Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
hrabek - 1 Października 2008, 10:00
A jest w ogole gdzies lista miejsc, gdzie takie zarowki sie oddaje? Czy kazdy sklep sprzedajacy musi przyjac zuzyte? I wtedy na podstawie paragonu, czy kazdy przyjmuje jak leci?
Witchma - 1 Października 2008, 10:07
hrabek, wydaje mi się, że każdy sklep sprzedający żarówki również przyjmuje zużyte, ale nic sobie nie dam za to uciąć...
hrabek - 1 Października 2008, 10:18
No wlasnie. Ale na podstawie paragonu, czy podczas wymiany, jak to jest ze sprzetem RTV, czy po prostu mozna zaniesc? Bo kto trzyma po rok paragony za zarowki? A tak to by mozna oddac do kazdego marketu, bo w kazdym sprzedaja takie zarowki. I problem z glowy. A tak, chcac nie chcac trzeba wyrzucac ze wszystkimi.
Inna sprawa, czy pozniej sklep przekazuje zarowki gdzie trzeba, czy bezczelnie wyrzuca do smieci.
Duke - 1 Października 2008, 10:21
No to ja teraz ulżę sobie.
Co mnie wpienia? Między innymi pop@$ni ekolodzy. Że niby do kosza nie wolno wywalać baterii, żarówek i innego shitu. No dobra skoro nie mogę do kosza to gdzie mam wywalać? Znaczy się albo jestem ekologiczny i zapie%^am po mieście szukając stoswnego pojemnika albo dostaję mandat? A sama segegacja śmieci. Widział ktoś jak potem to zbierają: podjezda jedna śmieciarka i zbiera po koleji kubły. Nie wiem nie znam się, może w środku są oddzielne komory, a może to tylko moje zbędne wydatki na worki (bo przecież teraz muszą byc w domu cztery śmietniki). Zupełnie jak te "ekologiczne" torby z jednego ze supermarketów. Same torby teraz wszystcy chcą byc pro eko i świadomi dla planety więc oferują torby ekologiczne - albo z jakiegoś toksycznego szajsu albo z papieru. Tylko że zwykłe torebki można dalej recyclingować a papier zalega potem na wysypiskach i to jest zdaniem takiej Ikei ekologiczne. Idźmy dalej. Niby ekologiczniej jest tramwajem czy autobusem. Kufa puści jeden inteligent z drugim tramwaje w taki sposób że najpierw wszystkie jadą stadem jeden za drugim, a jak minie fala to się stoi po 20 min na przystanku. Do tego dochodzi rozkład jazdy który słuzy tylko do do tego aby wiedzieć który tramwaj teraz wypadł, bo i tak jadą stadami wedle własnego widzimisię. Latem jest jescze ok (pomijam smród współpasażerów) ale zimą momentalnie przesiadam się na samochód. Biorąc pod uwagę manierę kierowców i motorniczych MPK polegającą na jeździe w stylu "każde czerwone moje, a jak przy starcie nie wywalę 70% pasażerów to mi obetną premię" to i tak samochodę będę szybciej. No i bardziej komfortowo bez koniecznosci wdychania zapachów rozsiewanych prze kloszardów, paniusie co myślą że perfum zastąpi prysznic i panów stosujacych dietę czosnkową pomieszaną z alkoholową. A teraz rowery. No fajne są ekologiczne. Pracuje w centrum i codziennie muszę unikac rozpędzonych debili co wymienili swoje Golfy GT na górale. Tak jak wczesniej jeździli nimi po ulicach tak teraz jeżdzą. Bez róznicy - tylko że teraz są trendy eko.
merula - 1 Października 2008, 10:28
Coś w tym jest Duke, niestety.
ihan - 1 Października 2008, 10:36
Z torbami plastikowymi akurat bym dyskutowała. Znajoma była w Brazylii, brzegi Amazonki upstrzone torbami plastikowymi, nie tylko nieestetyczne, ale też niebezpieczne dla zwierząt. Owszem, są plastiki łatwo biodegradowalne, nawet produkowane w roślinach, ale odrobinę droższe. I na pewno jest to lepsze wyjście niż torby plastikowe. A osobiście preferuje raczej lniane. przede wszystkim są ładne.
Godzilla - 1 Października 2008, 10:39
Staram się po prostu ograniczać ich ilość, nie brać bez potrzeby, a w torebce zawsze mieć ze dwie-trzy torby zapasowe (jedna jest ulubiona, lniana z długimi uszami). Mąż też na zakupy ostatnio bierze kilka solidnych, pojemnych toreb z materiału - mowa o sobotnich zakupach, kiedy robi wielki objazd samochodem i kupuje prowiant na cały tydzień. Trochę plastiku zawsze się dostanie przy tej okazji, ale mniej niż kiedyś.
Martva - 1 Października 2008, 10:58
| Duke napisał/a | | A sama segegacja śmieci. |
Segregujemy śmieci odkąd byłam jeszcze mniejszą dziewczynką niż teraz. Odkąd pamiętam. Po latach magazynowania makulatury w piwnicy i przywożenia jej na szkolne zbiórki, a potem jeżdżenia po mieście za dzwonami MPO podpisaliśmy umowę z firmą która odbiera posortowane śmieci w workach, i to chyba połowę taniej niż MPO. Kubeł ogólny mamy pusty na ogół, dno przykryte, niestety przepisy chyba nie zezwalają na mniejszy niż 120 litrów. Natomiast potwornie mnie irytuje polityka mojego miasta w tym względzie, takie MPO na przykład wymaga segregacji ale każe za nią płacić., bo mu się nie opłaca. Szczęka mi opadła.
Fidel-F2 - 1 Października 2008, 11:03
| hrabek napisał/a | | Moj synek tez choruje. Najpierw tydzien bral leki. Pozniej lekarka powiedziala, zeby nie bral, wiec nie bral. Teraz znowu mu sami dajemy. Niby nic mu nie jest, nie ma goraczki, ale ciagle katar i kaszel. Jego meczy i nas. Czasami jak slysze, jak sie meczy w nocy, to az plakac mi sie chce, bo cokolwiek mu dajemy, nie pomaga. | jak chcesz to możesz powiedzieć co konkretnie mu jest, mój sie sporo wychorował więc może co doradzę, a co do kaszlu to może on trwać do 3 tygodni, nawet jesli inne objawy już minęły, a na katar jest świetna 'Frida', wcześniej można podać Mucofluid na rozluźnienie wydzieliny, ale ogólnie trudno gadać jak nie wiadomo co konkretnie dolegoa maluszkowi.
| Kruk Siwy napisał/a | | hrabek, sprawdzić warto. Zrobią mu testy i jeżeli jest to uczulenie na coś popularnego będzie wiadomo jak się w tym znaleźć. | niestety, jeśli synek hrabka, nie skończył czterech lat to wszystkie testy mozna o kant sam wiesz czego potłuc | ihan napisał/a | | Z torbami plastikowymi akurat bym dyskutowała. Znajoma była w Brazylii, brzegi Amazonki upstrzone torbami plastikowymi, nie tylko nieestetyczne, ale też niebezpieczne dla zwierząt. Owszem, są plastiki łatwo biodegradowalne, nawet produkowane w roślinach, ale odrobinę droższe. I na pewno jest to lepsze wyjście niż torby plastikowe. A osobiście preferuje raczej lniane. przede wszystkim są ładne. | w Irlandii jest na ten temat dobry przepis, za kążdą jednorazówkę w sklepie musisz zapłacić 22 centy, niby niedużo ale do ludzi trafia, nawet tak zamożnych jak Irole
Aga - 1 Października 2008, 11:59
U mnie na osiedlu w sklepie też zaczęli pobierać opłaty za jednorazówki - 5 groszy za małą, 7 groszy za dużą. I wiecie co? To chyba działa, bo ostatnio ciągle widzę ludzi z takimi torbami szytymi z materiału albo przychodzących z własnymi reklamówkami. A ja chodzę na zakupy z dużą torebką, gdzie się wiele rzeczy mieści i z lnianą torbą - tak jest i wygodniej, i ekologiczniej.
ilcattivo13 - 1 Października 2008, 12:11
hrabek - nie do alergologa, tylko do dobrego lekarza od chorób płuc. Ew. laryngologa.
Fidel - na wszelkiego rodzaju leki na katar radziłbym uważać. Chyba, że chcesz dziecku zafundować polipy nosa.
hrabek - 1 Października 2008, 12:21
Fidel: uzywamy Fridy i Mucofluidu, ale niewiele pomaga. On ma po prostu katar. Z wierzchu cieknacy, ale w srodku wielkie gluty, ktore widac dopiero po sciagnieciu Frida. Kaszel bierze sie wlasnie z tych glutow, ktore zalegaja gleboko w gardle i Konrad nie moze ich odkaszlnac.
Co do testow, to nie wiedzialem, ze dzieciom ponizej czwartego roku zycia nic nie daja. Dlaczego?
Ilcattivo13: Lekarke mamy dobra. Sama ma dwojke szkrabow, wiec przechodza dokladnie te same choroby. Moja zona jest przedstawicielem, wiec dobrze ja zna i zawsze jej podrzuci jakies gadzety, stad wiem, ze na pewno robi wszystko, by mu pomoc. Ona mowi, ze jej syn wlasnie to samo ma i tez nie moze sobie z tym poradzic. Tydzien futrowala go lekami, teraz przestala.
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, ze ja tez mam katar i bol gardla wieczorami i rano. W dzien nic, a wieczorem i rano makabra. Biore prewencyjnie tabletki na gardlo i rutinoscorbiny, zeby sie nie zaprawic, ale status quo sie utrzymuje u mnie rowniez juz dlugo. Niby nic, a tez mnie denerwuje.
Bardzo dziekuje za zainteresowanie i rady odnosnie leczenia synka. Kazda informacja jest wartosciowa.
ihan - 1 Października 2008, 12:23
A zrobienie posiewu i antybiotykogramu nie byłoby najprostszym rozwiązaniem?
hrabek - 1 Października 2008, 12:24
Czego?
ihan - 1 Października 2008, 12:29
Zrobić wymaz z gardła/nosa. Sieje się to na podłoża mikrobiologiczne, żeby zobaczyć co wyrośnie, można wstępnie określić rodzaj drobnoustroju. (W ciemno bym strzelała na Staphyllococca). Potem robi się antybiotykogram, na płytkę z gęsto wysianymi bakteriami kładzie się krążki nasączone antybiotykami i określa, czy antybiotyki dyfundujące do podłoża hamują wzrost bakterii. Powinno być to podstawowe badanie, zanim w ogóle lekarz przepisze jakiekolwiek antybiotyki, niestety nie jest i szpikuje się pacjentów bez sensu. Jeśli nic podejrzanego nie wyrośnie, wiadomo, że trzeba szukać gdzie indziej.
hrabek - 1 Października 2008, 12:36
Wiesz, u nas w ogole takie rzeczy stoja na glowie. To powinno sie robic na miejscu w przychodni, a u nas mimo duzej przychodni badania sie robi gdzie indziej. Moze dlatego lekarze nie zlecaja?
Rozumiem, ze to badanie powinien zlecic nam lekarz? Jak do konca tygodnia mu sie nie poprawi, to pojdziemy jeszcze raz do lekarki, to najwyzej poprosimy o zlecenie tego badania.
Dzieki za info.
Fidel-F2 - 1 Października 2008, 13:24
hrabek, my podajemy synowi Zyrtec na zmniejszenie ilości wydzieliny, poza tym ma on lekkie działanie przeciwzapalne. A poza tym niestety jest to samo, siągle te gluty i kaszel przez nie. Chociaż powoli przechodzi.
| hrabek napisał/a | | Tydzien futrowala go lekami | nie bardzo rozumiem to pojęcie, gdy dziecko jest chore, należy próbować pozwolić mu zwalczyć chorobę samodzielnie, jezeli po dwóch, góra trzech dniach gorączka nie spada konieczny jest antybiotyk, czyli 7-10 dni, bo za chwilę zacznie się problem z bakteriami. Potem pozostąją jedynie leki osłonowe i zwalczające objawy. Poza tym w czasie choroby i dwa tygodnie potem nie powinien was nikt odwiedzać, dziecko powinno unikac wszelkich kontaktów, odportość wtedy jest bardzo niska.
ihan, takie rzeczy są konieczne w szczególnych przypadkach, pediatra pracujący w szpitalu, przyjmujący prywatnie zazwyczaj ma dość dobrą wiedzę na temat tego co jest w tej chwili 'modne' wśród chorób i moze przepisać antybiotyk z bardzo dużą szansą na trafienie.
A tak ogólnie, według naszej lekarz, 6-8 chorób rocznie to w naszych warunkach norma i nie powinno budzić szczególnego niepokoju. I tak to z naszym synem wyglądało przez pierwsze trzy lata. Pod koniec trzeciego roku choroby zaczęły sie coraz słabsze i antybiotyki coraz rzadsze, Mikołaj nabiera odporności i sam zwalcza coraz więcej infekcji. Ostatnie pól roku było bardzo spokojne pod tym względem. Niestety teraz przedszkole wystawia go na kolejną serię.
Duke - 1 Października 2008, 13:49
| Fidel-F2 napisał/a | | ihan napisał/a | | Z torbami plastikowymi akurat bym dyskutowała. Znajoma była w Brazylii, brzegi Amazonki upstrzone torbami plastikowymi, nie tylko nieestetyczne, ale też niebezpieczne dla zwierząt. Owszem, są plastiki łatwo biodegradowalne, nawet produkowane w roślinach, ale odrobinę droższe. I na pewno jest to lepsze wyjście niż torby plastikowe. A osobiście preferuje raczej lniane. przede wszystkim są ładne. | w Irlandii jest na ten temat dobry przepis, za kążdą jednorazówkę w sklepie musisz zapłacić 22 centy, niby niedużo ale do ludzi trafia, nawet tak zamożnych jak Irole |
Dobra na mojej wsi też tak jest że za ekologiczne trzeba płacić a nie ekologicznych nigdy nie ma. IMHO problem polega na tym że te "ekologiczne" trzeba odpowiednio składować i tam potraktowane odpowiednimi bakteriami błyskiem się rozkładają, a wrzucone razem z innymi zamieniają się w silnie toksyczne guano. Cały wic polega na tym, że nigdzie nie znajdziecie pojemników gdzie można by wrzucać te torby. Podobnie jak pojemniki na baterie. W salonach telefoni komórkowej są pojemniki, w sklepie dla idiotów też, ale na moim osiedlu ni chu chu. Znaczy jak chcę coś wymienić to nie mogę tego nigdzie wystawić tylko musze ten badziew chomikować i czekać bo RAZ słownie RAZ W PIER$%^M ROKU przyjeżdają po takie śmieci. Pozatym na wysypiskach są sortownie które pracują pełną. Po chusteczkę się zapytam skoro śmieci powinny już być posortowane. Mówie że to jest pic na wodę i fotomontaż. Tak na marginesie to jeszcze wpieniają mnie ludzie z ulotkami i gazetami. No i żule bez przerwy sępiące o coś. O 50gr na wino, fajkę, "coś do jedzenia". Dżizzzzz jak widzę jakąś pankówę co podchodzi do mnie po "fajkę albo coś do jedzenia" a na czterech sklepach obok informacja że szukają kogoś do pracy. Mówię takiej że niech idzie popracować, to ta mi że nie będzię sprzedawać swojej duszy kapitaliscie jak ja....
mawete - 1 Października 2008, 13:51
| Fidel-F2 napisał/a | | ...Niestety teraz przedszkole wystawia go na kolejną serię. |
To jest chyba normalne, moja mała też przez to przechodziła. Lekarka (dobra - potrafiła po bardzo słabych objawach zdiagnozować mononukleozę) stwierdziła, że wszystkie dzieciaki tak mają i chyba lepiej w przedszkolu niż w pierwszej klasie.
merula - 1 Października 2008, 13:56
Generalnie kiedyś trzeba swoje odchorować i lepiej, żeby to sie stało zanim dziecko pójdzie do szkoły
ihan - 1 Października 2008, 14:11
| Fidel-F2 napisał/a | | ihan, takie rzeczy są konieczne w szczególnych przypadkach, pediatra pracujący w szpitalu, przyjmujący prywatnie zazwyczaj ma dość dobrą wiedzę na temat tego co jest w tej chwili 'modne' wśród chorób i moze przepisać antybiotyk z bardzo dużą szansą na trafienie. |
Ale co to jest ta duża szansa? Przepisywanie antybiotyków w ciemno, gdy nie ma zagrożenia życia, bez antybiotykogramu powinno być zabronione i dla mnie jest skrajna nieodpowiedzialnością ze strony lekarzy. Ale oczywiście pewnie nie dla producentów. Bo i tak większość szczepów, głównie szpitalnych, jest opornych na wszystko i pewnego dnia się okaże, że nie mamy żadnego narzędzia walki z drobnoustrojami. Nie mówiąc o tym, że wybicie przy okazji naturalnej flory pacjenta też zabawne nie jest.
mawete - 1 Października 2008, 14:18
ihan: dokładnie to samo sądzę
Fidel-F2 - 1 Października 2008, 14:26
ihan, nie bardzo wiem o co ci chodzi, mój syn zawsze mial antybiotyki przepisywane w ciemno i zawsze działały, nie bardzo wiem rozumiem w czym w takim przypadku problem.
mawete - 1 Października 2008, 14:29
Fidel-F2: w tym, że wszelkie paskudztwo uodparnia się na antybiotyki i trzeba wymyślać coraz silniejsze, a im silniejszy tym bardziej działa na organizm - co będzie jak dojdziemy do granicy? Zabije nas infekcja czy lekarstwo?
ihan - 1 Października 2008, 15:11
Fidel, jeśli działa, to prawdopodobnie lekarz zapisuje antybiotyk o szerokim spektrum działania, który zabija to co chcemy, ale głównie to, czego nie chcemy. Robiąc antybiotykogram, mogłoby sie okazać, ze wystarczyłoby coś dużo słabszego. Lub, że taki sam rezultat osiągnięto by nic nie stosując/podając placebo. Robiąc posiew można by stwierdzić, czy naprawdę walczymy z bakterią (bo popularne jest podawanie antybiotyków na schorzenia wirusowe, co już w ogóle jest paranoją) i zoptymalizować metodę walki. Wynik po dwóch dniach w najprostszym przypadku. Wybór antybiotyku jako metody leczenia powinien być ostatecznością, a nie formą cukierka. Oporność na antybiotyki jest na plazmidach, takich pozachromosomowych, nadmiarowych cząsteczkach DNA. Bakterie stosunkowo łatwo wymieniają między sobą plazmidy, gdy stosuje się silną presję selekcyjna podając antybiotyk jak leci, oporność łatwo się rozprzestrzenia. Z drugiej strony, bakterie łatwo gubią plazmidy i gdyby np. umówiono sie, że nie stosujemy jakiejś grupy antybiotyków (i do leczenia ludzi i w weterynarii i hodowli zwierząt - podawanie antybiotyków do paszy zwiększa przyrosty masy) po kilku latach mielibyśmy znów silne narzędzie do zwalczania infekcji.
mawete, do tej granicy jest już naprawdę bardzo blisko.
Fidel-F2 - 1 Października 2008, 15:13
mawete, ja chyba nie rozumiem waszego stanowiska, owszem rozumiem Twoją ostatnią wypowiedź ale nie widzę związku z przepisywaniem w ciemno. Nie daje synowi antybiotyków jak dropsów, dostaje je jedynie w razie konieczności. Co mi z tego, że nie uodpornie bakterii jak syn mi może umrzeć albo nabawić się nieodwracalnych zmian? A skoro przepisane antybiotyki spełnialy swą rolę to w czym problem?
ihan - 1 Października 2008, 15:20
Fidel, nie piszemy o sytuacjach zagrożenia życia. Takich prawdziwych, a nie polegających na tym, ze dziecko dwa razy kichnie i ma 38 stopni gorączki. Podając antybiotyki zwalczasz naturalną florę, jak wcześniej pisałam, bo bakterie to nie tylko potwory, ale też odpowiedzialne za istnienie naturalnej bariery chroniącej przed infekcjami i choćby prawidłowe działanie układu pokarmowego. To jak z lekami na przeziębienie, które bez wyjątku wyłączają naturalną obronę organizmu - stan zapalny jest dlatego, że makrofagi i limfocyty, komórki układu odpornościowego zaczynają walczyć z intruzami, gorączka jest po to by podwyższoną temperaturą zwalczać bakterie, które najlepiej sie czują w temp. około 37 stopni, katar i kaszel, by wraz z wydzieliną pozbyć się bakterii. Jak zwalczymy objawy obronne, bakterie maja świetne możliwości do rozwoju i wtedy rzeczywiście zostają tylko antybiotyki. Takie błędne koło.
Fidel-F2 - 1 Października 2008, 15:23
| ihan napisał/a | | bo popularne jest podawanie antybiotyków na schorzenia wirusowe, co już w ogóle jest paranoją) | biologia co innego a medycyna co innego, owszem nie działaja na wirusy ale organizm, który przez dłuższy czas z trudem walczy z infekcją wirusową mocno się osłabia i traci odporność, której i tak w przypadku małego dziecka ma niewiele, za chwile na bank padnie ofiarą bakterii, i wtedy jest juz naprawdę fatalnie, stąd po kilku dniach choroby dzieci dostają antybiotyk, i pewnie słuszność masz mówiąc o jego szerokim spektrum, bo taka jego w tym miejscu idea.
Piech - 1 Października 2008, 15:35
| ihan napisał/a | | Przepisywanie antybiotyków w ciemno, gdy nie ma zagrożenia życia, bez antybiotykogramu powinno być zabronione i dla mnie jest skrajna nieodpowiedzialnością ze strony lekarzy. |
Problemem może być czas, bo, jak napisałaś, trzeba najpierw te bakterie wyhodować, potem sprawdzać na jakie antybiotyki są wrażliwe. Może da się to zrobić z dnia na dzień, a może w dwa dni. Chyba nie z każdym zakażeniem można tyle czekać.
mawete - 1 Października 2008, 15:48
Piech: ale przy przeziębieniu czas nie gra takiej znaczącej roli,
Fidel-F2: moja mała bierze anytbiotyk raz na rok/2 lata i to tylko przez 3-4 dni jedząc przy tym jogurty i lakcid,
Ja biorę antybiotyki rylko z okazji zabiegów - na wszelkie grypy i katary polopiryna mi wystarczy, fakt przeciwbólowych sporo mocnych ćpam, ale to już inna bajka.
|
|
|