Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
feralny por. - 7 Lutego 2010, 12:18
Nie. Sam sobie powiedz.
dzejes - 7 Lutego 2010, 12:25
Ale ja uważam, że tam wojsko nie występowało, ino najemnicy
feralny por. - 7 Lutego 2010, 13:00
Jak tam sobie chcesz.
ketyow - 7 Lutego 2010, 13:02
Mój Sąsiad Totoro. Ogólnie anime nie lubię, ale filmy Hayao Miyazakiego oglądam z przyjemnością. Mają w sobie jakąś taką magię.
ihan - 7 Lutego 2010, 13:16
| dzejes napisał/a | | Ale ja uważam, że tam wojsko nie występowało, ino najemnicy ;) |
Niby tak, ale gdy Rodriguez odmówiła wykonania rozkazu, od razu mi się wściekłam, że pod sąd wojskowy powinna iść, i że w ogóle co to za pokazywanie niesubordynacji żołnierzy jako czegoś pozytywnego. Dopiero po chwili skojarzyłam, że to jednak najemnicy. Większość widzów nie kojarzy.
dzejes - 7 Lutego 2010, 13:48
| ihan napisał/a | | Większość widzów nie kojarzy. |
Większość gospodyń nie widzi różnicy, ale to nie powód, żebyśmy my jej nie widzieli
ihan - 7 Lutego 2010, 13:51
| dzejes napisał/a | | Większość gospodyń |
Myślę, że podobnie jak wiekszość gospodarzy
dzejes - 7 Lutego 2010, 13:57
Większość gospodarzy nie dorobiła się własnego mema
ilcattivo13 - 7 Lutego 2010, 21:08
"Potwory kontra Obcy" - od razu widać, że robili spece od "Shreka". Ten sam rodzaj humoru. I to właśnie lubię. 8/10
Ambioryks - 7 Lutego 2010, 21:47
Właśnie wróciłem z kina, z seansu "Avatara". Nie dziwię się, że dostał 9 nominacji do Oscara. Moim zdaniem na Oscara zasługuje przede wszystkim scenografia - tą się zachwyciłem; przerosła wszelkie moje oczekiwania - i za efekty specjalne. Las przedstawiony bardziej niż bajecznie - rośliny, liany, nitki z Drzewa Dusz... miodzio po prostu. Imponujący rozmach. Co prawda scenariusz trochę schematyczny (główny bohater w otoczeniu Złych wysłany przez nich na misję rozpoznawczą przechodzi na stronę Dobrych, stając się jednym z nich i przyłącza się do nich w walce ze Złymi), ale i tak film świetny. 3D tylko poprawiało efekt. Jedyne, co pozostawiło u mnie pewien niedosyt, to fakt, że zły pułkownik zginął zbyt łagodną śmiercią. Za mało ciosów otrzymał (ta kobieta mogła strzelić do niego więcej razy, a potem jeszcze zerwać mu maskę, żeby się udusił:P). Ale to szczegół.
Ogólnie 10/10, bo arcydzieło to jest. Schematyczne i, można powiedzieć, politpoprawne, ale arcydzieło pod względem technicznym.
BTW, ciekaw jestem, na jakim autentycznym języku (albo językach) był wzorowany język tubylców. Bo np. słowo "massemba" (jeśli dobrze usłyszałem), oznaczające "ojciec", jest pewnie wzorowane na kongijskim nazwisku (możliwe, że to nazwisko wzięło się od jakiejś nazwy własnej). Alphonse Massemba-Debat był prezydentem Konga (notabene komunistycznym). W ogóle to tubylcy byli w dużej mierze wzorowani na Afrykańczykach - te dredy, rodzaj broni, zespolenie z lasem, przyrodą, kult przodków itd. Po części przypominali też Indian (zresztą jednym z aktorów był Czirokez Wes Studi).
lucek - 7 Lutego 2010, 23:33
Everybody's Fine - świetny, świetny film. Rewelacyjnie zagrany. Bardzo dobrze napisany. Jeśli De Niro nie dostanie oskara za tę rolę, to się obrażam. Więcej nie piszę, bo ciągle jestem pod wrażeniem a poza tym tematyka mocno poruszająca i, w pewien sposób, bardzo osobista.
9/10.
Gwyn - 8 Lutego 2010, 09:37
Ambioryks, do tego dodam, że efekty specjalne wyglądały bardziej naturalnie niż w takim, na przykład 2012. Bardziej skłonny byłem uwierzyć, że to, co tam widziałem, było prawdziwe, niż w/w shitowym filmie katastroficznym.
shenra - 9 Lutego 2010, 13:01
Nine nie wiem, jak się do tego odnieść. Mam mieszane uczucia. Wizualnie ładny, ale zupełnie nic nie wnosi. Wszystkim paniom kazano śpiewać na siłę z jakimś dzikim pomrukiem gardłowym, nawet tym, które śpiewają zawodowo. Brrr... Nazwisk w tym filmie wysyp, jak grzybów po deszczu i to by było na tyle. Jeżeli był jakiś zamysł na to, po co zrobili ten film, to zaginął w akcji.
Fidel-F2 - 9 Lutego 2010, 13:44
Sztandar chwały i Listy z Iwo Jimy W zasadzie dyptyk. Jedna bitwa pokazana z dwóch stron plus wątki dodatkowe. I jak na dłoni widać, że jedni nie różnią sie niczym od drugich i cała ta wojna nie ma sensu. Pięknie to Clintowi wyszło.
dalambert - 9 Lutego 2010, 13:49
| Fidel-F2 napisał/a | | i cała ta wojna nie ma sensu |
teraz nie ma wtedy miała - pokaż to dzieło kolegom z Alkeidy może przestaną
NURS - 9 Lutego 2010, 16:18
zwłaszcza scenę z przykładaniem sobie granatow w bunkrze
Hubert - 9 Lutego 2010, 20:13
| Cytat | | Potwory kontra Obcy - od razu widać, że robili spece od Shreka. Ten sam rodzaj humoru. I to właśnie lubię. 8/10 |
Hm, ja uśmiechnąłem się w paru momentach, ale generalnie już mam dość takich samych filmów Dreamworksa, gdzie tylko sceneria się zmienia. Chociaż powitanie ufoli przez prezydenta było dobre.
Obejrzałem Księżniczka i żaba, iii... muszę rzec, że to znów jest Disney! Powiadam to z wielkim ukontentowaniem, bowiem wychowałem się na tych kreskówkach. Mnóstwo śpiewania, muzyki, ale jakiej! Dobry jazzik przewija się przez całą KiŻ. Oczywiście, film leci na sprawdzonych schematach, ale sceneria, bohaterowie... to wciąż bawi. Po dosyć drętwym Mój brat niedźwiedź i jakimś takim mało Disneyowskim, ale zabawnym Rogatym ranczu, wreszcie jest coś, co zapada w pamięć na dłużej. Brakuje mi tylko równie diabolicznego schwartz-charakteru jak Skaza. Reszta świetna, łącznie z panoramą Nowego Orleanu.
Tylko trochę szkoda, że uproszczono rysunki bohaterów w stosunku do tych filmów, które powstawały w latach 90'.
hrabek - 9 Lutego 2010, 20:23
Mi dodatkowo bardzo podobała się klasyczna kreska nawiązująca do pierwszych animacji Disney'a.
shenra - 10 Lutego 2010, 11:30
The last house on the left strzeż się Amerykańców na wakacjach , są jak bomba z opóźnionym zapłonem.
The hurt locker świetny. Więcej komentarzy nie trzeba.
rybieudka - 10 Lutego 2010, 12:52
The Day After [1983] (dobry rocznik;) ) - ponoć klasyka kina postapokaliptycznego. I nie ma co się dziwić. Film może bez fajerwerków wizualnych, ale bardzo wyrazisty w swym przekazie. Powstał co prawda w momencie, kiedy Zimna Wojna była w fazie raczej "stygnącej", ale wydaje mi się, że mógł nieźle przedstawiać obawy znacznej części ludności naszej planety odnośnie tego, do czego doprowadzić może wyścig zbrojeń. Sama geneza konfliktu prowadzącego do wielkiego BUM, rosnące napięcie wśród zwykłych ludzi nie do końca wierzących, że wojna jądrowa naprawdę może się zdarzyć, a wreszcie dramat przeżycia w zniszczonym świecie robi solidne wrażenie. W przeciwieństwie do wielu dzieł postapokaliptycznych, które zwykle pokazują sytuację "jakiś czas po..." ten film skupia się na tym co wydarzyło się w "czaso-okolicy" samego ataku. Cała geopolityka jest tu jednak, tak naprawdę tylko tłem, dla kilku ludzkich historii - historii tak różnych ja sami Ci ludzie. Obraz naprawdę głęboko porusza i zmusza do myślenia. Myślę, ze można go traktować jako jeden z ciekawszych antywojennych protest-filmów w historii kina. Więcej nie piszę, żeby zbyt dużo nie naspojlerować tym, którzy nie oglądali. W każdym razie gorąco polecam.
Moon[2009] - chyba najlepszy film Sci-Fi ubiegłego roku:) Może nie tak ładny jak Avatar, za to daleko ciekawszy i zdecydowanie bardziej zmuszający do refleksji (albo co najmniej ją umożliwiający...;) ). To kino bardzo minimalistyczne. Nie ma tu oszałamiających efektów specjalnych, plejady gwiazd, czy zapierajacych dech w piersiach scenerii. Zasadniczy układ wygląda tak: jeden aktor-jeden robot (tu głos Kevina Spacey'a) i pusta baza na Księżycu. Brzmi znajomo? Bo ma być znajomo. Duncan Jones (prywatnie syn Davida Bowie) czerpie garściami z klasyki kina Sci-Fi, jak 2001: Odyseja Kosmiczna Kubricka, czy Solaris Tarkowskiego. Ten film to klasyczny dramat psychologiczny osadzony w konwencji hard science fiction - film, jakiego prawdę powiedziawszy od dawna mi brakowało. Ciekawie oddany jest świat. Bardzo surowy zarówno w chłodnej sterylności bazy, jak i w brudzie, czy zwykłym "zużyciu" pewnych jej elementów wynikającym z tego, ze jest to, jakby nie patrzeć, placówka astro-przemysłowa. Sensowny też wydaje się wątek science. Eksploatacja Księżyca w celu pozyskiwania izotopu 3He aby rozwiązać problemy energetyczne na Ziemi wydaje się ciekawa i nawet (choć pewnie w bardzo dalekiej perspektywie) dość realna. A wszystko to lekko przyprawione jest klasycznym "sosem" mechanizmów działania w ramach megakorporacji. Krótko mówiąc: jest ciekawie. Przy okazji brawa należą się jeszcze dwóm panom: Samowi Rockwellowi (znanemu m.in. z Autostopem przez galaktykę), który znakomicie wywiązał się z zadania "uciągnięcia" filmu niemal w pojedynkę, a także Clintowi Mansellowi, który stworzył do obrazu Jonesa doskonałą muzykę, wspaniale budująca klimat całości. Może Moon to kino minimalistyczne, o wolnej narracji, ale zdecydowanie wciągające i pełne napięcia. Bardzo sugestywny i ciekawy kontrast w stosunku do bijącego rekordy oglądalności i niewątpliwie pięknie wyglądającego, ale mocno kulawego w warstwie fabularnej dzieła Camerona.
Kruk Siwy - 10 Lutego 2010, 12:56
rybieudka, Wysłany: Dzisiaj 12:52
The Day After pamiętam jak puścili telewizji. To naprawdę było coś. Byliśmy wtedy dużo bliżej atomowego bum bum niż dzisiaj. Oglądałem to w ruskiej wersji językowej, mocna rzecz.
Fidel-F2 - 10 Lutego 2010, 13:07
A boy and his dog Ramotka. Pies mutant wynajduje przy pomocji jakiegoś bio-radaru laski do gwałtu dla swego kumpla. Trochę Madmaxowe w scenografii. Z trudem dotrwałem do końca. Wczesny Don Johnson w głównej roli.
Dunadan - 10 Lutego 2010, 15:04
Fidel-F2, ja uyważam ten flm za genialny fakt, jest dość marny wizualnie może ale to lata 70-te i jakiś raczej niski budżet. Ale przyznasz że koniec powala idea filmu moim zdaniem jest pierwszorzędna.
Fidel-F2 - 10 Lutego 2010, 15:51
no właśnie, niby coś tam jest ale nieprzemyślane, albo ja czegoś nie widzę, nie rozumiem
Dunadan - 10 Lutego 2010, 21:48
Fidel-F2, no fakt, nieprzemyślane ale ja nie traktuję tego filmu aż tak poważnie...
Fidel-F2 - 10 Lutego 2010, 23:05
no jest kilka sygnałów, ale nie wykorzystanych, pojawiają się potem w znanych filmach
podobała mi się lekko zakrecona 'Komisja', jakoś mi się z 12 małpami skojarzyła
Fidel-F2 - 11 Lutego 2010, 01:02
District 9 Fucking good!!!!
Memento - 11 Lutego 2010, 01:52
Ba!
Dunadan - 11 Lutego 2010, 09:26
Fidel-F2, rodzina powinna ci chyba słownik na urodziny kupić ale zgodzę się że "f*cking good"
shenra - 11 Lutego 2010, 12:37
| Fidel-F2 napisał/a | | District 9 Fucking good!!!! |
|
|
|