To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane

ketyow - 26 Maj 2012, 08:55

Z Trylogią Ryfterów Wattsa jest ten problem u nas, że do późnej jesieni trzeba czekać na trzeci tom. Ja do tej pory nie zacząłem czytać, bo na niego czekam.
charande - 26 Maj 2012, 11:11

Ketyow, możesz zaryzykować Rozgwiazdę, spokojnie można ją przeczytać jako samodzielną książkę.
Czarny - 26 Maj 2012, 12:00

Na Twoim miejscu joe_cool zamówiłbym bezpośrednio u wydawcy - mają niezłą promocję
joe_cool - 26 Maj 2012, 13:25

Czarny, dzięki, promocja jest git :)

Witchma, jak pomyślę, ile książek mam zapisanych w kajeciku na "do kupienia w Nidzicy", to mnie zimne poty oblewają :mrgreen:

dziko - 27 Maj 2012, 15:37

The Lies of Locke Lamora - Scott Lynch

Zachęcaliście. I słusznie, bo lektura wielce zacna. Język, sceneria, bohaterowie, bardzo fajna przeplatana narracja. Tom drugi na pewno do łyknięcia, ale zaczekam jeszcze, jak będzie coś więcej wiadomo o trzecim - ponoć na jesieni ma być.

W międzyczasie z fantasy pewnie Brett albo Abercrombie, jeszcze pomyśleć muszę :lol:

czterdziescidwa - 27 Maj 2012, 17:10

The Paper Menagerie
http://escapepod.org/2012...aper-menagerie/
nominowane do nagrody HUGO, pełna wersja do przeczytania / posłuchania.

Jak ktoś wczoraj zapomniał zadzwonić do mamy, albo coś, to przypomni sobie po tym opowiadaniu.

ihan - 27 Maj 2012, 19:38

A mógłby ktoś być tak uprzejmy i napisać listę książek Pratchetta, które są warte przeczytania, a nie są zabawne? Bo może się nawrócę, od zabawnych mnie odrzuca.
Witchma - 27 Maj 2012, 20:23

Chyba od "Złodzieja czasu" wzwyż.
ihan - 27 Maj 2012, 21:24

Dzięki Witchmo. Czy inni forumowi wielbiciele Pratchetta się z tym zgadzają?
Chal-Chenet - 27 Maj 2012, 21:26

"Maska Kłamstw" Jamesa Luceno. Generalnie dobra rozrywka. Więcej tutaj.
Ice - 27 Maj 2012, 21:28

ihan napisał/a
A mógłby ktoś być tak uprzejmy i napisać listę książek Pratchetta, które są warte przeczytania, a nie są zabawne? Bo może się nawrócę, od zabawnych mnie odrzuca.


Generalnie przy zdecydowanej większości książek Pratchetta nie da się nie parsknąć śmiechem, ale Piekło pocztowe i Świat finansjery poruszają dość poważne i aktualne tematy, a humor w nich, jeżeli już, to gorzki.

illianna - 27 Maj 2012, 21:45

Ice napisał/a
Generalnie przy zdecydowanej większości książek Pratchetta nie da się nie parsknąć śmiechem, ale Piekło pocztowe i Świat finansjery poruszają dość poważne i aktualne tematy, a humor w nich, jeżeli już, to gorzki.
no ja nie param już od Carpe jugulum (niezły kryminał z wampirami), parsknęłam parę razy na Potwornym regimencie, ale poza tym też jest przygnębiająca lekko, w ogóle im późniejszy Pratchett tym mniej zwariowany, mniej śmieszny, bardziej przemyślany i głębszy.
Agi - 27 Maj 2012, 22:15

"Niuch" jest chwilami wręcz przygnębiający.
ilcattivo13 - 28 Maj 2012, 00:40

ihan napisał/a
Czy inni forumowi wielbiciele Pratchetta się z tym zgadzają?
gdybyś tak zajrzała do wątku Pratchetta :roll:
marcolphus - 28 Maj 2012, 14:14

Dariusz Domagalski Silentium Universi
Nie jestem chyba targetem tej książki, bo wydała mi się zbyt infantylna. Chociaż rozważania religijne nie pasują mi do książki młodzieżowej. Czyli nie wiem, kto jest targetem.

Dawno nie czytałem książki, w której jest tyle nielogiczności (o tym poniżej). W dodatku bohaterowie nie dają się lubić, byli mi w sumie obojętni. Poza tym dziwne jest, że na załogę tak ważnego statku wybrano takich idiotów (braki w wykształceniu - jest to częściowo wytłumaczone przez bardzo wąską specjalizację, ale nie przekonuje mnie to rozwiązanie). W dodatku każdy ma jakieś skrzywienia psychiczne - sito przy wyborze załogi było chyba bardzo kiepskie.

A co do nielogiczności:
Spoiler:

Chal-Chenet - 29 Maj 2012, 13:54

Parę słów o przygodach Arivalda z Wybrzeża. Co jakiś czas odświeżam sobie tę książkę i zazwyczaj dobrze się przy tym bawię.
mBiko - 30 Maj 2012, 20:03

"Niuch" przeczytany. Na pewno znacznie poważniej niż kiedyś, ale skłamałbym twierdząc, że mnie nie bawiło. Wydaje mi się jednak, że konieczna jest znajomość wcześniejszych dokonań sir Samuela, aby w pełni cieszyć się lekturą.
ilcattivo13 - 30 Maj 2012, 20:28

Dobrze Ci się wydaje, bo sporo było w "Niuchu" odnośników do poprzednich części. A poza tym, ja tez się nieźle uśmiałem przy lekturze, ale mimo wszystko, to nie jest ten poziom humoru, co np. w "Zbrojnych"
mBiko - 30 Maj 2012, 22:46

ilcattivo13 napisał/a
to nie jest ten poziom humoru


Tak. Różnica jest taka jak pomiędzy kapitanem Vimesem, a sir Samuelem, diukiem Ankh-Morpork.

ilcattivo13 - 30 Maj 2012, 23:05

Znaczy, to wszystko przez Lady Sybil? Wiedziałem! :D
Chal-Chenet - 31 Maj 2012, 11:04

Orson Scott Card - Zaginione Wrota
Jak na moje - warto... Card wciąż pisze bardzo dobre rzeczy.

Kai - 31 Maj 2012, 16:34

Właśnie skończyłam trzeci tom Felixa Castora. Wrażenie "cookowatości" - włącznie z trójcą głównych bohaterów - detektyw/egzorcysta/abnegat - śmiercionośne narzędzie w prawie ludzkiej skórze - nie całkiem żywy pomagier - niestety bardzo silne i niezmienne, choć zdecydowanie lepiej napisane i mniej chaotyczne.
hrabek - 31 Maj 2012, 16:39

Carey za wiele razy idzie na łatwiznę z fabułą. Ktoś rzuci jakiś tekst, ale Castor nie dopyta i dopiero na końcu sobie przypomina i pluje w brodę. To dość dobre wytłumaczenie, ale jednocześnie strasznie proste. Bo wychodzi na to, że z Castora żopa, nie detektyw. Ale czyta się przyjemnie. Ja właśnie skończyłem drugi tom. Dawkuję sobie powoli, bo zbyt duża dawka naraz by mnie odrzuciła. A raz na jakiś czas jest strawny. Fajne ma teksty, sama fabuła także jest wciągająca, więc tym się broni.
Kai - 31 Maj 2012, 19:57

hrabek, ja to czytalam na przestrzeni jakichś 2 miesięcy, w małych dawkach jest OK. Paulina też dała radę z tłumaczeniem, zawsze ją podziwiam.
mBiko - 31 Maj 2012, 22:10

Rakietowe szlaki 5.

Cóż mówić, klasyka. Dla mnie najfajniejsze teksty to Ellison, Martin i Vance.

Najbardziej cieszy, że seria w dalszym ciągu jest w znakomitej formie.

ilcattivo13 - 1 Czerwca 2012, 15:26

Niemcy bronią się przed Polską. Ewolucja taktyki Blitzkriegu 1918 - 1933. 9/10
ihan - 1 Czerwca 2012, 16:08

Cały Wolfe za mną (to znaczy ten Severianowy Wolfe). I mam straszną, straszną zagwozdkę. No bo tak, zdarza mu się ględzenie w kierunku szalonej przygodówki, gdzie Severian wciąż ucieka i odpiera ataki, czego kulminacją jest chyba początek Urth Nowego Słońca. Zdarzają sie bezsensowne słabostki do kobiet, czego jednak kat zawodowiec wystrzegać się powinien. A z drugiej strony mniamuśne powiedzonka w stylu Jonasa i gęsto i duszno i niemal brniemy jak w miodzie. I w trakcie denerwowałam się na siebie, że jestem za mało oczytana, że nie wyłapuję, że jestem tylko na podstawowym poziomie. Nie wiem czy znacie takie uczucie, że chcielibyście Mistrza, który was poprowadzi, wytłumaczy i pozwoli się pełniej cieszyć. Bo teraz jestem rozdarta, na ile Wolfe jest przynudzającym hochsztaplerem (w warstwie przygodowej można w zasadzie przysnąć kilkanaście razy), obiecującym więcej niż naprawdę oferuje i raczej bełkoczącym pseudomądrze, a na ile naprawdę coś nowego ma do powiedzenia. I na razie chyba żadna opcja nie wygrywa.
Kai - 1 Czerwca 2012, 22:06

No to skończyłam pierwszy tom Camilli Lackberg i zaczynam kolejny. Muszę powiedzieć, że okazała się półprzewidywalna. Odgadłam dwóch morderców na trzech i dwa zakrętasy wątku. Ale czyta się naprawdę przyjemnie. Nie ma tu wprawdzie dokładnych opisów procedur kryminalistycznych, nikt nie wysnuwa teorii z jednego włókna, wątek miłosny jest silniejszy niż kryminalny, ale jako relaks od Cornwell czy Deavera doskonale się nadaje. Nie ma tu też pokrętnej logiki Poirota, twardego dowcipu Chandlera, może jest w tym trochę z panny Marple. Ogólnie raczej spokojna, relaksująca lektura.
illianna - 1 Czerwca 2012, 22:36

Kai, a nie wkurza cię język? Wiem, że jesteś kolejną osobą która o to pytam, ale ja jakoś się boję tej pani....
Kai - 1 Czerwca 2012, 22:50

Tłumacz daje radę, specjalnych lapsusów nie wykryłam, podejrzewam, że składnia języków skandynawskich ma tu coś do powiedzenia. Jest to trochę rozwlekłe, bardzo nastrojowe, ciepłe. Na pewno rozpoznałabym, że to nie tłumaczenie z angielskiego. Spróbuj. Nic nie stracisz, poza kilkoma godzinami czytania. Wiesz, że de gustibus... naprawdę trudno narzucać swoją opinię innym. Ale ja jestem wybredna, jeśli chodzi o kryminały, a ten czytało mi się naprawdę dobrze, pomimo tego, że wolę Pendergasty i Lincolna Rhyme'a. Nie, język mi nie przeszkadza, po prostu przestawiam się na ten sposób narracji.
Zaczęłam "Kaznodzieję". Podobno najsłabsza z cyklu, ano zobaczymy.
Na minus - nie lubię zbyt mocno zaznaczonych wątków miłosnych w kryminałach - niech sobie będą, ale w tle. Tu jest wlaściwie odwrotnie, śledztwo toczy się w tle, a na pierwszym planie są miłosne perypetie bohaterów i refleksje innych postaci. Ale to jest do przeżycia, bo intryga jest logiczna, konsekwentna i trzyma się kupy. W sumie nawet opisy wnętrz i ludzi są nawet przyjemną pożywką dla wyobraźni.

illianna, weź jedną książkę, pożycz choćby od znajomych i zacznij. Albo Cię zauroczy, albo odrzucisz po 1/3 (jak ja dzisiaj odcinek House'a).

Z naszych przepychanek w innych wątkach widzę, że masz chyba naturę bardziej refleksyjną, a ja bardziej przyziemną i praktyczną :) . Powinno Ci się chyba nawet bardziej spodobać niż mnie.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group