To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Martva - 27 Listopada 2008, 20:27

ihan napisał/a
I dłonie jeśli bez rękawiczek.


Bez rękawiczek? :shock: wyciągnęłam moje przed Falkonem...

Pako - 27 Listopada 2008, 20:43

A weźcie... pięć stopni? Może i pięć, ale jak wyszedłem na dwór w płaszczu, opatulony szalem, to i tak mnie zmroziło porządnie... brr :/ to ja już wolę jak jest -5, ale nie wieje, nie pada...
ihan - 27 Listopada 2008, 20:46

Martva, tak tylko rzuciłam. Bo ja też w rekawiczkach od dawna, dawna.
Virgo C. - 27 Listopada 2008, 23:25

Cholera, wszystkim zimno, a ja muszę chodzić w rozpiętej kurtce bo mi za gorąco :shock:
Martva - 27 Listopada 2008, 23:26

Bo Ty jesteś... zresztą wiesz przecież ;P:

EDIT, żeby nie było niedomówień: dziwny.

Iwan - 28 Listopada 2008, 11:45

może nie wkur..a ani nie irytuje ale napewno nie nastraja zbyt wesoło, właśnie się dowiedziałem że zmarł sąsiad z bloku, chłopak miał 36 lat dziecko i żonę w ciąży która ma na dniach rodzić. 36 lat!!! i wylew może mój licznik też już zaczął tykać?
Sandman - 28 Listopada 2008, 12:54

Niestety wylew nie wybiera, wiek w tym przypadku nie gra żadnej roli.
ilcattivo13 - 28 Listopada 2008, 16:50

skoro tak medycznie się zrobiło... Byłem dzisiaj w przychodni... Kolejki do specjalistów małe, a i tak hołota wpycha się na krzywy ryj, a potem się jeszcze kłócą między sobą. I chamstwa, i głupoty mam dość na następne kilka miesięcy :evil: . I to takiego chamstwa, że żadną "siłom i godościom osobistom" go nie zwalczysz...

Choć jeden moment był ciekawy, jak pod drzwiami do laryngologa (żeby była jasność - ja byłem u innego specjalisty :) ) spotkały się dwa numerki "15" :twisted: Krępa pani około 50-ki i małżeństwo w starszym wieku (siły były wyrównane). Dobrze, że tylu lekarzy i inszego personelu medycznego było dookoła. Przynajmniej miał kto udzielić pierwszej pomocy...

Anonymous - 29 Listopada 2008, 11:34

Nagły atak wysokiej gorączki i zrujnowane plany weekendowe. A w temacie służby zdrowia - zadzwoniłam wczoraj do swojej przychodni, co prawda zapisałam się do lekarza dopiero na poniedziałek, ale pani skierowała mnie do przychodni całodobowej, gdzie zostałam przyjęta przez lekarza natychmiast i bez problemów (mimo, że nie miałam aktualnego stempla w legitymacji ubezpieczeniowej). Zdecydowanie na plus.
ilcattivo13 - 29 Listopada 2008, 12:01

u mojego poprzedniego lekarza rodzinnego trzeba było się zapisywać 7 - 10 dni przed planowaną chorobą :| Nawet z ponad 40'C gorączką nie przyjmowali od razu. Ciekawe, co by było, gdyby ktoś stracił w poczekalni przytomność albo zmarł.
Agi - 29 Listopada 2008, 15:44

ilcattivo13 napisał/a
Ciekawe, co by było, gdyby ktoś stracił w poczekalni przytomność albo zmarł.

Powiedzieliby, że uparty symulant, wolał umrzeć, niż iść do pracy.

Anonymous - 29 Listopada 2008, 16:24

Mam chyba szczęście, że w moim mieście służba zdrowia działa całkiem sprawnie. Tylko do specjalistów beznadziejne kolejki, jak chciałam zapisać się do laryngologa, bo ucho mnie bolało, to zaproponowali termin za dwa miesiące... Ale dostęp do lekarza rodzinnego, skierowania, badania typu USG czy RTG - bez większych problemów. Jak dotąd, żeby nie zapeszyć. :wink:
Fidel-F2 - 29 Listopada 2008, 16:37

W Twoim mieście moja siostra jest psychiatrą, jakby co to służę pomocą w kontakcie.
Anonymous - 29 Listopada 2008, 16:38

Naprawdę? Może się przydać, zdecydowanie.
ilcattivo13 - 29 Listopada 2008, 16:40

Agi - w taki właśnie sposób potraktowano Wacka Korabiewicza (właśnie zacząłem czytać jego autobiografię) - w Dąbrowie Górniczej leczyli go na symulanctwo i żeby nie uciekł ze szpitala i nie wrócił do rodzinnego Wilna, to by pewnie zmarł. Swoją drogą, to służba zdrowie niewiele się od tamtych, międzywojennych, czasów zmieniła :|
merula - 29 Listopada 2008, 18:08

życie rodzinne :evil:

czasami chciałabym być samotna.

ihan - 29 Listopada 2008, 18:47

merula, uwierz mi: nie chciałabyś (po prostu, gdybyś chciała, to byś była, ot co) ;)
Anonymous - 29 Listopada 2008, 19:31

ihan napisał/a
merula, uwierz mi: nie chciałabyś (po prostu, gdybyś chciała, to byś była, ot co) ;)


To czemu nie wystarczy chcieć, żeby nie być samotną? Niesprawiedliwość.

Witchma - 29 Listopada 2008, 21:16

merula, coś w tym jest, ale trzymaj się dzielnie :)
Piech - 29 Listopada 2008, 21:46

Ja siedzę po uszy w życiu rodzinnym, ale coraz częściej myślę o zakonie. Nie wiem tylko jak te rzeczy pogodzić. Aha, i żebym w tym zakonie mógł robić co chcę. Dużo wolnego czasu, komputer i takie tam. I żadnego wczesnego wstawania.
feralny por. - 29 Listopada 2008, 21:52

Piech napisał/a
Aha, i żebym w tym zakonie mógł robić co chcę. Dużo wolnego czasu, komputer i takie tam. I żadnego wczesnego wstawania.
Takie rzeczy to tylko w erze :)
ilcattivo13 - 29 Listopada 2008, 21:56

:lol:

EDIT: mam problem, z którym nikt z forum pomocy technicznej Toshiby nie może sobie poradzić. I pewnie dlatego moje pytanie blokują już drugi dzień :|

ihan - 30 Listopada 2008, 11:20

Miria napisał/a
ihan napisał/a
merula, uwierz mi: nie chciałabyś (po prostu, gdybyś chciała, to byś była, ot co) ;)


To czemu nie wystarczy chcieć, żeby nie być samotną? Niesprawiedliwość.


Cóż równowaga reakcji jest przesunięta w kierunku samotność, nie jest symetrycznie niestety.
Rozważałam opcje: zakon, ale tam trzeba sie modlić, więc odpada, więzienie i zakład dla obłąkanych. Marzyło mi się, że będę w zakładzie dla obłąkanych w kwiecistej, zwiewnej sukience (jakiej w życiu ne miałam i pewnie mieć nie będę), na pełnej kwiatów słonecznej łące malować obrazy (w życiu nie malowałam, ale od tego są marzenia). W przypadku więzienia pasowałaby mi izolatka na terenie biblioteki.

merula - 30 Listopada 2008, 11:44

ihan, to wcale nie jest takie proste. męża mogę zostawić, dorosły jest, jakoś sobie rade w zyciu da, ale jak sie człowiek zdecydował urodzić dzieci, to już nie może tak łatwo powiedzieć wszystkim cześć. I nie tylko dzieciom, zostają jeszcze rodzice i inni bliscy. A to, ze czasami ten " balast" jest zbyt ciężki i chciałoby się go zrzucić, bo byłoby lżej (to takie złudzenie) to już inna historia.
feralny por. - 30 Listopada 2008, 11:44

ihan napisał/a
zakon, ale tam trzeba sie modlić, więc odpada, więzienie i zakład dla obłąkanych
Można jeszcze zaciągnąć się do wojska, nie dość, że armia łączy w sobie zalety wszystkich powyższych rozwiązań, to jeszcze pozwala odizolować się praktycznie od całego świata. Wiem coś o tym.
merula - 30 Listopada 2008, 11:46

niestety w wojsku też jakoś mocno ma człowiek ograniczone samostanowienie :wink:
Martva - 30 Listopada 2008, 11:48

ihan napisał/a
Marzyło mi się, że będę w zakładzie dla obłąkanych w kwiecistej, zwiewnej sukience (jakiej w życiu ne miałam i pewnie mieć nie będę), na pełnej kwiatów słonecznej łące malować obrazy (w życiu nie malowałam, ale od tego są marzenia).


Fantastyczna wizja, strasznie, ale to strasznie mi się podoba.

merula napisał/a
ale jak sie człowiek zdecydował urodzić dzieci, to już nie może tak łatwo powiedzieć wszystkim cześć.


I to jest jeden z licznych powodów, dla których się nie zdecyduję ;)

merula napisał/a
niestety w wojsku też jakoś mocno ma człowiek ograniczone samostanowienie :wink:


Właśnie, nie można czytać kiedy się chce, malować obrazów na słonecznej łące i w ogóle, a za to trzeba słuchać rozkazów...


Wkurza mnie 'Sekret Mnicha' w wersji z czosnkiem, bo jest mniej fajny niż myślałam że będzie. Ale trudno, zje się...

ihan - 30 Listopada 2008, 11:53

merula, wiem, proste rozwiązania są proste tylko dla osób niezaangażowanych. Balasty bywają różne, w różnych kierunkach, nie posiadanie rodziny i dzieci też bywa balastem. Czy mniej ciężkim, chyba zależy. Decyzje zwykle są łańcuchowe, pociągają za sobą konieczność podejmowania następnych. Ale będzie lepiej.

feralny por., ale trzeba kogoś słuchać. I męczyć się fizycznie, a ja nie mam kondycji. Co do izolacji, to by mi odpowiadało.

feralny por. - 30 Listopada 2008, 11:59

merula napisał/a
niestety w wojsku też jakoś mocno ma człowiek ograniczone samostanowienie
Ta, nie to co w więzieniu ;P: . Tak na prawdę ta konieczność słuchania kogoś, to znakomita wymówka, służąca całkowitej rezygnacji z życia prywatnego i odcięciu się od wszystkiego i wszystkich.
ihan - 30 Listopada 2008, 12:02

feralny, kusisz. Nie wiem tylko czy nie jestem za stara. Ale gdyby wojsko miało fajne laboratoria, taaak.


Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group