Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
nureczka - 19 Lutego 2010, 13:24
| illianna napisał/a | | tak jak Robinson Crusoe, nad którym się strasznie biedziłam w podstawówce. |
Ja nie dałam rady dobrnąć do końca. Nuuudne było. Nie wiem, kto wymyślił, że Robinson to ciekawa książka.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 13:30
Oryginał jest niestrawny. Ja jakieś skróty dla młodzieży czytałem. Nawet, nawet.
Rafał - 19 Lutego 2010, 13:33
Ależ bluźnicie, czytałem Robinsona z wypiekami na twarzy, pamiętam jak dziś, chyba z 8 lat miałem
rybieudka - 19 Lutego 2010, 13:34
No właśnie... Jak przez mgłę, ale pamiętam, ze to co ja czytałem w szkole to też jakiś tam skrót, czy wybór był. Na pewno nie pełna wersja. I całkiem fajne to to było. Z drugiej strony to było jednak te "naście" lat temu, wiec pamięć może płatać figle
Witchma - 19 Lutego 2010, 13:36
Ja czytałam bez wypieków na czymkolwiek na studiach. Jane Austen była zabawniejsza
Agi - 19 Lutego 2010, 13:37
To ja dziwna jestem, bo mnie się Robinson Crusoe podobał
Adon - 19 Lutego 2010, 13:44
Mnie też przynudzał.
A w temacie: "Czas pogardy" przeczytany. Niezłe, ale teraz wyraźnie widzę, że Sapkowski improwizował i nie wiedział co będzie dalej, a fabuła się rozwijała, rozwijała, aż autor nie wiedział co z nią zrobić. Końcówka "Czasu..." z Patelnią to porażka. Mniej ziewałem przy Norton. Na szczęście w finale znów zaczyna się coś dziać.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 13:50
To nie tak było.
Z kół dobrze poinformowanych a zbliżonych do wydawcy Sapkowskiego otrzymałem info, że autor miał wymyśloną precyzyjnie trylogię. Jednak gdy wydawca zorientował się o jakie nakłady i kasę chodzi namówił autora do przedłużenia cyklu. Pojawiły się wątki odczapowe, zaczęła chlustać woda. Efekt i tak jest znakomity, no ale to mistrz słowa.
Fidel-F2 - 19 Lutego 2010, 13:58
| nureczka napisał/a | | Ja nie dałam rady dobrnąć do końca. Nuuudne było. Nie wiem, kto wymyślił, że Robinson to ciekawa książka | Łyknąłem jak bociek żabę wczesnym nastolatkiem będąc.
Adon - 19 Lutego 2010, 14:01
Może i racja, Kruku. Wątków odczapowych nie widziałem w trylogii husyckiej. Może tam Sapkowski nie dał sobie ingerować? Ale to nie zmienia faktu, że zakończeń powieści nie potrafi pisać dobrych. W wiedźminie to była porażka, a z Reynevanem powtórka z rozrywki.
dalambert - 19 Lutego 2010, 14:11
| Adon napisał/a | | zakończeń powieści nie potrafi pisać dobrych. W wiedźminie to była porażka, a z Reynevanem powtórka z rozrywki. |
Święte słowa
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 14:12
A to już inna sprawa. Po Wiedźminie to Sapkowskiego każdy wydawca może tylko pod nogi podjąć jeśli mu autor pozwoli na tę konfidencję. Co dobrze i źle zarazem. A w opowiadaniach ma co najmniej dobre końcówki. Fatalność jakaś.
Swoją drogą może już czas odświeżyć sobie całego wiedzmina?
Adon - 19 Lutego 2010, 14:16
No właśnie opowiadaniom mogę niewiele zarzucić, a na pewno nie ich końcówkom.
Ja sobie właśnie Wiedźmina odświeżam. Dziś "Chrzest ognia", IMO najsłabszy w całej sadze. Zobaczymy.
Witchma - 19 Lutego 2010, 14:16
| Cytat | | Swoją drogą może już czas odświeżyć sobie całego wiedzmina? |
Noż chodzi ta myśl za mną już od miesiąca, bronię się jak mogę, a Wy znów z takimi dysputami wyskakujecie.
Faktycznie opowiadania są o niebo lepsze - mają początek, koniec, a nawet i coś w środku. Przy powieściach może to jednak ten tryb wydawania zawinił...? Gdyby najpierw to wszystko napisał, to i by się udało to naprawić. A tak - wcześniejsze części już poszły i po ptokach.
Sekutnica - 19 Lutego 2010, 16:34
Za mną też odświeżenie Wiedźmina chodziło od dawna. Własnie skończyłam Chrzest Ognia i jesli szef się nie zorientuje, to po weekendzie cichaczem dokończę sagę przy biurku.
Lubię wracać do czytanych już książek - to jak spotykanie dawno niewidzianych znajomych (że pojadę takim frazesem). Korci mnie, że przelecieć też przez Świat Czarownic A.Norton, bo cykl wspominam z dużym sentymentem. W wieku lat 12 połykałam kolejne tomy serii jak młody pelikan i nie można było mnie wprost od książek oderwać. Kiedy rodzicielka gasiła światło, to chowałam się pod kołdrę i pomagałam sobie podświetlaną tarczą budzika. Przeczytałam tak dobrych kilka tomów, zanim przerzuciłam się na latarkę
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 17:00
Oj do Świata to lepiej nie wracaj. Poza pierwszym tomem.
Sekutnica - 19 Lutego 2010, 17:28
Walczy we mnie chęć powrotu do świata moich dziecięcych fascynacji ze strachem, że się sromotnie zawiodę i na wspomnienia padnie wielki cień. Ostatnio szperałam w pudłach i znalazłam zeszyt ze spisem wszystkich bohaterów, których lubiłam, kompendium na temat bóstw i zaklęć, a także koślawo przerysowane mapy świata. Łezka się w oku normalnie kręci.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 17:34
No właśnie. Niestety im dalej w las tym te książeczki stają się coraz gorsze aż do zupełnego bajdurzenia. Pierwsza jest bardzo przyzwoitą opowieścią i tę sobie powtórz, koniecznie.
Ale resztę niech bogowie bronią - będziesz zdumiona jak mogłaś to czytać.
Ozzborn - 19 Lutego 2010, 18:26
Czyli że jeśli wymiękłem przy 4 tomie to zdrowy objaw?
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 18:32
Tak. To był ostatni tom warunkowo do czytania.
ihan - 19 Lutego 2010, 18:35
| Witchma napisał/a | | Cytat | | Swoją drogą może już czas odświeżyć sobie całego wiedzmina? |
Noż chodzi ta myśl za mną już od miesiąca... |
Za mną chodzi kilka lat. Ale zwyczajnie tchórzę. Bo znów będzie mi smutno, i będę ryczeć w poduszkę, i się denerwować, i będę się bała odwrócić kartkę, bo wiem, że dalej będzie źle, i zabiją mi Mistle. I opowiadania i cykl darzę miłością ślepą, głęboką i bezwzględną. Cóż, nawet ja, nie jestem doskonała. I pewnie w końcu się złamię, a potem złapię megadoła.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 18:36
Ale najpierw ekstaza. Może więc warto spłonąć w miłości?
ihan - 19 Lutego 2010, 18:43
No co ty. Zacznę ryczeć już przy Mniejszym źle, gdzieś w okolicach batystowych majtek. A potem będzie już tylko gorzej. I niestety, znam się na tyle, że wiem, że po pierwszych dwóch zdaniach się uzależnię i skończę po kilku dniach na "Coś się kończy, coś się zaczyna" szlochając rozpaczliwie. Przyznaję się otwarcie. Nazywam się ihan, jestem uzależniona od Wiedźmina.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 18:45
No tak... a już chciałem Ci deklarować miłość dworską, a tyś stracona!
ihan - 19 Lutego 2010, 18:49
Cóż, bezpowrotnie. Od pierwszego Wiedźmina w Fantastyce, przeczytanego w wieku wczesno nastoletnim. Taaak, wtedy strzyga to był odjazd.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 18:50
Był. Ilość opadniętych szczęk i wytrzeszczonych oczu w roku 86' była ogromna.
ihan - 19 Lutego 2010, 18:54
Kurcze, wtedy kupić Fantastykę, to był wyczyn. Znalazłam ten numer u jakiś tam znajomych, na jakichś imieninach czy coś (ich syn był dumnym posiadaczem), czytałam potajemnie, w czasie imprezy, szybko żeby skończyć, bo wiedziałam, że szczęśliwy właściciel nie pożyczy mi na wynos.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 18:57
Ja w w 86 już powoli zaczynałem odchodzić od Fantastyki. Takie teksty jak Sapkowskiego były tam naprawdę rzadkością. Ale pierwsze 50 numerów mam dotąd.
nureczka - 19 Lutego 2010, 18:58
| Kruk Siwy napisał/a | | Ale pierwsze 50 numerów mam dotąd. |
Miałeś, miałeś (czas przeszły). Wczoraj zrobiłam porządki jak nie widziałeś.
Kruk Siwy - 19 Lutego 2010, 18:59
Pomsta! Pomsta na wroga, z Bogiem albo... pomimo Boga!
Krwi!
|
|
|