To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane

Kai - 14 Czerwca 2012, 10:22

Agi, wspomniany już w tym wątku Harry Hole u Jo Nesbo też wywołuje podobne uczucia, Choć jeszcze czasem noga sama się podnosi do solidnego kopniaka. Po jednym tomie nie wiem, czy Wallander ma tak samo autodestrukcyjne ciągoty, ale z pewnością jest to podobny typ bohatera.

Ale ja nie o tym. Po pięciu tomach Lackberg mam wrażenie, że jednak rodzinne perypetie zaczynają mnie przerastać i dyskretnie opuszczam kolejne ciąże i porody, kolejne zakochania, romanse i kryzysy rodzinne. Jednak trochę tego za dużo, aczkolwiek "Niemiecki bękart" ładnie trzyma tempo i jest po prostu dobrze skonstruowany.

Swoją drogą mam wrażenie, że ktoś się Deavera przed pisaniem książki naczytał :P

nimfa bagienna - 14 Czerwca 2012, 10:56

Skandynawowie w ogóle są ciężcy. Wyjątkiem jest Yrsa Sigurdardottir, która - choć pisze o poważnych sprawach, a jej bohaterom daleko do aniołków - potrafi zrobić to tak, że nie męczy i nie dołuje, a nawet wzbudza uśmiech. Przynajmniej mój.
dalambert - 14 Czerwca 2012, 11:12

nimfa bagienna, "Sagi islandzkie " ?
Kai - 14 Czerwca 2012, 11:18

Nie wiem, może to moje wrażenie, ale w przypadku Lackberg chyba ma też znaczenie płeć autorki. Pisałam już o tym parę stron wcześniej. U Mankella wątek prywatno-uczuciowy też jest, ale IMHO w nieco właściwszej proporcji.

Zabrałam się za Syrenkę i zostanie mi już tylko jeden tom. Podoba mi się jedno - nie ma wydumanego i pokrętnego rozumowania. Wszystko jest logiczne i naturalne, jedno wynika z drugiego i choć cegiełki są bardzo dobrze znane, na tyle, że człowiek może przewidzieć końcówkę pojedynczego wątku czy sceny, to całość potrafi zaintrygować. W przypadku Niemieckiego bękarta zakończenie już udało mi się w dużej części odgadnąć, ale jednak nie do końca :) bo było odrobinę za mocno naciągnięte.

nimfa bagienna - 14 Czerwca 2012, 11:39

dalambert napisał/a
nimfa bagienna, Sagi islandzkie ?

Ależ oczy. Wiście.
Wcale nie są krwawe ani dołujące, skądże. ;P:

Agi - 14 Czerwca 2012, 11:40

Kai napisał/a
U Mankella wątek prywatno-uczuciowy też jest, ale IMHO w nieco właściwszej proporcji.

Wątek osobisty jest na miejscu, bohater nie powinien być odczłowieczonym super herosem.
Mankell nie przeciąża powieści prywatnymi sprawami poszczególnych postaci, są one (te sprawy) jednak istotne i mają wpływ na postępowanie policjantów w prowadzonych śledztwach.

Kai - 14 Czerwca 2012, 13:21

Agi napisał/a
Wątek osobisty jest na miejscu, bohater nie powinien być odczłowieczonym super herosem.

Ależ ja tak wcale nie twierdzę 8) lubię lekko odbrązowionych bohaterów. Warto jednak zachować odpowiedni umiar, a to pani Lackberg jednak nie wychodzi. Tyle, że na szczęście mimo wszystko utrzymuje tempo, więc to nie jest aż tak nużące, po prostu stwierdzam fakt. No, i trochę idealizuje.

O Mankellu będę się mogła wypowiedzieć dopiero po przeczytaniu kilku książek, na razie jest OK. Czytanie seriami ma swoje zalety, ale ma i wady. Człowiek zamiast się cieszyć świeżością pomysłu odkrywa powtórki i niespójności, ale z drugiej strony więcej dostrzega, bo "zaprzyjaźnia się" z bohaterem.

Chal-Chenet - 14 Czerwca 2012, 13:24

"Ludzie z Bagien" Edwarda Lee. Więcej tutaj.
Agi - 14 Czerwca 2012, 13:44

Kai napisał/a
Warto jednak zachować odpowiedni umiar, a to pani Lackberg jednak nie wychodzi.

Nie czytałam żadnej książki pani Lackberg.

Kai - 14 Czerwca 2012, 14:31

Agi napisał/a
Kai napisał/a
Warto jednak zachować odpowiedni umiar, a to pani Lackberg jednak nie wychodzi.

Nie czytałam żadnej książki pani Lackberg.

To pewnie Cię zniechęciłam :roll:

Agi - 14 Czerwca 2012, 14:55

Nie szkodzi, gdy przeczytam całą serię Mankella na dłuższy czas będę mieć dość kryminałów.
Kruk Siwy - 14 Czerwca 2012, 18:26

Ale we wrześniu się przełamiesz?
Agi - 14 Czerwca 2012, 18:53

We wrześniu będzie w sam raz.
nureczka - 14 Czerwca 2012, 19:50

Kruku, ty nie reklamuj tylko pisz posłowie. I nie zapomnij o ichneumonie!
Agi - 14 Czerwca 2012, 19:54

nureczka, jak zwykle ma rację. Pisz Kruku, pisz, bo już się doczekać nie mogę.
Kai - 14 Czerwca 2012, 20:04

nureczka napisał/a
Kruku, ty nie reklamuj tylko pisz posłowie. I nie zapomnij o ichneumonie!


To węże będą? ;)

illianna - 14 Czerwca 2012, 21:02

Kruk Siwy napisał/a
W trakcie czytania oceniłem że są to takie sobie historyjki z lekkim, nie zawsze konsekwentnym sztafażem XIX wiecznym.
Nie demonizujmy, można to przeczytać. Ja po prostu wziąłem się za tegoż pisarza późno nasłuchawszy się ochów i achów. I się zawiodłem.
ja w sumie mam podobne odczucia, plus prywatnie przeze mnie ukuty termin rosyjskiego bohatera powieściowego, czyli taki gieroj harcerzyk, na to samo cierpi Marynina, Łukjanienko, Cziż, brakuje mi tej nordyckiej degrengolady wewnętrznej, Rosjanie nawet wódkę piją porządnie w tych powieściach, ble.
Agi - 15 Czerwca 2012, 01:11

Skończyłam O krok Mankella. Brrr...
Muszę przeczytać coś pogodnego jako odtrutkę zanim złapię doła jak Rów Mariański.
Pufcio będzie w sam raz. :idea:

savikol - 15 Czerwca 2012, 09:30

Navajero napisał/a
Czytałem fragment Carskiej roszady - niezłe, choć można się tego czy owego czepnąć. Np. Warszawa, nawet po Powstaniu Styczniowym nie była bynajmniej traktowana przez Rosjan jako miasto prowincjonalne, a trzecia stolica ( po Moskwie i Petersburgu) imperium. Jeśli chodzi o modę i nowinki kulturalne biła ( w opinii samych Rosjan) tamte dwa miasta na głowę. IMO rzecz inspirowana Akuninem, albo czymś podobnym. Ładny, stylizowany język. Chyba będę musiał kupić i przeczytać całość :)


O, właśnie to czytam. Kolejna wariacja o Kubie rozpruwaczu tylko w rodzimych realiach. Cała scenografia odtworzona jest bardzo drobiazgowo. Autor pieczołowicie opisuje wszystkie elementy garderoby bohaterów, nawet pojawiających się epizodycznie, zajmuje z pietyzmem całym tłem. Moim zdaniem ten element jest bez zarzutu. Może wręcz razić zbytnia drobiazgowość. Zaskoczył mnie jeden dziwny zabieg – w pewnym momencie, opisując warszawską ulicę, autor wkleja spory fragment artykułu z Kuriera Warszawskiego, z numeru przesuniętego w czasie o pięćdziesiąt lat w stosunku do czasu dziania się powieści. No, ale to takie licentia poetica. Można przełknąć bez bólu.
Historia rozwija się niezbyt dynamicznie, do galopady Akunina jest daleko, ale jestem dopiero przed połową.
Ogólnie bardzo przyjemna lektura, lubię ten okres i tekst wchodzi mi gładko. Zobaczymy jeszcze jak rozwinie się watek kryminalny.

fealoce - 15 Czerwca 2012, 09:43

"Pokochała Toma Gordona" Kinga - trochę nie w jego stylu, bo bardzo krótkie i prawie wcale nie obrzydliwe ale naprawdę można się przerazić. Podobało się :)
Kai - 15 Czerwca 2012, 19:12

Wallander mnie słabi. Przewidywalny rozwój akcji, mało realistyczny bohater... Jeśli jeszcze przewidzę rozwój wątku uczuciowego, pewnie zostanę przy drugim tomie.
dzejes - 15 Czerwca 2012, 20:14

Ogrody Księżyca

Skoro cykl wydany w Polsce, to mogę zacząć czytać.

I sam nie wiem. Dostałem czego chciałem, czyli smoki, demony, przygodę, zgorzkniałych żołnierzy i powabne kobiety. Jednocześnie w pakiecie dostałem konie wytrzeszczające ze zdziwienia oczy. Czy Erikson do końca cyklu utrzyma to zamiłowanie do opisywania wytrzeszczu oczu? W pewnym momencie napadło na mnie chyba tych wytrzeszczów pięć na stronach trzech.

Bardzo mi to przeszkadza i wybija z rytmu czytania. Bo skoro zabójca-zawodowiec idąc ulicą dostaje wytrzeszczu oczu na widok kogoś idącego naprzeciw, to ja się pytam - gdzie jego zawodowe opanowanie? Mniej więcej w połowie wyrobiłem sobie nawyk tłumaczenia w locie "wytrzeszczył oczy" na "zdziwił się" i było zdecydowanie lepiej.

Dialogi też nie są dobre. Nawet powiedziałbym, że są momentami złe. Gdy postać ma powiedzieć jakiś komentarz będący zgryźliwością, trafnym podsumowaniem sytuacji etc. wówczas nic mi nie przeszkadza. Jednak zwykła rozmowa wypada często dość topornie.

No i wreszcie coś, co nazywam na swoje potrzeby inflacją mocy. Coś na stronie 200 niepokonanego, od tysiącleci czekającego na szansę, by się wyrwać i nieść zniszczenie i pożogę na 450 zostaje zredukowane do kupki popiołu. Denerwowało mnie to np. w Dworcu Perdidio, ale to tylko jedna książka była.

No i teraz nie wiem - wchodzić dalej, czy nie. Historia mnie wciągnęła, ma rozmach, a ja się trochę stęskniłem za fantasy. Z drugiej strony jeśli wytrzeszcze będą się mnożyć, a bohaterowie zaczną w końcu przerzucać się głowicami termojądrowymi, to po co mi to?

EDIT: Odnośnie wytrzeszczu i dialogów - istnieje także możliwość, że to tłumacz się nie popisał. Kilka razy zazgrzytała mi poważnie składnia, a to już ewidentnie problem po stronie tłumacza właśnie.

Agi - 15 Czerwca 2012, 20:51

Kai napisał/a
Wallander mnie słabi. Przewidywalny rozwój akcji, mało realistyczny bohater... Jeśli jeszcze przewidzę rozwój wątku uczuciowego, pewnie zostanę przy drugim tomie.

Wszystko jest kwestią gustu.

Witchma - 15 Czerwca 2012, 21:01

dzejes napisał/a
Odnośnie wytrzeszczu i dialogów - istnieje także możliwość, że to tłumacz się nie popisał. Kilka razy zazgrzytała mi poważnie składnia, a to już ewidentnie problem po stronie tłumacza właśnie.


Od razu mówię, że nie wiem, jak jest w rzeczywistości, gdyż nie znam oryginału, ale ze skromnego doświadczenia wiem, że w angielskim tego typu powtórzenia aż tak nie rażą (więc nie zwalajmy wszystkiego na tłumacza, mógł po prostu taki tekst dostać). Sama tłumaczyłam książkę, w której na każdej stronie każdy bohater co najmniej raz musiał wzruszyć ramionami i unieść brwi... na początku mnie to zdziwiło (aż uniosłam brwi ze zdumienia), potem zaczęło drażnić, w końcu śmieszyć, a w tłumaczeniu starałam się pomijać, ale trudno byłoby wyciąć/zmienić wszystkie takie zwroty.

illianna - 15 Czerwca 2012, 21:24

Kai, daj pisarzowi szansę, kolejne tomy lepciejsze będą :mrgreen:
Agi - 15 Czerwca 2012, 21:34

Po odtruciu Pufciem sięgnęłam po kolejną książkę Mankella - Zaporę.
L-4 ma swoje plusy, już dawno tyle nie przeczytałam.

dzejes - 15 Czerwca 2012, 22:57

Witchma - dzięki za wyjaśnienia, całkiem możliwe, że i w tym wypadku było podobnie. Nie mam niestety dostępu do oryginału, by to sprawdzić, ale może gdzieś popytam, albo ściągnę z Amazona początek.
Kai - 16 Czerwca 2012, 06:42

illianna napisał/a
Kai, daj pisarzowi szansę, kolejne tomy lepciejsze będą :mrgreen:


No jasne, że dam :) przecież nie odłożę w tej chwili i tylko dlatego, że przeczytałam sporo kryminałów i pewne chwyty już znam, jakby były moje własne :D

Może musi się rozkręcić, żeby mnie zaskoczyć. Agi pewnie tyle procedurałów (tak kolega nazywa kryminały, gdzie są opisane dokładnie wszystkie procedury, z autopsjami i wyjaśnieniem obecności każdego robaka włącznie) i innych kryminałów nie czyta.

Jestem mile zaskoczona "Syrenką" Lackberg. Właśnie wracam do łóżka, żeby ją dokończyć.

illianna - 16 Czerwca 2012, 08:18

Kai napisał/a
Agi pewnie tyle procedurałów (tak kolega nazywa kryminały, gdzie są opisane dokładnie wszystkie procedury, z autopsjami i wyjaśnieniem obecności każdego robaka włącznie) i innych kryminałów nie czyta.
obawiam się, że Agi zna to lepiej niż wszyscy autorzy razem wzięci i to zna z reala :mrgreen:
Agi - 16 Czerwca 2012, 08:49

illianna napisał/a
obawiam się, że Agi zna to lepiej niż wszyscy autorzy razem wzięci i to zna z reala :mrgreen:

Może nie lepiej, ale znam.
W sekcji zwłok topielca też zdarzyło mi się uczestniczyć. Dlatego uważam, że Mankell bardzo dobrze oddaje realia pracy policyjnej, w której na ogól jest mało fajerwerków, za to dużo żmudnej dłubaniny. Wątek osobisty jest moim zdaniem istotny i potrzebny, ponieważ nie istnieje "obiektywny policjant". Prowadzący dochodzenie z powodu osobistych doświadczeń może mieć inny stosunek do sprawcy i sprawy.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group