To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane

Hubert - 19 Stycznia 2010, 16:27

Zanim by się zorientowali, to by sami zostali zadżumieni. O cholera, to chyba jednak nie była grypa sezonowa...
Agi - 19 Stycznia 2010, 23:46

Kłopoty w Hamdirholm- Świdziniewskiego.
Zabawna powieść z kluczem towarzyskim. Bardzo dobrze się czytało. Jaka szkoda, że więcej nie będzie.

Chal-Chenet - 20 Stycznia 2010, 00:31

Ja Inkwizytor - Wieże do Nieba Piekary.
Więcej w wątku autorskim.

Zgaga - 20 Stycznia 2010, 08:24

Kłamca Ćwieka - przyłożyć Anubisowi gazetą w nos - no, no :D
Memento - 20 Stycznia 2010, 16:17

Kłamca jest w pytę. :) Ja czytam równolegle Terror Simmonsa i Grę Geralda Sami Wiecie Kogo ;o).
Anonymous - 20 Stycznia 2010, 17:12

W przerwie między egzaminami pożarłem - po raz kolejny - "Podziemny krąg" w przekładzie Lecha Jęczmyka. *beep*, takich książek potrzebuję. :D
Hubert - 20 Stycznia 2010, 18:40

Kłamcę czytało się przyjemnie z 3-5 lat temu (w moim przypadku). Potem opyliłem bez żalu. Wiele z tej literatury nie da się wycisnąć.
Stormbringer - 20 Stycznia 2010, 19:52

Memento, i jak Ci się "Terror" widzi?
Memento - 21 Stycznia 2010, 10:22

Literatura podróżniczo-awanturnicza nigdy nie była moim konikiem, dlatego na razie przegryzłem się przez 45 stron ledwo ;P: , w międzyczasie łykając Pociąg Upiorów Little`a. Czy mi się podoba, będę mógł powiedzieć po przeczytaniu około jednej czwartej.

Sosnechristo napisał/a
Kłamcę czytało się przyjemnie z 3-5 lat temu (w moim przypadku). Potem opyliłem bez żalu. Wiele z tej literatury nie da się wycisnąć.

A co chciałbyś wycisnąć z tej literatury? W ogóle trzeba coś z literatury wyciskać? ;P:

Zacząłem czytać powtórkowo-wyrywkowo Danse Macabre Sami Wiecie Kogo ;o), coby sobie w ramach przygotowań do prezentacji maturalnej wynotować co lepsze kawałki z miejsc gdzie powtykałem zakładki (jakieś siedemdziesiąt ;P: ), ale to się tak świetnie czyta, że przeczytam drugi raz w normalnym trybie, po uporaniu się z Terrorem.

Witchma - 21 Stycznia 2010, 10:26

Zachęcona dyskusją o książkach Saylora sięgnęłam po Zagadkę Katyliny - podobało misię :) Zabieram się za Ramiona Nemezis.
Stormbringer - 21 Stycznia 2010, 10:51

Memento napisał/a
Literatura podróżniczo-awanturnicza nigdy nie była moim konikiem, dlatego na razie przegryzłem się przez 45 stron ledwo ;P: , w międzyczasie łykając Pociąg Upiorów Little`a. Czy mi się podoba, będę mógł powiedzieć po przeczytaniu około jednej czwartej.


Rozkręci się, spokojna głowa. Ale musisz być przygotowany raczej na niespieszną, klimatyczną lekturę niż horrorowego "akcyjniaka". "Terror" wynagradza jednak cierpliwość. :)

Zgaga - 21 Stycznia 2010, 12:12

Sosnechristo napisał/a
Kłamcę czytało się przyjemnie z 3-5 lat temu (w moim przypadku). Potem opyliłem bez żalu. Wiele z tej literatury nie da się wycisnąć.


Zapewne. Ale jest zabawna. A czasem ma się ochotę na teki lektury. Poza tym przypomniała mi pewną dyskusję o przykazaniu: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
Nie będziesz ich miał, bo innych bogów nie ma, a po co oddawać cześć kawałku drewna.
Nie będziesz ich miał, bo inni bogowie są. Słabsi niż Bóg jedyny, ale być może wiara ludzka uczyni ich silniejszymi.
Taka pseudofilozofia.

illianna - 21 Stycznia 2010, 12:58

Dabliu napisał/a
Pojawiające się sugestie, że książki z UW rzekomo nie posiadają fabuły (a co za tym idzie, są złe), skłoniły mnie do wypowiedzenia się w temacie.
, a może na temat? Czy resztę zasad pisania też pominiemy, nie tylko ogólny sens i fabułę? :lol:
Martva - 21 Stycznia 2010, 13:07

Ja zrozumiałam że w temacie w sensie w topicu, w wątku :) Forumowym znaczy.
Fidel-F2 - 21 Stycznia 2010, 14:04

Reguła czterech - Ian Caldwell, Dustin Thomason Zagadka historyczno-kryminalna w kampusie studenckim amerykańskiego collegu. Rozgryzamy jakiś niszowy manuskrypt z doby renesansu, w tle życie studenckie w szerokim aspekcie. Brzmi fatalnie i przez pierwsze 100-150 stron nic nas nie skłania do zmiany tej oceny ale potem autorzy mimo wszystko potrafią przekonać do własnej roboty. Literatura stylowo stricte amerykańska, nawet gdyby nazwy własne zmieniono i tak po kilkunastu stronach wiedzielibyśmy, że pisali to amerykanie. Cóż, zachęcać, za bardzo nie będę ale jeśli ktoś się zdecyduje przeczytać to specjalnie nie będzie żałował.
Ziuta - 21 Stycznia 2010, 14:05

Albert Sanchez Pinol - Pandora w Kongu. Świetna rzecz, skrzyżowanie powieści przygodowej, fantastyki, kryminału i czegoś jeszcze. Młody pisarz otrzymuje pierwsze poważne zlecenie. Ma napisać biografię oskarżonego o podwójne morderstwo człowieka. Przed dwoma laty do Konga popłynęło dwu młodych arystokratów i służący. Wrócił tylko służący. Z dwoma ogromnymi diamentami.
Dalej jest jeszcze lepiej, pojawia się fantastyki w kolorze i stereo, a wszystko dąży do zaskakującego finału. Polecam.

Hubert - 21 Stycznia 2010, 14:23

Memento, trochę więcej emocji?
Ziuta, dzięki za cynk.

Anonymous - 21 Stycznia 2010, 14:24

Zgaga napisał/a
Nie będziesz ich miał, bo innych bogów nie ma, a po co oddawać cześć kawałku drewna.
Nie będziesz ich miał, bo inni bogowie są. Słabsi niż Bóg jedyny, ale być może wiara ludzka uczyni ich silniejszymi.


Prawdopodobnie chodziło o bogów pogańskich, a więc wyplenienie politeizmu. I to, że jacyś inni bogowie są, wcale nie oznacza, że są słabsi. Przyjmijmy taką hipotezę ontologiczną: istnieje wielu innych bogów, równorzędnych sobie. Jeden z bogów postanawia zostać Bogiem, czyli tym jedynym. Naturalne wydaje się zatem zakazanie czczenia przeciwników duchowych. A kwestia wiary wydaje się tutaj faktycznie kluczowa: religia opiera się wszelako na sile ducha, ale także symbolice gestów wzmacniających - poprzez jedność wspólnoty - naszego Boga. I z łatwością można sobie wyobrazić sytuację, kiedy poprzez nasze modlitwy organizowane przez określone wspólnoty, ale także "wzmacniane" gestami i symbolami, otwieramy jakiś, nie wiem, przesył energii duchowej Bytom Wyższego Poziomu tożsamych z bogami. Oczywiście takie rozumowanie stawia pod znakiem zapytanie wszechmocność Boga, skoro do istnienia Bóg potrzebuje wiary człowieka, więc jest odeń zależny, czyli człowiek ma władzę nad Bogiem, a zatem kwestionujemy jego boskość:-) I mamy piękny punkt wyjścia na opowiadanie.

dalambert - 21 Stycznia 2010, 14:27

A nie mona bz prođciej
Żerań napisał/a
istnieje wielu innych bogów

politpoprawnođ, , mamona, sex , uzcie nie zcie, itd
tz obecnie bacyelne bogi ludykođci wzywolonej ;P:

nureczka - 21 Stycznia 2010, 14:29

dalambert, po jakiemu to? :shock:
Anonymous - 21 Stycznia 2010, 14:31

dalambercie, bardziej mi chodziło o bogów starożytnych (czyli raczej greccy, egipscy, etc).
Zgaga - 21 Stycznia 2010, 14:38

nureczka, dalambertowi przestawiła się klawiatura. Od jakiegoś czasu wszystkim puszcza znaczki niekoniecznie chińskie :lol:
dalambert - 21 Stycznia 2010, 14:41

Zgaga, dokadnie + koniec pisania bydurz leca :(
Kruk Siwy - 21 Stycznia 2010, 14:42

Lingua dalambertiana. Słownik wg. Kruka
dalambert napisał/a
politpoprawnođ
polityczna niepoprawność
dalambert napisał/a
uzcie
- uzębienie
dalambert napisał/a
nie zcie,
- nie zdzierżę!
dalambert napisał/a
bacyelne
bakelitowa rączka od spłuczki klozetowej
dalambert napisał/a
ludykođci
- lód wychodzi - okrzyk barmana w lecie
Zgaga - 21 Stycznia 2010, 14:43

Piękna translacja :mrgreen:
Kruk Siwy - 21 Stycznia 2010, 14:44

Ma się tę żonę tłumacza, no nie?
Navajero - 21 Stycznia 2010, 14:48

Żerań napisał/a
I z łatwością można sobie wyobrazić sytuację, kiedy poprzez nasze modlitwy organizowane przez określone wspólnoty, ale także wzmacniane gestami i symbolami, otwieramy jakiś, nie wiem, przesył energii duchowej Bytom Wyższego Poziomu tożsamych z bogami.

To czysty hinduizm :) Oni sądzą, że modlitwa, rytuały i tapas ( asceza) podtrzymują życie bogów. A mają owych na tysiące. Tyle, że literacko to już było. Niejednokrotnie.

Virgo C. - 21 Stycznia 2010, 15:00

I nawet w formie parodi (Pomniejsze bóstwa)
Memento - 21 Stycznia 2010, 15:07

Kruku Siwy, rechoczę i przestać nie mogę. :bravo :mrgreen: :mrgreen:

Sosnechristo napisał/a
Memento, trochę więcej emocji?

Ale po co? Od tego są inne książki i inni autorzy. Nie ujmując niczego Ćwiekowi. ;o)

Hubert - 21 Stycznia 2010, 15:24

Nie lubię takiej literatury, po której kompletnie nic nie zostaje, która starczy na 2-3 godziny. Przestałem lubić, od kiedy zacząłem szanować swój czas.
Kiedyś podobał mi się pomysł i sam bohater oraz jego niektóre zagrywki - teraz już nic.

Navajero napisał/a

To czysty hinduizm :) Oni sądzą, że modlitwa, rytuały i tapas ( asceza) podtrzymują życie bogów. A mają owych na tysiące. Tyle, że literacko to już było. Niejednokrotnie.


Nawet w grach komputerowych. Black & White się kłania.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group