Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Virgo C. - 12 Marca 2010, 11:04
| Ziuta napisał/a | | Teraz zaś biorę egzemplarz i wyję – co za rzeźnia! chamy wycięły ze 40% procent treści |
Które to wydanie?
@rybieudka
Hmm, ciężki język pojawiał się tylko w Skrzydlatym sztormie. A tam to zdaje się celowy zabieg (a przynajmniej ja to tak odebrałem).
illianna - 12 Marca 2010, 12:11
Po spirali, Rogoża, fajna książka dla nastolatków, ale ja wymiękłam po kilku rozdziałach, nastolatką nie jestem od jakiś 14 latek, więc czuję się usprawiedliwiona
rybieudka - 12 Marca 2010, 12:16
@ Virgo C., wiesz... ja się chyba w tej książce pogubiłem. I bynajmniej nie tylko przez język. Zbyt... hmm... oniryczne to dla mnie było. To pewnie kwestia "degustibusowa", nie wiem. Trochę więcej napisałem pod tym linkiem, który mam w sygnaturce;)
w każdym razie muszę odetchnąć trochę po tej lekturze. Kolejno "na warsztat" idą: Żmija, Cyberiada i Lód
xan4 - 12 Marca 2010, 12:18
Rubieże Jeffrey Ford Jak dla mnie, z tomu na tom coraz gorzej. Pierwszy bardzo mi się podobał, drugi przeczytałem, ale bez jakiegoś entuzjazmu, jak nad tomem pierwszym. Tom trzeci to było dla mnie kartkowanie, czego bardzo nie lubię.
W dalszym ciągu numerem jeden Forda dla mnie to Imperium lodów. Może on jest lepszy w opowiadaniach? Bo Nocna Whiskey z F&SF też jest dobre.
hardgirl123 - 12 Marca 2010, 13:00
| illianna napisał/a | Po spirali, Rogoża, fajna książka dla nastolatków, ale ja wymiękłam po kilku rozdziałach, nastolatką nie jestem od jakiś 14 latek, więc czuję się usprawiedliwiona |
a mnie się Po spirali podobało :>
Fidel-F2 - 12 Marca 2010, 17:36
rany, jak zniechęcacie do tego Viriconium
NasirWizz - 12 Marca 2010, 19:19
Przeczytałem Ulissesa.
I jestem zachwycony . Nigdy czegoś takiego nie czytałem.
Najbardziej podobała mi się końcówka "rozmyślania" Molly.
I nic więcej nie napiszę, trzeba po prostu przeczytać.
A teraz zabieram się za W cieniu świętej księgi z wydawnictwa Czarne.
Bardzo lubię ich książki a wnioskując z opisu na okładce jest super.
Adanedhel - 13 Marca 2010, 08:50
| Fidel-F2 napisał/a | | rany, jak zniechęcacie do tego Viriconium |
Mam zniechęcić jeszcze bardziej?
rybieudka - 13 Marca 2010, 09:20
| Cytat | | rany, jak zniechęcacie do tego Viriconium |
To nie jest kwestia zniechęcania, tylko wyrażania własnej opinii. Ja jestem w 100% przekonany, ze będzie mnóstwo osób, ktorym Viriconium spodoba sie bardzo - i zasłużenie, bo tam ma sie co podobać. Tyle, że dla mnie minusy przeważyły nad plusami. innymi słowy, przytłoczyła mnie warstwa formalna. Ale jak ktoś lubi... to będzie zachwycony.
Fidel-F2 - 13 Marca 2010, 09:59
Latające tygrysy - Witold Urbanowicz Autor jawi się jako człowiek o wysokiej kulturze i wrażliwości mający niezwykły zmysł obserwatora. Książka oprócz tego, że zasadniczo zajmuje się wspomnieniami wojennymi jest niezwykłą podróżą geograficzno-etnograficzną oraz traktatem filozoficznym w którym autor zadaje wiele pytań nie obciążając nas autorytatywnymi odpowiedziami. Obserwacja jak sam odnajduje się w otaczającej rzeczywistości pozwala na sporo refleksji i daje dużo satysfakcji. Pozycja nie tylko dla lubiących wojenne historie, każdy powinien ją przeczytać.
feralny por. - 14 Marca 2010, 21:59
Fidel-F2, książka cudna, czytałem kilka razy, a czytałeś wersją nieocenzurowaną Ogień nad Chinami?
dalambert - 14 Marca 2010, 22:16
feralny por., ja czytałem wydanie pierwsze polskie Wyd. Znak - mimo cenzury znakomita rzecz , ale i autor człowiek zacny i mądry, ze o talencie nie wspomnę.
feralny por. - 14 Marca 2010, 22:24
Uwielbiam gawędziarski styl Urbanowicza, to się rewelacyjnie czyta. Znak ostatnio przypomina jego książki, jak na razie wyszły:
Ogień nad Chinami
Świt zwycięstwa
Początek jutra
Kruk Siwy - 14 Marca 2010, 22:28
Jako małolatowi książka ta podobała mi się średnio. Wolałem Wyszkowskiego, Arcta. Tam lotnictwo, wojna sprawy techniczne były na pierwszym planie. Teraz oczywiście widzę różnicę w jakości pisarstwa oraz to że Autor chciał nam opowiedzieć więcej niż to że ten a ten zestrzelił tylu a tylu wrogów.
dalambert - 14 Marca 2010, 22:45
| feralny por. napisał/a | jak na razie wyszły:
Ogień nad Chinami
Świt zwycięstwa
Początek jutra |
Dzięki , zacznę szukać po księgarniach Urbanowicz to taki Autor do którego warto wracać
Adon - 14 Marca 2010, 23:23
Odświeżyłem sobie "Króla bezmiarów" Kresa, a właściwie przeczytałem nową książkę, bo wersje, które znałem - opowiadanie i wydanie Trickstera - bardzo mocno się różnią od wydania Maga. Szczęśliwie magową edycję mam ilustrowaną, bo obiło mi się o uszy, że nowe wydanie zostało wykastrowane?
Do rzeczy jednak. Generalnie porównując stare wersje i obecną oraz późniejsze pisarstwo Kresa widzę ogromny progres warsztatowy. Tu nie jest źle, ale w następnych tomach szererskich jest lepiej. Pojawiły się też pewne nieścisłości fabularne. Z tych, o których pamiętam: po rozbiciu statku na Małych Agarach Ridareta wędruje w towarzystwie jakiegoś chłopca do wioski, by już parę stron dalej przedstawiciel Trybunału szukał jej po wyspie, a z tekstu wynika, że w wiosce Rida się nie pojawiła (redakcja przespała?). Gdzieś uciekło wszystko pomiędzy, albo jakieś wersje tekstu się poplątały. W końcówce też nieco dziwnie.
Ktoś mi powie, jak to było, bo Tarczę Szerni czytałem kilka lat temu i nie pamiętam już za bardzo szczegółów, a książki nie mam pod ręką?
Generalnie mogę powiedzieć tylko jedno: poprawione wersje starych tekstów Kresa są dobre, ale wszystko począwszy od "Pani Dobrego Znaku" jest znacznie lepsze. Kres powinien pisać nowe rzeczy, a nie ciągle poprawiać stare. Taka konkluzja.
NasirWizz - 15 Marca 2010, 15:12
Skończyłem "W cieniu świętej księgi". Zachęcam do przeczytania książki jak i mojej recenzji:
| Cytat | Polityka jak i biznes są swoistą grą. Toczy się ona o duże stawki (przeważnie pieniężne).
Wielkie korporacje aby zdobyć przychylność dyktatora Turkmenistanu pragną zwrócić na siebie uwagę. Budują ku czci prezydenta pomniki jego książki (Ruhnamy) jak i samej postaci przywódcy tego zapomnianego kraju (przykładem tego może być Łuk neutralności na którego szczycie znajduje się pozłacany pomnik Nyijazowa, obraca się zgodnie z ruchem słońca) w zamian otrzmują kontrakty na wielomilionowe sumy. W życiu jest wiele absurdów jednak kraj opisany w książce ma ich za dużo. Średnia płaca poza stolicą wynosi 10 $ a prezydent całe bogactwo kraju oddaje zagranicznym korporacjom.
Jest w stanie poświęcić największy majątek kraju - oddaje dzieci do pracy przy wyrobie bawełny aby zaspokoić swoje chore ambicje.
Młodzież w szkole ogromną ilość czasu spędza na studiowaniu bezsensownej książki Ruhnamy (robi się to nawet na lekcjach matematyki) przez co przyszłe pokolenia nie będą w stanie przeciwstawić się reżimowi. Nawet aby zdać prawo jazdy trzeba zdać egzamin który dotyczy jednego z wybranych rozdziałów.
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy co nosi na sobie - wszystkie znane firmy Lee, Big Star, Gappa wykorzystują Turkmeńskie dzieci aby się wzbogacać (pracują one za darmo w fabrykach tekstyliów).
Nie tylko firmy odzieżowe zarabiają na tym narodzie - z założonymi rękami nie siedzi też Shell, Nokia, Simens, BMW etc.
Ruhnama jest pełna absurdów, zawiera wiele fragmentów mówiących o zakazie łamania praw człowieka.
Jednak każdy kto sprzeciwia się dyktatorowi zostaje skazany na więzienie a jeżeli przebywa aktualnie za granicą jego rodzina przebywająca w kraju przeżywa mękę (tracą pracę, majątek, są zastraszani, torturowani). Nawet gdy ktoś wytrzyma 3 lata w więzieniu (co udaje się jedynie najsilniejszym i młodym) zaraz po wyjściu umiera.
W cieniu świętej ksiegi jest tak na prawdę opisem realizacji filmu dokumentalnego pod tytułem Shadow of the Holy Book jednak opisuje w rzeczywistości realia kraju leżącego na południe Uzbekistanu.
Książka ta bardzo mi się podobała. Niestety ludzie w naszym kraju nie zwrócą uwagi na nią z powodu dziwnej okładki która swoją drogą bardzo mi się podoba. Według mnie najlepsze są fragmenty o kręceniu filmu. Wiadomo, że w takim kraju gdzie inwigilacja jest na wysokim (ba, bardzo wysokim) poziomie coś takiego było dużym wyczynem i odwagą ze strony koordynatorów przedsięwzięcia (a jednocześnie autorów książki). W pewnej chwili zżyłem się z Arto, podziwiałem jego opanowanie w trudnych sytuacjach (na przykład gdy groziło mu więzienie) jak i profesjonalizm (nie chciał aby po udzieleniu wywiadu ktoś ucierpiał).
Nie powinniśmy być obojętni na krzywdę innych ludzi. Zapewne gdy ktoś dowiaduje się o tej pozycji najpierw studiuje mapę w poszukiwaniu położenia zapomnianego kraju. Czytając tą książkę przeżywamy wiele wstrząsów choć nie takich jak przy lekturze tekstów o holokauście czy o Auschwitz. Jednak jedna rzecz szczególnie różni te dwie sprawy. Każdy posiada znikomą lub dużą wiedzę o II wojnie światowej zaś o Turkmenistanie wiemy niewiele lub nic. Każdy człowiek który uważa się za obywatela wykształconego i otworzonego na świat powinien przeczytać tą pozycję. |
nureczka - 15 Marca 2010, 15:17
| Adon napisał/a | | Kres powinien pisać nowe rzeczy, a nie ciągle poprawiać stare. |
Ale tak ma znacznie lepszy stosunek zainwestowanego czasu do uzyskanych korzyści materialnych.
rybieudka - 16 Marca 2010, 10:06
W weekend przeczytałem Żmiję Sapkowskiego. Taka w sumie... za długa. Tzn. tam było za mało fabuły jak na 230 stron tekstu. Opisy, scenki rodzajowe, szczegóły i ogólnie język opowieści kapitalne, jak to u Sapka. Szkoda tylko, że treści, które w to zostały ubrane było za mało. no i zakończenie jakieś takie przewidywalne. Może potem więcej w Sapkowym wątku napiszę. Generalnie, gdybym kupił w księgarni za pełną cenę to bym się wściekł. Szczęśliwie kupiłem na allegro za mniej więcej dychę.
Edyta: zamiast język był jeżyk
Ozzborn - 16 Marca 2010, 10:46
Pantaleon i Wizytanki - Vargas Llosa - klasyka literatury latynoamerykańskiej, jeśli ktoś lubi ten typ, to wystarczajączą rekomendacją będzie krótki opis (nie bardzo spoiler, ale może ktoś nie lubi najmniejszych nawet sugestii):
Trzech Panów w Łodce (nie licząc psa) - Jerome'a - bardzo przyjemna lektura, uśmiałem się setnie. Świetnie oddaje ludzką naturę. Choć nie ukrywam, że po wcześniejszych opiniach spodziewałem się czegoś jeszcze lepszego.
A po ostatniej pogawędce z Krukiem w Para i pytaniem shenry w kfizie bohaterskim postanowiłem jednak przeczytać jeszcze raz Trylogię Zimnego Ognia, na razie nadgryzłem 1 tom i jest fajnie.
Kruk Siwy - 16 Marca 2010, 11:03
| rybieudka napisał/a | | był jeżyk | i było fajnie. Po co zmieniać?
rybieudka - 16 Marca 2010, 11:21
Kruku, myslisz, że Sapkowski zamiast językiem powinien posługiwać się jeżykiem? Hmmm...
Kruk Siwy - 16 Marca 2010, 11:33
Język Sapkowskiego bywa czasami bardzo.
Jeżyk z niego a nawet jeżozwierz. Pogadaj z mistrzem na jakimś konwencie, sam zrozumiesz.
Matrim - 16 Marca 2010, 14:48
Skończyłem Hakawati. Mistrz opowieści Rabiha Alameddine. Świetna książka, tysiąc opowieści w jednej. Kilka poziomów fabuły, mnóstwo nawiązań do Starego Testamentu, Koranu, Homera, Owidiusza, Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Czyta się bardzo dobrze i szczerze polecam, bo takich pozycji nie jest wiele
ilcattivo13 - 17 Marca 2010, 15:28
W przerwie między kolejnymi to mami Malazańskiej Księgi..., przeczytałem "Czarną banderę" Komudy. Dobra, przyjemna i lekka lektura. 8/10
mBiko - 18 Marca 2010, 22:26
"Trzeci Świat" Macieja Guzka, znajomość "Królikarni" nie jest niezbędna, chociaż może ułatwić wtopienie się w opowieść. Zdecydowanie godna polecenia, opowiedziana w ciekawy sposób i niebanalnym językiem historia fantastyczna. Trochę, wiele w niej nas samych, naszych wad, zalet i kompleksów.
Ziuta - 18 Marca 2010, 22:30
Naszych wad? Wady to pikuś. Nieźli z nas s-syny.
mBiko - 18 Marca 2010, 23:07
I o tym też jest.
ilcattivo13 - 19 Marca 2010, 19:10
"Dzieci Arbatu" Rybakowa - niby "najgłośniejsza książka epoki pierestrojki", ale męczyłem ją prawie pół roku ( taki czterotomowy "Cichy Don" Szołochowa połknąłem w nieco ponad tydzień). Książka jest urwana przynajmniej w połowie - czułem się, jakbym do przeczytania dostał jeden tom z dwóch, a nawet trzech. I jeszcze to posłowie, które autor dołączył na samym końcu książki - tylko podkreśla brak zakończenia całej historii.
Enyłej, książka dostaje dwie oceny. Za "fabularność" 4/10, a za wartości historyczno-społeczne 9/10. I szczerze ją polecam każdemu miłośnikowi komuny, zwłaszcza w totalitarnym wydaniu. Bez różnicy na kraj zamieszkania, bo w sumie, to w całym bloku wschodnim ludzie byli tak samo traktowani. Tylko najpierw, żeby wiedza o budowaniu socjalizmu była możliwie najpełniejsza, niech taki człowiek sobie przeczyta "Cichy Don" (początki rewolucji) i "Zaorany ugór" (Wielki Głód na Ukrainie) Szołochowa.
Ziuta - 19 Marca 2010, 19:21
ilcattivo13, a to nie jest tak, że Dzieci Arbatu to część większej całości? Wersję serialową robili na podstawie tego i jeszcze jakiś następnych tomów (jeszcze nie czytałem, jeszcze nie widziałem, dalej się nie wypowiadam).
Ale dzięki, że przy okazji poleciłeś Cichy Don. Będę musiał w końcu przezytać. Podobnie jak Nikt nie rodzi się żołnierzem i żywych i martwych Simonowa.
|
|
|