Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Kai - 25 Marca 2010, 08:55
Ann McCaffrey - cała seria o smokach.
Raczej dla wielbicielek Harlequinów. Brak konsekwentnej akcji, mnóstwo błędów rzeczowych, tendencja "jeśli nikt nie umiał tego zrobić, to właśnie ten bohater to zrobi", płyciutka narracja, niektóre części lepsze, niektóre gorsze, ale ogólnie niespecjalnie mi się spodobała.
Bernard Cornwell - trylogia o królu Arturze. A właściwie nie o królu... kapitalne spojrzenie - z lekka ironiczne i mocno skrzywione - na legendy arturiańskie. Bohaterowie mają wszy i różne ludzkie przywary, magia jest w oku patrzącego, a nie w tym, co się dzieje naprawdę. Nie zdradzę więcej, bo samo odkrywanie tego świata, widzianego oczami młodego Derfela, jest przygodą nie do zapomnienia.
Dla miłosników Manowar:
Proponuję włączyć na full muzykę tej grupy i poczytać sobie "The Pale Rider" powyższego autora - dech zapiera!
Jack Vance - Tales of the Dying Earth - jeszcze nie skończyłam, ale po pierwszej 1/3 mam mieszane uczucia - doskonale prowadzona akcja, ale mnóstwo powtórzeń i czasem człowieka zwyczajnie te potwory zaczynają nudzić...
Dean Koontz - Odd Thomas - przemiła, sentymentalna, nastrojowa powiastka z dreszczykiem, nieco smutna chwilami, ale urokliwa. Jeśli nie jesteś fanem koontzowskiego hardkoru, spodoba Ci się.
To ostatnie 2 tygodnie.
Gwynhwar - 25 Marca 2010, 09:09
illianna, ja właśnie kończę część czwartą i cała tetralogia moim skromnym zdaniem wymiata. Pomijając już samą oś opowieści, koncept Chyżwara (primo - mimo iż traci na impecie wprost proporcjonalnie do informacji jakie na jego temat posiadamy; drugie primo - nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z postaciami Cenobitów) oraz naprawdę dobrze zarysowane postaci, książka jest interesująca po względem kulturowo-językowych nawiązań (title itself!), a ja się w takowych lubuję.
Natomiast! Skończyłam właśnie książkę Petera Poyntz Wrighta pod wiele mówiącym tytułem Hastings. Przepadam za historykami którzy do historii podchodzą od strony człowieka, a nie statystyk. Wcześniej Hastings stanowiło dla mnie fakt, w tej chwili stanowi opowieść. Doskonale nakreślone motywy, spirala zdarzeń towarzyszących (piękny epizod Edith Swannesha!), tworzą naprawdę magiczny nastrój wokół jednego z najistotniejszych momentów historii wysp brytyjskich. W ten sposób mogę czytać o bitwach
illianna - 25 Marca 2010, 21:55
| Gwynhwar napisał/a | | Chyżwara | czyli dzierzby szkoda, ze nie zostawili takiej wersji przekładając na polski, byłoby zabawniej i bardziej związane z kontekstem
Zgaga - 26 Marca 2010, 10:48
| Kai napisał/a | Ann McCaffrey - cała seria o smokach.
Raczej dla wielbicielek Harlequinów. Brak konsekwentnej akcji, mnóstwo błędów rzeczowych, tendencja jeśli nikt nie umiał tego zrobić, to właśnie ten bohater to zrobi, płyciutka narracja, niektóre części lepsze, niektóre gorsze, ale ogólnie niespecjalnie mi się spodobała.
|
He, he... Wczoraj dokładnie to samo twierdziliśmy, rozmawiając w Pardoksie. Ann McCaffrey - pisarka dla dziewcząt-podlotków. Zdecydowanie jednak lepsza niż wszystkie najnowsze pomysły o wampirach skierowane do tej samej grupy. I w wielu wypadkach spełniły swoje zadanie - zachęciły dziewczyny do czytania fantastyki.
ihan - 26 Marca 2010, 11:05
Jestem legendą Mathesona. Takich horrorów sobie życzę i takie horrory chcę czytać. I nie szkodzi, że po tych prawie 60 latach część naukowa jest nie całkiem świeża i nie całkiem łapię o co chodzi z bakteriofagami. Ale miło mi się czyta książkę gdzie bohaterem jest człowiek starający się zrozumieć całkiem nową rzeczywistość, potrafiący myśleć logicznie, mający wiedzę praktyczną, chcący się uczyć i potrafiący korzystać z biblioteki. Naprawdę fajnie spędzic kilka godzin czytając o takim facecie, zamiast o rozlazłym, ciamajtowatym, zakochanym wampirze mówiącym jedynie banałami.
Kai - 26 Marca 2010, 16:34
| Zgaga napisał/a | | He, he... Wczoraj dokładnie to samo twierdziliśmy, rozmawiając w Pardoksie. Ann McCaffrey - pisarka dla dziewcząt-podlotków. Zdecydowanie jednak lepsza niż wszystkie najnowsze pomysły o wampirach skierowane do tej samej grupy. I w wielu wypadkach spełniły swoje zadanie - zachęciły dziewczyny do czytania fantastyki. |
Próbowałam ją czytać z przyczyn czysto sentymentalnych, ale wymiękałam przy niektórych tomach. Ale podobno nobliwe panie po 60-tce też ją lubią - nie mówię o miłośniczkach fantastyki naturalnie.
Młody ostatnio znosi do domu Kinga. Będę musiała się za niego zabrać, zanim wyniesie
Wampiry to chyba na zasadzie jakiejś fascynacji mangą, tam zawsze pełno było wampirzych podlotków. Nawet nie wiedziałam, że to tak źle wygląda. Potem się dziwią, że dzieci nie czytają.
A w temacie jako alternatywę dla Vance'a (za małe literki a nie zawsze chce mi się wkładać okulary" Mary Higgins Clark Night time is my time. Nie fantastyka, ale dobre, mocne kryminałki.
Łomatko, zapomniałabym!
Naturalnie Roger Zelazny - aktualnie "Znak Jednorożca".
nureczka - 26 Marca 2010, 19:07
Metro 2033. Jak na razie uczucia mieszane.
Z piersi (nie) młodej wyrywa mi się jeno cały czas pytanie: Za co redaktor wziął pieniądze!?
merula - 26 Marca 2010, 19:36
„Pan raczy żartować, panie Feynman!” autorstwa Feynmana. Ciekawe i dające trochę obrazu historii i spojrzenia na świat nieprzeciętnego umysłu.
nimfa bagienna - 26 Marca 2010, 19:56
Prawda? Świetna książka!
Uczonych-ścisłowców przywykliśmy postrzegać jako oderwanych od życia drętwusów. A tymczasem mamy noblistę, który otwiera sejfy, podrywa kobitki w barach i maluje obrazy.
Ciekawy człowiek z tego Feynmana. Dziś już takich nie robią, niestety. ;(
merula - 26 Marca 2010, 20:13
nimfa bagienna, zapomniałaś o graniu na bębnach
nimfa bagienna - 26 Marca 2010, 20:54
O tak. Bębny. Były dobre.
Piech - 26 Marca 2010, 21:08
| merula napisał/a | | „Pan raczy żartować, panie Feynman!” autorstwa Feynmana. Ciekawe i dające trochę obrazu historii i spojrzenia na świat nieprzeciętnego umysłu. |
W takim razie polecam inną książkę wspomnień Feynmana, w podobnym tonie:
"What Do You Care What Other People Think?: Further Adventures of a Curious Character"
Hubert - 27 Marca 2010, 11:50
Tango Mrożka. To nic, że lektura - prześwietne, prześmieszne, w dodatku serwuje końską dawkę czarnego/absurdalnego humoru.
Rozmowy z katem - nareszcie. Nie, żeby książka była ciężka pod względem językowym, ale jednak ciężko się przebijać przez te wszystkie opisy likwidacji Żydów i więzienny klimat. No, ale sam sobie to wziąłem do prezentacji...
Próbowałem się z Transatlantykiem, ale stwierdziłem, że nie warto, nie teraz, kiedy mam ważniejsze teksty. Może na wakacje.
Znalazłem trochę czasu, by przeczytać Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet Larsona. Dobry, bardzo dobry kryminał. Ale jak sobie uświadomiłem, że tacy zwyrodnialcy przecież chodzą po ziemi, to...
Łupaszka - 28 Marca 2010, 10:07
Piotr Semka - Wojna Światów
Jest to zapis z pola bitwy - zmian społeczno - obyczajowych na Świecie. Teksty są z lat 2001- 2005. Czyta sie to jak zbiór opowiadań. Nawet jeden tekst o brytyjskich animalsterror zainspirował mojego kolegę do napisania opowiadania.
Naprawdę warto!
Virgo C. - 30 Marca 2010, 15:07
| xan4 napisał/a | | Antologia Nowej Science Fiction - dobry wybór, wprawdzie dwa opowiadania były już publikowane, zdaje się, że w Krokach w nieznane 2008, a jest ok. |
Cztery - trzy w Krokach 2008, jedno w Krokach 2009. I zgadzam się, że bardzo dobry zbiór, nawet jeśli Biostatek trafił tam przez pomyłkę, a C-Rock City sprawia wrażenie wstępu do czegoś większego/fragmentu większej całości.
Swoją drogą bardzo cieszy mnie powrót wydawnictw do wypuszczania antologii autorów innych niż rodzimi
Z innych ostatnio czytanych:
Diamentowy wiek Stephenson
Drugie podejście i w trakcie czytania coraz bardziej zastanawiałem się jak ta historia mogła mi się nie podobać. Co prawda miałem pewne wątpliwości w czasie lektury (np. skąd armia myszek znała historię Nell), ale rozmach i sama wizja świata po prostu powalają. Książka do jak najszybszego kupienia
Zodiac tegoż
A tutaj już znacznie gorzej. Ok, czytało się fajnie, ale na dłuższą metę postać głównego bohatera, z całym jego zadufaniem, męczyła.
Miasto dusz Szydy
Świetna książka z jedną, niestety zasadniczą, wadą. Bohaterowie (ponoć także w Hotelu wieczność) są jedynie nośnikami postaw, cała uwaga autora skupia się na tytułowym mieście. I jakkolwiek jest tego warte, tak wolałbym jednak dostać nieco bardziej wiarygodnych bohaterów.
Samotność anioła zagłady
Nie dałem rady, po 100 stronach odłożyłem bez żalu. Więcej być może w wątku autorskim napiszę.
joe_cool - 30 Marca 2010, 16:52
451 stopni Fahrenheita Raya Bradbury'ego- mimo, że książka ponad pięćdziesięcioletnia, to - za wyjątkiem paru technologicznych spraw - jest zaskakująco aktualna. Warto przeczytać.
NasirWizz - 30 Marca 2010, 18:08
Skończyłem Pod kopułą Stephena Kinga.
Rok temu przeczytałem Rękę mistrza. Jako, że jestem zwolennikiem dobrej fabuły wole tą drugą.
Co do PK to nie rozumiem ludzi którzy piszą (mówią), że zakończenie mistrz horroru spalił.
Dla mnie najgorszy był początek, zaczęło się dziać dopiero po 700 stronie.
Zanim się rozkręciłem już skończyłem.
Od 400 strony wiedziałem kto spowodował powstanie kopuły.
Co do plusów.
Jest to bardzo dobra rozrywka.
Bardzo dużo postaci (momentami nie wiedziałem o kim mowa).
Większość rzeczy wydawało się bardzo łatwo przewidywalne.
Ale po napisaniu 60 książek nie ma się co dziwić.
Mistrz sam uważa się za rzemieślnika więc...
Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał dwóch wspomnianych przez mnie pozycji polecam najpierw "Kopułę", dopiero potem "Rękę mistrza".
Miałem zakupić dwa wznowienia "Talizman" , "Czarny dom" ale muszę to głęboko przemyśleć zanim się zdecyduję.
A teraz Polski odpowiednik Kinga - Orbitowski w książce "Tracę ciepło".
Zaczynam, strasznie podoba mi się okładka .
Pozdrawiam i wszystkiego naj z okazji świąt.
Adon - 30 Marca 2010, 19:45
"Tropem Xameleona" za mną. Ech, znów fatalna książka Dębskiego. Zaczynam myśleć, że błyskotliwe opowiadania, jakie czytałem jako nastolatek kupę lat temu, wcale nie były błyskotliwe, tylko tak je wtedy odebrałem, bo to już druga naprawdę kiepska książka tego samego autora. Akcja rozwlekła na niemal 500 stron ciągnie się jak guma do żucia i starczyło by jej najwyżej na 50 stron opowiadania. Do tego książka ma wszystkie rzeczy, których nie lubię w słabej fantasy: opisywania każdej minuty z życia bohaterów, wydumanych imion i nazw, które zgrzytają przy ich odczytywaniu w myślach, a co dopiero gdyby spróbować na głos, i jeszcze bardziej wydumanej fabuły, która, jak rzekłem, w opowiadaniu może by i bawiła zamiast razić. Resztę kładzie fatalna redakcja, a dodam, że autor też się nie popisał. Różnych błędów i powtórzeń, czy nieudolnych konstrukcji można się spodziewać po debiutancie (można? chyba też nie), ale nie po starym wyjadaczu. Słowem, kupiłem onegdaj jeszcze kilka książek Eugeniusza Dębskiego i właśnie zacząłem tego bardzo żałować. Jeśli znów mam dostać coś na miarę zjaranych magów albo raczej "Magów z Yara", czy "Tropu Xameleona", to chyba sobie odpuszczę.
Bardzo duże rozczarowanie.
hrabek - 31 Marca 2010, 10:19
Te błyskotliwe opowiadania są naprawdę błyskotliwe. Dębski napisał kilkanaście rewelacyjnych opowiadań, ale cała reszta jego twórczości jest co najwyżej przeciętna. Chociaż jeszcze teksty o Xameleonie akurat są z tych lepszych z tych gorszych. Może niekoniecznie akurat Tropem Xameleona, ale Wyrwiząb, czy Wydrwidąb, czy jak to się zwało zawierał całkiem przyjemną fabułę.
Chal-Chenet - 31 Marca 2010, 10:28
Mnie bardzo przypadł swego czasu do gustu "Upiór z Playbacku", opisywany na okładkach jako "pierwszy polski horror sf". Było w nim nieco archaizmów, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie techniczne, w końcu nikt nie miał wtedy pojęcia chociażby o internecie, ale ogólnie sprawiał bardzo pozytywne wrażenie. Jeśli nie czytaliście, moim zdaniem warto się zapoznać.
nureczka - 31 Marca 2010, 11:12
Metro 2033. Dobrnęłam do końca, bo twardym trza być, nie mietkim. Pierwsze wrażenie: gruba rzecz. Drugie wrażenie: połączenie powieści drogi, Władcy much i Ksenocydu. W efekcie danie ciężki i trudno przyswajalne. 4/10
ilcattivo13 - 31 Marca 2010, 20:27
dla mnie najfajniejsza książka E. Dębskiego to "Flashback". Przypominam ją sobie regularnie co dwa - trzy lata i dalej dobrze się ją czyta.
**********************
skończyłem Eriksonowy "Wicher śmierci" T1. I mam problem. Nigdzie w S-kach nie ma w sprzedaży drugiego tomu, empik."samo zło".com obiecuje wysyłkę dopiero po 7-mym kwietnia, a w internecie książka + przesyłka kosztują niewąsko... Arhg...
feralny por. - 31 Marca 2010, 20:39
I jak wrażenia? Nie jesteś zmęczony nieustającą egzaltacją i nieśmiertelnością głównych bohaterów? Ja w pewnym momencie poczułem coś na kształt znużenia, kiedy Skrzypek po raz fafansty wyrywa się z objęć śmierci, to jest z pod bramy Kaptura, to już nie potrafię śledzić jego perypetii z napięciem, przecież i tak wiadomo, że mu się uda. W zasadzie jest kilka postaci co do których można mieć pewność, że nie zostaną zabite na śmierć. To mi trochę zgrzyta.
Za to zawsze z wielką radością śledzę ten niewiarygodny sposób narracji kiedy wątki z pozoru nie związane ze sobą zaczynają splatać się w jedną całość, postacie poboczne wpadają w centrum wydarzeń i decydują o wszystkim.
ilcattivo13 - 31 Marca 2010, 20:45
dzięki feralny za spoilery w pierwszym tomie Skrzypka nie było!
I nie, jeszcze nie jestem znużony
feralny por. - 31 Marca 2010, 20:49
ilcattivo13, to żaden spoiler (nawet nie pamiętam czy pojawia się w drugim, raczej nie), tylko ogólna uwaga o CAŁEJ sadze, Skrzypek to tylko przykład (i nie tylko jego to zjawisko dotyczy), jemu się po prostu zawsze udaje.
Caitleen - 31 Marca 2010, 20:51
Philip K. Dick "Dr Bluthgeld" po raz drugi i dużo lepiej mi się czytało, nastroju to mi ta książka nie poprawiła - każdy bohater to mutant, outsider, paranoik albo w jakiś sposób typ aspołeczny a rzecz dzieje się po wojnie atomowej - ale nie mogłam się oderwać.
I mój aktualnie ulubiony autor sf - Charles Stross - z tego co znalazłam po polsku wyszło tylko "Accelerando" szkoda, bo każda ksiażka to eksplozja wyobraźni, nowe spojrzenie na ewolucję ludzkości, ciekawi bohaterowie i wartka akcja gęsto przeplatana typowo naukowymi opisami - wczoraj skończyłam "Iron Sunrise" a na kupce już leży "Saturn's Children" mrrrrr...
ilcattivo13 - 31 Marca 2010, 21:54
feralny - żartowałem z tymi spoilerami Co do cyklu, to mam prawie takie same odczucia jak Ty, choć akurat wielokrotne "zabili go i uciekł" aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Bo magia i religia w tym uniwersum na to pozwala. A poza tym, dopiero w 2011 (najwcześniej) wyjdzie na jaw cała intryga i SE zacznie ją definitywnie rozwiązywać. Może się jeszcze okaże, te "zabili go i uciekł" mają jakieś podwójne, lub potrójne znaczenie dla fabuły... Po Eriksonie można się spodziewać takich rzeczy...
Hubert - 3 Kwietnia 2010, 15:36
Podręcznik do historii.
rybieudka - 3 Kwietnia 2010, 16:24
Przedpremierowo Requiem Grahama Joyce'a. Dostałem do recenzji, która ukaże sie na Fantaście w dniu premiery. Jak bedzie to podlinkuję. W wielkim skrócie napiszę tyle: jak ktoś lubi klimaty z okolic Dana Browna to powinien być zachwycony. Jak ktoś nie lubi (jak ja) to mimo tego ksiażka może sie podobać. Fajnie napisana, świetne Jerozolimskie scenerie (w połowie lat '90-tych) z całym multikulturowo-politycznym tłem. Do tego jest to opowieść tak naprawdę o szaleństwie gł. bohatera... z pewna dozą fantastyki. Dobra, wciągająca książka, choć wiekopomnym dziełem jednak nie jest.
Memento - 3 Kwietnia 2010, 17:32
Zacząłem Dziewczynę Z Sąsiedztwa Jacka Ketchuma. Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia do stylu Kinga, ale trochę ciężko mi się czyta. Poza tym, książka napisana oszczędnie i powiedziałbym trochę lakonicznie. Przez pierwsze 120 stron niewiele się dzieje.
|
|
|