To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

Ziemniak - 17 Wrzeœśnia 2010, 08:48

Ten i ten
Chal-Chenet - 17 Wrzeœśnia 2010, 08:50

Aha. Moim zdaniem z kolei, ten pierwszy jest właśnie bardzo słaby, a drugi rewelacyjny i jedna z lepszych ekranizacji komiksu ever. ;)
Adon - 17 Wrzeœśnia 2010, 09:06

Nina Wum napisał/a
Jednak przyznaję, że jestem zaintrygowana. Co Ci się w tym Robinie podobało? :P

To samo co w "Gladiatorze" i to samo tez mi sie nie podobalo. ;P:

Nina Wum - 17 Wrzeœśnia 2010, 09:26

(Uruchamia proces dedukcji.)
Czyli te ciężkie malachitowe zielenie, posępność rzezi - i Russell z grzywką? :wink:

Sauron - 17 Wrzeœśnia 2010, 10:11

shenra napisał/a
Sauron napisał/a
film jest śmieszny
Nie, jest żenujący.

jest śmieszny w swojej beznadziejności

Nina Wum - 17 Wrzeœśnia 2010, 10:27

Predator, ten pierwszy.

I po raz pierwszy - gdy to kanoniczne dzieło powstało, miałam coś z 5 latek, a później ojciec zawsze bezlitośnie przeganiał mnie sprzed telewizora. :)

Uszczęśliwiłam się.

Takie filmy wyciągają mnie spod kołdry i dają kopa niczym talerz gorącego rosołu. Fabuła jest prosta niczym pała do bejsbola i w tej prostocie piękna.

Nieprzebyta dżungla, kilku facetów, co to Niczego Się Nie Boją, i bezimienne paskudztwo, ktorego nie możesz zobaczyć. Ale ono ciebie - owszem.
Nie ma zbędnych komplikacji fabularnych, nie ma psychologii. Jest Arnold, grający z wdziękiem szafy pancernej. I naprawde niezłe efekty
(pirotechnika, no i ciężkozbrojny rastafarianin, powstały bez krzty CG.)
Od czasu do czasu na nowo odkrywam, że najstarsze motywy przemawiają z największą siłą.
Ten jest porządnie stary. To rzecz o byciu zwierzyną i łowcą, oraz o tym, jak te role czasami się odwracają.
I jeszcze o sile pierwotnego instynktu, tego, który realizuje się, chwytając za kamień z ostrą krawędzią.
Bombonierka pośród filmów z założenia nieambitnych. :D

shenra - 17 Wrzeœśnia 2010, 12:25

Sauron napisał/a
jest śmieszny w swojej beznadziejności
if U say so. :)
Nina Wum napisał/a
Takie filmy wyciągają mnie spod kołdry i dają kopa niczym talerz gorącego rosołu. Fabuła jest prosta niczym pała do bejsbola i w tej prostocie piękna.
(zrobiłam takie duże oczy, jak w anime :shock: )
Nina Wum - 17 Wrzeœśnia 2010, 15:20

Shenro, ja uwielbiam filmy akcji. :)
Natomiast na takie Zmierzchidło nie zawleczono by mnie nawet widłami.

Sauron - 17 Wrzeœśnia 2010, 15:39

moja siostra chciała pójść, żeby buczeć i rzucać w widzów popcornem.
ilcattivo13 - 17 Wrzeœśnia 2010, 16:00

Ziemniak, Chal - nie znacie się na prawdziwym kinie spod znaku R(adosnej) R(ozpierdziuchy). Ten jedyny, dobry i słuszny, to był "Punisher" z Dolphem Lundgrenem :D
Chal-Chenet - 17 Wrzeœśnia 2010, 16:24

Wstyd się przyznać, ale tego jednego nie widziałem. ;) Ale mam w planach nadrobić to rażące niedopatrzenie. :)
ilcattivo13 - 17 Wrzeœśnia 2010, 17:00

Chal-Chenet napisał/a
Ale mam w planach nadrobić to rażące niedopatrzenie. :)


na ja myślę :wink:

Dunadan - 17 Wrzeœśnia 2010, 18:41

Co wam się nie podoba w Punisherze War Zone? podajcie jakieś argumenty a nie same stwierdzenia :P
"Drugi" Punisher jest nieco bezpłciowy jak dla mnie - ot, kolejny film akcji, typowo amerykański, w żaden sposób nie zaskakuje. A główny bohater jest dla mnie spalony bo mi sie teraz kojarzy z męską prostytutką :mrgreen:
"Trzeci" Punisher... to wyjątkowy film, nakręcony w naprawdę wyjątkowy sposób, lekko komiksowy to fakt, ale jednak dość specyficzny. Bardzo brutalny i mroczny - taki jaki Punisher być powinien.
A "Pierwszy" Punisher z Lundgrenem... no cóż ;) klasyka :mrgreen:

merula - 17 Wrzeœśnia 2010, 18:43

Orlando. Nie dla każdego, zapewne, ale ja do niego wracam dla Tildy Swinton. Kupuję ją w każdej roli.
shenra - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:27

Zaćmienie...x2 :shock:
Sauron - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:28

to odmóżdża
Matrim - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:30

shenra, ty masochistko :)
shenra - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:31

Już nigdy więcej. Obiecuję. :oops:
Sauron - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:40

mam nadzieję :)
Ja odkąd zaczęła się ta zmierzchomania, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek użyła słowa "zmierzch". Jak już to "zmrok".

Matrim - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:48

shenra, do przyszłego roku:

http://www.imdb.com/title/tt1324999/

I to w dwóch częściach! ;)

Sauron, a szkoda, bo zmierzch to piękne słowo.

dalambert - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:50

SHREK leci na TVN i fajnie jest :D
Matrim - 17 Wrzeœśnia 2010, 19:51

dalambert, ale wiesz, oni tam na tego Shreka to z pochodniami szli. I to po zmierzchu ;) Ja w tym widzę prowokację polityczną ;)
Sauron - 17 Wrzeœśnia 2010, 20:03

Matrim napisał/a


Sauron, a szkoda, bo zmierzch to piękne słowo.

Do czasu, aż się je przypadkiem wypowie i dookoła się zaczyna "Jeju, jeju jaki Jacob jest przystojny! Nieee, ja wolę Edwarda!"

ihan - 17 Wrzeœśnia 2010, 20:31

Resident Evil: Afterlife w 3D. Świetnie się bawiłam. Fajna Milla w fajnych ciuchach i jeszcze fajniejszych butach. Fajna Ali Larter w równie fajnych ciuchach. I jako bonus Wentworth, najbardziej znany więzień wszechczasów. I cóż z tego, że logika leży i kwiczy (a kwiczała już dla mnie niemożebnie, gdy Milla zamiast włazić pod prysznic - co dla mnie jest odruchem normalnym - łazi ze spluwą). Cóż z tych "ludzkich DNA", z kul omijających cele. Ano nic. Ani trochę nie żałuję czasu i pieniędzy.
merula - 17 Wrzeœśnia 2010, 21:10

Farinelli. Wracam do tego filmu co jakiś czas i przejmuje mnie nieodmiennie. Poruszająca opowieść o miłości, człowieczeństwie, sztuce, kosztach pewnych decyzji i skomplikowanych relacjach międzyludzkich. I ta muzyka.
shenra - 17 Wrzeœśnia 2010, 23:31

Matrim, załamałeś mnie. To, to nie był koniec...fak!
Memento - 18 Wrzeœśnia 2010, 16:01

Aj tam aj tam. Mnie się podoba Paniszer z Thomasem Jane (Jane'em?). Jest tandetny, pulpowy, krwawy - ale przy trzecim podejściu oglądanie już nie boli. :mrgreen:
Memento - 18 Wrzeœśnia 2010, 23:17

Red Sands

Pewnego razu czytałem sobie dział recenzji dvd w Nowej Fantastyce. Była tam recenzja m.in. filmu Alexa Turnera pt. Dead Birds. Było tam napisane, że scenariusz powstał na motywach noweli Ambrose'a Bierce. Coś mi zaświtało, że gdzieś kiedyś coś czytałem, co Lovecraft napisał na temat tego pana. Pamiętam, że to było coś dobrego. To i niezła okładka dvd przeważyły szalę - przy najbliższej okazji oglądam Dead Birds.
Film mi się baaaardzo spodobał, oglądałem go od tamtej pory kilka(naście?) razy. Klimat brudnego, brutalnego Dzikiego Zachodu, opuszczona farma z okropną historią, i konsekwentna logika koszmarnego snu za każdym razem mnie wciągały.
Jednak ostatnio nie miałem ochoty oglądać znowu Dead Birds, ale chciałem obejrzeć coś, co zrobił ten sam reżyser. Padło na Red Sands.
Zaczyna się od tego, że oddział amerykańskich żołnierzy walczących na Środkowym Wschodzie patroluje pobliże drogi, którą Al-Kaida może transportować zaopatrzenie. Trafiają do osłonionego skałami miejsca, w którym nie znajdują niczego poza bardzo dużym i bardzo starym posągiem. Jeden z żołnierzy strzela posągowi w głowę, i figura się rozsypuje. Po powrocie do opuszczonej chałupki gdzie urządzili posterunek, rozpętuje się burza piaskowa. Ni z tego ni z owego, do chatki wbiega młoda arabka. I zaczynają się dziać bardzo niefajne rzeczy.
Film jest przez większość ludzi gnojony równo, i na filmwebie, i na imdb, i w komentarzach do trailera na YouTube. Jestem daleki od gnojenia Red Sands, ale chwalić filmu też nie mogę. Ma niezłe momenty, ma parę dobrych, ale zabrakło mi w nim tego uczucia osaczenia, jak w Dead Birds. Jest też trochę poważniejszy zarzut - chwilami miałem wrażenie, jakbym oglądał uwspółcześnioną kalkę Dead Birds. Może przez to, że oba filmy napisali i wyreżyserowali ci sami panowie.
Ogólnie - niewykorzystany potencjał, i horrorek jakich wiele. Ale obejrzeć można.

Chal-Chenet - 19 Wrzeœśnia 2010, 17:17

Rampage
Zaskakująco dobry film Bolla. W dodatku w pełni autorski; kontrowersyjny niemiecki filmowiec napisał scenariusz, wyprodukował i wyreżyserował ten obraz.
Film opowiada o młodym człowieku, który w obliczu braku perspektyw, postanawia urządzić w swoim miasteczku małą masakrę. Kwestią interpretacji jest czy czyni to wyłącznie z chęci zysku, czy motywowany swoimi radykalnymi poglądami.
Pierwsze pół godziny lekko przynudza, chociaż pokazuje też dochodzenie bohatera do podjęcia swojej decyzji i w ostatecznym rozrachunku może być przydatne przy końcowej interpretacji fabuły.
Masakra sfilmowana naprawdę dobrze, akcja trzyma w napięciu i czasem nawet lekko zaskakuje.
Generalnie całkiem nieźle.
6/10

ketyow - 20 Wrzeœśnia 2010, 12:27

Wszystko gra, Woody'ego Allena. Cienki jak zadek węża. 3/10 (+2 za Scarlett)


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group