Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Kruk Siwy - 19 Marca 2010, 19:24
Dwie ostatnie pozycje już mi się rozpadają od zaczytania.
nureczka - 19 Marca 2010, 19:25
Ziuta, to dodaj do tego "Moskiewską sagę" Aksionowa. Jak dla mnie 10/10.
Ziuta - 19 Marca 2010, 19:26
Takie dobre. Łał.
BTW, dorwałem, Kruku, antologię Gość z głębin. Jeśli dobrze pamiętam Twoje polecanki, to chyba warto.
nureczka - 19 Marca 2010, 19:28
| Ziuta napisał/a | | Takie dobre. Łał. |
Z tym, że ja mam specyficzny gust. Porównywalne z "Białą gwardią".
Ziuta - 19 Marca 2010, 19:37
Specyficzny gust – rok temu wstrząsnąłem opinię publiczną lekturą "Opowieści o prawdziwym człowieku"
ilcattivo13 - 19 Marca 2010, 19:49
| Ziuta napisał/a | | ilcattivo13, a to nie jest tak, że Dzieci Arbatu to część większej całości? ... |
sądząc po posłowiu do książki, w 1989 roku jeszcze nie było kontynuacji.
edit: właśnie wygrzebałem w sieci, że jednak napisał kontynuację ("Trzydziesty piąty i później" oraz "Strach"). Ale w moim wydaniu nic o niej nie wspomnieli
Ziuta - 19 Marca 2010, 19:51
Filmweb sugeruje, że dwa dalsze tomy to: "Strach" oraz "Proch i popiół".
xan4 - 20 Marca 2010, 19:33
Antologia Nowej Science Fiction - dobry wybór, wprawdzie dwa opowiadania były już publikowane, zdaje się, że w Krokach w nieznane 2008, a jest ok.
Najlepsze: C-ROCK CITY, Efekt Bowldera, Osobisty Jezus, Jeśli Najpierw..., Ostatni kontakt, Impreza pożegnalna, Meduza (za skojarzenia z Vonnegutem). Dużo tego, 7/16, nie jest więc źle.
Rafał - 22 Marca 2010, 08:16
Bardzo pobieżnie i chyba w biegu napisaną mitologię ludów Mezopotamii (Babilon, Asyria, państwo Sargona itd.) Narobiło smaku na głębsze zapoznanie się
rybieudka - 22 Marca 2010, 10:46
To może nie do końca idealny wątek, ale cóż... jakis czas temu zarzuciłem tu kilkoma uwagami na temat Ślepowidzenia Wattsa, potem trochę to rozbudowałem i recenzja wylądowała na moim blogu. ale tak się jakoś złożyło, ze stałem się w ostatnich dniach członkiem redakcji portalu fantasta.pl, i tamże wylądowała moja recenzja tej książki. Zapraszam do lektury!
Ed. linki
Memento - 22 Marca 2010, 15:30
Pod Kopułą Stefana Króla przeczytane. Nad dłuższą recką muszę jeszcze trochę pomyśleć, tu napiszę tylko że mnie się ta książka średnio na jeża.
Rafał - 23 Marca 2010, 14:28
| rybieudka napisał/a | | Zapraszam do lektury! | Trudno się nie zgodzić, ale po przemyśleniu nazbyt mi tam wieje optymizmem Ślepowidzenie bardziej mi pasuje do przegródki z powieściami dydaktycznymi: oto grupa wędrowców brnie do bliżej nieokreślonego celu, racząc się po drodze opowieściami z dalekich krain i dając autorowi okazję do przedstawienia czytelnikowi pomysłów, wynalazków i praw światem rządzących, nierzadko facecjami okraszonymi. Policz ile w ciągu ostatniego dziesięciolecia wydano powieści stricte typu SF, gdzie autor poważył się na oparcie fabuły na aktualnym w momencie pisania stanie wiedzy naukowej. Obawiam się, że wystarczy ci jedna ręka do tego (ja się nie liczę, bo w tej dziesięciolatce nie mam coś czasu na czytane, ale jedynie Perfekcyjna Dukaja mi do głowy przychodzi). Toteż każda jedna rzecz będąca tworem fantastycznej wyobraźni oparta twardo na realiach jest skazana na sukces, bo nic tak człowieka (IMO) nie zachwyca jak prawdziwy świat. Zobacz, że sama fabuła jest taka trochę nijaka, ciężar tej powieści nie jest oparty na fabule, a na oparciu pomysłu oklepanego jak pupa kelnerki na aktualnym wyobrażeniu stanu wiedzy. Co było wcześniej zdezaktualizowało się wraz z odejściem w cień ówczesnych teorii naukowych, a w szczególności zmiany masowego wyobrażenia i co tu dużo kryć, zmiany mody.
Sukces Ślepowidzenia jest też w pewnym sensie pochodną degeneracji czytelnika. Zresztą, nie chcę się za nadto rozpisywać, muszę sobie kiedyś przeczytać rzecz raz jescze, bo mam wrażenie, że co innego chciał autor napisać (jak się czyta wywiady z nim), a co innego odbieram. W każdym razie co by nie pisać, książkę przeczytać trzeba, owszem, rozmach wyobraźni wrażenie robi.
hrabek - 23 Marca 2010, 14:33
A czemu piszesz o degeneracji czytelnika? Ja mam właśnie odwrotne wrażenie, że dzięki takim książkom czytelnik, który do tej pory nie miał do czynienia z tego typu prozą powie, że to jest właśnie to, czego oczekuje. Twarde SF z teoriami, domysłami, wszystko umocowane naukowo. Plus znakomicie rozpisana socjologicznie. Fabuły tu praktycznie nie ma, ale nie o nią przecież chodzi.
I co ważne książka nie jest naukowym bełkotem, jest świetnie napisana.
Rafał - 23 Marca 2010, 15:07
| hrabek napisał/a | | A czemu piszesz o degeneracji czytelnika? | Teraz będę pisał o moich wrażeniach, które jakoś umykają racjonalizowaniu. Degeneracja to jest też proces gubienia wiedzy, ubożenia zasobów porównawczych i generalnie obniżania poprzeczki. Rzuciłem ot tak sobie owo zdanie, i chyba niestety pora na obnażenie własnego snobizmu Czytelnik sprzed 100 lat był wymagający, chodził twardo po ziemi i wizje nie oparte na wynalazku pary i elektryczności były dla niego czczymi bredniami. Czytelnik sprzed 30-50 lat był bujany oprócz techniki również kwestiami społecznymi. Człowiek w swoim sednie za wiele się nie zmienił i nadal go zachwyca to samo co przed 10 tys. lat - czyli głównie on sam i otaczający go świat. Natomiast szczególny rodzaj człowieka, jakim jest czytelnik zakłada na nos okulary, którymi filtruje sobie obraz świata i po dekadach bujania w fantasmagoriach odkrywa, że nadal jest w stanie zachwycić się pięknem realnego świata. Nawet stara baśń, poparta naukowym wytłumaczeniem jawi się jako odkrywcza wizja i porywa lepiej niż Niagara. Ślepowidzenie jest jakby takim esejem popularnonaukowym w sosie lekko-cierpko strawnym. Wpisuje się w listę top zarobków popularyzatorów nauki - czyli ludzi z zacięciem literackim potrafiących jednocześnie zrozumieć i przetłumaczyć fenomeny ze świata nauki do świata popkultury. Watts właściwie nic odkrywczego nie napisał. Zestawił kilka teorii, powybierał co mu pasowało i skonstruował maszynkę do mięsa, przez którą przepuścił mit o kontakcie. Wyszła mielonka, owszem, bardzo lubię mielonkę ale to cały czas mielonka. Natomiast popularność mielonki pokazuje, że dla czytelnika mielonka składa się z odkrywczych kawałków, czyli oderwanie człowieka od rzeczywistości postępuje w tempie geometrycznym i jego degeneracja nie jest z kategorii tych pejoratywnych, lecz wynika z samej puszczonej w ruch machiny rozwoju.
Przeczytałem i nie podoba mi się za bardzo co napisałem, nic tylko krzyknąć za kimś tam, aby język giętki wyraził wszystko co pomyśli głowa
hrabek - 23 Marca 2010, 15:18
W zasadzie to widzę, że jedyny zarzut jaki formułujesz to taki, że Watts napisał zbyt realistyczną powieść i za mało buja w obłokach. Ale na samym początku piszesz o czytelniku sprzed 100 lat, który musiał mieć coś mocno umocowanego w rzeczywistości, bo inaczej byłyby to brednie. No i Watts to robi - stara się napisać swoją wizję spotkania z obcą cywilizacją.
Nie jest tak, że nie napisał nic odkrywczego - moim zdaniem właśnie jest to bardzo odkrywcze. Bo do tej pory mieliśmy albo naukowe podejście do szarych ludzików, humanoidalnych stworów zbudowanych mniej więcej w oparciu o te same struktury, posługujące się tymi samymi zmysłami, lub podejście typowo rozrywkowe, jak Alieny, Predatory i masa innych. Watts pokazuje, że obca cywilizacja może wcale nie być do nas podobna (OK, to już było wiele razy), ale jednocześnie zespół na bieżąco stara się rozwiązać kolejne zagadki, odpowiadać na pytania tak szybko, jak potrafi. Nie zostawia tematów bez odpowiedzi, widać, że sprawę mocno przemyślał i oparł się na fachowej wiedzy. Rzeczywiście spotkanie takie mogłoby wyglądać w podobny sposób. Może i poszczególne elementy nie są zbyt odkrywcze, ale Watts zebrał to wszystko do kupy i pokazał w sposób kompleksowy, a tego jeszcze nie widziałem. No i to po prostu świetna powieść, co też nie jest bez znaczenia.
Rafał - 23 Marca 2010, 15:29
eeeee, zarzut? jaki zarzut?
| hrabek napisał/a | | Nie jest tak, że nie napisał nic odkrywczego - moim zdaniem właśnie jest to bardzo odkrywcze. | hrabek, degenerujesz się! | hrabek napisał/a | | Może i poszczególne elementy nie są zbyt odkrywcze, ale Watts zebrał to wszystko do kupy i pokazał w sposób kompleksowy | Kompleksowa i odkrywcza to jest kwantowa pętlowa teoria grawitacji. | hrabek napisał/a | | tego jeszcze nie widziałem | Przykro mi. | hrabek napisał/a | | to po prostu świetna powieść | Dokładnie, jeszcze jedna świetna powieść, oby więcej takich. Serio.
Edit: spopularyzujmy naukę: oto świetny kawałek prozy SF w roli głównej kwantowa pętlowa grawitacja: http://kraggouneproject.webpark.pl/heimtheory.html
rybieudka - 23 Marca 2010, 15:44
| Rafał napisał/a | | ale to cały czas mielonka | Widzę, że książka Wattsa skutecznie generuje te kulinarne metafory. Ja w recenzji o pizzy, Ty o mielonce;)
Wracając zaś do tego czym jest Ślepowidzenie: ja się będę upierał, ze to jest hard sf: twarda sf na miarę naszych czasów. Trochę takich rzeczy jednak się ukazuje, bez przesady. Może u nas mniej, nasz rynek jest wyraźnie zdominowany przez fantasy. Ale na świecie? chyba jednak trochę jest. Owszem mamy do czynienia z tendencją do popularności fantastyki mniej opartej na technice, a bardziej na fantazji, czy pewnych problemach społecznych. Po prostu współczesna technika,a dokładniej jej rozwój, powoduje szybką dezaktualizację takiej "technicznej" fantastyki. A zdezaktualizowane sf, to niestety sf nudnawe. Jeśli stoi za tym coś jeszcze to jakoś się broni, np. podejmując wątki społeczne, czy tak jak u Wattsa mikrosocjologiczne. A jeśli tego brak? Kicha. poza tym jeszcze jedna rzecz: współczesny czytelnik chyba tak bardzo przywykł do takich (różnych od siebie) zjawisk jak skrótowość treści, telegraficznosć przekazy, a z drugiej strony pewna postmodernistyczna intertekstualność, ze takie "gatunkowe prawdziwki" mają trudniej. Moim zdaniem Wattsowi z jego "prawdziwkiem" się udało.
Ed. "Ty" z małej napisałem
Zgaga - 23 Marca 2010, 16:39
W przerwach między mikropowieściami Kinga z tomu 4 po północy (czytane dzięki uprzejmości Kruka) - Joanny Chmielewskiej Porwanie i Pech.
Jakoś mnie jednak nie zachwyciły.
Lubię kryminały Chmielewskiej, a może raczej lubię jej powieści z początkowego okresu: Całe zdanie nieboszczyka, Wszystko czerwone, Wszyscy jesteśmy podejrzani i (nie kryminał) Lesio. Niby robią wrażenie napisanych na kolanie, ale jak mam ochotę na solidną dawkę absurdu, humoru sytuacyjnego, zabaw językowych itd. zawsze sięgam po wymienione powieści. Jeszcze mi się nie znudziły.
xan4 - 23 Marca 2010, 19:09
Indygo Graham Joyce
Po pierwsze: nienawidzę wprost klejonych wydań małych książek z Wydawnictwa Solaris. Nie da się tego normalnie czytać, jak tylko trzymając dwoma rękami, jak jakąś opasłą książkę w twardej oprawie. Źle sklejone, złożone, nie wiem, ale fatalnie. To już któraś książka z rzędu (wcześniej na przykład trylogia Forda). No, to tyle żółci.
Teraz treść. Jak na początku, wydawało mi się, że dotrwam wprawdzie do końca, ale rewelacji to ja nie przeczytam, to z biegiem czasu było coraz lepiej i lepiej. Wciągnął mnie temat, trochę akcja. Podobało mi się, nie żeby zaraz jakieś super, hiper, ale dobry pomysł i wykonanie. Przypomina mi Szklane księgi porywaczy snów. W Uczcie wyobraźni mają coś jeszcze wydać Joyce'a. Skusił mnie, kupię.
Memento - 23 Marca 2010, 22:33
| illianna napisał/a | Po spirali, Rogoża, fajna książka dla nastolatków, ale ja wymiękłam po kilku rozdziałach, nastolatką nie jestem od jakiś 14 latek, więc czuję się usprawiedliwiona |
Ja też jakiś czas temu z nastolęctwa wyrosłem, ale książkę czytało się świetnie. Lekka, przyjemna i z jajem.
Ludziska, polećcie jakiś dobry horror.
mBiko - 23 Marca 2010, 22:46
Wyciąg z mojego konta.
Tequilla - 23 Marca 2010, 23:32
| mBiko napisał/a | | Wyciąg z mojego konta. |
Ale to horror psychologiczny jest, czy czysta rąbanka?
Memento - 24 Marca 2010, 10:16
Haa haa ha. Ha. A teraz poproszę poważniejsze propozycje.
Chal-Chenet - 24 Marca 2010, 12:01
| Tequilla napisał/a | Ale to horror psychologiczny jest, czy czysta rąbanka? |
Nie wiem jak u mBiko, ale u mnie jest to dramat psychologiczny z elementami katastroficznymi.
dalambert - 24 Marca 2010, 12:11
Mike Resnick - Najemnik / trzecia część Starships/ i uczucia mieszane. Lektura wciąga, chce się poznać dalsze losy kapitana Code i jego dzielnej załogi, ale jednak jak na moje nerwy zbyt wiele gadaniny i to w koło Macieju.
Co się szykuje jakaś akcja to obowiązkowe 5 stron przekonywania dzielnego kapitana by d*** na okrecie trzymał i nie leciał do draki. Oczywiscie bezskuteczne. Ze dwa razy do wytrzymania , ale 10 to już lekka przesada i troche kiepsko jak na główny motyw psychlogiczno towarzyski fabuły.
Oczywiście będę to dalej konsumował / tłumaczenie R.J.S jest w porządku/, ale tak po trzech kawałkach to daję tej operze
6/10 bo za bardzo czasami leci w operetkę.
Adanedhel - 24 Marca 2010, 19:00
Glen Cook - Kroniki Czarnej Kompanii
Choroba, podobało mi się. Wieża, magia, miecze i topory - poczułem się, jakbym był młodszy i trochę bardziej pokręconego "Władcę..." czytał. Cook stworzył całą gamę pierwszorzędnych postaci, z których właściwie każda ma to "coś", przez co przejmowałem się jej losem. No i nieuleczalnego romantyka Koniowała. Te jego opisy właściwie tworzą całą historię i dodają jej fajnej atmosfery absurdu.
Czytałem już lepsze opisy bitew (niesamowity Ringo i SheVa 9), bardziej wiarygodnych bohaterów czy lepsze zakończenia. Przez to nie postawię "Kronik..." w szklanej gablotce. Ale na pewno będą gdzieś na wyciągnięcie ręki.
Daję w skali szkolnej 5-.
nureczka - 24 Marca 2010, 19:11
| Adanedhel napisał/a | | Daję w skali szkolnej 5-. |
A skala jaka: stara od 2 do 5, czy nowa od 1 do 6?
mBiko - 24 Marca 2010, 20:02
| Chal-Chenet napisał/a |
Nie wiem jak u mBiko, ale u mnie jest to dramat psychologiczny z elementami katastroficznymi. |
Widać żeś młody. Będziesz miał tyle kredytów co ja, to też Ci się horror zrobi.
illianna - 25 Marca 2010, 07:43
Hyperion, prawie kończę, momentami nuda, ale generalnie ciekawy i dobry pomysł, kilka świetnych spostrzeżeń socjologicznych i psychologicznych, zobaczymy co będzie po kolejnych tomach.
Adanedhel - 25 Marca 2010, 08:21
| nureczka napisał/a | | A skala jaka: stara od 2 do 5, czy nowa od 1 do 6? |
Ze szkoły to ja nową znam.
|
|
|