Mechaniczna pomarańcza [film] - Ostatnio oglądane filmy
Virgo C. - 26 Stycznia 2010, 20:03
Kroniki mutantów
Zaczeło się całkiem nieźle - niby XXVIII w, a wyglądało wszystko jak za Królowej Wiktorii. Steampunk znaczy się. Potem się zorientowałem, że ja to znam (bitewniak Warzone), a w międzyczasie pojawiły się tytułowe mutasy. I poszło z górki - koszmarne CGI, idiotyczna fabuła (przypominająca słabą sesje RPG) i marna gra aktorska (chociaż Malkovich i Perlman nieźle sobie radzą). Omijać szerokim łukiem!
Zabójca
A to z kolei miłe zaskoczenie. Spodziewałem się marnej produkcji, a tutaj zaskoczenie. Historia grupy turystów, którzy przypadkiem trafili na terytorium olbrzymiego krokodyla potrafi nieźle wciągnąć. Co prawda szału nie ma, ale naprawdę dobrze się oglądało. Btw, w filmie występują początkujący aktorzy Sam Worthington oraz Mia Wasikowska
Khorne_S - 26 Stycznia 2010, 20:06
Kroniki Mutantów ? Nie omijać..Obejrzeć by wiedzieć co można polecić swym wrogom....i to tym najgorszym
lucek - 26 Stycznia 2010, 20:16
| Khorne_S napisał/a | Kroniki Mutantów ? Nie omijać..Obejrzeć by wiedzieć co można polecić swym wrogom....i to tym najgorszym |
Znam wiele filmów, które lepiej się sprawdzą w tej roli od Kronik. A co do samego filmu - po 30-40 minutach go wyłączamy, olewając dalszy ciąg i jest pięknie.
Edit: The Box, film Richarda Kelly'ego, na podstawie opowiadania Richarda Mathesona, z Cameron Diaz w głównej roli kobiecej. Teraz jestem cwaniak, ale kiedy zasiadłem do oglądania, zaproszony przez kollokatora, nie wiedziałem, kto i dlaczego ten obraz nakręcił - i dałem się kompletnie zaskoczyć a także rozłożyć na łopatki.
Bardzo ciekawa, dickowska fabuła, niemal do bólu klasyczna, bogata w nawiązania i odniesienia (Clarke, pulp sf). Film doskonale oddaje klimat wielkich post-nixonowskich thrillerów SF - Inwazja porywaczy ciał i Bliskie spotkania III stopnia to dwa tytuły, które od razu nasuwają się na myśl. Powolne budowanie napięcia, rozwój akcji, zataczanie kręgów, coraz bliżej prawdy. Do tego świetna muzyka, niepokojąca i poruszająca oraz bardzo dobre, nienachalne aktorstwo.
Świetny film, naprawdę perła dla fanów inteligentnego sf. Osobniczo stwierdzam, że końcówka, jak w I am legend, jest najsłabszym punktem filmu - ale to już jest degustibus.
Mocne 8/10. Kawał porządnego kina w dobrym stylu.
ketyow - 27 Stycznia 2010, 12:06
Proszę o przeniesienie do Ostatnio oglądanych. Przepraszam.
Secret Window. Nie czytałem książki, więc nie ocenię jako adaptację, ale jako samodzielny film. Bardzo mi się podobał, chyba było naprawdę czuć Kingiem w trakcie oglądania. Nie jest to ideał, ale nawet w banalnych momentach czuło się cały czas napięcie. I ciekawi nawet w momentach nic nie wnoszących do fabuły - podobnie jak u Kinga. 8/10.
Memento. Muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie jego wysoka ocena na Filmwebie. Pomysł ciekawy, jednak wykonanie i pewne niespójności... W ogóle pojawiła się w tym filmie muzyka? Nawet jeśli to celowe działanie, to jakiś ten film niemy i pusty. Pomysł tam był, to widać, autor chciał coś stworzyć, ale wyszło trochę takie masło maślane. Szkoda. Zakończenie też go nie ratuje. Kupa niekonsekwencji, raz chłop działa, raz mu się piepSzy. Ludzie cierpiący na takie przypadłości raczej nie działają tak sprawnie. Mimo tego można film obejrzeć, zły nie jest. 6/10
(w tym momencie oceniam Outlandera na 4/10, wcześniej jednak za wysoko mu dałem - choć też można obejrzeć i nie jest się poirytowanym, po prostu twórca chyba jest nadal dzieckiem z bujną wyobraźnią. Tak czy owak ani w przypadku Outlandera, ani Memento nie miałem ochoty wyłączyć filmu i wykląć go w niebogłosy. Premonitions za to najchętniej bym zniszczył, nadal jak sobie przypominam, to mnie szlag trafia )
Memento - 27 Stycznia 2010, 15:02
Zombieland
Trochę głupie, bardzo śmieszne, dobre efekty gore, i
ketyow, z opinią na temat Memento ani trochę się nie zgadzam. Bo nie.
Virgo C. - 27 Stycznia 2010, 15:14
SPOILER, URWA, SPOILER
ketyow - 27 Stycznia 2010, 15:21
Memento, jestem w stanie to zrozumieć
feroluce - 27 Stycznia 2010, 22:06
Witam
Tym razem zabrałam się za oglądanie filmów ostatnio popularnych, czyli słów kilka o Avatarze i Sherlocku Holmesie
Avatar - do oglądania tylko w 3D. I to koniecznie siedząc po środku sali (jak się siedzi pod zbyt dużym kątem, to połowę efektów przestrzennych i wszystkie dźwiękowe diabli biorą - sprawdzone na własnej skórze!). Wizualnie piękne. Cudownie dopracowane szczegóły. Baboli mało stosunkowo (mówię tu o wizji świata, nie wpadkach fabularnych!) - po oczach tłukło tylko brak u Na'avi jeszcze jednej pary rąk (dobra, w ostateczności do przeżycia... ) oraz, co już było przegięciem, wodospady spadające z latających w powietrzu skał (wiem, że to wyjątkowo ładnie wyglądało, ale niech mi ktoś wytłumaczy w oparciu o wiedzę na temat krążenia wody w przyrodzie, skąd się ona tam wzięła????). To bolało, tym mocniej, że poza tym reszta na wysokim poziomie - np. zachwycona jestem, że uwzględniono, iż przy słońcu o bardziej niebieskiej barwie światła od naszego liście roślin będą ciemniejsze i wpadały w fiolet!
Ciekawostka: czy ktoś oglądał na Discovery serial o różnych planetach i możliwych na nich formach życia (zastrzelcie mnie, nie pamiętam, jak się nazywał cały cykl). Konkretnie chodzi mi o odcinek "Błękitny księżyc". Polecam obejrzeć i porównać - bardzo ciekawe wnioski można wyciągnąć. I bardziej się docenia dopracowanie Pandory.
Tyle miejsca poświęciłam zachwytom nad tłami, a o fabule ani słowa. Fabuła... Jest. I nawet nie przeszkadza w podziwianiu widoczków (no, trochę przeszkadza pod sam koniec, ale to zaledwie piętnaście minut, da się przetrzymać )
Sherlock Holmes - mówiłam już, ze nie lubię filmów kręconych na modłę teledyskową? Dlatego ostatnio coraz częściej sięgam po klasykę z zeszłego wieku, kiedy nie kręcono takich pstrych obrazów - cudowne uczucie, obejrzeć film bez migania pod powiekami jak po stroboskopach... Niestety, Sherlock jest w większości taki właśnie rozmigotany. Tak po trzech czwartych zaczęłam mieć dość, okropnie kusiło mnie, by zamknąć oczy i tylko słuchać, co się dzieje (niestety, mój angielski nie jest na tyle dobry, tym bardziej, że RD Jr mówi z szybkością karabinu maszynowego, normalnie, chwilami nie nadążałam z czytaniem).
W ogóle ten film stoi na bohaterach i dla nich warto go oglądać. Bo fabuła, niestety, ginie gdzieś po drodze, zakopana pod pościgami, wybuchami etc. A, i dla omówień zastosowanej techniki walki (mam nadzieję, że to nie spojler, nie trzeba ukryć).
Mimo wszystko bawiłam się dobrze, nie żałuję wycieczki.
Agi - 27 Stycznia 2010, 22:10
Po raz n-ty "Miś", akurat w tv dają.
joe_cool - 27 Stycznia 2010, 22:25
| Zgaga napisał/a | | Mam ochotę sięgnąć po oryginał czyli opowiadania Doyla. |
Zgadzam się z przedmówczynią Może na fali popularności filmu jakieś wznowienie wydadzą?
Taselchof - 27 Stycznia 2010, 22:28
| Agi napisał/a | | Po raz n-ty Miś, akurat w tv dają. |
świńska rura nie miś
Memento - 27 Stycznia 2010, 22:33
| Virgo C. napisał/a | SPOILER, URWA, SPOILER |
Że zombiaki robiły 'plask' w lunaparku?
Martva - 27 Stycznia 2010, 23:22
Jestem legendą. Bardzo, ale to bardzo się cieszę że najpierw przeczytałam książkę.
dzejes - 27 Stycznia 2010, 23:23
Mam uwagę do wszystkich komentujących Szerloka. Wy wiecie, że to ekranizacja komiksu, tak?
Fidel-F2 - 28 Stycznia 2010, 09:01
| Homer napisał/a | | Jeśli podobał Ci się QoSolace to koniecznie musisz zobaczyć Casino Royal. Wcześniejszego z tym samym aktorem, który jest dużo lepszym filmem i bondem. | No to zobaczyłem Casino Royale i owszem film jest do przyjęcia, choć jak dla mnie nadmiernie bondowski w starym stylu. Lecz są miłe rzeczy, Bond ma w *beep* czy martini jest wstrząśniete czy mieszane, popełnia błedy, wkurza się i traci panowanie i daje się zaskoczyć raz po raz. Fabuła druciana niestety, znaczy prosta jak drut. Craig jest swietny. Lecz suma sumarum to film do którego raczej nigdy nie wrócę. Co innego QoS. Ten film na pewno jeszcze zobaczę kilka razy. Przede wszystkim jest w moim odbiorze znacznie surowszy, Bond się wkoorwił a jego rola jest mistrzowska. No i w obu odcinkach jest facetem w odróżnieniu od umalowanej pi*dy z całej poprzedniej serii.
hrabek - 28 Stycznia 2010, 09:28
W szoku jestem, że ci się QoS podobało.
Dla mnie oba filmy (Casino Royale i Quantum) to tak naprawdę jeden na dwóch płytach DVD. Trzeba je oglądać naraz jeden po drugim, wtedy stanowią największą wartość.
Fidel-F2 - 28 Stycznia 2010, 09:42
trafilo mi się odwrotnie, QoS było pierwsze
hrabek - 28 Stycznia 2010, 09:44
ja lubię sobie raz na pół roku przypomnieć oba. I czekam z niecierpliwością na trzecią część.
Witchma - 28 Stycznia 2010, 09:44
| hrabek napisał/a | | ja lubię sobie raz na pół roku przypomnieć oba |
No właśnie, dawno żadnego nie widziałam. Choć CR mogłoby być nieco krótsze...
hrabek - 28 Stycznia 2010, 09:46
Właśnie wyczytałem, że następnego Bonda ma reżyserować Sam Mendes. Prawda to? IMDB podaje to jako fakt, szukam po sieci i w sumie niektórzy piszą, że prawda, inni że to jeszcze plotka. No to by było bardzo interesujące, zobaczyć, jak Mendes poradzi sobie z Bondem.
Adon - 28 Stycznia 2010, 16:15
| dzejes napisał/a | | Mam uwagę do wszystkich komentujących Szerloka. Wy wiecie, że to ekranizacja komiksu, tak? |
A skąd taka rewelacja?
NURS - 28 Stycznia 2010, 16:36
tu coś na temat...
http://pwbeat.publishersw...-graphic-novel/
Adon - 28 Stycznia 2010, 16:49
I wszystko jasne. Dzięki.
Chal-Chenet - 28 Stycznia 2010, 16:50
Oj, ciężko mi z tym filmem idzie, po nieco ponad pół godzinie jestem tylko nim zmęczony.
Adon - 28 Stycznia 2010, 17:15
A gdzie Ty go oglądasz?
Chal-Chenet - 28 Stycznia 2010, 17:23
A tak sobie doskakuję do kina i jak się znudzi, wychodzę.
mdegorski - 28 Stycznia 2010, 18:06
Polecę kilka filmów.
Ludzkie Dzieci - obok "Equilibrium" oraz "28 dni później" jedna z najlepszych apokaliptycznych wizji filmowych. Świetny scenariusz świata ogarniętego wojnami domowymi, oraz tymi na tle religijnym i ekonomicznym. Jedyna "bezpieczna" przystań to Anglia, której ustrój przemieniono na totalitarny, a wszelcy imigranci są natychmiast deportowani, wcześniej zamykani w klatkach. Rewelacyjny klimat, piękne, depresyjne ujęcia... Tutaj prawdziwą przyczyną upadku świata jest natura ludzi, objawiająca się w sytuacjach kryzysowych (w filmie jest to 18 lat bezpłodności). Mimo kilku dziur w scenariuszu (film na podstawie książki, pewnie dlatego) 8/10 + dodany do ulubionych.
Ostatni dom po lewej - chyba jeden z najbardziej udanych remake'ów w historii. Jest przemoc, klimat, świetna gra aktorska i niezłe ujęcia. No i coś więcej niż tylko sieczka. Film stara się stawiać pytania na temat moralności, ale nie stara się ukrywać faktu, że ma być trzymającym w napięciu thrillerem. I jest. Polecam. Jest na co popatrzeć, kobiety w tym filmie są albo piękne (córka i matka!) albo nieźle poje%$#@ (Sadie, dziewczyna Kruga - aktorka odwaliła kawał dobrej roboty).
The Hurt Locker - Film nakręcony przez kobietę, bez epickich efektów specjalnych, a trzymający w napięciu mocniej niż większość Hollywoodzkich filmów akcji. Znakomita reżyseria, film pompuje w nas niesamowite pokłady adrenaliny, choć środek ciężkości skierowano raczej ku psychologii postaci niż akcji samej w sobie. Rewelacyjna gra aktorska, niezłe efekty no i te nerwy. Smaczek - Ice Truck Killer na wojnie ;D 8/10 i film dodany do ulubionych.
Funny Games (wersja z 2007 roku) - bardzo nietypowy film, ze świetnym pomysłem lecz odrobinę zmarnowanym. Autor stawia przed nami pytania odnośnie naszych oczekiwań co do rozwoju akcji (tym samym pokazując schematyzm współczesnego kina z gatunku horroru i pochodnych), oraz przedstawia wiarygodny obraz tego, co się dzieje gdy dwóch psychopatów chce się zabawić. Realne, materialne zło. Bez naciąganych momentów. Dobre to! 7/10 i film ze względu na nietypowe podejście dodany do ulubionych.
Hunger - obraz zdecydowanie dla wąskiego grona odbiorców. I to nie tyle dla smakoszy kina i widzów chcących czegoś ambitnego, głębokiego. To film dla zainteresowanych tematem (IRA i ich walka o status więźniów politycznych) niźli widzów pragnących dobrej historii o ludziach. Zawiodłem się odrobinę. 6/10
... tak samo zawiodłem się na Dystrykcie 9. Kiedy w pierwszej połowie filmu reżyser pokazuje naturę i skłonności ludzi, kiedy już naświetla fajnie tło polityczne oraz wzbudza w nas uczucia co do Obcych (innowacje!), wchodzą ludzie z Wielkimi Mocarnymi Spluwami i zaczyna się akcja. Okej, efekty są rewelacyjne (jak widać da się nakręcić epicki film bez potężnego budżetu, a i mniej opłacalni i znani aktorzy ponadprzeciętnie się spisali), ale następuje przesyt i dobra historia ulega zniszczeniu zamieniając się w efektowne, puste widowisko. Tym nie mniej - warto.
| Martva napisał/a | | Jestem legendą. Bardzo, ale to bardzo się cieszę że najpierw przeczytałam książkę. |
A ja bardzo, ale to bardzo żałuję, że tego wcześniej nie zrobiłem. Od momentu obejrzenia filmu (dwukrotnego, bo po tylu pochlebnych opiniach myślałem, że miałem przy pierwszym oglądaniu obrazu zły dzień i ból głowy) nazwa "Jestem legendą" kojarzy się z marną, beznadziejną produkcją z jeszcze bardziej beznadziejnym Willem Smithem i słabym scenariuszem. Aż nie chce się sięgać po książkę, bo będą mi się nakreślać i przypominać podczas czytania obrazy z filmu Lawrence'a. Jeśli książka jest dobra - jakim cudem aż tak ją spłycili?!
A, widziałem jeszcze niedawno "Nieustraszonych braci Grimm" i "Zapowiedź", ale o nich krótko. Ten pierwszy poraża wizją i zachwyca plastycznością i scenografią (no i ten Ledger, widziałem go w wielu filmach, za każdym razem film był świetny i kreacja takowoż), ten drugi jak na budżetowy film z Cagem okazał się nawet ciekawy i ponadprzeciętny.
ketyow - 28 Stycznia 2010, 19:02
mdegorski, jeśli wg Ciebie Equilibrium i 28 dni później to jedne z najlepszych wizji apokaliptycznych w filmie, to wcale mnie nie przekonujesz Tam to raczej nie fabuła miała stanowić to, na czym widz ma się skupić. Faktycznie, uważam te filmy za niezłe, ale bez przesady. No i wolę wizję z Mad Maxa
Easy - 28 Stycznia 2010, 19:36
| mdegorski napisał/a | | nazwa Jestem legendą kojarzy się z marną, beznadziejną produkcją z jeszcze bardziej beznadziejnym Willem Smithem i słabym scenariuszem. Aż nie chce się sięgać po książkę, bo będą mi się nakreślać i przypominać podczas czytania obrazy z filmu Lawrence'a. Jeśli książka jest dobra - jakim cudem aż tak ją spłycili?! |
Film niewiele ma z książką wspólnego, prócz samego pomysłu - czyli ostatnie żywego człowieka w świecie otoczonym przez wampiry.
mdegorski - 28 Stycznia 2010, 19:48
| ketyow napisał/a | mdegorski, jeśli wg Ciebie Equilibrium i 28 dni później to jedne z najlepszych wizji apokaliptycznych w filmie, to wcale mnie nie przekonujesz |
Oczywiście miałem na myśli wizje post-apokaliptyczne, szczególnie w przypadku Equilibrium. Wizja społeczeństwa i władzy jest naprawdę niesamowita (choć pomysł bierze się pośrednio z płyty "Mechanical Animals" Marilyna Mansona). Co do 28 dni później - tu liczy się głównie klimat i postacie biorące udział w dramacie.
Aha, jeszcze dodam, że "28 tygodni później" jest dużo gorsze. A z filmów o zabarwieniu post-apokaliptycznym opartych na powieści, również nie polecam "Miasta ślepców". Mogę napisać to samo co w przypadku "Jestem legendą", jedynie nie ma jęczącego Willa Smitha a jest dużo lepsza Julianne Moore, która zagrała również niezłą acz niewielką rolę w "Ludzkich dzieciach".
|
|
|