Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Witchma - 19 Października 2008, 12:16
Chal, jak zamawiasz, to przysyłają z magazynu, więc nie ma obaw I na stronie zawsze podany jest czas dostarczenia (którego raczej nie przekraczają, a ostatnio nawet przysyłali wszystko wcześniej).
Adanedhel - 19 Października 2008, 12:22
W Merlinie też można odbierać w ich sklepach stacjonarnych. Nie wiem tylko, czy jakieś są w Poznaniu, bo ogółem nie mają ich wiele.
Witchma - 19 Października 2008, 12:25
Adanedhel, w Merlinie chyba tylko w Warszawie można odebrać osobiście.
Chal-Chenet - 19 Października 2008, 12:32
No to jestem uspokojony, dzięki za rozjaśnienie sytuacji.
Godzilla - 19 Października 2008, 14:03
Kupiłam kiedyś w Empiku książkę, zamawiając przez internet. Naczekałam się tydzień, zapłaciłam dwa złote mniej, za to dostałam akurat chyba ten jeden jedyny zszargany egzemplarz co im nie zszedł. To chyba było "Tracę ciepło" Orbita.
Witchma - 19 Października 2008, 14:04
Godzilla, sprawdziłam - za mną już 25 zamówień w internetowym Empiku i tylko raz dostałam film w całkowicie połamanym pudełku (choć płyta nieuszkodzona), ale to akurat była wina poczty. Tak więc chyba miałaś pecha
merula - 19 Października 2008, 16:59
bolące coraz bardziej plecy
ilcattivo13 - 19 Października 2008, 17:00
| Adashi napisał/a | ilcattivo13, jakieś konkrety, tytuły |
przykłady, które mnie ostatnio szczególnie wpieniły:
- Zysk i S-ka wydała trzy książki J.P. (albo P.J. - ciągle się mylę) McAuley'a: każda z nich to pierwszy tom innego cyklu. Kontynuacji niet i raczej nie będzie, bo już ładnych parę lat minęło.
- ISA - cykl o Belizariuszu - wydany jako trylogia, ale w czasie wydawania były już na Zachodzie następne tomu (w sumie sześć),
- ISA - Erica Flinta cykl "163x", w sumie jest 11 tomów, wydano dwa pierwsze ("1632" i "1633"), które tak na dobrą sprawę tylko rozkręcają całą fabułę. Z tego co widać na forum ISY, to na kontynuację nie ma co liczyć. Że już o opowiadaniach do cyklu czy "alternatywnych historiach alternatywnych" nie wspomnę.
Co kilka lat robię "raszczot" w biblioteczce i takich pojedynczych pierwszych tomów z długich cykli wychodzi mi przynajmniej duża torba. Dobrze, że w jednym z antków-wariatów pracuje baba, co się za cholerę w książkach nie orientuje i (prawie zawsze) można jej te pojedyncze tomy wcisnąć.
Akurat od jutra (chyba, że nie zdążę z zamocowaniem półek) zaczynam kolejne porządki w księgozbiorze, więc pewnie przykładów będzie więcej
EDIT:
jeszcze o "Zyskowskiej" polityce wydawania książek Davida Gemmella wspomnę, bo tutaj to już pojechali na maxa
Agi - 19 Października 2008, 20:20
Unia Leszno bezsensownie przegrała finał Drużynowych Mistrzostw Polski.
mawete - 19 Października 2008, 23:12
ilcattivo13: mnie wkurzyło w tym temacie wydawnictwo MAG vide Glen Cook i cykl o detektywie Garrett'cie - wydali 4 knigi (w tym, 2 to gorsze tłumaczenie książek wydanych wcześniej przez wyd. Alfa) i dali se luz...
Witchma - 20 Października 2008, 10:20
Mój bank uprzejmie mnie poinformował, że oprocentowanie na moim koncie od 4 listopada będzie wynosić... 0,1%
ilcattivo13 - 20 Października 2008, 11:27
mawete - 7 części z 12, to i tak dobry wynik (pomijając tłumaczenie), choć dalej wk****wia.
A do kolekcji dodać też trzeba pierwszy tom z cyklu "Imperium Wschodu" Freda Saberhagena, czyli "Spustoszone Ziemie". Całkiem sensowne post-apo, które się kończy, gdy cała historia się rozkręca... Choć w tym przypadku to raczej upadek wydawnictwa zawinił.
Martva - 20 Października 2008, 17:35
Byłam w lesie. Niby XXI wiek, Unia Europejska, powszechna świadomość ekologiczna, a śmieci więcej niż grzybów. Nie żebym lubiła zbierać grzyby.
Duke - 20 Października 2008, 22:24
Gnoje rocznik >80 co myślą że pozjadali wszystkie rozumy i że wszystko im wolno.
Fidel-F2 - 21 Października 2008, 07:09
Wczoraj koleżance z pracy mojej żony samochód zabił ośmioletniego syna, 13-letnia córka leży w szpitalu. Rzecz miała miejsce na przejściu dla pieszych nieopodal szkoły. Przeraża mnie myślenie o tym co czuje ta kobieta.
ihan - 22 Października 2008, 19:40
Polskie przepisy ZUS-owsko-podatkowe są po....kręcone. Jeśli z własnego grantu wypłaca sie wynagrodzenia za pracę (a kwoty są oszałamiające, że ho, ho) osobnikom będącym pracownikami instytucji, która zatrudnia kierownika grantu, wówczas wypłata musi być ozusowana. Jeśli wypłaca się doktorantowi, wówczas nie trzeba zusować, jeśli pracownikowi innej uczelni, tez nie. Znaczy najlepiej pracować na korzyść obcych. Grant jest przyznawany na odpowiedzialność kierownika, a uczelnia użycza swego konta, rektor też podpisuje umowę, uczelnia dostaje swoją działkę (20% całej kwoty, która nie jest wydatkowana na środki trwałe), wydatki muszą być uznane przez panią kwestor - co jest kompletną paranoją, bo to jest problem kierownika grantu na co wydaje kasę, z której i tak 20% zabiera mu uniwersytet.
EDIT: Edycja edycji: sorki, jestem zmęczona i niedospana, nie powinnam tego pisać.
Rafał - 23 Października 2008, 07:20
ihan, witam w fanklubie ZUSu, tak do mnie mów
A trauma, cóź, znam matkę której troje dzieciaków się zaczadziło, po dwóch latach w zakładzie może o tym dopiero mówić, inna w podobnej sytuacji jeszcze kilka lat prała ciuszki dzieci i wieszała na balkonie, nie, nie chce mi się pisać.
Fidel-F2 - 23 Października 2008, 07:47
edit małe nieporozumienie
Lynx - 23 Października 2008, 07:59
Brak wyobraźni i durne próby "współczucia". Nikt się nie zastanawia nad pełnym znaczeniem słowa "współczuć".
ihan zaniechanie działania "bo się może coś stać" jest czystym dowodem na działane prawa Murphy'ego (chyba dobrze napisałam nazwisko?) A "czas leczy rany" nie jest banałem, kto powiedział, że pomimo wyleczenia przestanie boleć? Tyle, że może boleć inaczej...
dareko - 23 Października 2008, 08:50
ihan, Lynx, to moglaby byc ciekawa dyskusja, ale nie przy tej okazji.
Sandman - 23 Października 2008, 11:07
Prawie 2 godziny szukałem dekarza, żeby przyjechał do drobnego przecieku przy włazie na dach. Zadzwoniłem do ponad 30 firm i wszędzie słyszałem że to za drobna robota, nie opłaca im się przyjeżdżać, a mnie się #$%#@@$%@! woda cieknie i karton gipsy namakają
hrabek - 23 Października 2008, 11:12
Karta graficzna mi sie zapsula. Mialem co prawda wymienic, ale czekalem na nowy rok i na nowa kase. A tu musze w trybie awaryjnym wymienic, a funduszy brak
ilcattivo13 - 23 Października 2008, 11:20
Sandman - brat powiedział, że nie ma problemu, musisz tylko opłacić transport ekipy z Suwałk, wikt i opierunek
A na serio, co się zepsuło: blacha nad kołnierzem się odgięła, pękł kołnierz uszczelniający przy włazie, silikon sparszywiał i zaczął przepuszczać wodę. Sprecyzuj problem, może rozwiązanie jest na tyle proste, że sam byś naprawił.
Sandman - 23 Października 2008, 11:31
| ilcattivo13 napisał/a | Sandman - brat powiedział, że nie ma problemu, musisz tylko opłacić transport ekipy z Suwałk, wikt i opierunek
A na serio, co się zepsuło: blacha nad kołnierzem się odgięła, pękł kołnierz uszczelniający przy włazie, silikon sparszywiał i zaczął przepuszczać wodę. Sprecyzuj problem, może rozwiązanie jest na tyle proste, że sam byś naprawił. |
Nie wiem co się stało, ostatnio był na dachu kominiarz, może naruszył gdzieś obróbkę. Z własnej nieprzymuszonej woli na dach nie wyłażę, no chyba, że z zamkniętymi oczami, ale wtedy raczej rodzaju usterki nie stwierdzę. Swoją drogą jak to jest, że mając lęk wysokości boję się wyjść na dach (stromy, ale to bardziej o wysokość chodzi), a samolotami mogę latać ile się da
dareko - 23 Października 2008, 11:41
Sandman, w samolocie jestes opakowany, nie mozesz spasc. Co innego samolot, ale nie o to chodzi.
ilcattivo13 - 23 Października 2008, 11:42
a przecieka nad, czy obok włazu?
a tak w ogóle, to czym masz pokryty dach?
czy pod pokryciem masz pełne odeskowanie, czy tylko łaty/kontrłaty?
czy pod przykryciem masz folię dachową (paroizolacyjna, wiatroizolacyjna)?
czy masz zamontowane stopnie dachowe (po nich lezie się od włazu do komina)? Jeśli tak, to czy są zamontowane na szczycie fali, czy w dołku?
czy we włazie jest okno uchylne, czy obrotowe?
najlepiej, jakbyś podstawił sobie drabinę/stołek, wystawił (samą) głowę nad właz i sprawdził, czy kominiorz nie uszkodził gumowego/plastikowego kołnierza włazu, bo to jest najczęstsza przyczyna... Ja też mam cholerny lęk wysokości, ale głowę nad właz nie raz wystawiałem.
Sandman - 23 Października 2008, 11:57
| ilcattivo13 napisał/a | | a przecieka nad, czy obok włazu? |
nad
| ilcattivo13 napisał/a | | a tak w ogóle, to czym masz pokryty dach? |
gont bitumiczny (chyba)
| ilcattivo13 napisał/a | | czy pod pokryciem masz pełne odeskowanie, czy tylko łaty/kontrłaty? |
ta druga - opcja łaty/kontrłaty
| ilcattivo13 napisał/a | | czy pod przykryciem masz folię dachową (paroizolacyjna, wiatroizolacyjna)? |
folia, ocieplenie, folia
| ilcattivo13 napisał/a | | czy masz zamontowane stopnie dachowe (po nich lezie się od włazu do komina)? Jeśli tak, to czy są zamontowane na szczycie fali, czy w dołku? |
nie mam schodów
| Cytat | | czy we włazie jest okno uchylne, czy obrotowe? |
uchylne
| ilcattivo13 napisał/a | | najlepiej, jakbyś podstawił sobie drabinę/stołek, wystawił (samą) głowę nad właz i sprawdził, czy kominiorz nie uszkodził gumowego/plastikowego kołnierza włazu, bo to jest najczęstsza przyczyna... Ja też mam cholerny lęk wysokości, ale głowę nad właz nie raz wystawiałem. |
Postaram się sprawdzić.
Rafał - 23 Października 2008, 12:06
Khem, khem, nie chcę się wymądrzać, ale na 90% opierzenie się wygło jak kominiarz się oparł. A gruby był?
Tubka uszczelniacza załatwi sprawę i kawałek młotka (możliwe).
ilcattivo13 - 23 Października 2008, 12:22
Sandman - budowlaniec z Ciebie jeszcze lepszy niż ze mnie
gontu bitumicznego (tzw. "rybia łuska") nie da się zamontować na łatach/kontrłatach, wymagane jest pełne odeskowanie lub użycie płyt OSB (z grubych wiórów). Czy aby przypadkiem nie masz na dachu eternitu bitumicznego (np. Onduline)? Bo użycie łat i folii na to właśnie wskazuje.
Jak by nie było, po dachu pokrytym bitumami (gont, eternit, papa termozgrzewalna) raczej nie można chodzić, bo jest zbyt delikatny i zbyt łatwo go można uszkodzić. Zamontowanie stopni może być konieczne (choć w przypadku eternitu będzie delikatnie mówiąc skomplikowane).
Poza tym, nie wiem jak dawno temu dach był pokryty (podejrzewam, że około połowy lat 90-tych, bo wtedy była moda na takie pokrycia). Wszyscy producenci pokryć bitumicznych dają nie więcej niż 15 lat gwarancji na wodoszczelność (z masą warunków dodatkowych). Może już pokrycie się utleniło i dlatego zaczęło puszczać wodę.
druga sprawa, jaka folia jest użyta od strony wnętrza domu, a jaka od strony pokrycia?
Jeśli od strony wnętrza masz zastosowaną folię poroizolacyjną (wygląda jak zwykła, gruba folia - w przeciwieństwie do "papierowej" w dotyku wiatroizolacji), to po jakimś czasie od zamieszkania w pomieszczeniu zacznie się na niej zbierać i skraplać para i zwłaszcza na gipsówce będzie widać wilgoć i przebarwienia. Jeśli na poddaszu masz łazienkę, ogrzewanie (zwłaszcza kominkowe), słabą wentylację, a gipsówka była zamontowana na stelażu stalowym, to wykwity mogą być całkiem spore.
ale i tak najpierw sprawdź kołnierz włazu.
a jeszcze jedno - komin masz nad włazem (bez różnicy jaka odległość), czy jest on przesunięty w bok dachu?
Rafał - 23 Października 2008, 12:30
ilcattivo13, szukasz roboty? Potrzebuję budowlańca na gwałt
|
|
|