Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
illianna - 7 Lutego 2010, 13:27
Nocny patrol, Łukjanienko, generalnie pozytywne wrażenia, choć w sumie książeczka dość prościutka i przewidywalna, taka relaksująca lektura, nie wymaga myślenia, najbardziej wciągnęłam się w pierwszą historię, potem było niestety coraz gorzej, moralne dylematy bohatera na poziomie nastolatka, łopatologicznie wyłożone, cóż, powinnam to przeczytać 15 lat temu byłabym zachwycona.
Demony, Śmigiel, cóż język mnie załatwił już a pierwszych stronach, a treść jakoś tez mnie nie powaliła na kolana, więc dałam sobie spokój, przydałby się wątek: książki, których nie udało się przeczytać.
Zabijcie odkupiciela, Drukarczyk, uczucia mieszane, monetami lepiej momentami gorzej, doceniam stylizację, ale to trochę nie mój klimat, mimo to przeczytałam do końca, podobała mi się postać byłej żony bohatera.
Kameleon, Kosik, duży puls za bogactwo świta i próbę pokazania rozwoju technologicznego w przyspieszonym tempie, natomiast momentami jak dla mnie za mało emocji i trochę dłużyzn, samo zakończenie najmniej interesujące, trochę jakby przyklejone, ale przeczytać książkę mimo to na pewno warto.
Głową w mur, Orkan, jak na razie głową w mur i tyle, ale może zrobię drugie podejście, bo znajomi mówią, że niezłe, nie wiem czy gust mam inny, czy tylko byłam w kiepskim nastroju.
qbard - 8 Lutego 2010, 10:14
Właśnie skończyłem książkę W. S. Burroughsa Zachodnia kraina. Bardzo dziwne wrażenia, jest to autor znanego "Nagiego lunchu" i innych skandalizujących książek. "Zachodnia kraina" pisana jest podobną techniką, zlepki dziwnych fantastyczno-sennych makabrycznych wizji na podstawie staroegipskiej koncepcji „siedmiu dusz”.
Jest to nowość na naszym rynku (choć staroć).
Fidel-F2 - 11 Lutego 2010, 06:04
Ślepowidzenie, Watts Bez dwóch zdań książka dobra. Techniczny sztafarz wydaje się momentami formą dla formy. Autor tak się tu nakręca, że czasem przepuszcza przyziemnego babola. Ale w sumie lepsze to niż standardowy głupolowy wszchświat. Język podobnie, w porządku acz nie powoduje jakichś specjalnych zachwytów, czasem drobna niezgrabność (trudno orzec na ile tłumacz ma swój udział). Fabuła nie nazbyt skomplikowana ale orzeźwiająca kilkoma pomysłami. Postacie pierwsza klasa, ślicznie pokazane. Warto polecić.
Zgaga - 11 Lutego 2010, 14:18
Gamedec.Sprzedawcy lokomotyw- przeczytałam i... co z tego.
Kruk Siwy - 11 Lutego 2010, 14:23
Zgaga, cóś więcej? Bo nigdy się nie odważyłem ?
Ozzborn - 11 Lutego 2010, 15:06
Już czas temu jakiś:
Szachownica Flamandzka - Perez-Reverte - rewelacja, świetna intryga, super pomysł i na nowo zainteresował mnie szachami - niestety dalej gram beznadziejnie
Wyspa Doktora Moreau - Wells - zdecydowanie mój ulubiony klasyk, każda jego książka, którą czytałem zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Oczywiście nie da się uniknąć pewnej naiwności rozwiązań techniczno-medycznych, ale z drugiej strony i tak jego pomysły były niezwykle śmiałe jak na swoją epokę.
Wielki Gatsby - Fitzgerald - zacząłem po polsku, ale natrafiłem na oryginał u znajomych, więc skończyłem po anglicku. Bardzo smutna historia, skłania do refleksji, na pewno nie bez powodu zalicza się ją do kanonu.
Na pewno właścicielkę egzemplarza ucieszy, że obecnie jestem w połowie Spektrum - Łukanienki, trochę długo się do niej zbierałem, ale warto - bo jest świetna, napakowana pomysłami jak Ciacho Fidela orzechami więcej jak skończę.
Zgaga - 11 Lutego 2010, 15:36
| Kruk Siwy napisał/a | | Zgaga, cóś więcej? Bo nigdy się nie odważyłem ? |
Czego się nie odważyłeś? Przeczytać czy krytykować?
Kruk Siwy - 11 Lutego 2010, 15:58
No bez jaj. Przeczytać oczywiście. Zresztą nie chcesz nie mów.
Zgaga - 11 Lutego 2010, 16:10
Nie chcę? Mda...Po prostu nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Taka sobie zagmatwana historyjka o przepowiedni, detektywie sieciowym uwikłanym w walki między korporacjami, o coraz to nowych wynalazkach biologiczno-technicznych itd.
Przeczytałam, rozerwałam się i nic poza tym.
Kruk Siwy - 11 Lutego 2010, 16:31
Ło matko! To szybciutko się posklejaj. Wolimy Cię w całości. A w literaturze rozrywkowej nie ma nic złego, tak że dalej nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Spodziewałaś się czegoś z duszy niepokojem i ambitnego niemożebnie?
Zgaga - 11 Lutego 2010, 17:07
Hm... Lubię czytać rozrywkowo i wcale się tego nie wstydzę. Hm... Lubię cyberpank. I część pierwsza cyklu Gamedec. Granica rzeczywistości narobiła mi trochę smaku. Część druga, czyli właśnie przeze mnie przeczytana, to taka zabawa w zabili go i uciekł. Niby fajne futurystyczne pomysły, ale jakoś tak...
Fidel-F2 - 12 Lutego 2010, 06:40
Konwój w nieznane, Jan Mrozowicki Polacy na morzu w czasie IIwś, wspomnienia czyli w zasadzie zbiór kilkudziesięciu opowieści, przygód i anegdot głównie z pokładów s.s Cieszyn, s.s. Lublin, s.s Białystok i m.s Morska Wola. Czyta się świetnie.
Adon - 13 Lutego 2010, 23:18
Peters "Pole garncarza"
Co mnie cieszy, to fakt, że seria cały czas trzyma poziom. Co mnie nie cieszy to jakość przekładu, choć widzę, że tłumacz się wyrabia. Nie cieszy mnie też tempo polskiego wydawcy (mam już komplet serii w oryginale, ale mój ojciec też ją lubi, a po angielsku nie czyta).
Virgo C. - 14 Lutego 2010, 10:22
Ślepowidzenie
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z Fidelem. Chociaż specjalnie nie zauważyłem, by technikalia stały się forma dla formy. W każdym bądź razie z chęcią poczytałbym więcej - zarówno ksiażek tego autora jak i tekstów hard sf na takim poziomie
Hubert - 14 Lutego 2010, 11:05
Dżuma. Dobre, mocne. Ale niemożebnie udupiające. Szkoda, że to lektura.
dzejes - 14 Lutego 2010, 11:11
| Sosnechristo napisał/a | | Szkoda, że to lektura. |
?
Hubert - 14 Lutego 2010, 11:13
Przymus odbiera połowę przyjemności z czytania.
Zgaga - 14 Lutego 2010, 12:14
U mnie teraz rządzi Dexter.
Tzn: Demony Dextera, Dekalog Dextera, Dzieło Dextera Jeffa Lindsaya.
I to jest literatura rozrywkowa.
Chętnie bym dorwała serial. Nic to, upolujemy.
Ozzborn - 14 Lutego 2010, 12:17
Sosnechristo, dlatego ja większość lektur czytam dopiero teraz.
Jak podeszła Ci Dżuma to polecam też Upadek tegoż autora.
Fidel-F2 - 14 Lutego 2010, 21:37
| Sosnechristo napisał/a | | Szkoda, że to lektura. | nigdy mi to nie przeszkadzało, część przeczytałem wcześniej niż należało
Memento - 15 Lutego 2010, 01:50
Zgodzę się z Fidelem w tej materii, jeśli książka dobra to fakt iż to lektura, przestaje mieć znaczenie. Z innym podejściem nigdy nie przeczytałbym Sagi O Wiedźminie (w licku czytałem opowiadanie jako lekturę).
Zacząłem Filozofię Horroru niejakiego No-e-umlaut-la Carrolla. Dobre.
Ozzborn - 15 Lutego 2010, 08:44
Zarwałem nockę, żeby dokończyć Spektrum - Łukanienki.
Łooo i tysiąc słoni! (c) dzejes
Wprawdzie nie czytam zbyt wiele SF, ale to było chyba najlepsze jak dotąd. Mnóstwo fajnych pomysłów (ponieważ nie mam zbyt wielkiego porównania to skojarzyły mi się tylko Stargejty) no i przede wszystkim nie zawiodłem się na zakończeniu jak to często bywało przy książkach o ratowaniu wszechświata. Gorąco polecam!
Dzieki Zgadze za wciśnięcie mi tego smakołyku!
dzejes - 15 Lutego 2010, 09:36
| Memento napisał/a |
Zacząłem Filozofię Horroru niejakiego No-e-umlaut-la Carrolla. Dobre. |
Dobre? Dla mnie to był lekki bełkocik.
Memento - 15 Lutego 2010, 09:52
A który filozof nie bełkocze? Akurat jego bełkot rozumiem, póki co.
dzejes - 15 Lutego 2010, 09:59
Przez bełkot rozumiem zajęcie połowy książki dowodzeniem, że jego teoria jest lepsiejsza, niż konkurencyjne, równie mętne teorie. ponadto za bełkot mam wyjaśnianie tego samego po raz piętnasty, chyba tylko w celu nabicia dodatkowych stron.
Hubert - 15 Lutego 2010, 16:06
| Fidel-F2 napisał/a | | nigdy mi to nie przeszkadzało, część przeczytałem wcześniej niż należało |
Ja też tak zrobiłem - i ta część mi się podobała. Z czytanych 'o czasie' zachwyciła mnie tylko Zbrodnia i Kara, polubiłem Dżumę oraz twórczość Krasickiego. A reszta eee...
| Cytat | | Jak podeszła Ci Dżuma to polecam też Upadek tegoż autora. |
Słyszałem, że jest znacznie zgrabniej napisany oraz że mniej rzuca w oczy morałami.
mBiko - 15 Lutego 2010, 23:34
Właśnie skończyłem "Dzikiego Mesjasza" R.W. Orkana. Komentarze po przetrawieniu.
ilcattivo13 - 16 Lutego 2010, 13:55
"Dom Łańcuchów" Eriksona za mną. Dobre, ale najsłabsze z cyklu (z tych co przeczytałem). 7/10
Memento - 16 Lutego 2010, 16:26
| dzejes napisał/a | | Przez bełkot rozumiem zajęcie połowy książki dowodzeniem, że jego teoria jest lepsiejsza, niż konkurencyjne, równie mętne teorie. ponadto za bełkot mam wyjaśnianie tego samego po raz piętnasty, chyba tylko w celu nabicia dodatkowych stron. |
Hmm. Po przeczytanych stu stronach 'bełkot' jeszcze nie daje mi się we znaki. Później będzie gorzej?
| Zgaga napisał/a | U mnie teraz rządzi Dexter.
Tzn: Demony Dextera, Dekalog Dextera, Dzieło Dextera Jeffa Lindsaya.
I to jest literatura rozrywkowa.
Chętnie bym dorwała serial. Nic to, upolujemy. |
O shit! Nawet nie wiedziałem że już jest czwarta książka o Deksie. Dziękować za cynk.
Mnie Demony Dextera nie podeszło, niemrawe siakieś takie. Dekalog Dextera już dużo lepsze, ale wciąż całe lata świetlne brakują książce do serialu. Przede mną wciąż Dylematy Dextera.
Hubert - 16 Lutego 2010, 17:26
| ilcattivo13 napisał/a | | Dom Łańcuchów Eriksona za mną. Dobre, ale najsłabsze z cyklu (z tych co przeczytałem). 7/10 |
To ten o Rhuladzie?
|
|
|