Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
NURS - 23 Lutego 2010, 23:18
Ale ma fajne przygody, na przykład tę z Cyklopem
dzejes - 23 Lutego 2010, 23:38
Bardziej mi podeszła ta z Bambino... znaczy Calipso.
Ziuta - 24 Lutego 2010, 10:08
A Obywatel? Porodówka? Albo jak lezą uchlani ze Stefanem?
rybieudka - 24 Lutego 2010, 10:38
Tak jakoś migusiem mi poszły Opowieści z Dzikich Pól Komudy. Oczywiście nowe, "fabryczne" wydanie. Ze starym niestety nie miałem okazji, się zapoznać i z tego co oblukałem to kilka opowiadań ze zbiorku wypadło (jedno, wielce smakowite było w listopadowym SFFiH, co z pozostałymi nie wiem...). To co jest robi jednak bardzo dobre wrażenie. Świetnie "weszły" mi opowiadania z Kunickim w roli głównej. Kapitalne jest Veto/ Niezłe jest opowiadanie otwierające zbiór, no i oczywiście dwa opowiadanka z Dydyńskim, szczególnie świetne, kończące zbiorek Nobile Verbum. (Co prawda historia tej postaci jest w świetle różnych utworów tekstów dość niejednoznaczna, jest tu jednak trochę sprzeczności, ale nic to! ). Jest trochę strasznie, jest klimat Polski Szlacheckiej, ale trochę brakuje mi barwnych opisów. Tu, pewnie ze względu na krótkie formy, Komuda nie może tak często zabłysnąć ciekawą anegdotą, rozbudowanym opisem scenerii (też tej społecznej), czy jakąś historyczną dygresją. Lubię to w jego powieściach, tu tego brakuje (oprócz wiecznie obecnych w twórczości Pana Jacka opisów pojedynków). Oólnie zbiorek całkiem przyzwoity, miły i przyjemny. ale zostawia pewien niedosyt. Komuda, przynajmniej w moim odczuciu, lepiej się sprawdza w dłuższych formach. Z niecierpliwością czekam zatem na Banitę
dzejes - 24 Lutego 2010, 11:18
| Ziuta napisał/a | | A Obywatel? Porodówka? Albo jak lezą uchlani ze Stefanem? |
Łot? Jestem całkiem pewien, że w Odysei nie ma żadnej porodówki
Ziuta - 24 Lutego 2010, 12:05
Ja myślałem, że my tu o Ulissesie (ja się przyzwyczaiłem, że na tego starożytnego w Polszcze mówimy Odyseusz)
dzejes - 24 Lutego 2010, 15:49
A ja myślałem, że sobie yaya robimy, toś przyszedł i porodówkami zaczął wymachiwać
Zgaga - 24 Lutego 2010, 18:23
Odświeżam sobie Zamieć Stephensona. Chyba trochę pod wpływem jakiegoś konkursu na tam forum, a chyba dlatego że mam fazę na cyberpunk (w kolejce Gibson). Trochę nużące dywagacje biologiczno-religijne (jakoś nie od razu udaje mi się przeskakiwać między panteonami różnych ludów), ale poza tym to, co lubię.
Chal-Chenet - 25 Lutego 2010, 15:29
"Mars" Kosika. Bardzo mi się podobało. Więcej wrażeń wkrótce w wątku autorskim.
Adon - 25 Lutego 2010, 16:14
"Chrzest ognia" za mną. Niezłe, ale póki co najsłabsze w cyklu. Chyba, Kruku, miałeś rację - napisane to dla podbicia ilości stron. Ma wszystkie słabizny fantasy, z których kiedyś sam Sapkowski szydził w "Pirogu...". Bohaterowie jeżdżą zygzakiem po mapie, spotykają ich jakieś przygody, ale generalnie akcja nie posuwa się na przód ani na cal. Szkoda. Wszystko ratuje styl, język i parę naprawdę zabawnych sytuacji. Jak na mistrza to za mało, ale taki Goodkind, czy inny Salvatore, niech się schowa. Generalnie czytało się przyjemnie, ale nie połknąłem książki w dwa wieczory jak poprzednie tomy. Tym razem domowe zajęcia bez trudu odrywały mnie od lektury.
mBiko - 25 Lutego 2010, 20:33
"Na tropie wampira" M. Resnick. Komu podobała się poprzednia część, spodoba się i ta. Bardzo dużym plusem jest tłumaczenie.
Agi - 25 Lutego 2010, 21:58
"Ubik", interesująca, ale raczej nie zostanę wielbicielką talentu Dicka.
Kruk Siwy - 25 Lutego 2010, 22:35
Przeczytaj Człowieka z Wysokiego Zamku. Warto.
Chal-Chenet - 25 Lutego 2010, 22:35
Jak nie czytałaś, spróbuj jeszcze "Trzy stygmaty Palmera Eldritcha".
Matrim - 25 Lutego 2010, 22:36
| Adon napisał/a | | Jak na mistrza to za mało, ale taki Goodkind, czy inny Salvatore, niech się schowa. |
Goodkinda nie czytałem jeszcze, ale Salvatore... Jak dla mnie, to zupełnie inna liga, niż Sapkowski. Czytany dawno temu Pięcioksiąg Cadderly'ego odłożyłem po kilkunastu stronach, bo mnie wszystko w tej książce gryzło - pierwsza książka w mojej historii, której nie dałem rady skończyć Potem czytałem jeszcze jakieś pozycje, bo mój brat się Salvatorem zachwycał, ale... no właśnie - język w porównaniu z Sapkowskim jest płyciutki.
A na temat - Hakawati - mistrz opowieści. Cudna książka. Magiczna. Przeczytałem około połowy, ale ciągnie do niej niezmiernie. Więcej wrażeń potem, ale już teraz polecam bardzo.
Memento - 25 Lutego 2010, 22:42
| dzejes napisał/a | | No więc po stu stronach też byłem zadowolony. Do dwusetnej już nie dotarłem. Może za jakiś czas spróbuję raz jeszcze, ale na siłę nie mam zamiaru brnąć. |
150 stron i brnę dalej, a i nawet tytuł ma rajcę bytu.
ihan - 26 Lutego 2010, 15:09
| Fidel-F2 napisał/a | Marina - Zafon
Przeczytałem bardzo krytyczną wypowiedź ihan i w zasadzie całkowicie z nią sie nie zgadzam. |
No i dzięki Bogu i Partii. Jeszcze tego brakowało żeby wszyscy się ze mną zgadzali. W każdym razie Zafon w żadnym wydaniu nie jest dla mnie.
Zaskakująco ostatnio widuje same fajne filmy i czytam fajne książki.
Wielka Księga horroru, bardzo równa antologia. Ogromnie podoba mi się okładka, ilustracje wewnątrz i rewelacyjne, gustowne karty do gry załączane do książek - teraz mi służa jako zakładki. Fakt, nie jest to antologia miary Niebezpiecznych wizji, ale lektura obowiązkowa dla wielbicieli horroru. W żadnym wypadku nie czytać notatek na tylnej okładce, bo psują radość.
Zaczęłam tez Akwafortę i jest bardzo dobrze. Więcej jak skończę.
illianna - 26 Lutego 2010, 15:23
| Agi napisał/a | | raczej nie zostanę wielbicielką talentu Dicka. | szkoda
Fidel-F2 - 26 Lutego 2010, 21:23
| Agi napisał/a | | ale raczej nie zostanę wielbicielką talentu Dicka | Agi, spróbuj jeszcze Valis
Khorne_S - 26 Lutego 2010, 21:25
A ja dorwałem się ostatnio do książki Kucharskiej
To się nazywa u mnie brak ciekawych pozycji do czytania,....
Agi - 26 Lutego 2010, 21:41
Dicka mam jeszcze na półce "Płyńcie łzy moje, rzekł policjant".
Ja nie twierdzę, że "Ubik" jest kiepską książką, czytałam z zainteresowaniem, piszę tylko, że jakoś nie zaiskrzyło, jak to bywa przy niektórych autorach i utworach. Nie wpadłam w zachwyt.
Fidel-F2 - 26 Lutego 2010, 21:44
Agi, IMHO Valis to najlepsza książka Dicka (nie to, żebym czytał wszystkie), szczerzę radzę przeczytaj
Martva - 26 Lutego 2010, 21:44
Uwielbiam czytać książki kucharskie.
Ale jak szukam przepisu konkretnego, to wolę z sieci.
Agi - 26 Lutego 2010, 21:45
Dziękuję Fidelu, poszukam i przeczytam.
E.:A'propos książek kucharskich, uwielbiam ksiązki Marii Iwaszkiewiczowej "Gawędy o jedzeniu", Gawędy o przyjęciach", mam też świetną książkę Magdaleny Samozwaniec "Łyżka za cholewą, widelec na stole", to cudo skrzące się dowcipem po prostu.
xan4 - 26 Lutego 2010, 21:49
Agi, Płyńcie łzy moje... to taka średnia pozycja Dicka (mojego guru oczywiście ), jeżeli Ubik Ci nie podszedł, to spróbuj Człowieka z Wysokiego Zamku lub Trzy stygmaty Palmera Eldritcha. Dick pisał także bardzo dobre opowiadania. WL wydało kiedyś zbiór najlepszych rzeczy, a Prószyński wydał pięciotomowy zbiór wszystkich opowiadań. Bardzo dużo ekranizacji Dicka jest na podstawie opowiadań.
A tak na marginesie, uwielbiam Dicka, ale po każdorazowym przeczytaniu jego prozy mam doła, to masochizm chyba jest
Khorne_S - 26 Lutego 2010, 21:51
Bo Disk pisze książki które zwykle kończą się zastanawianiem czy ja żyję jako bohater czy jestem tym prawdziwym odbiciem.
Miałem to po Człowieku z Wysokiego Zamku...i dotąd sobie nie odpowiedziałem satysfakcjonują co na te pytanie...
Agi - 26 Lutego 2010, 21:53
| Cytat | A tak na marginesie, uwielbiam Dicka, ale po każdorazowym przeczytaniu jego prozy mam doła, to masochizm chyba jest |
To uczucie doła po przeczytaniu ostatniej kartki najbardziej zaważyło na mojej ocenie.
dzejes - 27 Lutego 2010, 11:59
| xan4 napisał/a | | Agi, Płyńcie łzy moje... to taka średnia pozycja Dicka... |
Najlepsza jego książka, jedna z najlepszych, jakie czytałem ever.
ilcattivo13 - 27 Lutego 2010, 22:22
Eriksona "Przypływy nocy" - bardzo wery gut. Motyw Bugga i jego "pana" *beep*, reszta też. Zdecydowanie lepsze od poprzedniej części ("Domu Łańcuchów". 8,5/10
Ballarda "Wyspa" - ździebko surrealistyczne podejście do tematu Robinsona Cruzoe, w dodatku to takie post-apo w skali "micro". Jak zacząłem czytać w pociągu, to ani nieprzespana noc mi nie przeszkodziła, ani monotonne kołysanie wagonu - skończyłem czytać w godzinę. Daję tylko 7/10 (w tym -1,5 za krótkość tekstu).
Ballarda "Witaj, Ameryko" - czyste post-apo, książka podróżnicza i historia z Dzikiego Zachodu w jednym. To jest to, co ilcattivy "śtraśnie lubiom" 8/10
Chal-Chenet - 27 Lutego 2010, 22:44
Fundacja Asimova. Dawno nie czytałem, nadszedł czas na przypomnienie. Co tu dużo mówić, porywająca klasyka. Na tyle się rozpędziłem, że zaraz sięgam po drugi tom.
|
|
|