Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Zgaga - 8 Marca 2010, 15:02
Gwynhwar, wypowiedź była do mBiko, a on pisał o Wrońcu.
Czy jeżeli pojawi się choć jeden post między, to zawsze trzeba cytować adresata, aby było jasne?
Gwynhwar - 8 Marca 2010, 15:03
Zgaga, faktycznie moja wina
Kruk Siwy - 8 Marca 2010, 15:04
Ale za to śmiesznie wyszło. Przy poniedziałku.
Zgaga - 8 Marca 2010, 15:06
Tyż racja
Ozzborn - 8 Marca 2010, 18:25
Trylogia (póki co) o Akwili Dokuczliwej vel. Tiffany Obolałej (Woli Ciutludzie, Kapelusz Pełen Nieba, Zimistrz) Pratchetta - świetna lektura jak to Pratchett. Ciutludzie wymiatają. Natomiast inną ciekawostką jest fakt, że 2 pierwsze nie były tłumaczone przez PWC tylko jakąś panią, która miała dosyć dziwne pomysły (Jak np. zmiana imienia z Tiffany na Akwila - wtf? - ale może mam jakieś braki w edukacji). No i zdarzyło jej się parę wpadek typu Ale z pewnością chętnie bym dorwał oryginały, żeby porównać tłumaczenia z odniesieniem.
Patrz na te Arlekiny - Nabokova - jego ostatnia książka, elementy autobiograficzne, nimfetki i nie całkiem normalny główny bohater, czyli esencja Nabokova. Na pewno zaliczam do bardzo udanych jego dzieł.
Wiwat Aspidistra! - Orwella - oj dobra to jest książka, choć musiałem zagryzać zęby żeby nie rzucić nią o ścianę w niektórych momentach wyjątkowego kretynizmu głównego bohatera. Z drugiej strony odkryłem przerażająco dużo analogii do siebie... Z pewnością dziełu przyświecał cel edukacyjny i został zrealizowany całkiem nieźle.
Martva - 8 Marca 2010, 18:35
Kopiuję z forum stanikowego :
| turzyca napisał/a | > Fakt, jest bardzo dobry, ale zdenerwowal mnie nietrzymaniem sie imion nadanych
> przez innego tlumacza. Wole jednak Akwile Dokuczliwa od Obolalej. Tym bardziej
> ze nie ma wczesniejszych tomow w jego tlumaczeniu, wiec trzeba sobie przelozyc
>
> bohaterow z jednych imion w drugie pomiedzy kolejnymi tomami. |
| Martva napisał/a |
O proszę, a jakos zawsze mi sie wydawało że kolejnośc była odwrotna, PWC cos
przełozył i to ta druga tłumaczka się nie przejęła. Ale nijak nie rozumiem
dlaczego Tiffany została Akwilą. |
| turzyca napisał/a | Wymyslilam kiedys takie rozwiazanie: tiffany jest odcieniem niebieskiego
wpadajacym lekko w zielen. Jeden z odcieni, ktore ja okreslam jako morskie.
Dla czytelnika anglojezycznego jest to wiedza najzupelniej oczywista. U
polskiego czytelnika takie skojarzenie nie wystepuje, wiec stad imie, ktore nam
tez sie kojarzy z woda. Ale nie upieram sie przy tej wersji, tak sobie dumalam.
Swoja droga mlodszy brat tez zostal przemianowany i tego to nie umiem
wytlumaczyc, bo polski odpowiednik nie niesie ekstra znaczen.
Ale dokuczliwy dla aching uwazam za lepsze tlumaczenie. |
NURS - 8 Marca 2010, 19:59
A czy Akwila to przypadkiem nie orzeł?
Dabliu - 8 Marca 2010, 21:07
Orzeł.
mBiko - 8 Marca 2010, 21:47
| Zgaga napisał/a | | mBiko, nie jesteś grupą docelową książki. I może w tym sęk.? |
Wiem, ale mam też problem ze stwierdzeniem kto jest. Stan wojenny jako temat bajki dla dzieci zupełnie mnie nie przekonuje. Bardzo podoba mi się język, ale zupełnie nie zgadzam się z zaprezentowanym przez Dukaja obrazem społeczeństwa tamtych czasów. Z jednej strony podoba mi się sposób w jaki przerysowany został ówczesny system i jego aparat, z drugiej dziwi stosunkowo ponury wydźwięk. Nie potrafię chyba zrozumieć w pełni intencji autora.
dzejes - 9 Marca 2010, 12:33
| mBiko napisał/a | | ale zupełnie nie zgadzam się z zaprezentowanym przez Dukaja obrazem społeczeństwa tamtych czasów. |
Hmm... To raczej spojrzenie Adasia, dziecka, które widzi świat tak, a nie inaczej. Nie wdaje się w niuanse i nie rozważa wszystkich za, a nawet przeciw. Tak odebrałem ja.
illianna - 9 Marca 2010, 13:26
ja też mam do Wrońca bardzo mieszane uczucia, wiem, że to subiektywny obraz, ale nie bardzo wiem do kogo ta książka jest adresowana, wiem, że nie do mnie, bo do mnie jakoś nie trafia, może do młodzieży?
Rafał - 9 Marca 2010, 13:31
E tam, do mnie tez nie trafia
Ziuta - 9 Marca 2010, 13:42
Ja wyrokowałem swego czasu, że Wroniec polegnie w konfrontacji z Nieoznaczonością Jaruzela ("kto nie przeżył, nie pojmie, kto przeżył, zamilknie").
Lynx - 9 Marca 2010, 14:16
Kot w stanie czystym Pratchetta.
dzejes - 9 Marca 2010, 17:03
| Ziuta napisał/a | | Ja wyrokowałem swego czasu, że Wroniec polegnie w konfrontacji z Nieoznaczonością Jaruzela (kto nie przeżył, nie pojmie, kto przeżył, zamilknie). |
Ej no, popkultura przetrawiła Wietnam, II WŚ, ludobójstwa, a ty uważasz, że stan wojenny to była taka teh drama?
Myślę, że spora część ludzi szuka we Wrońcu jakichś jasnych deklaracji, noboprzecież to jest o stanie wojennym.
mBiko - 9 Marca 2010, 20:17
illianna, mam dokładnie tak samo. Formalnie nawet mi się podoba, ale wszystko poza formą trafia w wielką dziurę.
nureczka - 10 Marca 2010, 08:11
| dzejes napisał/a | | że stan wojenny to była taka teh drama? |
Była.
dzejes - 10 Marca 2010, 14:22
| nureczka napisał/a | | dzejes napisał/a | | że stan wojenny to była taka teh drama? |
Była. |
Większa od IIWŚ?
Easy - 10 Marca 2010, 14:40
Tak, jasne, teraz zacznij licytację, co było straszniejsze.
Śmierć twojego taty nie była straszna, bo go tylko milicja spałowała, a mojemu dziadkowi to Niemcy bagnetami oczy wyłupali i to jest dopiero wielki dramat!
Tragedia to jest tragedia. Tyle.
Edit. Błąd w jednym słowie.
Agi - 10 Marca 2010, 14:43
| Easy napisał/a | | bo go tylko milicja spamowała |
Easy, milicja nie spamowała w przeciwieństwie do Uzyszkodników Forum.
Easy - 10 Marca 2010, 14:47
Już poprawiłem, dzięki za czujność.
dzejes - 10 Marca 2010, 15:42
| Easy napisał/a | Tak, jasne, teraz zacznij licytację, co było straszniejsze.
Śmierć twojego taty nie była straszna, bo go tylko milicja spałowała, a mojemu dziadkowi to Niemcy bagnetami oczy wyłupali i to jest dopiero wielki dramat!
Tragedia to jest tragedia. Tyle.
|
Weź może wylej emo do kubełka, a potem przeczytaj to, co napisałem. Póki co licytację zaczynasz ty, sam nie wiem z kim i o co.
Wszystkie tragedie są trawione przez popkulturę. Zobacz jak wyeksploatowany jest temat II WŚ. Allo allo, Upadek, Bękarty wojny. W Polsce nawet 4 pancernych, czy Klossa.
Powstanie warszawskie zaczyna być w ten sposób "przepisywane". Masz Lao Che, masz projekt albumu komiksowego, Hardkor 44.
Westerplatte i nowy film (co się z nim dzieje?) to też dobry przykład na owo nowe spojrzenie.
No i w Polsce pojawiają się duże opory, podnoszone są głosy, których istotą (jeśli dobrze rozumiem) jest to, że przez podobne zabiegi niszczymy pamięć ofiar, ujmując rzecz w skrócie.
I teraz "Wroniec". Ja się zastanawiałem czy przypadkiem odbiór tej książki u wielu czytelników nie jest jakoś skontaminowany faktem, że skoro mowa o stanie wojennym, to mają być ostre granice. Ma być jasno postawione gdzie staliśmy my, a gdzie ZOMO.
I o to się pytałem - czy tego brakuje tym, którzy pisali, że książka nie trafiła. A jeśli nie tego, to czego.
inną sprawą jest fakt, że Wroniec moim zdaniem nie ma dobrej konstrukcji, końcówka ma zdecydowanie zbyt podkręcone tempo.
Kruk Siwy - 10 Marca 2010, 16:16
Ja tylko na marginesie - bo książki nie czytałem - granice nie były ostre. W czasie stanu wojennego. Armia trzymała nas za mordę, ale chłopakom przy koskownikach autentycznie ludzie donosili ciepłe posiłki.
Milicja była wrogiem ale to że zdławiła brutalnie zresztą korzystając z okazji bandytyzm, który chciał wypłynąć na zamęcie ludziom się podobało. Dużo by gadać.
nureczka - 10 Marca 2010, 18:37
Bo jak giną ludzie to jest tragedia. http://pl.wikipedia.org/w...olsce_1981-1983
Bo wiesz, jak się ma -naście (młodsze naście lat i nagle rodzice znikają na czas nieokreślony, nie wiadomo gdzie, to jest tragedia.
Bo jak ci w środku nocy aresztują rodzinę, to jest tragedia.
Bo jak cię w nocy budzi kolumna czołgów jadących na Ursus to jest tragedia.
Oczywiście, możemy toczyć rozważania semantyczne, od ilu ofiar mówimy o tragedii, ale chyba nie o to chodzi.
I, oczywiście, tragedia jest sprawą indywidualną. Zależy to od wrażliwości, punktu widzenia i wielu innych, bardzo niewymiernych czynników.
Easy - 10 Marca 2010, 19:42
Toksymia Małgorzaty Rejmer.
Póki co mój faworyt do NIKE, zwłaszcza że poprzedni rok to cieniutki był - Tokarczuk słabo, Stasiuk tak sobie, Bart to i może dobry scenariusz napisał, ale książkowa wersja Rewersu to też bardziej ciekawostka niż pełnoprawna i pełnokrwista powieść. Tylko wyżej wspomniana Rejmer i Hugo-Bader ze swoją Białą gorączką dają radę.
Ziuta - 10 Marca 2010, 20:35
Przenicowany świat wiadomokogo. Pierwszy raz czytałem w lekko ocenzurowanej wersji. Potem był film, całkiem udany. Teraz zaś biorę egzemplarz i wyję – co za rzeźnia! chamy wycięły ze 40% procent treści. Nie ma południa, mutantów, atomowej wojny, cesarskiego bombowca i białej łodzi podwodnej. Skandal. Dobry komuch, martwy komuch.
Dworzec Perdido Chiny Mieville'a. Chwilowo odwołuję wykrzyknienie z powyżej. Świetna książka, naprawdę dobra. Epicka, frapująca, z biglem. Wiem, ma wady, Autor czasami przegina z ideolo, ale wady nie zakrywają zalet. Żebym tylko miał "Bliznę" (bo "Żelazna rada" stoi obok Dworca). Napisze więcej, gdy przetrawię.
illianna - 11 Marca 2010, 07:53
| Ziuta napisał/a | | Żebym tylko miał Bliznę | my mamy, jakby nie szło kupić, pożyczymy
Adanedhel - 11 Marca 2010, 08:56
Na Allegro wciąż są nowe egzemplarze. Wczoraj kupiłem.
ilcattivo13 - 11 Marca 2010, 22:16
"Łowcy kości" Eriksona za mną. Robi się coraz lepiej Tylko, że teraz muszę resztę tomów dokupić, a ostatni to pewnie najwcześniej za rok się pojawi Buuuu...
"Łowcy..." dostają 8,5/10. Albo nie. 9/10
rybieudka - 12 Marca 2010, 09:03
Viriconium Harrisona przeczytane. I mam bardzo mieszane uczucia. Wymęczyła mnie ta książka nieziemsko. Z jednej strony niesamowita wizja świata i sporo ciekawych pomysłów, z drugiej idealnie pasujący do całości, kunsztowny, ale niezwykle trudno przyswajalny język. Dla mnie był barierą trudną do przeskoczenia, mimo iż czytałem bez pośpiechu, w skupieniu. Chyba jednak wolę teksty oparte o fabuły, a nie rewelacyjne formalnie. Aczkolwiek rozumiem dlaczego niektórzy się tą książką zachwycają.
|
|
|