Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Godzilla - 11 Września 2008, 21:24
To jeszcze słówko o kolei, zaborach, zaborcach itd. Zbudowali za zaborów, potem było dwudziestolecie i być może też coś budowali, potem była wojna i raczej nie budowali (chyba że dla niemieckiej armii, nie mam pojęcia), a potem przyszli towarzysze ze wschodu i rozmontowali i wywieźli tory z całych długich linii kolejowych. Te braki w większości nie zostały już potem nigdy uzupełnione. W niektórych miejscach w Polsce pokutują jeszcze nasypy kolejowe, gdzie od sześćdziesięciu lat nie ma torów. Są też długie trasy prowadzące po jednym torze, z mijankami na stacjach. Też od sześćdziesięciu lat. A od dziesięciu czy piętnastu przybyło stacji, z których nikt już nie korzysta, bo kursy pasażerskie są nieopłacalne dla PKP, np. w mojej kochanej Brodnicy. Ech.
Martva - 11 Września 2008, 21:25
| Cytat | | Martva, Twój wcześniejszy post był taki, powiedzmy, skłaniający do rozwinięcia tematu... |
Ale juz mi się znudziło
Gustaw G.Garuga - 11 Września 2008, 21:33
| Godzilla napisał/a | | potem było dwudziestolecie i być może też coś budowali |
Budowali, budowali, nawet dość imponująco. Niestety, reaktywacja kolei w Polsce nie idzie tak dobrze, jak IMO mogłaby, jeśli się spojrzy na siąsiadów o podobnych perypetiach historycznych (zabory, wojny itd.). Przesiadka z pociągu czeskiego w Cieszynie czy nawet słowackiego w Zwardoniu to wciąż przesiadka do pociągu-widmo. Jeśli w ogóle taki pociąg jest (kolej z Bielska do Cieszyna bez walki oddaje pole PKS).
Fidel-F2 - 11 Września 2008, 21:35
Wkurzaja mnie rodzice, którzy przychodzą kupić np. rybkę dziecku. Jak już dzieciak wybierze to mama mówi 'nie, ta mi sie nie podoba, wybierz inną, i tak po paru próbach dziecko wychodzi z rybka, która mu się nie podoba. Chędożone ( dzięki Adashi ) durnie.
ihan - 11 Września 2008, 21:46
| Adashi napisał/a | | Bo my, ten tego jesteśmy daleko za murzynami |
Masz jakieś dane na temat stanu kolei w Afryce i wpływ okresu kolonialnego na ich rozwój? Interesujące to być może.
| Adashi napisał/a | | Bo takie generalnie są kobiety, taka jest ich chędożona natura, że mężczyźni na dłuższą metę stają się dla nich nudni, to tak po raz kolejny zmieniając temat :mrgreen: |
Wypraszam sobie, moja natura nie jest chędożona, ergo nie jestem kobietą. Na szczęście.
Psycholożką być bym nie mogła, bo psychologowie walą strasznymi banałami i schematami. Nie wierzę, że ludzie działają tak przewidywalnie. Mogłabym sobie chociażby zrobić śliczną psychoanalize, najbardziej oczywistą ze wszystkich i kompletnie niezgodną z prawdą.
Co do Eurocity i ekspresów, w jedną strone jechałyśmy ekspresem, koszmar, 8 osób w przedziale (w tym jeden pan większych gabarytów niż przeciętne), ciasno, jakie toalety nie wiem bo w pociągu nie używam. Za to półeczka do kładzenia bagażu zdecydowanie za wysoko, musiałam stać na palcach. Ale sobie poradziłam. W drugą stronę: też ekspres, 6 osób, mniej syfiasto, ale wciąż koszmar, toalety jak wyżej. A odmienne traktowanie klientow eurocity uważam za obrzydliwe, z komuny pewnie zostało mi obrzydzenie do traktowania ludzi w zależności od środków finansowych.
Co do rozbudowy siatki kolei, uważam że obowiązkiem państwa jest aktywizacja części terenów, a taki choćby Olsztyn świetnie by się nadawał, chociażby na wyjazdy letnie, centrum konferencyjne też jest tam dość intensywnie wykorzystywane. Tłumaczenie, że PKPniedochodowe, niedochodowe dopiero to są stocznie i przez wiele lat było górnictwo, a mimo to kasa jakoś w tamtym kierunku nie była ucinana. PKP kupiła nowoczesne pociągi, które dziwnie nie mieszczą się w dopiero wyremontowanym tunelu, podzieliła się na kilka społek-córek, każda z Zarządem i doradcami, ktorym trzeba płacić. Zainwestowała we Włoszczową i trasę papieską z Krakowa do Wadowic, znaczy pieniądze wolne i zbędne ma.
Adashi - 11 Września 2008, 22:40
| Fidel-F2 napisał/a | | dzięki Adashi |
Ależ proszę bardzo.
| ihan napisał/a | | Masz jakieś dane na temat stanu kolei w Afryce i wpływ okresu kolonialnego na ich rozwój? Interesujące to być może. |
Mało interesujące, tak się mówi i fajnie licuje z avikiem
| ihan napisał/a | | moja natura nie jest chędożona |
Łapiąc za słówka, imho po cienkim lodzie stąpasz
| ihan napisał/a | | ergo nie jestem kobietą. |
Tego nie wiem, trzeba by sprawdzić empirycznie
| ihan napisał/a | | A odmienne traktowanie klientow eurocity uważam za obrzydliwe |
Ja także, co nie znaczy, że nie skorzystałem z tej super-hiper klimatyzowanej informacji dla klientów EuroCity
| ihan napisał/a | | Co do rozbudowy siatki kolei, uważam że obowiązkiem państwa jest aktywizacja części terenów, a taki choćby Olsztyn świetnie by się nadawał, chociażby na wyjazdy letnie, centrum konferencyjne też jest tam dość intensywnie wykorzystywane. Tłumaczenie, że PKPniedochodowe, niedochodowe dopiero to są stocznie i przez wiele lat było górnictwo, a mimo to kasa jakoś w tamtym kierunku nie była ucinana. |
Ziew... co państwo? Za moje (m.in.) pieniądze mają Olsztyn aktywizować? Tego w kinie nie grali, państwo to ma obowiązek uwolnić rynek transportu kolejowego i tyle. Konkurencja uzdrowi obecny chory system, niech no tylko PKP poczuje jej oddech na plecach.
Adashi - 12 Września 2008, 14:11
Enea - czyli energetyka poznańska, łotry przeprowadzili ponoć planowe wyłączenie sieci w mojej okolicy, od rana do 14:30 Oby ich podagra sparła!
hjeniu - 12 Września 2008, 14:13
Osa - wredne bydle mnie użądliło.
merula - 12 Września 2008, 15:18
tempo wysyłania wiadomości "obrazkowej". póki nie pójdzie nie wyjde z pracy. a ona chyba na piechotę idzie.
Fidel-F2 - 12 Września 2008, 20:43
Mikołaj, od dwóch tygodni chodzi do przedszkola. Niestety jedna z kobiet, która opiekuje się grupą, jest starą głupią rurą i niestety trzeba się brać za jej wychowanie. Problem w tym, że konsekwencje wymiany ciosów będzie niestety ponosił mój syn, no ale niestety na pewne rzeczy nie można pozwalać. *beep* mnie to niemożebnie.
ihan - 12 Września 2008, 21:38
| Fidel-F2 napisał/a | | Niestety jedna z kobiet... |
Zaczyna mi być żal tej kobiety. Biedna, nieświadoma.
Fidel-F2 - 12 Września 2008, 21:42
już planujemy zakupić podsłuch i gdzieś go synowi zamontować, ma ktos jakieś sugestie w tej sprawie?
ihan - 12 Września 2008, 21:47
Jeśli sytuacja jest poważna chyba lepiej byłoby podjąć akcję wraz z innymi rodzicami.
Fidel-F2 - 12 Września 2008, 22:12
Rzecz w tym, że z innymi rodzicami bylo by trudno, ponieważ większość grupy (22 na 24) to dzieci, które przeszly z trzylatków i 'dostosowane' sa do rygorów przedszkola a 'świezym' przedszkolakiem jest jedynie Mikolaj i jeszcze jeden chłopczyk, poza tym spora grupa ludzi ma troche inne poglady na wychowanie z którymi nie zamierzam się zgadzać. Mnie właśnie nie podobaja się metody 'dostosowywania' mojego syna. Nie chodzi mi o to, ze nie ma się dostosować (bo w końcu po to tam poszedł, między innymi) ale jak się to u zyskuje. Zawsze, żywe i rozbrykane dziecko, w tej chwili jest wyciszone, wczoraj pierwszy raz od miesięcy zsikał się w spodnie a dziś okazało się, że wszystkie dzieci jedzą razem a Mikołaj przy osobnym stole w oddaleniu. Szlag mnie na miejscu trafił.
ihan - 12 Września 2008, 22:24
Jeśli sytuacja jest naprawdę taka, założenie podsłuchu nie jest żadnym rozwiązaniem, bo metody są aprobowane rozumiem przez innych rodziców i dyrekcje. Hmm, ale delikatna rozmowa z dyrekcją nie zaszkodzi. Czasem naprawdę metodami pokojowymi można sporo osiagnąć. Przedszkole to powinno być fajne miejsce dla dzieciaka, można się bawić i nauczyć nowych rzeczy, raczej naturalne, że przedszkolanki to te ukochane, a nie potwory których trzeba się bać. Koleżanka wysyłała dziecko do żłobka, było spotkanie z rodzicami, ustalenie zasad, rodzice są zainteresowani co się dzieje aż do poziomu ilości soli dodawanej do potraw. To chyba naturalna sytuacja, jeśli w twoim przedszkolu jest inaczej, zmień przedszkole.
Fidel-F2 - 12 Września 2008, 22:39
W poniedziałek będzie dyskusja z dyrektorką, naturalnie.
| ihan napisał/a | | Jeśli sytuacja jest naprawdę taka, założenie podsłuchu nie jest żadnym rozwiązaniem | jest, bo wiem jakie są efekty a o metodach wiem jedynie z wnioskowania.
| ihan napisał/a | | Koleżanka wysyłała dziecko do żłobka, było spotkanie z rodzicami, ustalenie zasad, rodzice są zainteresowani co się dzieje aż do poziomu ilości soli dodawanej do potraw. | naturalnie, że tak będzie
| ihan napisał/a | | To chyba naturalna sytuacja, jeśli w twoim przedszkolu jest inaczej, zmień przedszkole | Nie wiem czy to takie proste.
Martva - 13 Września 2008, 09:38
Kupiłam wczoraj masło żeby zrobić ciasto ze śliwkami, a moja dzielna siostra zużyła je na muffinki. Grrr.
Dobrze że się zorientowałam jak włączyłam piekarnik a zanim zaczęłam ubijać inne składniki...
ihan - 13 Września 2008, 09:47
Fidel, trzymam kciuki żeby udało się sprawę rozwiązać pokojowo.
Aha, ustalenie zasad powinno się odbyć przed pójściem dziecka do przedszkola, i jeśli u was takiego spotkania z rodzicami nie było, to naprawdę coś jest nie tak.
Anonymous - 13 Września 2008, 09:58
Fidel-F2, a rozmawiałeś z wychowawczyniami? Ciekawa jestem, na czym polegają te "metody wychowawcze". Napisz coś więcej, np. wiesz, czemu Mikołaja posadziły osobno, czy mówiłeś, że nie życzysz sobie tego i o tym, jak dziecko reaguje? Bo wszczynanie wojny to raczej ostateczne rozwiązanie, które z dużym prawdopodobieństwem skończy się dodatkowym stresem dla Mikołaja i zabraniem go z przedszkola. I nie bronię wychowawczyń, nie znam sytuacji. Wiem tylko, że taka rozmowa często odnosi skutek - przynajmniej w szkole tak się dzieje (aczkolwiek nie zawsze ).
Martva - 13 Września 2008, 10:03
Najpierw pogadaj, chociaż jeśli kobieta ma poparcie dyrektorki, to pewnie nic nie da. Ja się już nasłuchałam od koleżanki która pracuje w przedszkolu co tam baby potrafią wyczyniać (nie przypuszczałam że bycie przedszkolanką może być aż tak stresujące).
Piech - 13 Września 2008, 11:03
To prawda, że trzeba rozmawiać i starać się rozwiązać problemy w sposób rozumny, kulturalny itp. Po to nam przecież Bozia rozum dała. Najważniejszy jednak jest sygnał: Widzę coś złego i nie pozostanę bierny. Nawet jeżeli Twoje dziecko, Fidel, dostało się w złe ręce, wątpię żeby "rura" chciała wojny. Tacy ludzie wolą wyżywać się na najsłabszych.
feralny por. - 13 Września 2008, 17:11
Strasznie mnie wkurza "noc żywych trupów" na polskich drogach. Wczoraj przejechałem 400 km po drogach krajowych, w godzinach 15-20, minąłem kilkunastu rowerzystów. ŻADEN nie miał sprawnego oświetlenia, niektórzy nawet odblasków nie mieli, wszyscy ubrani tak, żeby się przypadkiem od otoczenia nie odróżniać. No ale to przecież źli kierowcy dyskryminują rowerzystów... Może nie dyskryminowaliby, gdyby ich widzieli.
Gustaw G.Garuga - 13 Września 2008, 18:48
Fidelu, powodzenia. Mam nadzieję, że wszystko się zakończy z korzyścią dla dziecka.
Osobiście jak mam problem z urzędem itd. to chodzę nabuzowany jak ognisko w lesie, ale rzadko się zdarza, że reakcja na mój uśmiech jest niewłaściwa i muszę uciekać się do płomienniejszych metod.
A tymczasem oberwałem za swoje niedawne tutaj utyskiwanie na PKP - dzisiaj trzygodzinna podróż pociągiem 'przyśpieszonym' zmieniła się w siedmiogodzinną 'opóźnionym' (złodzieje trakcji). I to w wybitnie niewłaściwym momencie, bo na przedłużanie pewnych spraw nie miałem ani czasu, ani siły, ani kasy. Na szczęście rzutem na taśmę załatwiłem co trzeba i jestem z powrotem.
Fidel-F2 - 13 Września 2008, 19:54
Miria, mnie tam nie ma, wsystko widzi i załatwia mama Mikołaja. Właśnie jesteśmy w trakcie tego o czym piszesz. Chciała porozmawiać o tym w piątek ale dyrektorki nie było więc plan jest na poniedziałek. I w planie nie ma wojny ale właśnie dowiedzenie się co, jak i dlaczego oraz przedstawienie własnych wymagań. I właśnie największy problem, którym się martwimy to to, ze wszelkie rykoszety trafią w Mikołaja. Na szczęście moja druga połowa ma wyczucie co można a co nie można i potrafi być stanowcza i obrotna 350 razy bardziej ode mnie. Jak wrócę za dwa tygodnie to albo bedzie już szło ku lepszemu albo bedzie trzeba bić po mordzie i rwać lusterka.
Martva, szczęśliwie się składa, że dyrektorka jest młoda (ok 30-stki) a wychowawczyni stara (jakieś 50) i na dodatek dyrektorka jest nowa, to jej pierwszy rok w tym przedszkolu więc jeszcze nie zdążyły raczej wejść w przyjaźnie i układy.
Piech, tak właśnie myślimy i tak planujemy. Postaramy, się to zrobić na ile się delikatnie ze względu na Mikołaja.
Gustaw, dzięki
Anonymous - 13 Września 2008, 20:30
Fidel-F2, trzymam kciuki, zwłaszcza za Mikołaja. Gdyby on ucierpiał po takiej rozmowie, to urywanie lusterek miałabym za usprawiedliwione.
Fidel-F2 - 13 Września 2008, 20:55
Miria, gdyby nie to, że mam juz rodzinę to bym się z Tobą ożenił.
Anonymous - 13 Września 2008, 21:15
A ja teraz resztę życia spędzę na jałowych i smutnych rozważaniach, jak pięknie być mogło...
Fidel-F2 - 13 Września 2008, 21:27
takie życie, też mi niewesoło
Martva - 14 Września 2008, 19:17
Ja, moja własna naiwność, (łatwo)wierność, krótkotrwałe napady optymizmu. I głupota.
I jesień.
Adashi - 14 Września 2008, 19:19
Co tam, znowu (nie)szczęście?
|
|
|