To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

merula - 18 Grudnia 2008, 09:38

przecież ja nie wymagam, aby Martva brała na siebie odpowiedzialność za niego.

może zrobić to, co sugerował Sandman, jeśli ma ochotę i ewentualnie pogadać poważnie z chłopakiem i w ten sposób "dać mu szansę". reszta w jego rękach.

Sandman - 18 Grudnia 2008, 09:54

dareko, Żeby to tylko było takie proste. U nas wiele osób sądzi, że kontakt z psychologiem jest oznaką ich choroby psychicznej. Tłumaczenie, że to nie ten lekarz i nie ta działka sprawdza się średnio. Gdyby zmienić nastawienie do leczenia problemów emocjonalnych, mogło by się okazać, że spadła liczba rozwodów, samobójstw, narkomanii, alkoholizmu itp. Nie mówię tu oczywiście, że te problemy znikną całkowicie, ale części tych ludzi na pewno udało by się pomóc. Po co Martva ma się z nim męczyć? Bo ta osoba sama sobie nie pomoże, nie pójdzie do psychologa. On nie dopuszcza myśli, że ma depresję. Do rozpoczęcia leczenia potrzebuje bodźca z zewnątrz. Świadomość, że ktoś z przyjaciół cierpi też potrafi dać nieźle w kość, potem można mieć pretensje do siebie, że można było zrobić więcej.
Rafał - 18 Grudnia 2008, 09:55

Wy tu gadu-gadu, a zakupów nie ma komu robić, święta idą, łapać za portfele i sio na miasto. Obroty mi w sklepie spadły o 1/3 w porównaniu z poprzednim rokiem, kryzys czy inne licho? Zaczyna mnie to pomału niemożebnie wk...wiać. :evil:
Duke - 18 Grudnia 2008, 09:59

Zapalenie oskrzeli u dzieci - ciągnie się od listopada. Na zasadzie - infekcja, leczenie, rekonwalescencja, tydzień spokoju, infekcja. Jedyna rada mojej lekarki brzmiała: "Prosze zatrudnić opiekunkę" tylko kufa zapomniała dodać skąd mam na to brać kasę? Wcoorwia mnie też system opieki zdrowotnej bo jak coś ma być zrobione dobrze to trzeba prywatnie, a lekarz zapisuje na receptę maści za 80zł nie przyjmujac do widaomości że są zamienniki za 10zł, a jak coś jest na receptę to w aptece nie wymienią.
Osobno irytuje mnie "kryzys". Niby kufa jest, ale ja go nie widzę. Za to widzi go szefostwo i obcina pensje, socjal wszystko. Wymysla się z jednej strony jakieś chore oszczędności (ponowne drukowanie na zuzytych kartakach) z drugiej strony publikuje się w prasie informacje o wzroście płac zarzadu...
No i żona za całokształt.

Godzilla - 18 Grudnia 2008, 10:01

Wysłać gościa do psychoterapeuty, obok endokrynologa czy czego tam jeszcze. Znam z doświadczenia uroki nadczynności tarczycy i nie życzę nikomu, niedoczynność też nieźle daje popalić, psychicznie także. A jak już będzie wiadomo co z tą tarczycą, koniecznie na terapię. Martva raczej na nogi go nie postawi, prędzej podkarmi własną depresję.
Lynx - 18 Grudnia 2008, 10:01

Ogólnie depresja jest trudną chorobą ze względu na powolne i niemal niezauważalne postępy dla chorego. Trudno zauważyć jej objawy. Jeszcze trudniej przyznac się samemu przed sobą, że coś jest nie tak. Jeżeli do tego dojdzie nadczynność tarczycy to taki delikwent staje się totalnie niestrawny dla otoczenia, zmienia się także jego charakter, osobowość, podejście do drugiego człowieka... I to wszystko jest winą choroby. Otoczeniu czasami trudno to zaakceptować, a choremu najtrudniej zauważyć u siebie, ze coś jest "nie halo". I wpada się w błędne koło. Martva moja rada? Zdystansuj się nieco i spróbuj faktycznie zorganizować jakieś niezobowiązujące spotkanie z jakimś psychologiem i delikwentem. Choćby przy kawie czy piwku. A później postępować z radą "mądrego".
ihan - 18 Grudnia 2008, 10:09

W takich wypadkach zawsze sobie trzeba zrobić bilans zysków i strat. Okrutne, ale pomagając drugiemu można sobie samemu zrobić poważną krzywdę. Bo przyjmując na siebie, wysłuchując zmartwień i problemów psychicznych innych, nie spływa to po nas, gdzieś tam zostaje. Wiem, bo znajomi zarzucają mnie swoimi problemami rzeczywistymi i wyimaginowanymi, i takimi, które mogłyby nie być problemami, gdyby nie to, że otoczenia koniecznie chce uszczęśliwiać na siłę. Depresja jest chorobą. Jest chorobą, z którą chory nie poradzi sobie SAM. Bywa, że leczenia farmakologiczne jest konieczne. Pytanie tylko czy ma się do czynienia z depresją. Są ludzie, którzy uwielbiają być nieszczęśliwi, taki sposób na życie. Jeśli jest to prawdziwy przyjaciel, trzeba o niego walczyć, ryzykując nawet własną równowagą psychiczną. Wspierać, być obok, bo niewiele więcej można zrobić. Zorganizować wizytę u lekarza, może pożyczyć kasę na prywatną wizytę, przecież kiedyś zarobi żeby oddać, a to nawet może zmobilizować. Ale jeszcze raz: Martva: myśl tez o sobie.
jewgienij - 18 Grudnia 2008, 10:16

Martva, nic nie poradzisz. Znam to z autopsji. Z jednym krewniakiem próbowałem dziesięć lat na różne sposoby, ale doszedłem do wniosku, że on tak naprawdę lubi ten swój stan, bo jest mu on usprawiedliwieniem wszystkich porażek. Nie wytrzymał w nowej pracy- choroba. Matka go utrzymuje - choroba. Nie ma dziewczyny -choroba. Pali paczkę papierosów dziennie, mimo że nie zarabia, a rodzina biedna- choroba. Nie widzę nawet chęci zmiany sytuacji. Oczywiście leczy się, ale boje się, że on nie chce się wyleczyć, bo jeśli zniknie to usprawiedliwienie jego wszystkich porażek, to przestaną obok niego chodzić jak obok świętej krowy.

EDYTA.

Nie chciałem tego pisać, ale po poście Ihan napiszę jednak. Ograniczyłem do minimum kontakty z tym człowiekiem, mimo że w rodzinie nie zostało to dobrze przyjęte. Nie chcę być dalej naczyniem, do którego ktoś wlewa wszystkie brudy, bo to zaraźliwe jest, a ja nie jestem psychoterapeutą.

Martva - 18 Grudnia 2008, 10:42

Sandman napisał/a
Martva, niestety tacy ludzie wykorzystują swoją chorobę realną, bądź wyimaginowaną, aby zwrócić na siebie uwagę.


Owszem, zauważyłam to, ale teraz rzeczywiście zaczynam się niepokoić, ze to naprawdę coś poważnego.

Sandman napisał/a
Badania krwi, poziom TSH i endokrynolog na początek.


Tak bym zrobiła na jego miejscu, natychmiast. Ale nawet go nie mam jak kopnąć w tyłek, bo trochę mi daleko. A jemu to zwisa, albo dobrze udaje ze mu zwisa :/

Sandman napisał/a
chcecie mu pomóc, znajdzie dobrego psychologa, porozmawiajcie z nim, ewentualnie zaproście ich obu na jedno spotkanie


Jak wyżej. Poza tym 'co jakiś psycholog może o mnie wiedzieć, ja wiem lepiej'.

ihan napisał/a
Wspierać, być obok, bo niewiele więcej można zrobić.


Tylko wiesz, wspieranie i bycie obok ogranicza się do pisania 'tak masz rację' i 'mhm' na gadu, raz na kilka linijek jego dowodzenia jaki to świat jest okrutny wobec niego i jak on jest niepotrzebny ludziom.

Tymczasem się wkurzyłam, bo z 'żadna kobieta mnie nie chce' stanowisko zmienia się na 'może ewentualnie któreś by chciały, ale nie pasują mi fizycznie', więc chyba pójdę na spacer w ten piękny, szary, mglistomżawkowy i zimny poranek. :evil:

Chal-Chenet - 18 Grudnia 2008, 10:57

merula, trzymaj się. Bliska mi osoba ma podobnie i wiem jakie to może być wku**iające i dolinujące. Uszy do góry zatem, nie daj się!
dzejes - 18 Grudnia 2008, 11:17

I w ten sposób wszyscy szczęśliwi :roll: Użalający się nad sobą facet uzyskał uwagę Martvej, ona z kolei uzyskała uwagę forum, a forum ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Fakt, że kompletnie nic się nie zmieniło to pikuś :wink:

I jeszcze tylko uwaga odnośnie ciężkiej depresji - ktoś z taką przypadłością nie siedziałby na GG, nie wstawiałby takich opisów, nie opisywałby swojego cierpienia. Tylko by leżał na łóżku i gapił się w sufit. Jeśli ktoś ma enegrię na produkowanie się na GG - to ma energię na to, by sobie pomóc. Jak widać brakuje chęci.

Krasnola - 18 Grudnia 2008, 11:20

Irytują mnie przedświąteczne porządki.
Kruk Siwy - 18 Grudnia 2008, 11:20

Przedpiśca takoż. Oczywicie chodzi mi o mego druha z forum dzejesa, Po raz kolejny wyraził swoją nic nie wnoszącą uszczypliwą uwagę.
I jest taaaki szczęśliwy.

Depresja to niestety choroba niszcząca nie ma z niej dobrego wyjścia. Nie leczona zmienia człowieka w roślinę. I zmienia charakter pacjenta. Za to zaleczona zmienia ten charakter jeszcze bardziej. Tak czy owak człowiek którego znaliśmy przed chorobą przestaje istnieć.

dzejes - 18 Grudnia 2008, 11:24

Widzisz Kruku - problem w tym, że użalanie się nad takim pacjentem czyni więcej szkody, niż pożytku i to chciałem uświadomić forumowiczom. Tak więc zupełnie się nie zgadzam z Twoją oceną mojej wypowiedzi, która była owszem złośliwa, ale nie nic nie wnosząca. To po prostu Ty i Twoje uprzedzenia odnośnie mnie nie pozwalają Ci nic więcej poza uszczypliwością dostrzec. Ale to już Twój problem.
dareko - 18 Grudnia 2008, 11:31

O ile dobrze mi wiadomo, leczeniem depresji zajmuje sie psychiatra, nie psycholog. To jedno.
Drugie, wazniejsze, to podejscie tego goscia do swiata i do Martvej. NIe chce wypowiadac sie kategorycznie, bo kilka slow w poscie to za malo, ale istnieja ludzie, ktorych problem polega na ciaglym uzalaniu sie nad soba i absorbowaniu tym otoczenia. Taki sposob na zwrocenie na siebie uwagi. Wieczne nieszczecie, pokrzywdzenie przez swiat i ludzi, jedna noga w grobie, a wszyscy maja to w *beep*. Prosze4 mi tu ladnie pouzalac sie razem ze mna, wysluchac i przyznac mi racje. Takim ludziom wcale nie jest z tym dobrze, po prostu inaczej nie potrafia. Na wszystki proby wyjasnienia, ze tak nie jest, ze moze ludzie maja zwyczajnie dosc marudzenia, ze noga w grobie to nieprawda i mozna isc do lekarza by ja wyjac, ze wcale nie jest tak zle, a te problemy dobrze byloby przedyskutowac z psychologiem, uslyszycie kilka prostych zdan:
- Nie ma po co sie leczyc, bo nie ma po co zyc
- Nie ma po co isc do psychologa, bo oni nie potrafia pomoc
- I tak jest do *beep*
- A tak w ogole, to jestes jak wszyscy i mnie nie rozumiesz. Nikt mnie nie rozumiem, nikt nie wesprze, nikt nie pomoze.

Sa trzy wyjscia. Mowic jak jest na prawde - delikwent sie odsunie, bo go nie rozumiemy. Uzalac sie razem z nim, dawac "wsparcie" - bedziemy nawozem jego problemu, dostarczymy paliwa do dalszego tkwienia w tym stanie. Uznac swoja bezsilnosc i odpuscic - moze cos sie zmieni.
Jesli taki gosc nei wezmie na siebie ospowiedzialnosci za siebie, to mozna gory przenosic, poranic sie, przejac cala fure bolu, a i tak nie pomoze sie w niczym. To jak przynoszenie alkoholu alkoholikowi, albo dragow narkomanowi.

Napisze jeszcze raz. Nie wiem jak jest w tym przypadku, ale tak mi to wyglada.

Kruk Siwy - 18 Grudnia 2008, 11:31

Widzisz dzejes, to Twoje uprzedzenia i dziwne nawyki jakich nabrałeś nie pozwalają Ci nic dostrzec. Użalanie się nad pacjentem W Jego obecności rzeczywiście jest błędem. Ale użalanie się Martvej nad sytuacją w jakiej się znalazła błędem już nie jest. Czasami wystarczy człowiekowi się wygadać. I już mu trochę lepiej.
Wkurza mnie że to takie trudne dla Ciebie do zrozumienia.

dzejes - 18 Grudnia 2008, 11:39

Więc teraz wybierasz sobie część mojej wypowiedzi i tę część dzielnie atakujesz? Jak męsko, a jak sprytnie :roll: Pozwolisz, że odpuszczę zostawiając Tobie wieniec obrońcy uciśnionych (przeze mnie) kobiet.

A co do meritum - zgadzam się w 120% z wypowiedzią dareko,

Kruk Siwy - 18 Grudnia 2008, 11:46

A co ma piernik do wiatraka? Co ma męskość do faktu że jesteśmy na forum a forum służy do tego żeby sobie pogadać? A nie bez przerwy sobie dogryzać.
Naprawdę, blisko pupy masz nerwy. Wyluzuj, co?

Martva - 18 Grudnia 2008, 11:50

dareko napisał/a
- Nie ma po co sie leczyc, bo nie ma po co zyc
- Nie ma po co isc do psychologa, bo oni nie potrafia pomoc
- I tak jest do *beep*
- A tak w ogole, to jestes jak wszyscy i mnie nie rozumiesz. Nikt mnie nie rozumiem, nikt nie wesprze, nikt nie pomoze.


Podsłuchujesz moje gg!

dareko napisał/a
Mowic jak jest na prawde - delikwent sie odsunie, bo go nie rozumiemy


Czasem się zastanawiam, czy jak będę złośliwa i niedobra, a czasem bywam, to robię dobrze czy źle. Jak miałam depresję młodzieńczą, i siedziałam w dole, to wyciągnął mnie z niego facet który stał obok i rzucał we mnie kamyczkami, aż w końcu wyszłam żeby mu dokopać. że tak to obrazowo ujmę. W tym przypadku nie wiem czy nie przesadzam, może go popycham do skoczenia z mostu...

dareko - 18 Grudnia 2008, 11:53

Martva napisał/a
W tym przypadku nie wiem czy nie przesadzam, może go popycham do skoczenia z mostu...

W jaki sposob?

Piech - 18 Grudnia 2008, 12:31

Martva, nie zadawaj się z tym człowiekiem. Powiedz mu od siebie, gdzie ma się udać po fachową pomoc i z czystym sumieniem więcej się nim nie zajmuj. Jeżeli on potrzebuje psychiatry, Ty mu nie pomożesz, tylko sama się zdołujesz. A jeżeli nie potrzebuje psychiatry to tym bardziej się zdystansuj. Przypuszczalnie jest to człowiek, który próbuje zagospodarować Twoją zdolność do empatii. Same problemy z tego wynikną. Zdarza się, że tacy potem powołują się na powstałą (ich zdaniem) zażyłość i bez swej ofiary "nie mogą sobie poradzić" albo wręcz "nie mogą żyć". Uciekaj.
merula - 18 Grudnia 2008, 12:49

Rafał, właśnie byłam, odchudziłam portfel. ucieszony?

jutro też odchudzam.

i w sobotę.

i pewnie w poniedziałek znów...

cieszy Cię to?


bo mnie zaczyna lekko irytować.


a z osobnikiem rozsiewającym depresję w zasadzie nie ma dobrego wyjścia. jeśli to poważne, a coś się stanie wyrzut sumienia na długo zostanie.
jeśli to wampir emocjonalny, zostanie człowiek z niesmakiem i wyczerpany.
natomiast mimo wszystko chyba nie powinno się zostawiać człowieka samotnie. natomiast można się zdecydowanie mniej angażować emocjonalnie.

a wyżalenie się na forum i pogadanie o swoich igłach w tyłku, nawet nie wywlekając flaków może człowiekowi zrobić dobrze. a jak się komuś nie podoba i nie lubi tego istnieje opcja ignoruj, albo proste nie przeczytanie żalów.

Rafał - 18 Grudnia 2008, 13:46

merula napisał/a
cieszy Cię to?
Uch!, w końcu jedyna porządna na całe forum. Jako okresowy przedstawiciel kasty drobnych krwiopijców dziękuję serdecznie i zapraszam ponownie.
Anonymous - 18 Grudnia 2008, 14:01

Duke napisał/a
jak coś jest na receptę to w aptece nie wymienią


Kurczę, mi zawsze wymieniają.

Godzilla - 18 Grudnia 2008, 14:15

Zgadzam się z przedpiścami, gość funkcjonuje prawdopodobnie w ten sposób, że musi się dookoła kogoś "owinąć" jak bluszczyk. Potrzebuje podpórki. Nie można mu na to pozwalać, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi. Martva ma dość własnych kłopotów i nic mu nie pomoże.

Zbadanie tej tarczycy jest konieczne, jeśli jest chory musi się leczyć. A do tego przydałaby się terapia, można poszukać przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, czy Polskie Towarzystwo Psychoterapeutyczne, żeby nie trafić na kogoś niekompetentnego. Gość mógł takie podejście do życia wynieść z głębokiej przeszłości, cała rodzina mogła funkcjonować od paru pokoleń na tej zasadzie, że ktoś był "biednym chorym kotkiem", a reszta się nim opiekowała, albo na niego wściekała, albo mu zazdrościła, grunt że był jakiś porządek. Sam się z tego raczej nie wyciągnie przez hasło "weź się w garść". No ale musi zechcieć zrobić pierwszy krok.

Fidel-F2 - 18 Grudnia 2008, 17:43

Miria napisał/a
Kurczę, mi zawsze wymieniają.
Miria, moją, żonę złapali ze 120km/h na liczniku w miejscu gdzie było ograniczenie do 70. Powiedziala im, że bardzo przeprasza i następnym razem jak będzie tu jechać to obiecuje, naprawdę obiecuje, ze zwolni do 90. Pochwalili i życzyli milej drogi. Oczywiście o żadnym mandacie nie było mowy. A teraz zagadka. Czemu mi nigdy się taka sztuczka nie udaje?
Chal-Chenet - 18 Grudnia 2008, 18:19

Bo Ty nie przepraszasz?
dareko - 18 Grudnia 2008, 18:20

Fidel-F2, bo jestes brzydki?
Nie moglem sie powstrzymac przed odpowiedzia. :mrgreen:

Edit:
Chal-Chenet, na samej gorze jest taki przycisk "szukaj". Jak tam nadusisz, to sie otworzy okienko. Wpisz slowo szukane: przepraszam, autor: Fidel-F2
Przeszukaj forum.
Przeczytaj.
Przepros. :twisted:

Znowu nie moglem sie powstrzymac. :twisted:

Pako - 18 Grudnia 2008, 19:29

kierowcy debile. Naprawdę debile. debile przez duże d, i wielkei "*beep*"
i ojciec.

shenra - 18 Grudnia 2008, 20:57

znów mam od groma testów do sprawdzenia, jeszcze trochę i założę sprawdzanie charytatywne :shock:


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group