To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Witchma - 4 Lutego 2009, 12:14

Kruku, dziękuję. Życie składa się właśnie z takich drobnych przyjemności :)
merula - 4 Lutego 2009, 12:14

pomaga jeszcze solidna okrywa tłuszczowa. wiem coś o tym, bo moje tez oscyluje w tych granicach. :mrgreen:
tylko dokładając do tego skoki tętna, pewnie kiedyś będę musiała sie pokochac z kardiologiem. :evil:

Ziemniak - 4 Lutego 2009, 12:18

Mojej żonie pomogła pierwsza ciąża przed miała 90/60 a po 120/70 i tak jej zostało. Pytanie czy to wpływ ciąży czy dzieci :mrgreen:
Kruk Siwy - 4 Lutego 2009, 12:18

sex z konowałem? Hmhm. Doktor House Ci się marzy?
merula - 4 Lutego 2009, 12:37

Ziemniak, ja miałam odwrotnie, ale i tendencję rodzinną w tym kierunku.

a czy ja mówiłam o seksie? masz kosmate myśli i skojarzenia. ale podoba mi się ten tok rozumowania ;P:

Kruk Siwy - 4 Lutego 2009, 12:41

My erotomani też czasem dajemy się lubić.

A ontopicznie. Wkurza mnie brak koncentracji. Bilobil kupię czy co? A może więcej seksu trzeba?

Witchma - 4 Lutego 2009, 12:44

Wystarczy, że będziesz miły dla wiedźm ;)

Mnie wq... to, że dopiero jutro będę mogła jechać odebrać Mieville'a z Empiku. My precioussssssssss...

Agi - 4 Lutego 2009, 13:48

Kruk Siwy napisał/a
Agi, i tak ciagle na fali trzeba chodzić?


Nie wiem, ja tylko teoretyzuję.

Iwan - 4 Lutego 2009, 20:16

choróbsko :evil:
Chal-Chenet - 4 Lutego 2009, 20:20

j.w.
Lynx - 4 Lutego 2009, 22:14

Nadgorliwość policji.
hrabek - 5 Lutego 2009, 09:52

Lynx, zechcesz rozwinac?
Lynx - 5 Lutego 2009, 10:06

hrabek, proszę: wczoraj Pomiot została zatrzymana z chłopakiem na przystanku autobusowym i wylegitymowana przez policjanta. Bo paliła. (Ok. wiem, że jest smarkata(16lat) i nie powinna, i za to dostała ochrzan ode mnie). Natomiast policjant zażądał, żebym ją odebrała z komisariatu. Nie chciał rozmawiać ze mną przez telefon. Nie docierało tłumaczenie młodej, ze nie mam z kim zostawić Juniora, a młody nie może zostać sam, bez opieki. Na moją prośbę, żeby poprosiła o odprowadzenie do domu(odległość ok.500 metrów od przystanku), policjant tylko prychnął i stwierdził, ze nie( słyszałam przez tel.). Rzecz w tym, że nie ma ustawy zakazującej palenia na przystankach autobusowych, ani tabliczki z zakazem palenia. Poza tym dzieciaki spokojnie stały. A jak się dzwoni z prośba o interwencję, bo chuligani szaleją i tłuką szyby w sklepie, to przyjeżdża patrol po ok. 30 minutach. Po fakcie, jak już policjantowi nie grozitzw. wp***.
edytka: literki

Martva - 5 Lutego 2009, 10:11

Lynx napisał/a
Rzecz w tym, że nie ma ustawy zakazującej palenia na przystankach autobusowych,


A jesteś pewna że nie? Mnie się wydaje że jest, przynajmniej w Krakowie, może miasta sobie to same ustalają.

Lynx - 5 Lutego 2009, 10:16

Martva, dokładnie. Dotyczy to gmin i jest w gestii straży miejskiej. Władze lokalne mogą to ustanowić ale wówczas powinny być informacje o tym, m.in. w postaci tabliczek. U nas tego nie ma. Wkurzył mnie brak "normalnego" podejścia, czyli np. to żądanie, abym odebrała ją z komisariatu, czy niechęć do rozmowy przez tel. Czyn nie był aż tak szkodliwy społecznie, żeby wymagał zatrzymania. Mógł ją odprowadzić. Poza tym sprawdzili, ze nie jest notowana a ten chłopak(też palił) to syn starosty powiatowego. Poza tym podejrzewam przytulanki :wink: .
hrabek - 5 Lutego 2009, 10:18

O ile wiem, palenie w miejscach publicznych jest zakazane. A przystanki sie zaliczaja do miejsc publicznych. Ale za cos takiego to sie co najwyzej mandat nalezy, a nie wizyta na komisariacie.
Lynx: mozesz napisac skarge na policje. Opisac dokladnie zdarzenie wlacznie z rozmowa przez telefon i zachowaniem policjanta w rozmowie. Moze trafi do kogos, kto stwierdzi, ze jednak tak to nie powinno wygladac.

Lynx - 5 Lutego 2009, 10:28

hrabek, spożywanie alkoholu. Palenie w pomieszczeniach użyteczności publicznej owszem, jest zabronione. Na dworcach kolejowych. Ale nie na przystanku, bez wiaty, tylko z ławeczką. Sprawdziłam. Ja się tam przejdę dzisiaj i grzecznie zapytam o co chodziło? Bo, jeśli chciał być wychowawczy, to powionien takze sprawdzić np. czy nie spożywali alkoholu. Gdyby odprowadził, to nawet można by to zaliczyć do prewencji, bo sprawdziłby przy okazji, czy nie występuje zaniedbanie ze strony rodzica. To jaki był cel? Postraszyć?
hrabek - 5 Lutego 2009, 10:41

Moze chcial dobrze, ale nie starczylo mu tej ochoty, zeby sprawe do konca zalatwic jak trzeba?
Zreszta, co ja go bede tlumaczyl.
I przyjmuje do wyjasnienia, ze na przystanku bez wiaty mozna palic :)

merula - 5 Lutego 2009, 22:59

będę się musiała przekopać przez ustawę o własności lokali i całej masie badziewia pokrewnego :evil:

zarządzanie osiedlem to nie jest miła rozrywka

Rafał - 6 Lutego 2009, 10:10

merula, :shock:
W razie czego pisz, robię to samo od 4 lat, grunt to nie dać się zakrzyczeć :wink:

merula - 6 Lutego 2009, 12:03

o super.
a możesz mi napisać w kjakiej formie musi być ustanowiony zarząd wspólnoty i osiedla, aby był ważny i parę takich inych pierdół?

ja w zasadzie w zarząd nie dałam sie zagonić, ale mąż jest w zarządzie budynku i tzw Radzie osiedla i zgania większość żmudnego dowiadywania się "co i jak" na mnie.
robię za szarą eminencję i zaplecze techniczne :evil:

Rafał - 6 Lutego 2009, 12:18

Wspólnota ma zrobić zebranie i podjąć na początek kilka uchwał: o sposobie liczenia głosów, wysokości odpisów, planie remontów itd. Zarządca, któremu powierza się zarząd powinien posiadać licencję. Jeśli jak rozumiem, ustanawiacie zarząd społeczny, to odbywa się to również w drodze podjęcia uchwały - bo każdy członek wspólnoty powinien mieć możliwość zaskarżenia jej do sądu. Zarząd społeczny przy założeniu minimalnej pracy powinien pilnować wykonywania obowiązków ustawowych (chociażby wynikających z prawa budowlanego - przeglądy itp), planować i rozliczać koszty utrzymania nieruchomości wspólnych, prowadzić rachunek bankowy oraz pilnować terminowości realizowania należności czynszowych.
O co chodzi z radą osiedla? To występuje czasem w spółdzielniach, we wspólnotach jeszcze z takim czymś się nie spotkałem.

merula - 6 Lutego 2009, 16:00

u nas jest tak, że kazdy budynek w osiedlu ma swoją wspólnotę i zarząd, ale musi powastac też jakiś zarząd osiedla. póki co próbuje sie to uzyskać ciałem składającym sie po jednym przedstawicielu wspólnot i nazwanym roboczo radą osiedla ( może dożywotnio)i teraz się zastanawiemy, co z tym dalej. wiemy, że chcemy zarządcę zewnętrznego (wielka walka, kto :twisted: ) , ale trzeba wymyślić kto i jak będzie się z nim komunikował i go kontrolował. i jakie ciało podpisze z nim umowę. trzeba też wymyślić statut i takie tam. i jeszcze jest kwestia, w jakiej to wszystko formie, czy powinien być notariusz, z czym do KW i czy trzeba wpisać to wszystko do KRS. i takie inne drobiazgi.
Rafał - 6 Lutego 2009, 16:59

Nie ma siły, ogłaszać przetarg na wyłonienie profesjonalnego zarządcy, inaczej poginiecie. Podpisuje umowę każda nieruchomość (wspólnota) z osobna. Notariusz niepotrzebny, prędzej radca prawny aby ktoś was nie wyr.... hm, hm :wink: , KW zrobi się samo - to domena zarządcy, KRS niepotrzebny.
Alternatywą jest zawiązanie spółdzielni, ale obecnie spółdzielnie nie mają dobrej prasy 8) .
Moje rady:

1. Pędem do radcy o opinię
2. Przetarg na zarządcę
3. Umowa o zarząd pod kontrolą dobrego prawnika od nieruchomości
4. Zakup zgrzewki piwa i wysłanie jej przez pw do niżej podpisanego :lol:

Nocturn - 6 Lutego 2009, 17:06

Straaaaasznie wku@##$%@#$ mnie moje szefostwo, które z powodów medialnych zaniedbuje sprawne działanie systemu. A na pytanie czy wie, że jak system zdechnie to jego sukces medialny zdechnie tak samo usłyszałem, że mam robić tak żeby nie zdechło.

Cieszy mnie jednakże to, że zmieniam pracę.

Rzekłem!


/edit: literówka

ihan - 6 Lutego 2009, 20:37

Nadchodzą Walentynki, to znaczy, że ich przeciwnicy, świeżo zerwani, nieszczęśliwie zakochani, odkochani, niezakochani choć planowali i inni znowu bedą mnie dręczyć swym obrzydzeniem i niechęcią do tego święta. Ludzie, to jest strasznie pozytywne święto, jedno z niewielu pozytywnych, nie moja wina, że rodzime to wyłącznie nieudane, krwawe powstania albo 1 listopada, albo coś w ten deseń. To jest: PO-ZY-TYW-NE, a że ludzie pozytywnie potrzebują czerwonych serduszek, białych misiów i pluszowych penisików, trudno. Zaprawdę, powiadam wam, radujcie się radością innych. Mam nadzieję, że nie zapomne znowu (bo zapominam co roku) wszystkim nieszczęśliwym wysłać anonimowej Walentynki. Strasznie to dobrze na marudy działa.
Ziuta - 7 Lutego 2009, 17:59

ihan, mnie tam święty Walenty nie ziębi, ani nie grzeje - ot, katolicki święty od zakochanych i padaczki, dziw tylko, że się u protestantów ostał.
Tylko, że jak robię szybki remanent świąt państwowcyh, to mamy jedną niepodległośc, jedną demokratyczną konstytucję oraz jedno rozgromienie sowietów, a zatem żadnej klęski. Zastanawiające, bo czasami ludzie się rzeczywiście zachowują, jakbyśmy jakoweś klęski czcili.

ihan - 7 Lutego 2009, 22:04

Ale zauważ, że obchody wszystkich to drętwe akademie ku czci i składanie wieńców. Nawet jakiejś głupiej parady nie mamy.
feralny por. - 7 Lutego 2009, 22:58

ihan napisał/a
Nawet jakiejś głupiej parady nie mamy.
Jak to nie mamy?! Jak na 15.08 była całkiem niemała, to wszyscy gderali, że nie potrzebna, że po co to komu. A teraz, że parady nie ma. No weź. Na 11.11 też kawał parady był.
ihan - 7 Lutego 2009, 23:06

Ale parady ludzkiej, w której biorą udział obywatele. Z radością niekłamaną na paszczach. Spontanicznie. A nie smutni wojskowi, którym każą maszerować. Choć, fakt, buty mają fajne.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group