To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane

Dabliu - 21 Stycznia 2010, 16:45

illianna napisał/a
Dabliu napisał/a
Pojawiające się sugestie, że książki z UW rzekomo nie posiadają fabuły (a co za tym idzie, są złe), skłoniły mnie do wypowiedzenia się w temacie.
, a może na temat? Czy resztę zasad pisania też pominiemy, nie tylko ogólny sens i fabułę? :lol:


Albo chodziło Ci o zasady pisowni, albo zasady pisania (książek). Jeśli to drugie, to... zasady to nudziarstwo ;P:

[quote="Martva"]Ja zrozumiałam że w temacie w sensie w topicu, w wątku :) Forumowym znaczy.

I bardzo dobrze zrozumiałaś, Martviczko :) A inni nie dość, że wychodzą na złośliwców, to na dodatek nieuważnych, albo co najmniej nazbyt pośpiesznych :wink:

Memento - 21 Stycznia 2010, 17:31

Sosnechristo napisał/a
Nie lubię takiej literatury, po której kompletnie nic nie zostaje, która starczy na 2-3 godziny. Przestałem lubić, od kiedy zacząłem szanować swój czas.
Kiedyś podobał mi się pomysł i sam bohater oraz jego niektóre zagrywki - teraz już nic.

iiieee tam, gópiś. ;o)

illianna - 21 Stycznia 2010, 18:02

Dabliu, sformułowanie wypowiadać się w temacie czegoś irytuje mnie jak mało co. Nie jestem złośliwa, po prostu uważam, że jeśli ktoś lubuje się w słowotoku, którego celem jest słowotok, to chociaż powinien znać zasady tego słowotoku, możesz to odnieść zarówno do zasad gramatyki i stylu jak i do zasad konstrukcji opowieści. Z cytowanego powyżej zdania nie wynika, iż słowo temat ma zastępować słowo wątek, jest to być może tylko niejasność i jeśli faktycznie takie miało być znaczenie, to teoretycznie zgadzam się, tyle że nie widzę żadnego powodu, by po protu nie napisać jasno w tym wątku zamiast zgrzytliwie w temacie. Zresztą to nie jest wątek o Uczcie wyobraźni, więc tym bardziej moja interpretacja była uprawniona. Jestem już stara i pamiętam czasy, gdy sformułowanie w temacie było oznaką kompletnego niechlujstwa językowego. O ile dobrze pamiętam, to nasz były, wspaniały prezydent zapoczątkował plenienie się tej paskudy, która już zapewne niedługo stanie się ususem ku mojej rozpaczy. Tyle gadania stetryczałej baby. :mrgreen:
Martva jest po prostu miła i łagodzi konflikty w swoim otoczeniu omalże odruchowo ;P:

Memento - 21 Stycznia 2010, 18:24

Holaholabasta. Dabliu nie walnął byka, ino jakby spolszczył angielski zwrot w tym topicu na w tym temacie. Tak już działa pan internet i tak już jest w intełnetowym żargonie. Mnie tu nic nie zgrzyta.
illianna - 21 Stycznia 2010, 19:05

Memento, to Twoja interpretacja, może Ci nie zgrzytać, mi zgrzyta, nie zamierzam się wykłócać, nie jestem językoznawcą, ale nie mam jeszcze sklerozy, a spolszczanie różnych rzeczy bywa zgubne. Poza tym to nie był atak personalny na nikogo i nie należy tak tego traktować. Internet niech sobie działa, internet tworzą ludzie, ale to nie zwalnia nikogo z zasad języka polskiego. Ja jestem jednym z jego użytkowników i tym samym mam prawo do wyrażania swoich opinii, nie muszę być niewolnikiem zasad internetu, które według Ciebie pozwalają na dowolność językową, więc proszę na mnie nie pokrzykiwać:
Memento napisał/a
Holaholabasta.
Poza tym jak ktoś mi pokazuję błędy językowe, to nie odbieram tego jako ataku, tylko bodziec do myślenia, nawet jak się z nim nie zgadzam.

Na temat: :twisted:

Opowieści sieroty C.M.Valente T.1

Rewelacyjny język i akurat ta książka z serii Uczta wyobraźni ma fabułę, czyta się bardzo dobrze, choć wymaga dużego skupienia uwagi ze względu na szkatułkową konstrukcję stylizowaną na wschodnie opowieści. Polecam.

Ozzborn - 21 Stycznia 2010, 22:04

Ostatnio:
A. Perez-Reverte Przygody Kapitana Alatriste - rewelacja, jest intryga, jest przygoda - jest dobrze! Zdecydowanie wyrasta na mojego ulubionego hiszpańskiego pisarza.

Bułhakow - Fatatalne Jaja (+ Szkarłatna Wyspa i Przygody Cziczikowa) - Trochę satyry trochę fantastyki, niezłe, z pewnością warto dalej grzebać w jego twórczości, choć ostatnie wymienione opowiadanie było strasznie oniryczne i w ogóle mi się nie podobało i nie zrozumiałem, ale to zdaje się wynika z mojej totalnej ignorancji w kwestii Puszkina.

Wells - Ludzie jak bogowie. - rewelacja! Wehikuł Czasu mi się podobał, Wojna Światów strasznie mnie wkręciła, ale ta książka mnie wprost olśniła. Geniusz.

Dabliu - 21 Stycznia 2010, 22:20

illianna napisał/a
Dabliu, sformułowanie wypowiadać się w temacie czegoś irytuje mnie jak mało co. Nie jestem złośliwa, po prostu uważam, że jeśli ktoś lubuje się w słowotoku, którego celem jest słowotok, to chociaż powinien znać zasady tego słowotoku


Zaraz, zaraz... czyżbyś sugerowała, że... przepraszam... ja "lubuję się w słowotoku, którego celem jest słowotok"? A skąd taki kuriozalny wniosek? Czyżbym poczuł na czubku języka smak czegoś, czego wcale nie miałem w ustach? Powiedz mi, proszę, że nie...

illianna napisał/a
nie widzę żadnego powodu, by po protu nie napisać jasno w tym wątku zamiast zgrzytliwie w temacie.


Dla mnie powód był jasny; jeśli jedną ręką piszę posta, drugą podaję ciężarnej żonie herbatę, a córka wisi nade mną z książeczką - poczytaj mi, tato - to, wierz mi, nie mam ochoty zastanawiać się, czy słowo "wątek" lub "topic" będzie właściwsze od "temat". Tak to już bywa, że niektórzy korzystają z Internetu trochę w biegu i tutaj nietrudno o lapsus linguae. Mnie wystarczy poszanowanie podstawowych zasad pisowni; reszta to już taka sieciowa gwara i różne niegroźne manieryzmy :wink:
Ale jeśli Cię to nie przekonuje, to specjalnie dla Ciebie mogę niniejszym dorobić taką oto ideologię - będąc wszakże nieukiem i prostakiem co się zowie, językiem posługuję się intuicyjnie jako pisarz, i tak też go odbieram jako czytelnik. Nazwijmy to "fantastycznym prymitywizmem", albo "naiwnym języka czuciem"...

illianna napisał/a
Jestem już stara


Chciałem już pisać jakieś teksty o szacunku dla Twego siwego włosa, ale z tego co widzę w Twoim profilu, jesteś tylko o pięć dni starsza od mojej małżonki, więc nie wiem, jak to traktować... Chyba przewartościuję swój stosunek do Niej :wink:

illianna napisał/a
pamiętam czasy, gdy sformułowanie w temacie było oznaką kompletnego niechlujstwa językowego.


Wybacz, jam prosty facet bez szkoły, w dodatku taki młody... nie pamiętam tamtych czasów ;P:

illianna napisał/a
Martva jest po prostu miła i łagodzi konflikty w swoim otoczeniu omalże odruchowo ;P:


Z mojej strony żadnego konfliktu nie było.

illianna napisał/a
Internet niech sobie działa, internet tworzą ludzie, ale to nie zwalnia nikogo z zasad języka polskiego.


Ja jednak jestem zdania, że dla zachowania językowego puryzmu wcale nie musimy popadać w językową nerdozę... ;P:
I to tyle W TEMACIE :lol: :twisted:

ihan - 21 Stycznia 2010, 23:04

Zaczęłam czytać Malowanego człowieka. Po pierwszych kilkunastu stronach zastanawiam się czy czytać dalej, bo sytuacja taka sama jak z Czarnym Magiem Canavan, czyli książka pożyczona w dobrej wierze, więc głupio nie przeczytać. Ale kompletnie, kompletnie mi nie podchodzi, język dla mnie męczący wyjątkowo, co drugie zdanie mnie odrzuca. Nie wiem, może dam szansę jeszcze odrobinę.
illianna - 21 Stycznia 2010, 23:33

Dabliu, niczego nie sugerowałam, to było luźne spostrzeżenie na temat sztuki dla sztuki, gawędy dla gawędy, taki mój punkt widzenia na niektóre książki.
Dabliu napisał/a
Dla mnie powód był jasny; jeśli jedną ręką piszę posta, drugą podaję ciężarnej żonie herbatę, a córka wisi nade mną z książeczką - poczytaj mi, tato - to, wierz mi, nie mam ochoty zastanawiać się, czy słowo wątek lub topic będzie właściwsze od temat.
szczerze mówiąc, to akurat żaden argument, zawsze istnieje milion rzeczy, które mogą nas rozproszyć.
Dabliu napisał/a
Mnie wystarczy poszanowanie podstawowych zasad pisowni; reszta to już taka sieciowa gwara i różne niegroźne manieryzmy
nie jestem purystką i też często łamię zasady dla zabawy, tyle że niektóre rzeczy wybitnie mnie rażą, zwłaszcza jak nie są dla zabawy, uczciwie to wyżej napisałam, cóż każdy ma swoje wrażliwe miejsca, ja mam jeszcze kilka dotyczących sformułowań językowych, ale nie będę nikogo zanudzać, skoro już po jednym Dabliu nazywa mnie nerdem i nieuważnym złośliwcem. Widać autorom wolno.
Dabliu napisał/a
A inni nie dość, że wychodzą na złośliwców, to na dodatek nieuważnych, albo co najmniej nazbyt pośpiesznych :wink:

Dabliu - 22 Stycznia 2010, 00:28

illianna napisał/a
Dabliu, niczego nie sugerowałam, to było luźne spostrzeżenie na temat sztuki dla sztuki, gawędy dla gawędy, taki mój punkt widzenia na niektóre książki.


Holahola, nieprawda. Napisałaś wyraźnie, kierując do mnie:
illianna napisał/a
Dabliu (...) Nie jestem złośliwa, po prostu uważam, że jeśli ktoś lubuje się w słowotoku, którego celem jest słowotok, to chociaż powinien znać zasady tego słowotoku

W sensie, że ja się lubuję w słowotoku, którego celem jest słowotok, i w dodatku nie znam zasad tego słowotoku. Słowem, jestem cep (wszak ni w ząb nie znam zasad), który w dodatku lubuje się w sztuce dla sztuki, w gawędzie dla gawędy.
Nieładnie się teraz wycofujesz.

A poza tym, nie słyszałaś, że treść można wyrażać poprzez formę?

illianna napisał/a
Dabliu napisał/a
Mnie wystarczy poszanowanie podstawowych zasad pisowni; reszta to już taka sieciowa gwara i różne niegroźne manieryzmy
nie jestem purystką i też często łamię zasady dla zabawy, tyle że niektóre rzeczy wybitnie mnie rażą, zwłaszcza jak nie są dla zabawy, uczciwie to wyżej napisałam, cóż każdy ma swoje wrażliwe miejsca, ja mam jeszcze kilka dotyczących sformułowań językowych, ale nie będę nikogo zanudzać, skoro już po jednym Dabliu nazywa mnie nerdem i nieuważnym złośliwcem. Widać autorom wolno.
Dabliu napisał/a
A inni nie dość, że wychodzą na złośliwców, to na dodatek nieuważnych, albo co najmniej nazbyt pośpiesznych :wink:


Nie przesadzaj, sama zaczęłaś od przypuszczenia ewidentnego "ataku", polegającego na wykpieniu wyłożonych przeze mnie poglądów, poprzez zastosowanie dość oczywistego chwytu erystycznego:
[quote="illianna"][quote="Dabliu"]Pojawiające się sugestie, że książki z UW rzekomo nie posiadają fabuły (a co za tym idzie, są złe), skłoniły mnie do wypowiedzenia się w temacie. , a może na temat? Czy resztę zasad pisania też pominiemy, nie tylko ogólny sens i fabułę? :lol:

Poza tym, manipulujesz moimi wypowiedziami - powiedzieć, że ktoś "wychodzi na złośliwca" lub "popada w językową nerdozę", to wcale nie to samo, co nazwać kogoś złośliwcem i nerdem. Różnica jest wyraźna i oczywista, co, jako osoba zwracająca szczególną uwagę na język, z pewnością bez trudu wychwytujesz.
A teraz, z całym szacunkiem, ale próbujesz wykręcić się sianem, że Ty niby nic, a jeżeli w ogóle, to nie Ty mnie, ale ja Ciebie...
Tylko nie rozumiem, w imię czego? Nie kłócimy się tutaj o złote kalesony, tylko o jakąś durną niejasność stylistyczną.

Pozdrawiam, i mam nadzieję, że zakończymy tę nieprzystojną wymianę zdań, bo chyba niczemu ona nie służy. I mam nieodparte wrażenie, że opiera się ona o jakąś niefortunną serię nieporozumień...
Z mojej strony - jeśli niechcący czymś uraziłem, to szczerze przepraszam.

illianna - 22 Stycznia 2010, 00:59

Dabliu napisał/a
I mam nieodparte wrażenie, że opiera się ona o jakąś niefortunną serię nieporozumień...
o właśnie :bravo
zaczęło się od mojego żartu, na temat tego, że jak się czegoś bardzo broni, to się powinno tego przestrzegać, taki był jego sens, nie były tam ani jednego TY, więc nie był personalny, według Twoich reguł, na co posypał się tekst o nieuważnych złośliwcach, który w ogóle nie był skierowany do mnie, czyż nie? Tylko do kogo jeśli wolno spytać? Tak to potem poleciało. ;P:
Nie wiem, czy źle rozumuję, ale dla mnie forma służy wyrażaniu treści i sama w sobie jest pustą wydmuszką, nie sadzę, aby można było wyrazić treść samą formą, jeśli tej treści nie ma, dla mnie to paradoks. Jak sam napisałeś treść można wyrażać po poprzez formę, jak najbardziej popieram, ale jak nie ma treści, to się niczego nie wyrazi, ot co. Dla mnie gawęda dla gawędy to słowotok, to moja opinia, nie musisz się zgadzać.
Poza tym wcale nie chcę się kłócić ani nikomu czegokolwiek wpierać, jeśli Cię uraziłam słowotokiem, czy czymkolwiek innym, przepraszam. :(

nureczka - 22 Stycznia 2010, 09:54

Ozzborn napisał/a
i w ogóle mi się nie podobało i nie zrozumiałem

Bo to jedna ze słabszych rzeczy tegoż autora.

NURS - 22 Stycznia 2010, 10:06

Kruk Siwy napisał/a
Ma się tę żonę tłumacza, no nie?


to jeszcze dodaj co to - bydurz leca. :twisted:

Kruk Siwy - 22 Stycznia 2010, 10:11

Ze słowem "bydurz" mam kłopot bo jak to się ma do Leca? Jak wiesz tłumaczenie z języków osobliwych wymaga poznania kontekstu a i tak nie jest łatwe bo posługujący się takim językiem ma zazwyczaj także osobliwą psychikę. Czasami jest to tak wielka osobliwość że cała się skrywa pod horyzontem zdarzeń i sam omawiany nie wie co pisze...
Kruk Siwy - 22 Stycznia 2010, 10:43

dalambert napisał/a
dokadnie + koniec pisania bydurz leca


Zafascynowany tym zdaniem postanowiłem jednak wgryźć się w jego sens ukryty aczkolwiek niewątpliwie głęboki. Jest to zdaje się hołd dla znanego fraszkopisarza Leca.
Autor wypowiedzi wyraźnie zaznacza smutek z powodu śmierci twórcy (krzyżyk) i nawet posuwa się do stwierdzenia, że śmierć Leca stanowi koniec pisania. Poucza też z głębin swej mądrości by Leca czytać dużo.
To było trudne zadanie ale chyba podołałem.

Przepraszam za post pod postem, ale to mi się rzadko zdarza. I kreślę się hasłem, które jest niewątpliwie słuszne: By durz Leca!

Memento - 22 Stycznia 2010, 11:21

:lol:


Dokładnie 91 stron Gry Geralda przeczytane, i jak na razie jest nieźle. Bez ochów i achów - po prostu nieźle. Jednak magia, która przyciąga mnie do opowieści Kinga, wciąż działa. Są rozdziały, gdy nie mogę się doczekać żeby jak najszybciej dowiedzieć się, co jest na następnej stronie. Ale są też takie, w których jest za dużo wtrętów i dygresji. Dlatego jest 'tylko' nieźle.

Ozzborn - 22 Stycznia 2010, 14:11

nureczka napisał/a
Ozzborn napisał/a
i w ogóle mi się nie podobało i nie zrozumiałem

Bo to jedna ze słabszych rzeczy tegoż autora.


Znaczy się to nie tylko kwestia mojego niedokształcenia? Uff ;P:

Virgo C. - 22 Stycznia 2010, 14:21

Wyspa Niedźwiedzia MacLeana
Sympatyczna lektura w ciekawej scenerii, będący zdaje się ukłonem w stronę klasycznych kryminałów (nazwisko głównego bohatera, przeszłość bohaterów). Czytało się przyjemnie, pomimo kilku błędów autora pospołu z redaktorem (co zrobili z psami?). Na pewno nie jest to najlepsza powieść tego autora, ale sięgnąć warto :)

merula - 22 Stycznia 2010, 14:30

Wdowy z Eastwick Updick'a
Ciepła opowieść o starości, kobiecej magii, błędach młodości i ich konsekwencjach, powrocie i godzeniu się. Ze sobą, ze światem, z innymi. I zamknięcie szalonej historii zekranizowanej i stąd znanej szerzej. Fajne.

Hubert - 22 Stycznia 2010, 15:39

ihan napisał/a
Zaczęłam czytać Malowanego człowieka. Po pierwszych kilkunastu stronach zastanawiam się czy czytać dalej, bo sytuacja taka sama jak z Czarnym Magiem Canavan, czyli książka pożyczona w dobrej wierze, więc głupio nie przeczytać. Ale kompletnie, kompletnie mi nie podchodzi, język dla mnie męczący wyjątkowo, co drugie zdanie mnie odrzuca. Nie wiem, może dam szansę jeszcze odrobinę.


W sumie można przeczytać, ale na zachwyty bym nie liczył. Takie czytadełko. Nie sięgnąłem po Canavan, więc nie mam porównania, ale tutaj też jest sporo o nieszczęśliwym dorastaniu.

bio - 22 Stycznia 2010, 19:06

Merula nie rzezaj nazwisk zasłużonych pisarzy. Nawet po śmierci ich to boli. A wiernych czytelników to już na pewno.
Memento - 22 Stycznia 2010, 20:25

:lol:

Jeszcze w kwestii tego, o czym mówiła wcześniej nie-taka-znowuż-stara-illianna, mnie na przykład przeogromnie i monstrualnie irytuje znaleść zamiast znaleźć. Jeśli tylko gdzieś widzę, od razu zachciewa mi się zje*ać piszącego w ten sposób, żeby mu aż w pięty poszło.

Ale zwrot wypowiadać się w temacie uważam za poprawny i kropka. :D :twisted: :twisted: ;P: :D :D :mrgreen: :mrgreen: ;P: ;P: :twisted: :twisted:

Adon - 22 Stycznia 2010, 20:42

Wiesz, to, że Ty uważasz jakiś zwrot za poprawny, nijak się ma do tego, co ma do powiedzenia na ten temat Rada Języka Polskiego. ;P:
Swoją drogą wiem, że język jest żywy, ale tego angielskiego nie ma co wpychać wszędzie na siłę i zaśmiecać nim gdzie się da. Trochę dbałości o język nikomu nie zaszkodzi. Jeśli zaś pisarze - Dabliu, teraz mówię ogólnie, nie kieruję tego do Ciebie - będą utrwalać formy niepoprawne, do niczego dobrego nas to nie doprowadzi. Starczy, że na równi z innymi narodami psujemy język angielski (to się dzieje niemal na moich oczach :wink: ). Nasz język jest bogatszy i piękniejszy - nie róbmy mu krzywdy.

merula - 22 Stycznia 2010, 21:28

bio, mea culpa. :oops:
Updika

Dabliu - 22 Stycznia 2010, 23:08

Adon, temat, wątek czy topic - dla mnie to wymienne "forumowe" określenia...
Memento - 22 Stycznia 2010, 23:40

Tru, tru, dla mnie tysz. To ten, ja idę poczytać, coby następnym razem napisać coś na temat w tym topicu.
Anonymous - 23 Stycznia 2010, 00:08

Coś mi się wydaje, że kryzys czytelniczy mam już za sobą. :-) Po Podziemnym Kręgu sięgnąłem po Rzekę bogów Iana McDonalda i po sześćdziesięciu stronach jestem zadowolony. Na razie mogę powiedzieć trzy rzeczy: książka, tak samo jak Chaga, jest niesamowicie klimatyczna, bo postcyberpunkowe Indie już na samym początku olśniewają synkretyzmem kulturowym oraz fascynują technologiczną egzotyką; po drugie - McDonald potrafi całą wizję opisać plastycznym językiem; po trzecie - denerwują POVy...
illianna - 23 Stycznia 2010, 11:08

Memento, faktycznie czytanie powinno Ci dobrze zrobić, może trochę ochłoniesz przy okazji i spadnie Ci poziom emocji, tfu emotek (uwaga to była ironia)
Ziuta - 23 Stycznia 2010, 11:13

Gilbert Keith Chesterton – Kula i krzyż. Jest dwu bohaterów: straszny ateista i jeszcze straszniejszy katolik. Postanawiają wyjaśnić fundamentalne różnice w swoich poglądach, udowadniając niezbicie, czy Bóg jest, czy go nie ma. A robią to w jedyny logiczny sposób, czyli przez pojedynek.
Reszta książki jest jeszcze lepsza i jeszcze weselsza.

Hubert - 23 Stycznia 2010, 23:47

Zły Tyrmand Urbanka. Dosyć ciekawa pozycja, choć raczej nie nazwałbym tego biografią, nie sensu stricte. Wiele faktów i memów o Tyrmandzie powtarza się przez całą książkę, jako łączniki między kolejnymi wspominkami znajomych Tyrmanda.
Zaciekawiło mnie jedno - powstawał scenariusz do Złego. Czy ktoś z polskich filmowców się tym zainteresował? To przecież nasz bohater, nasza odpowiedź na Spider-mana czy Zorro (bo Zły jest bardzo komiksowy, w wielu aspektach), trochę zapomniany przez młodzież. Chociaż... I tak Polacy prędzej pamiętają Tyrmanda niż tych, z którymi miał na pieńku, albo którymi pogardzał - w większości. Film przypomniałby tę miejską legendę. :)
A może Lankosz... :mrgreen:



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group