To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy

rybieudka - 24 Lutego 2010, 14:38

Cytat
,,Kołysanka to jeden z najlepszych filmów które ostatnio widziałam. Polecam wszystkim.

A mogłabyś to jakoś rozwinąć?

Tak się składa, że ja Kołysankę też widziałem i... no to nie jest rewelacja. Aktorstwo takie sobie (no dobra... Chabior jest niezły :twisted: ), fabuła jakaś taka senna, plenerów całkiem ładne, teskty co najwyżej przeciętne. właściwie nie wiem co mnie na tym filmie śmieszyło (bo przyznaję się, śmieszyło). Może gra z konwencją. Wgryzanie się w stopy i stylizacja na Rodzinę Adamsów. No nie wiem. Dla mnie ten film jest taki sobie. Ani mnie grzeje, ani ziębi. Ot, na fali popularności wszelkich wampirów (nie wiem czy to był celowy zabieg Machulskiego, ponoć przypadek, ale kto go tam wie...) mamy taki film w rodzimej scenerii. I tyle.

Duke - 25 Lutego 2010, 09:26

feralny por. napisał/a
I owszem, szkoda tylko, że przedstawiony tak groteskowo i na bakier z faktami, bo tak się złośliwie składa, że przez całą wojnę nie zaistniała sytuacja, w której wintdalker byłby zagrożony schwytaniem przez Japończyków.

Po raz kolejny napisze: TO JEST JOHN WOO ;P:
Faktem jest ze byli tacy szyfranci i mieli ochronę która miała ich chronić przed przejęciem ich przez wroga - w stytuacji bez wyjścia zlikwidować. I to był pretekst dla Johna Woo aby opowiedzieć historię o powstaniu męskiej przyjaźni, dumie, odkupieniu i innych emocjach. Oczywiście jak na Johna Woo przystało opowieść ma formę krwawego baletu. To jest John Woo. Popatrz sobie na cykl MI - pierwsza część to mroczny thriler szpiegowski, a druga to własnie John Woo, a trzecia .. Cóż to poprostu pełnometrażowy odcinek "Alias"
Ja jestem zagorzałym (nie mylić z zapitym) fanem Johna Woo i mnie ta maniera/styl przy kręceniu filmów nie przeszkadza, ale zdaję sobie sprawę że dla innych to może być mocno niestrawne ;-)

Zgaga - 25 Lutego 2010, 10:13

Kołusanka
Zgadzam się z rybieudka. Z aktorów doskonały Chabior, dobry Więckiewicz, nieźli Ziętek i Kiersznowski (ale oni akurat mieli malutkie rólki), fatalni Zieliński i Pawlicki (ksiądz i ministrant - wykopać z marszu). Parę ładnych tekstów i scen, np.:
Spoiler:
lub finałowa scena przeprowadzki. To, co robi ten film, to umiejętna zabawa z konwencją, ot chociażby wspomniane przez rybieudka nawiązania do Rodziny Adamsów.
Film na, wg waszej skali, 6/10; czyli ciut ponadprzeciętny, ale tylko ciut.

Witchma - 25 Lutego 2010, 19:27

Pozdrowienia z Paryża - mega zaskoczenie na plus. Po ostatnich "wybrykach" Travolty nie sądziłam, że jeszcze zobaczę go w tak genialnej roli.
ihan - 26 Lutego 2010, 14:33

Sherlock Holmes. O mały włos, a w ogóle bym nie obejrzała, bo jakieś negatywne nastawienie miałam po recenzjach rozmaitych. Przy okazji, błogosławione niech będą Multikina za reklamy na początku, spóźniwszy się (standard) o 20 minut (trochę mniejszy standard, bo zdarza mi się spóźnić mniej) nie uroniłam nawet sekundy filmu, bo reklamy zajęły jakieś 25 minut. Na szczęście. W każdym razie poszłam mocno uprzedzona na nie. Czołówka z logo producentów wkomponowanym w kostkę brukową, super. Potem były konie galopujące po kocich łbach, no, to mnie bardzo bolało, ale akceptuje, że nie każdy ma takie zboczenie. Jednak potem było już tylko lepiej i lepiej. Wizualnie - Londyn, scenografia, mosty, super, muzycznie też fajniasto, w każdym razie mocno zaskakująco-pozytywnie dla mnie. W kategorii filmów rozrywkowych 9(9,5)/10. Minusy: sceny walk, zbyt porwane i chaotyczne, raczej męczą niż wciągają, no i dlaczego w to wszystko wciągać bohaterów Conan Doyle'a? Tu akurat jako tradycjonalistka, która we wczesnym dzieciństwie przeczytała wszystko co było dostępne o Sherlocku, bardziej by mi pasował Law. Z Downeyem mam problem, bo miejscami ocierał się o genialność, ale chwilami jak dla mnie był kompletnie niewiarygodny. Ogromny plus za logiczne wytłumaczenie wszystkich nadnaturalnych zdarzeń. I plus za bardzo ładne rozegranie napisów końcowych. W zasadzie nie mogę się doczekać ciągu dalszego z Moriartym. I bardzo się cieszę, że jednak zobaczyłam ten film.
dalambert - 26 Lutego 2010, 14:36

ihan, no to chyba pęknę i udam się do kina/ z rok nie byłem / :)
ihan - 26 Lutego 2010, 14:48

Pójdź. Uważam, że nawet dla samej scenografii, Londynu i muzyki warto. A jak sobie człowiek wmówi, że zbieżność nazwisk głównych bohaterów jest przypadkowa, to jest jeszcze lepiej.
Aha, nie wiem co macie do tej panny, bo mnie się akurat podobała, w przeciwieństwie do narzeczonej Watsona, strasznie ceipłokluchowatej. A Lestrade jest taki jaki powinien być - chyba jedyna postać naprawdę wiernie oddana. I jeszcze jedno: chyba jeden z nielicznych filmów, który jest dużo lepszy niż jego zwiastun. Zwiastun raczej odstrasza.

Zgaga - 26 Lutego 2010, 16:04

ihan napisał/a
... Przy okazji, błogosławione niech będą Multikina za reklamy na początku...

Tu akurat mam odmienne zdanie. Jeszcze trochę, a blok reklamowy będzie trwał tyle co film. :evil:

ketyow - 26 Lutego 2010, 19:07

Ostatni dom po lewej... Po 30 minutach omal nie wyłączyłem filmu, ale zajrzałem jeszcze na filmweb i nieco uspokojony tamtejszą recenzją postanowiłem spróbować obejrzeć do końca. Obejrzałem, ale nic specjalnego. 4,5/10

Transformers 2. Na pierwszym w kinie fajnie podziwiało się efekty. Dwójka już po za nimi zupełnie nic nie oferuje. Pod koniec to już przysypiałem, może jakbym był w lepszym nastroju to i lepiej by mi się oglądało. 5,5/10

A idę sobie lepiej obejrzeć nowy odcinek Capriki.

hrabek - 26 Lutego 2010, 19:19

Ostatni dom po lewej nie był taki zły. Mocny, przesadzenie mocny w niektórych scenach, ale ogólnie podobał mi się.
ketyow - 26 Lutego 2010, 19:38

Trzymał w napięciu. Tak samo jak Eden Lake. Ale jednak nie widzę w żadnym miejscu nic ciekawego w fabule tego filmu, ani nigdzie - trzyma w napięciu, bo taka jest naturalna reakcja na brutalne sceny wobec Bogu Ducha winnym ludziom. Przynajmniej w tych realistycznych filmach, bo wiemy, że i nam może się coś podobnego kiedyś przydarzyć. Tak czy siak, oba uważam za nędzne, wolę budowanie napięcia w jakiś ciekawszy sposób.
Fidel-F2 - 26 Lutego 2010, 21:31

hrabek napisał/a
przesadzenie
przesadnie
Homer - 27 Lutego 2010, 15:30

Wilkołak
Zadziwiająco klimatyczne i... dobre.

Niestety, nie dołączy do klasyki i nie zostanie postawione obok Draculi bowiem wykastrowano film montażem. Co to za historia dramatyczna co trwa bez napisów 90 minut... Widać zmarnowany potencjał, wycięte wszystkie dodatkowe dialogi, które zbudowałyby odpowiedni nastrój. Coś tam przebąkują o rozszerzonym wydaniu, ale podobno tylko 16minut dłuższe... za mało. Dodatkowa godzina i byłoby super... A tak dostaliśmy zadziwiająco dobrego wilkołaka, montowanego dla fanów "szybcy i wściekli".

Homer - 27 Lutego 2010, 15:32

Namierzyłem nową kolekcje filmową, w której będzie można uzupełnić (mam nadzieję za rozsądna cenę - zazwyczaj takie kolekcje kosztują ok 30zł za film; pierwszy nawet taniej, z 10zł) własną filmotekę.

http://www.kolekcje.info/...onogram,10.html

Filmy, które się w niej ukażą:

* Batman Początek
* Mroczny Rycerz
* 300
* Jestem legendą
* Constantine
* Batman
* V jak Vendetta
* Powrót Batmana
* Blade: Wieczny Łowca 2
* Superman
* Blade: Mroczna Trójca
* Batman Forever
* Superman II
* Kobieta Kot
* Batman i Robin
* Superman III
* Superman IV
* Superman Powrót
* Supergirl
* Animatrix
* Batman Rycerz Gotham
* Batman Powrót Jokera

ilcattivo13 - 27 Lutego 2010, 21:44

Oglądany nad morzem "It's Complicated" ("To skomplikowane") - kapitalna komedia, mocno romantyczna, ale za to z jajem. Home, sweet home :mrgreen: 8/10

i jeszcze jakiś wczorajszy (26.02) western na Filmboxie, muszę sprawdzić tytuł, bo to zdecydowanie najgorszy i najgłupszy western jaki w życiu widziałem.

ketyow - 27 Lutego 2010, 22:21

Bardzo dziki Zachód - coż mówić, bardzo dobra komedia. Plus elementy steampunkowe. 8/10
Memento - 28 Lutego 2010, 00:13

The Wolfman

Pamiętam że dobre dziesięć lat temu, gdy byłem na koloniach w górach, jeden starszy kolega opowiedział mnie i paru innym chłopakom o wilkołaku. Oczywiście nie omieszkał dodać, że gdyby taki wilkołak był gdzieś w pobliskich górach i gdyby dotarło do nas jego wycie, mógłby do nas przybiec w mgnieniu oka.
Tamtej nocy mało co nie zlałem się do wyra. Czekałem na Wilkołaka, bo chciałem skonfrontować dziecięce lęki z obecnym zamiłowaniem do horrorów wszelakich. Chciałem się bać wilkołaka, który tak mnie przeraził tamtego wieczoru w górach, że za nic nie chciałem iść do kibla.
Był wilk naskakujący znienacka na bogu ducha winnych ludzi, było sporo krwi i rozszarpanych ciał, był dobrze budowany klimat - ale o strachu nie ma mowy. Szkoda, bo film miał potencjał; stary dobry Anthony Hopkins, kapitalny Benicio Del Toro, śliczna IMHO Emily Blunt i ponure gotyckie lokacje, dla mnie jedna z najmocniejszych stron filmu. Tak więc
Homer napisał/a
Wilkołak
Zadziwiająco klimatyczne i... dobre.

Niestety, nie dołączy do klasyki i nie zostanie postawione obok Draculi bowiem wykastrowano film montażem. Co to za historia dramatyczna co trwa bez napisów 90 minut... Widać zmarnowany potencjał, wycięte wszystkie dodatkowe dialogi, które zbudowałyby odpowiedni nastrój. Coś tam przebąkują o rozszerzonym wydaniu, ale podobno tylko 16minut dłuższe... za mało. Dodatkowa godzina i byłoby super... A tak dostaliśmy zadziwiająco dobrego wilkołaka, montowanego dla fanów szybcy i wściekli.

Zasadniczo się z panem kolegą zgadzam. Jednak nie żałuję dwudziestu złociszy wydanych na bilet. Nie był to straszny film, ale przyjemnie oldschoolowy. (o:

Homer - 28 Lutego 2010, 00:27

re up:
Skoro już wymieniasz aktorów, to świetny był Hugo Weaving ze swoim brytyjskim akcentem. Jak dla mnie razem z Del Toro postarali się nad wyraz dobrze, ich kreacje m.in. ratują ten film przed katastrofą. Hopkins z kolei jest dla mnie strasznie ograny i ten film zagrał tak jak zwykle grywa podobne tego typu kreacje
Spoiler:
. Natomiast filmowa "dama" pełniła tylko rolę ozdobnika i niczego innego. Postać stopiono w montażu.

Gustaw G.Garuga - 28 Lutego 2010, 06:32

District 9 - powiew świeżości. Do tego trudno nie kibicować kosmitom i nie zgrzytać zębami widząc postępowanie ludzi. Końcówka słabuje, typowa nawalanka z braku lepszego pomysłu.

Inglorious Basterds - jak nie lubię Tarantino, tak tym filmem mnie kupił.

Avatar - pierwszy mój film 3D. Fajna zabawa :mrgreen: Trwa ona cały seans, co już jest sporym osiągnięciem. Kto widział, ten wie, że wizualnie i akcyjnie film jest prześwietny. Niestety rozczarowują niedoróbki, których łatwo mogło nie być (np. ewolucyjna nieprzystawalność tak bardzo niby spojonych z naturą Na'vi do otoczenia - gdyby tak spotęgować ich "obcość", byłby cud-miód). No i co tu kryć, całość po wyjściu z kina pozostawia zaskakująco niewiele refleksji. A dobry mit - bo właśnie mityczność wysuwano tu i gdzie indziej jako obronę słabości filmu - skłania do myślenia.

Zgaga - 28 Lutego 2010, 10:43

Inglorious Basterds - też mi się podobał. Obejrzałam wczoraj z dużą przyjemnością.

Memento - dobre, mocne, pokręcone. Ufff. Gorąco polecam.

Doberman - może być.

Virgo C. - 28 Lutego 2010, 12:18

Ucieczka z L.A.
Obejrzany po raz drugi jeszcze bardziej ujawnia wszystkie swoje wady. Zdecydowanie lepiej obejrzeć po raz kolejny Ucieczkę z N.Y., a na kontynuacje spuścić zasłonę milczenia.
Btw, wiecie że planują remake?

To skomplikowane
Rewelacja. Co prawda przynajmniej jeden recenzent się zżymał na słabą grę aktorów, ale i tak oglądało się przyjemnie. Miłosne perypetie małżeństwa, które po 10 latach od rozwodu nawiązuje romans bawią do łez. I tylko oglądanie Baldwina bez koszul wprowadza pewne elementy horroru do tej produkcji ;)

Dziewiątki
Pomysł był dobry, aktorzy całkiem nieźli. Tylko wykonanie zaszwankowało i niestety wyszło trochę nudne kino z tajemnicą. A mogło być naprawdę pięknie.

Zamieć
Film się powinien skończyć w okolicach 9 minuty (to jest po scenie pod prysznicem). Niby kryminał, niby ciekawa sceneria, ale z ekranu wieje nudą z siłą tytułowego zjawiska.

Idealny facet dla mojej dziewczyny
Oddajecie mi dwie godziny zmarnowane na oglądanie tego *beep*!!
Jedyny zabawny moment to końcówka w studio, poza tym - dno, muł i wodorosty. Karolak (jak ja tego aktora nie znoszę!!) jako prezenter zbierający sztuczne psie kupy, Globisz jako kobieta (czego poza makijażem nie widać ani trochę) i Olbrychski jako stary pedał. Litości!!

Marsjanie atakują!
Obejrzany po raz kolejny dla higieny psychicznej po seansie filmu powyżej. I jak zwykle sprawdził się wspaniale - surrealistyczny, zakręcony i, co najważniejsze, nadal zabawny :mrgreen:
Swoją drogą to nie wiedzieć czemu Jack Black przypominał mi dzejesa ;P:

dzejes - 28 Lutego 2010, 12:22

Virgo C. napisał/a

Swoją drogą to nie wiedzieć czemu Jack Black przypominał mi dzejesa ;P:


A ty mi przypominasz Sarah Jessicę Parker po transplantacji ciała :*

Virgo C. - 28 Lutego 2010, 12:24

Chlip, ja tak z sympatii do Ciebie, a Ty mnie do najbrzydszej chyba aktorki Hollywood przyrównujesz :(

A poważniej - spójrz sobie na scene gdy Black ma wsiadać do autokaru i ostatni raz żegna sie z rodziną.

dzejes - 28 Lutego 2010, 12:26

Bardzo dobrze pamiętam ten film ;P:
ilcattivo13 - 28 Lutego 2010, 13:54

mła napisał/a
i jeszcze jakiś wczorajszy (26.02) western na Filmboxie, muszę sprawdzić tytuł, bo to zdecydowanie najgorszy i najgłupszy western jaki w życiu widziałem.


znalazłem. To *beep*, to "Na południe od nieba, na zachód od piekła" ("South of Heaven, West of Hell"). Jak popatrzyłem na nazwiska grających w nim aktorów, to się wziąłem za głowę... 0,5/10

I jeszcze Virgo przypomniał mi o "Dziewiątkach" - mnie się ten film nie podobał. Pomysł może ciekawy i aktorzy niczego sobie, ale jak patrzę na całość, to wychodzi mi takie "ni ch*j, ni gwiazda, ni tatarska jazda". 4/10

Za to jeszcze w piątek obejrzałem sobie na Jedynce mojego ulubionego "Drakulę", z Frankiem Langellą w roli głównej. Dla mnie ten film bije na głowę wersję "efefcoppolowską". 9/10

ketyow - 28 Lutego 2010, 14:26

Zgaga napisał/a
Memento - dobre, mocne, pokręcone. Ufff. Gorąco polecam.


Powiedziałbym, że DA SIĘ obejrzeć. Pytanie tylko - po co? Film jest tak przepełniony niekonsekwencjami, że w głowie się nie mieści. Zamysł ciekawy, ale wykonanie tragedia. Ale już się na jego temat wypowiadałem ;P:

Arya - 28 Lutego 2010, 14:28

Kołysanka spodobała mi się ponieważ nie przypominała starego schematu pokolorowanego gdzieniegdzie nowymi kredkami, tylko kilka nowych pomysłów i to w całkiem ładnej oprawie.
mdegorski - 28 Lutego 2010, 14:33

ketyow napisał/a
Film jest tak przepełniony niekonsekwencjami, że w głowie się nie mieści.


Ano, tak to już bywa z tymi skomplikowanymi i "inteligentnymi" filmami. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę i przez to zazwyczaj tych produkcji nie da się do końca zrozumieć. Nie z racji zawiłego scenariusza, ale wpadek fabularnych.

Mimo wszystko Memento uważam za dobry film. Z tego co pamiętam scenariusz był całkiem składny.

shenra - 28 Lutego 2010, 14:43

Finding Bliss chwilami nawet zabawne, ale słaba komedia.
ketyow - 28 Lutego 2010, 14:44

Scenariusz jeszcze całkiem dobrze posklejany i retrospekcje nie mieszały tak okropnie. Tylko gość raz ma problemy z pamięcią, a w innym momencie budzi się i doskonale wie, że pierwsze co, to ma obejrzeć tatuaże, innym razem w kafejce wie, że jak ma sobie coś przypomnieć to ma to zobaczyć na zdjęciu, które ma akurat w prawej kieszeni, blah, blah. W jego stanie to wiele by nie zdziałał. Nie pamiętam już dobrze, czego się tam czepiałem, ale w czasie oglądania wylazło dosłownie MNÓSTWO niekonsekwencji. Zdaję się, że i tak dałem mu 6, ale jednak zniszczono ciekawy pomysł, brakiem spójności - nie tyle fabularnej, co hm... działaniowej? No nie wiem, jak ubrać to w słowa. Tak czy owak na pewno nie "gorąco polecam" z mojej strony. Można obejrzeć, dla ciekawego pomysłu, da się obejrzeć jeśli nie ma się czego innego pod ręką, ale jeśli ktoś jest uczulony na to, by w "poważnych" filmach, traktowano widza również poważnie, to przez pół filmu będzie pod nosem wyklinał tego, kto zupełnie chyba sam się pogubił w swoim zamyśle i nie miał tego we własnej głowie poukładane. Co dopiero ma począć widz?


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group