Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Witchma - 1 Stycznia 2010, 17:16
Kobierzec dokończony. Bardzo dziwna książka. Mnogością motywów, pomysłów, historii Barker mógłby obdzielić tuzin innych powieści. Ale postanowił to wszystko skondensować, przez co z jednej strony momentami ciężko się oderwać (jak dobrze, że prawie każda z 13 części kończy się własnym punktem kulminacyjnym i później jest chwila wytchnienia), a z drugiej strony ogrom opowieści nieco przytłacza.
Dabliu - 1 Stycznia 2010, 18:47
| holger paradox napisał/a | | orzeszki mnie doprowadziły na spółę z łyskaczem do ... Pulpetacji świadomości. |
A w czym te orzeszki przeszkadzają? Lód, to rozumiem. Pić łyskacza z lodem to dziwactwo i nonsens. Ale czemu orzeszki?
xan4 - 1 Stycznia 2010, 19:29
Wroniec Dukaja
Mam małego zgryza z Wrońcem. Uwielbiam baśnie, mam tyle lat, że właśnie w '81 czekałem do Teleranek i się nie doczekałem, tak samo jak Adaś, ale ...
no właśnie ale, czuję, że temat nie wykorzystany, można było więcej popracować, niektóre rzeczy w ksiażce mi zgrzytały,
jednak bardzo dobrze ją oceniam, dobry pomysł, rewelacyjne pomysły z postaciami, cudne ilustracje, komponujące się z treścią.
OK.
NURS - 1 Stycznia 2010, 23:29
| Dabliu napisał/a | | holger paradox napisał/a | | orzeszki mnie doprowadziły na spółę z łyskaczem do ... Pulpetacji świadomości. |
A w czym te orzeszki przeszkadzają? Lód, to rozumiem. Pić łyskacza z lodem to dziwactwo i nonsens. Ale czemu orzeszki? |
mnie sól przeszkadzała. to nie tequila, trochę mi nie pasiło. BTW lód to norma u anglosasów w tej materii.
Kruk Siwy - 1 Stycznia 2010, 23:47
Ano. A ja lubię mooją mamę.... a nie to nie ta piosenka. Bardzo lubię dobrą whisky albo whiskey z lodem. Mogę wtedy dużo, tego ankoholu znaczy.
Dabliu - 2 Stycznia 2010, 00:19
Ale alkohol chłodzi się po to, żeby zabić jego smak; tak się robi z wódką. Kto chciałby zabijać smak łyskacza? Po to przecież kwadratowe szklaneczki, i po to ogrzewa się je w dłoni, żeby wydobyć z whisky aromat. Chłodzić ją, znaczy zabijać aromat. Nonsens, zwłaszcza w przypadku lepszych gatunków tegoż alkoholu. A jeśli ktoś nie lubi łychy, to po co ją pić?
Kruk Siwy - 2 Stycznia 2010, 00:49
I tam. Jak schłodzisz odrobinę to smaku ani aromatu to nie zabija. Mówię o 1-3 kostkach na szklaneczkę. W dłoni to ja koniak, armangnac i brandy grzeję.
Choć i te trunki ponoć można pić z lodem.
Fidel-F2 - 4 Stycznia 2010, 09:57
Niech żyje Polska. Hura! Tom 1
Jacek Komuda, bez szczególnej fabuły ale napisane ładnie, czytało sie przyjemnie. Jarosław Grzędowicz, pomysł sucharowaty jak cholera, napisane naturalnie sprawnie ale bez jakiejkolwiek finezji i fantazji.
Feliks W. Kres, Krótko i z sensem. Dobra rzecz.
Tomasz Kołodziejczak, Fajny świat, duża wyobraźnia, dobrze napisane, najlepsze opowiadanie antologii.
Marcin Baryłka,Ujdzie, choć zgrzytało tu i ówdzie.
Michał Studniarek, bardzo oryginalne, niby brak fabuły ale atmosfera nadrabia w trójnasób. Dobre.
Jacek Drewnowski, Mocna końcówka. Dobre.
Iwona Żółtowska, Da radę ale nie zachwyciło.
Mirosława Sędzikowska, Takie sobie.
Jan Atmański, Przyjemny pomysł, całość nie powala.
Suma sumarum przyjemny zbiór, kilka naprawdę niezłych pozycji kilka średniaków, bez wpadek. Warto przeczytać.
Adon - 4 Stycznia 2010, 12:32
| Dabliu napisał/a | Ale alkohol chłodzi się po to, żeby zabić jego smak; tak się robi z wódką. Kto chciałby zabijać smak łyskacza? Po to przecież kwadratowe szklaneczki, i po to ogrzewa się je w dłoni, żeby wydobyć z whisky aromat. Chłodzić ją, znaczy zabijać aromat. Nonsens, zwłaszcza w przypadku lepszych gatunków tegoż alkoholu. A jeśli ktoś nie lubi łychy, to po co ją pić? |
Zależnie od whisky, wskazane często jest dodanie odrobiny lodu lub kilka kropel wody. To ma rzekomo uwalniać prawdziwy smak. Tak przynajmniej tutaj miejscowi mówią. Ja im wierzę, w końcu to ich wynalazek. W destylarni panowie obsługanci trzydziestoletniego łiskacza kazali mi zresztą spróbować najpierw samego, a potem z odrobiną wody.
Ale to nie na temat. Na temat: "Ruchome obrazki" Pratchetta kończę. Jak zwykle przyjemnie i nieco naprawdę fajnych cytatów by się znalazło.
savikol - 4 Stycznia 2010, 13:13
Mam tak samo jak Dabliu, whisky pijam bez rozcieńczania, w temperaturze pokojowej i ze stosownej szklaneczki. Tak na marginesie mam kilka szklaneczek do whisky i pijam z nich wszystkie burbony, łiskacze, koniaki i wódki gatunkowe, jakie tylko wpadną mi w ręce.
Pogardzam kieliszkami (za mała objętość), popitkami (zabijają smak) i schodzeniem (ogranicza aromat).
Ontopowo: Dwa z cyklu kryminałów dziejących się w starożytnym Rzymie: „Srebrne świnki” i „Wykute w brązie”. Myślałem, że to mroczne, brutalne kryminały z epoki, a to humorystyczne opowiastki w stylu Chmielewskiej, do tego w połowie pierwszego tomu zamieniają się w romansidło. Żeby choć jakie orgie były, ale gdzie tam! To się dzieje kilka lat po kadencji Nerona. Nuda.
I „Dziki mesjasz” – *beep*. Choć miałem wrażenie, że zbyt szybkie. Wolałbym więcej tekstu, by ta historia ciągnęła się soczyście i obficie przez opasłe tomiszcze. Ogólnie – Byhtra żondzi!
nureczka - 4 Stycznia 2010, 13:20
| savikol napisał/a | | Dwa z cyklu kryminałów dziejących się w starożytnym Rzymie: „Srebrne świnki” i „Wykute w brązie” |
Zgadzam się, że słabe. Polecam natomiast cykl "Roma sub rosa" Stevena Saylora.
savikol - 4 Stycznia 2010, 13:38
Sprawdzę sobie co to, dzięki.
Dodam jeszcze, że intrygę „Wykutych w brązie” rozgryzłem w 1/3 powieści. A nawet nie jestem znawcą kryminałów. Żal.
nureczka - 4 Stycznia 2010, 17:56
savikol, nie do końca wiem, czego szukasz. Jeśli "rzymskiego" kryminału to wspomniana "Roma sub rose" powinna Ci się spodobać.
Jeśli interesuje cię Rzym jako taki, proponuję tegoż autora "Rzym". Moim zdaniem świetna epopeja, z tym, że wymaga dobrej znajomości historii Rzymu, inaczej gubią się wszelkie smaczki.
Przyjemnej lektury!
nimfa bagienna - 4 Stycznia 2010, 19:48
Si. Popieram. Cykl Saylora przeczytałam jednym tchem i jestem zła, że jest taki krótki.
NasirWizz - 4 Stycznia 2010, 19:56
| nimfa bagienna napisał/a | | Si. Popieram. Cykl Saylora przeczytałam jednym tchem i jestem zła, że jest taki krótki. |
Czy chodzi o ten cykl zamieszczony na obrazku ?
nureczka - 4 Stycznia 2010, 19:58
NasirWizz, tak, o ten. Tylko że na zdjęciu nie ma wszystkiego. Do tej pory w Polsce wyszło 12 tomów.
Ziuta - 4 Stycznia 2010, 21:41
Lew Tołstoj - Sonata Kreutzerowska. Że ja się za to wziąłem. Obrzydliwa, ponura, dołująca jak mało co książka. Jakbym nie przeczytał w sieci opinii nieocenionego Chestertona, tobym chyba zaczął walić łbem o ścianę.
Stormbringer - 5 Stycznia 2010, 08:02
Zaczłąłem Kirinyagę Resnicka. Dobra rzecz.
nureczka - 5 Stycznia 2010, 08:37
Ziuta, "Sonatę" swego czasu odchorowałam. Mocna rzecz.
Ziuta - 5 Stycznia 2010, 11:48
No, straszna książka.
Hoob - 5 Stycznia 2010, 15:01
"49 idzie pod młotek" - czytał kto? Jak wrażenia?
dzejes - 5 Stycznia 2010, 20:58
Pynchona generalnie warto.
Desperacja Kinga. Niezłe, choć momentami bardzo przewidywalne.
Hubert - 5 Stycznia 2010, 22:59
Tak sobie przeglądałem opowiadania o Wiedźminie znowu. I dochodzę do wniosku, że polska fantastyka znowu potrzebuje takiego bohatera. Że Vuko, Wędrowycz czy Mordimer to nie to samo. Że ten facet z mieczem, tak pogardzany przez niektórych smakoszy literatury, stał się pewnym symbolem, niech będzie, że ikoną polskiej rozrywki. I szkoda, że już nie wróci, bo następcy nie widać
Cholera, źle ze mną, jak mi się na takie wolnomyślicielstwo zbiera...
Hoob - 5 Stycznia 2010, 23:32
| dzejes napisał/a | | Desperacja Kinga. Niezłe, choć momentami bardzo przewidywalne. |
Czytałem "Desperację" jak mały byłem, ale do dzisiaj boję się tego wielkiego policjanta...
qbard - 6 Stycznia 2010, 12:30
| Hoob napisał/a | | 49 idzie pod młotek - czytał kto? Jak wrażenia? |
Warto, choć dziwna to lektura, bardzo ciężko się brnie i jakby końca brak.
ilcattivo13 - 6 Stycznia 2010, 21:31
"Ogrody Księżyca" i "Bramy Domu Umarłych" Eriksona. Dla przypomnienia, bo chcę wreszcie zaliczyć całą "Malazańską Księgę Poległych".
I w dalszym ciągu Erikson jest (tuz za śp. Gemmellem) moim ulubionym "zagramanicznym" pisarzem fantasy.
A gdybym miał znowu oceniać, to "Ogrody..." mają 9/10, a "Bramy..." 8,5/10
Memento - 7 Stycznia 2010, 11:27
Pociąg Upiorów Bentley`a Little czytam. Po osiemdziesięciu stronach mogę powiedzieć, że niezłe. Nie tak dobre i 'szybkoczytliwe' warsztatowo jak King czy chociażby Ćwiek, ale całkiem całkiem. Z początku ciut niemrawo było, ale teraz autor naciąga sprężynę coraz mocniej. Czekam na 'bumłubudu'.
Hubert - 7 Stycznia 2010, 15:46
| Cytat | | Ogrody Księżyca i Bramy Domu Umarłych Eriksona. Dla przypomnienia, bo chcę wreszcie zaliczyć całą Malazańską Księgę Umarłych. |
Poległych, mistrzu, Poległych
Ja też wreszcie muszę przeczytać pierwsze tomy
A na razie jestem w trakcie Kronik Czarnej Kompanii. W tej książce jest MOC, choć początkowo się nie zanosiło...
xan4 - 7 Stycznia 2010, 16:34
Październikowa kraina Ray Bradbury
To takie opowieści w stylu Morta Castle'a (Księżyc na wodzie), a właściwie Mort Castle pisał w stylu wczesnego Raya Bradbury. Taki wcześniejszy Człowiek ilustrowany. Wszystkie napisane ponad 50 lat temu i ciągle się trzymają, czas ich nie złamał,
Fajne opowieści, niektóre takie sobie, niektóre perełki, wydawać by się mogło, że o wampirach napisano już wszystko, a tutaj się okazuje, że potrafi mnie zaskoczyć jedno opowiadanie sprzed pół wieku. Szacunek.
Podsumowując, kto lubi takie opowieści to jak najbardziej polecam. Kto nie, niech się za to nie bierze.
ilcattivo13 - 7 Stycznia 2010, 20:29
dzięki, Hrabio Ale tak to jest, jak się czyta zamiast spać
|
|
|