To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje

Fidel-F2 - 8 Października 2008, 06:15

Navajero, niepotrzebnie odczytałeś mój post na poważnie ale z drugiej strony gaz nie oferuje dzejesowi, tego co mu potrzebne, ponieważ ów nóż to wiadommość dla właściciela tego doga 'sluchaj facet, czas zacząć być odpowiedzialnym, bo jeśli nie, to stracisz psa', gaz zaś mówi 'ok, nie przejmuj się, twojemu psu nic nie będzie a ja jakoś sobie poradzę'
Piech - 8 Października 2008, 06:49

W takim razie lepiej ogłosić, że się nosi nóż, a naprawdę nosić gaz.

NB, dzejes, to pies pogryzł Twoją sukę? Znaczy samiec??

JacAr - 8 Października 2008, 07:12

Można również zainwestować w deltę 68



to pistolet do paintballu :)
można go sobie powiesić w modny obecnie sposób - na prawej łydce.
10 kulek i...
kolorowe psy na osiedlu.
Jakby co, do wlaściciela też mozna wygarnąć.
Kolory farby do wyboru, są również fosforyzujące w nocy.

A serio, to klimatów z kosami itp. radzę nie rozważać na serio. Właściciel doga może chodzić z kukri pod pazuchą, albo berettą w kieszeni. Eskalacja na ogół kończy się źle.

Fidel-F2 - 8 Października 2008, 07:28

JacAr napisał/a
Właściciel doga może chodzić z kukri pod pazuchą, albo berettą w kieszeni
to prawda, beretty są bardzo popularne wśród właścicieli dogów, w zasadzie małoktóry rusza sie bez niej z domu ale na to też jest metoda, jakiś nieduży pojazd opancerzony sprawdzi sie zapewne bardzo dorze, należy jednak pamiętać, zeby był na kołach, za gąsienice może nas zieleń miejska ścigać
dzejes - 8 Października 2008, 10:19

Navajero napisał/a
Nie, odpowiedni. Obezwładnia psa, nie robiąc mu specjalnej krzywdy i nie naraża broniącego się człowieka na bardzo nieprzyjemne konsekwencje prawne, co miałoby miejsce w przypadku użycia noża ( nawet w samoobronie) o czym wie każdy kto kiedykolwiek wyszedł w tej kwestii poza stadium teoretyzowania.


Z racji wykształcenia i zainteresowań wiem chyba nawet lepiej od Ciebie jakie są ewentualne konsekwencje. Tylko że to nie pierwsza sytuacja, gdy pies, o którym rozmawiamy okazał się zagrożeniem. Rzucił się na mojego brata, na uliczce między domami, bo właściciele nie zamknęli bramy (brat na szczęście miał buty z blachą, a właściciel znalazł się po drugim kopniaku), rzuca się na psy (to jest suka, ale płeć nie robi jej specjalnej różnicy), biega po lesie bez kagańca i smyczy. Nie mam zamiaru dać sie zastraszyć jakiemuś jebniętemu kundlowi, bo jego właściciele są niepoważni i nie potrafią a to zamknąć bramy, a to założyć psu kaganiec. Mam oczywiście nadzieję, że nigdy nie będę musiał noża użyć. Dodam, że to spokojne małżeństwo ok. 50, nie żadni bandyci, czy specjalnie szczujący psa debile. Tyle że kompletnie sobie z tą suką nie radzą. No ale mnie to nie interesuje, nie mam zamiaru pochylać się nad ich losem, bo jestem zajęty znoszeniem swojego psa na sik, bo sama po schodach nie zejdzie.

EDIT: I mam teraz nauczkę, bo choć gdy na brata się pies rzucił nie było mnie w Czwie, dowiedziałem się o tym po ponad miesiącu, ale mogłem od razu iść i przemówć gościowi do rozumu. Mój błąd, szkoda, że Astrze się za to oberwało.

Kruk Siwy - 8 Października 2008, 10:25

dzejes, w kwestii noża. Jeżeli zaczynasz go nosić lepiej załóż że go użyjesz. Miałem tak na dzielnicy parę lat temu. Jak się zastanowiłem to wymieniłem kosę na krótkiego bejsbola. Nóż zabija. Po prostu. Dobry, krótki bejsbol mieści się pod kurtką. I nie wyjmuj go żeby straszyć. Jak już - lej przez łeb sukę.
dzejes - 8 Października 2008, 10:34

I nie mam zamiaru myśleć inaczej. Tyle że ja na psa go biorę, po ulicy z nożem też bym nie chodził.

A teraz w ramach relaksu rozpoczynam poszukiwania nowego samochodu. :?

Rafał - 8 Października 2008, 11:13

dzejes, masz dziwne pojęcie relaksu :roll:

Odpuściłem sobie "nowy" samochód na kilka miechów, w zimie tanieją, a może helmuty pobankrutują i będa się wyprzedawać? :wink:

Navajero - 8 Października 2008, 12:09

Fidel - bo ja wszelkie informacje o zamiarach użycia noża biorę na poważnie, tym bardziej, że nie przypuszczam, aby dzejes pisząc to co napisał chciał się tylko pokazać medialnie, jako facet twardszy niż skarpety ruskiego Specnazu :)

dzejes - nie lubię rozmawiać o takich sprawach, a już na pewno nie publicznie, napisałem swoje, a Ty zrobisz co zechcesz.

Ontopicznie - wk..wia mnie moja praca. Coraz bardziej.

Iwan - 8 Października 2008, 13:17

zgubił mi się 34 numer SFFiH :evil:
Witchma - 8 Października 2008, 13:25

Iwan, a przed czy po czytaniu?
JacAr - 8 Października 2008, 13:28

w trakcie może?
Iwan - 8 Października 2008, 13:37

przed niestety
:cry:

dzejes - 8 Października 2008, 13:45

Navajero napisał/a

dzejes - nie lubię rozmawiać o takich sprawach, a już na pewno nie publicznie, napisałem swoje, a Ty zrobisz co zechcesz.


Dokładnie. Gdybym chciał cokolwiek pokazywać, to bym zaczął opowiadać, że gołymi rękami psa zaduszę czy coś w ten deseń. A ja przede wszystkim chcę dotrzeć do właściciela, bo jego pies ma na koncie niejeden numer, nie widzę, by było cokolwiek sensownego robione w kierunku poprawy sytuacji, więc co? Dziecko następnym razem wytarmosi, a właścicele będą mówili "Ależ nic się nie stało, nie warto do lekarza jechać"?

Pako - 8 Października 2008, 17:13

Nie mozna wobec takich spraw pozostawać obojętnym. Za dużo skwysyństwa dookoła, żęby godzić się na jeszcze trochę.

A ontop: pijani pasażerowie autobusów. Normalnie, szczerze pragnąłem, żęby ten jeden się wziął wypieprzył i tak został leżeć nieprzytomny, co by cicho było. Jeszcze bym go na przystanku wykulał, żęby nie śmierdziało.

mawete - 8 Października 2008, 17:27

dzejes: mój kolega z byłej pracy zabił na osiedlu kozikiem (wracał z działki) dobermana który rzucił się na jego dziecko (sam też nie wyszedł bez szwanku) Właściciel psa dostał wyrok w zawiasach. Nie wiem czy umiesz walczyć nożem, ale tak jak napisali poprzednicy, jeśli go weźmiesz to nastaw się, że będziesz musiał go użyć. Moim zdaniem lepiej i prawdopodobnie skuteczniej będzie jeśli na spacery będziesz chodził w okutych blachą butach.
Witchma - 8 Października 2008, 17:28

Teoretyczna możliwość zarobienia 5k i bardzo prawdopodobna ewentualność, że nie dogadamy się w sprawie terminu :(
Rafał - 9 Października 2008, 08:01

mawete napisał/a
Nie wiem czy umiesz walczyć nożem, ale tak jak napisali poprzednicy, jeśli go weźmiesz to nastaw się, że będziesz musiał go użyć.
To ważne, poprę tez przykładem z mojego podwórka. Jakieś 5-7 lat temu dwóch kolesi zgarnęło z ulicy dziadka i przyłożywszy mu kose do gardła wyciągneli portfel. Dziadek - 70 lat staruszek - odebrał im nóż i poczęstował każdego cięciem w pachwinę. W efekcie były 3 trupy, bo dziadek z wyrzutów sumienia powiesił się w szpitalu. Nóż to jest *beep*.
Fidel-F2 - 9 Października 2008, 08:07

ale przeciez dzejes, nie zamierza napadać na ludzi tylko się bronić przed psem
merula - 9 Października 2008, 08:20

tak niestety bywasz z bronią. nie masz zamiaru zabić, a sploty okoliczności swoje.
dareko - 9 Października 2008, 10:10

merula, dziadek nei mial przy sobie broni a i tak nei zyje.
Rafał - 9 Października 2008, 10:36

Nikt nie miał zamiaru zabijać, a znalazł się nóż i są trzy trupy. Jestem zwolennikiem posiadania broni, ale nie noszenia jej ze sobą. Gdyby go nie było w tamtej konkretnej sytuacji nikt by nie zginął, nie, gaz pieprzowy lub każdy inny w zupełności wystarczy.

Przypomniał mi się też incydent z nożem we Wiedniu, gdzieś kole 1989 jak zaczął się handel na Mexico Platz. Facet uparł się wejść do autobusu miejskiego z psem bez kagańca, kierowca nie chciał go wpuścić, facet wyjął nóż, kierowca go zastrzelił. Wszytskie wiedeńskie brukowce dały to na okładki. Gdyby tylko gość nie miał noża, żyłby nie?

Fidel-F2 - 9 Października 2008, 10:40

Rafał napisał/a
Gdyby tylko gość nie miał noża, żyłby nie?
gdyby go nie wyciągnął to by żył
Rafał - 9 Października 2008, 11:37

No, ale gdyby go nie miał, to by nie miał co wyciągać.
JacAr - 9 Października 2008, 11:42

dareko napisał/a
merula, dziadek nei mial przy sobie broni a i tak nei zyje.


zaszczuli go, o ile pamiętam.
smutna historia - ciągle niedookreslona kwestia obrony koniecznej.
różnie na tym różni wychodzą.
jeden kolo ostrzelał złodziei swojego merola. skutecznie.
tamci poszli siedzieć.
drugi dźgnął przez płot zlodzieja. jego nożem.
zrobil mu poważne, choć nie śmiertelne kuku.
dostał sankcję.
lepiej noża nie nosić.
lepiej unikać podobnych sytuacji, miejsc etc.

Witchma - 9 Października 2008, 12:15

Coraz powszechniejsze (a nie bardziej powszechne!) błędne stopniowanie przymiotników. I to wszędzie - w mediach, w literaturze. Jeszcze trochę, a wszystko będzie "bardziej dobre" i "bardziej nowe" :evil:
JacAr - 9 Października 2008, 12:37

a "po bardzo atrakcyjnej cenie"? jak Ci się podoba W.?
bo mię krew zalewa. a jak idę do oszą (czyt. oszą) to tam pani przez mikrofon caly czas tak nadaje.

ihan - 9 Października 2008, 12:39

Denerwuje mnie, że nic mnie nie denerwuje. Grup wieczorowych już w tym tygodniu nie mam, a dzienni są fajni. No jak to tak, mam być sobie tak po prostu zadowolona z życia?
Agi - 9 Października 2008, 12:41

ihan, spróbuj, może Ci się spodoba :D
JacAr - 9 Października 2008, 12:42

ihan napisał/a
Denerwuje mnie, że nic mnie nie denerwuje

istotnie, to Cię moze wyprowadzać z równowagi...



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group