lutego 2011, 23:03

Memento napisał/a
Matrim napisał/a

The Expandables

Ło rany, jaka kicha :)

MALKONTENCTWO I PROWOKACJA!!!!!!!!!1111111111111 ;P:


Przekonaj mnie, że nie mam racji :twisted:

BoskiHorus - 2 Lutego 2011, 23:28

Matrim napisał/a
Przekonaj mnie, że nie mam racji


Może ja spróbuję. Film od początku nie miał być niczym ambitnym. Miał na celu zebrać wszystkich wielkich kina akcji na jednym ekranie zanim nam zejdą i pokazać, że pomimo średniej wieku 65 lat ciągle potrafią biegać bez balkoników dla seniorów. Wszyscy się spotkali, zrobili rzeź na początku i na końcu więc cel uważam za zrealizowany.
W sumie bawiłem się świetnie. Brakowało mi jedynie van Damme'a i Seagala.

Hubert - 2 Lutego 2011, 23:30

W temacie Public Enemies:
Matrim, mnie w tym filmie wiele rzeczy przeszkadzało, a problem o którym mówisz, również może wynikać z tego, że kamera była prowadzona 'z ręki'.
BoskiHorus, sad but true.
Film niewykorzystanych szans na wielkość.

***

Memento, nie wiem, czy to tylko moje reakcje, ale kiedy wyskakujesz z takimi debilnymi okrzykami, mam automatycznie ochotę ustawić się do Twojej opinii w opozycji, niezależnie od tego, jak dobrego filmu bronisz.
Skończ Waść, wstydu oszczędź.

Matrim - 2 Lutego 2011, 23:59

BoskiHorus napisał/a
Film od początku nie miał być niczym ambitnym.

Pełna zgoda, tylko, że na zamiarach się skończyło :)

BoskiHorus napisał/a
zrobili rzeź na początku i na końcu

I co z tego? Żaden, i powtórzę to dobitnie, ŻADEN nie podszedł z dystansem do swojej roli. Wszystko wyglądało na jak najbardziej poważne. Potwierdzeniem tego monolog Rourke'a o ratowaniu duszy - tam nie było żadnego mrugnięcia okiem, czyli widzu! Traktuj nas poważnie :)

Po co tam był Willis?
Spoiler:

Arnie?
Spoiler:

Stallone?
Spoiler:

O takich smaczkach mówię. W tym filmie nie ma nic z szumnie zapowiadanego na plakatach i w zwiastunach spotkania największych zabijaków w historii kina. Oni po prostu są. W jednym filmie jest dość bogata lista zatrudnionych aktorów. I tyle. Chemii w tym nie ma za grosz.

Ale to moje zdanie oczywiście, można się nim nie zgadzać :)

BoskiHorus - 3 Lutego 2011, 00:09

Matrim napisał/a
monolog Rourke'a o ratowaniu duszy


Tu się zgodzę, żenujące. Zresztą wielu recenzentów załamało ręce nad tą sceną.

Matrim napisał/a
Ale to moje zdanie oczywiście, można się nim nie zgadzać


Można :D

shenra - 3 Lutego 2011, 09:25

The way of the gun mam mieszane uczucia i to jest chyba jedyna konkretna rzecz.

Dinner for Schmuks od połowy zaczęło mi się podobać, ale bez wielkich owacji.

Easy A kolejna komedia romantyczna o nastolatkach, ale do przełknięcia.

Zgaga - 3 Lutego 2011, 12:40

Witchma napisał/a
Czarny łabędź obejrzany, z dotrwaniem do końca nie miałam problemu, więc już jeden plus, ale generalnie mam z tym filmem problem.

To nie był dobry film. Doskonały przykład, jak można s.... pomysł. Coś między niedorobionym dramatem psychologicznym a horrorem klasy b.

Witchma - 3 Lutego 2011, 12:46

Zgaga, może to dlatego, że Amerykanie chcieli zrobić "film europejski", a przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
Zgaga - 3 Lutego 2011, 12:50

Jakoś nie chce mi się wnikać "dlaczego". Po prostu szkoda i tyle.
Mały Olaf - 3 Lutego 2011, 13:41

Ja niedawno miałem przyjemność obejrzeć zupełnie przypadkowo, dość późno w nocy obraz zatytułowany "Zabić Sekala". Czegoś równie poruszającego nie widziałem od czasów pamiętnej sceny śmierci Mufasy. Poważnie mówiąc, ten z założenia prosty film sprawia, że nasz mózg staje po seansie nieco w poprzek, a nastawienie widza natychmiast staje się generalnie aspołeczne.
Szczerze polecam.

Dunadan - 3 Lutego 2011, 18:31

Memento napisał/a
Nie.

:shock: :shock: :shock:

A żeś sobie zepsuł kawał fantastycznego kina... nie oglądaj nigdy amerykańskich podróbek...

Dabliu - 3 Lutego 2011, 22:39

Czy jakaś łaskawa duszyczka mogłaby mi wytłumaczyć - jak krowie na rowie - o czym do cholery był film Dante 01? Bo obejrzałem i nie zrozumiałem.
Nowoczesne francuskie kino pop jak zwykle mnie przerosło... i przytłoczyło ilością niepotrzebnych, działających na nerwy komputerowych efektów specjalnych. Ze scenariusza chyba powyrywał ktoś połowę kartek; nijak nie umiem skleić ze sobą poszczególnych wątków, ileś tam strzelb nie wypala, a bohaterów scenarzysta opisywał chyba ołówkiem i mu się notatki pościerały. No i jeszcze te bezsensowne dialogi, ale to już chyba typowe dla Francuzów.

Klimat w porządku, strona wizualna (poza wspomnianymi efektami) też fajna, ale reszta... WTF?

BoskiHorus - 4 Lutego 2011, 00:12

Dabliu napisał/a
Nowoczesne francuskie kino pop jak zwykle mnie przerosło...


Dlatego nie należy się tykać niczego co francuskie. Jeszcze nigdy nic dobrego od nich nie wyszło (no może z wyjątkiem Asteriksa, Wiktora Hugo i Rabelais'a, ale to tyle) :P

Fidel-F2 - 4 Lutego 2011, 01:17

BoskiHorus, bzdury gadasz certainement
NURS - 4 Lutego 2011, 08:53

Oui, oui! Certainement.
Hubert - 4 Lutego 2011, 09:46

Zgadzam się z przedmówcami. Wiesz,BoskiHorus, taki mało znany, niszowy reżyser Luc Besson to też jest Francuz... :wink:
Matrim - 4 Lutego 2011, 10:46

I Louis de Funès...
Mały Olaf - 4 Lutego 2011, 11:25

I Jean Reno. I Gerard Depardieu. I wielu, wielu innych.
BoskiHorus - 4 Lutego 2011, 12:03

Wszyscy potwierdzacie tylko moją tezę. "A horror", że tak bezczelnie zerżnę z Kurtza :wink:
Chal-Chenet - 4 Lutego 2011, 12:09

BoskiHorus napisał/a
Dabliu napisał/a
Nowoczesne francuskie kino pop jak zwykle mnie przerosło...


Dlatego nie należy się tykać niczego co francuskie. Jeszcze nigdy nic dobrego od nich nie wyszło (no może z wyjątkiem Asteriksa, Wiktora Hugo i Rabelais'a, ale to tyle) :P

I seks francuski, ale to już offtop. :mrgreen:

Mały Olaf - 4 Lutego 2011, 12:11

A Sophie Marceau? Ignoranci :twisted:
Dabliu - 4 Lutego 2011, 12:16

I Audrey Tatou :D
Mały Olaf - 4 Lutego 2011, 12:20

Dabliu napisał/a
I Audrey Tatou :D


Ja rzekłbym... Audrey Hepburn. Jak dla mnie, kobiety bardziej kobiecej dotąd ludzkie plemię nie wydało.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group