To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane

nureczka - 18 Stycznia 2010, 16:30

Zamiast zapraszać wyobraźnię na ucztę, raczej poślę ją na dietę.
Hubert - 18 Stycznia 2010, 16:38

Uważajcie z tymi kpinami!
Zaraz przyjdą wyznawcy Uczty Wyobraźni i Was nauczą, co to Literatura.
Jeden podobno udziela też lekcji savoir vivre'u.


Wziąłem się za Dżumę Camusa. Wygląda, że to pierwsza od dawna strawna lektura. Ale ponura jak jasna cholera.

Martva - 18 Stycznia 2010, 16:40

Sosnechristo, rany, znów się będę musiała wstydzić żem głupia i prosta buracko, bo lubię jak książka ma fabułę. Jejku, jej.

Skończę dziś Millenium jak dobrze pójdzie. I nie wiem co dalej, bo chyba nic nie mam. A Kary dla śpiącej królewny się chyba trochę boję.

nureczka - 18 Stycznia 2010, 16:43

Martva, nie przejmuj się. To jest nas dwie głupie i proste buracko. zawszeć to w kupie raźniej.
Hubert - 18 Stycznia 2010, 16:44

Martva, gorzej. Okaże się, że jesteśmy odbiorcami podrzędnych czytadeł o facetach z wielkimi mieczami. I nie wymawiaj tego brzydkiego słowa na F. Tylko przyspieszysz to, co nieuchronne.
nureczka - 18 Stycznia 2010, 16:46

Sosnechristo napisał/a
Okaże się, że jesteśmy odbiorcami podrzędnych czytadeł o facetach z wielkimi mieczami.

Pójdę po bandzie. Nie tylko mieczami. Bicepsami też wielkimi. Mniam. :mrgreen:

Hubert - 18 Stycznia 2010, 16:47

nureczka, pogrążasz się. ONI już po Ciebie idą.
Adon - 18 Stycznia 2010, 17:15

Chyba też jestem dziwny (nie chciałem pisać głupi, buracki etc. etc. nie jestem masochistą :wink: ), ale też wolę fabułę w książkach, inaczej czytałbym po prostu książki telefoniczne - też cegły, a ile tańsze. A jaka uczta dla wyobraźni czasem? Łojejku jakie nazwiska się trafiają. Fantazja co do nadawanych imion też nie raz wbija w glebę.

Sosnechristo, "Dżuma" była świetna. Jedna z tych książek, o których nie jestem w stanie zapomnieć. I to nie z powodu przeżywanych przy lekturze mąk w stylu "kiedy się to wreszcie skończy?" (tak mam z "Ludźmi bezdomnymi", brrrr, na samą myśl mną zatrzęsło choć już tyle lat minęło)

Za mną "Na glinianych nogach". Nie jest moją ulubioną częścią cyklu o Świecie Dysku, ale na pewno czytało się przyjemnie.

Dabliu - 18 Stycznia 2010, 18:48

Adon napisał/a
Chyba też jestem dziwny (nie chciałem pisać głupi, buracki etc. etc. nie jestem masochistą :wink: ), ale też wolę fabułę w książkach, inaczej czytałbym po prostu książki telefoniczne


Osobiście uważam, że w literaturze bardziej istotna jest raczej gawęda, niźli fabuła. Fabułę ma też i film, i serial, i gra komputerowa nawet. Tylko książka posiada za to ten unikalny skarb - snucie opowieści, czyli gawędziarstwo, którego istoty upatruję gdzieś na styku stylu, nastroju, kreacji świata przedstawionego (wraz z bohaterami), różnorakich aluzji, skojarzeń, czy alegorii, ale również fabuły jako takiej. Ograniczać książkę do samej tylko fabuły, to moim zdaniem książkę tę, mniej lub bardziej, kastrować.
I teraz - pozycje z Uczty Wyobraźni z reguły są takimi właśnie książkami wielopoziomowymi (albo po prostu stawiającymi na mniej popularną składową, niż pełna akcji fabuła). Fantaści zazwyczaj nie tego oczekują od swego ulubionego gatunku i stąd pewnie Wasze żarty, że UW to taka "ambitna" fantastyka dla nikogo. Ale, wierzcie lub nie, nie trzeba być snobistycznym nerdem-pseudointelektualistą, żeby zachwycać się (przynajmniej niektórymi) książkami z serii UW.
A taka na przykład wspomniana wcześniej Akwaforta - przecież to w gruncie rzeczy bardzo lekka i przyjemna książka, niezwykle nastrojowa, operująca na nieco sennej narracji i porysowanej konstrukcji, rozkoszna stylem, plastycznymi opisami i bardzo ciekawymi relacjami między postaciami. Mnie wciągnęła po uszy i bardzo się spodobała, a nie uważam się za literackiego snoba.

ihan - 18 Stycznia 2010, 18:56

O właśnie, muszę przeczytać Akwafortę, bo wprawka w FWS bardzo mi podeszła.

Aha, faceci mogą być z wielkimi bicepsami, ale z wielkimi blasterami koniecznie, bo fantasy nuży mnie niemożebnie (z wyjątkami oczywiście, z wyjątkami).

Adon - 18 Stycznia 2010, 19:29

Niech mnie ktoś skoryguje, kto jest bardziej na bieżąco, bo maturę zdawałem ładnych naście lat temu a i studia skończyłem nie związane z literaturą - Dabliu, aby powieść była powieścią, a opowiadanie opowiadaniem, potrzebuje fabuły, inaczej staje się bełkotem albo esejem, czy też inną formą literacką (jak już mówiłem, niech mnie kto skoryguje). Gawęda to także forma literacka rządząca się pewnymi prawami.
Abstrahując od tego, nie mam nic przeciwko wysublimowanemu stylowi, nastrojowi, ciekawym kreacjom świata czy też bohaterów, alegoriom, metaforom etc. etc. Przeciwnie, jestem ich zagorzałym zwolennikiem. Ale na litość boską, jeśli coś jest bełkotem pozbawionym sensu, to nawet piękny język tego nie uratuje.

Zgadzam się, że można się zachwycać czymkolwiek, od Ulissesa po Zmierzch. De gustibus non est disputandum.

Kruk Siwy - 18 Stycznia 2010, 19:31

Och, och. To znaczy normalni są jeszcze wśród nas? Ale mnie zdziwko trzepło. Ale pozytywnie.
Adon - 18 Stycznia 2010, 19:40

A tak konkretniej, Kruku? :wink:
Kruk Siwy - 18 Stycznia 2010, 19:44

A bo myślałem że teraz to tylko popaprane opowiastki bez początku końca a już zwłaszcza bez środka ludziska czytają. Takie żeby głowa bolała po pół godzinie a oczy wychodziły na szypułkach a bez encyklopedii brittanica nie było po co siadać do tekstu. A tu patrz sporo ludzi lubi oryginalną ale dobrze zrobioną fabułę bez nadmiernego udziwnienia które służy li tylko udziwnieniu i podniesieniu samooceny Czytelnika Ambitnego i Bywałego (CZAMBUŁ) . O boszsze, udało mi się TO przeczytać!
Dabliu - 18 Stycznia 2010, 19:45

Adon napisał/a
Niech mnie ktoś skoryguje, kto jest bardziej na bieżąco, bo maturę zdawałem ładnych naście lat temu a i studia skończyłem nie związane z literaturą - Dabliu, aby powieść była powieścią, a opowiadanie opowiadaniem, potrzebuje fabuły, inaczej staje się bełkotem albo esejem, czy też inną formą literacką


A co ja napisałem?
Dabliu napisał/a
snucie opowieści, czyli gawędziarstwo, którego istoty upatruję gdzieś na styku stylu, nastroju, kreacji świata przedstawionego (wraz z bohaterami), różnorakich aluzji, skojarzeń, czy alegorii, ale również fabuły jako takiej. Ograniczać książkę do samej tylko fabuły, to moim zdaniem książkę tę, mniej lub bardziej, kastrować.


Kruk Siwy napisał/a
Och, och. To znaczy normalni są jeszcze wśród nas?


Znaczy, mam rozumieć, ja nie jestem normalny? W jakim sensie?

Adon - 18 Stycznia 2010, 19:47

No to w drugą stronę. Kto pisał (a skoroś mnie cytował, to gdzie ja konkretnie?), że fabuła, tylko fabuła i fabuła ponad wszystko, a reszta się nie liczy? ;P:
Kruk Siwy - 18 Stycznia 2010, 19:47

Znaczy rozum co chcesz drogi Dabliu, . A czyś normalny czy nie to już tylko Ty Twój lekarz i pan Zenek z budowy może wiedzieć. Z pewnością nie ja.
Dabliu - 18 Stycznia 2010, 19:49

Kruk Siwy napisał/a
A bo myślałem że teraz to tylko popaprane opowiastki bez początku końca a już zwłaszcza bez środka ludziska czytają. Takie żeby głowa bolała po pół godzinie a oczy wychodziły na szypułkach a bez encyklopedii brittanica nie było po co siadać do tekstu. A tu patrz sporo ludzi lubi oryginalną ale dobrze zrobioną fabułę bez nadmiernego udziwnienia które służy li tylko udziwnieniu i podniesieniu samooceny Czytelnika Ambitnego i Bywałego (CZAMBUŁ) . O boszsze, udało mi się TO przeczytać!


To znaczy, że tak właśnie widzisz i oceniasz Akwafortę? Serio? Kruku, z dnia na dzień zadziwiasz mnie coraz bardziej.

Inna rzecz, że akurat UW zalicza bardzo niskie nakłady, więc stwierdzenie, że "teraz tylko takie czytają..." jest całkiem nie na miejscu.

Kruk Siwy - 18 Stycznia 2010, 19:52

At, dobrze jest czasem pieprzu dodać do potrawy. Bo inaczej tak potrawa jak i dyskusja mdłe bywają i jakieś takie kalafiorowate. (Nie obrażając kalafiorów). Ale rzeczywiście widzę zjawisko, które nazwałbym "*beep*". Fabuła? Postaci? Ma koniec ? Na złom! To mało ambitne jest i na dodatek pospólstwo to zrozumie!
xan4 - 18 Stycznia 2010, 20:01

Trochę po bandzie jedziesz Kruku i wiesz o tym. Uogólnianie w tym wypadku za bardzo nie ma sensu. Fantastyka należy do lżejszych gatunków i trudno tutaj znaleźć cięższe rzeczy, no, po prostu nie ma ich za dużo. Nawet jak są, to nie zdobywają zbyt dużej popularności. UW ma niskie nakłady, tak samo jak seria Rubieże (chyba tak to się nazywa) w Solarisie. Jak jednak znajdzie się kilku zapaleńców co to czytają to może pozwólmy im na to? Nie czytałem za dużo z tych serii, ale parę rzeczy mi się podobało.
Dabliu - 18 Stycznia 2010, 20:02

Adon napisał/a
No to w drugą stronę. Kto pisał (a skoroś mnie cytował, to gdzie ja konkretnie?), że fabuła, tylko fabuła i fabuła ponad wszystko, a reszta się nie liczy? ;P:


Pojawiające się sugestie, że książki z UW rzekomo nie posiadają fabuły (a co za tym idzie, są złe), skłoniły mnie do wypowiedzenia się w temacie.
A wot, choćby takie Wieki Światła, albo Ślepowidzenie. Tam nie ma fabuły? Jasssne...

Kruk Siwy napisał/a
At, dobrze jest czasem pieprzu dodać do potrawy. Bo inaczej tak potrawa jak i dyskusja mdłe bywają i jakieś takie kalafiorowate. (Nie obrażając kalafiorów). Ale rzeczywiście widzę zjawisko, które nazwałbym *beep*. Fabuła? Postaci? Ma koniec ? Na złom! To mało ambitne jest i na dodatek pospólstwo to zrozumie!


Eee... Kruku, Ty chyba żyjesz jakimiś mocno nieaktualnymi zaszłościami. Konflikt fabuła vs. awangarda to nie tutaj ;P:
Z czytania książek z serii UW naprawdę można czerpać nielichą frajdę, i to wcale nie polegającą na łachotaniu własnego ego.

Adon - 18 Stycznia 2010, 20:09

Oj, Dabliu, cytacik proszę, inaczej zacznie się wkładanie w usta słów, których nikt nie powiedział.

Tyś rzekł:
Dabliu napisał/a
Osobiście uważam, że w literaturze bardziej istotna jest raczej gawęda, niźli fabuła. Fabułę ma też i film, i serial, i gra komputerowa nawet. Tylko książka posiada za to ten unikalny skarb - snucie opowieści, czyli gawędziarstwo, którego istoty upatruję gdzieś na styku stylu, nastroju, kreacji świata przedstawionego (wraz z bohaterami), różnorakich aluzji, skojarzeń, czy alegorii, ale również fabuły jako takiej. Ograniczać książkę do samej tylko fabuły, to moim zdaniem książkę tę, mniej lub bardziej, kastrować.

Ja na to:
Adon napisał/a
aby powieść była powieścią, a opowiadanie opowiadaniem, potrzebuje fabuły, inaczej staje się bełkotem albo esejem, czy też inną formą literacką (jak już mówiłem, niech mnie kto skoryguje). Gawęda to także forma literacka rządząca się pewnymi prawami.
Abstrahując od tego, nie mam nic przeciwko wysublimowanemu stylowi, nastrojowi, ciekawym kreacjom świata czy też bohaterów, alegoriom, metaforom etc. etc. Przeciwnie, jestem ich zagorzałym zwolennikiem. Ale na litość boską, jeśli coś jest bełkotem pozbawionym sensu, to nawet piękny język tego nie uratuje.

I do tego tylko się odnośmy, pięknie proszę.

Hoob - 18 Stycznia 2010, 20:18

ihan napisał/a
O właśnie, muszę przeczytać Akwafortę, bo wprawka w FWS bardzo mi podeszła.

Jedna z najlepszych (najlepsza?) zagranicznych książek, jakie czytałem w zeszłym roku.

Kruk Siwy - 18 Stycznia 2010, 20:25

xan4, byłbym ostatnim, który nawet mając takie możliwości zakazywałby czytanie czegokolwiek komukolwiek. Jednakowoż całym sobą aż do krwie ostatniej będę się sprzeciwiał lekceważeniu fabuły. Przecież tylko idiota mógłby powiedzieć że dobra powieść to tylko fabuła. Lecz jak dla mnie powieść bez fabuły to dopiero idiotyzm. A ze słabą fabuła to po prostu słaba powieść mimo że na przykład opowiedziana ciekawym językiem.
Gołubiewa ktoś tu czytał? Ten to miał ciekawy język. Biedny geniusz pierwszego stopnia.

Dabliu - 18 Stycznia 2010, 21:48

Adon, napisałeś:

Adon napisał/a
wolę fabułę w książkach


A ja:

Dabliu napisał/a
Osobiście uważam, że w literaturze bardziej istotna jest raczej gawęda*, niźli fabuła.


* w sensie, że opowiadactwo szeroko pojęte; szerzej niż opis ciągu wydarzeń

Poza tym, odniosłem się do Twojego posta, bo był akurat pod ręką. A na wypowiedź w tej kwestii zbierało mi się już od dłuższego czasu, bo w wątku co jakiś czas pojawiają się aluzje do "ambitności" serii UW.
Tak więc nie bierz tego do siebie i nie rozkminiajmy już tego tematu na części pierwsze, bo to bez sensu. Co wiedziałem, to już powiedziałem. Znaczy, w UW robią dobre knigi, które mają fabułę (która jednak nie gra tam pierwszych skrzypiec).

Hubert - 18 Stycznia 2010, 21:56

Widzę, że choć się sprzeczacie, to w gruncie rzeczy się zgadzacie, a co najwyżej trochę inaczej rozkładacie akcenty ;-)

Dabliu, my nawet nie z tego kpiliśmy, znaczy nie z samej UW, a bardziej z niektórych jej czytelników. Sam jestem ciekaw ze dwóch pozycji - Akwaforty i Accelerando, ale na pewnym forum swoimi ochami i achami ktoś mi to niemal skutecznie obrzydził. I nie doceniał książek 'z wierzchu lżejszych'. trochę się więc obawiałem. Nawet reprezentacja tu bywała.
Z UW jest pewnie tak jak ze wszystkim - trafiają się momenty chwały między kawałkami chały ;-)

Adon - 18 Stycznia 2010, 22:13

Sosnechristo, my się nie sprzeczamy, my dyskutujemy. ;P:

Dabliu, odnoszenie się do posta tylko dlatego, że jest pod ręką może być niebezpieczne. Wyobraź sobie, że to akurat post kobiety z ZNP (zaraz mi się oberwie :wink: ), a Ty akurat jego zacytujesz odnośnie szerszej dyskusji większej liczby osób. ;P:

A kończąc: opowiadactwo szeroko pojęte bez historii do opowiedzenia ergo jakiejś fabuły, czyli ciągu zdarzeń, sensu większego nie ma. :wink: Żeby opowiadać, trzeba mieć co opowiadać. O czym doskonale przecież wiesz.

nureczka - 19 Stycznia 2010, 08:50

Językiem bez fabuły to ja się napawam czytając poezję. Wiersz może być o niczym, a mimo to piękny.
Powieść ma być o czymś lub o kimś. Rzekłam

Martva - 19 Stycznia 2010, 12:10

Sosnechristo napisał/a
znaczy nie z samej UW, a bardziej z niektórych jej czytelników.


O. Właśnie :) czytałam ochy i achy nad jedną książką z UW, napaliłam się strasznie, a potem się rozczarowałam, a rozczarowania po napaleniach źle mi robią i powodują agresję ;)

Skończyłam ostatni tom Larssona, czytałam do 4 w nocy, bo o 1 stwierdziłam że już mało zostało, to doczytam do końca. I potem się zdziwiłam jak spojrzałam na zegarek.

Zgaga - 19 Stycznia 2010, 13:43

Epidemie i zarazy Taki zbiorek ponurych wizji: http://ksiazki.polter.pl/...ntologia-c18085
Ale widzę, że Sosnechristo ma podobne lektury :wink:
Swoją drogą, ciekawe ile współcześnie (wiem, wiem od wielu lat nie było przypadku) taka dżuma wykosiłaby ludzi, zanim służba niezdrowia zorientowałaby się z czym ma do czynienia.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group