Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
ihan - 22 Grudnia 2009, 10:35
He, he, he, Kruku też pozdrawiam was.
Stormbringer - 22 Grudnia 2009, 11:54
Jestem po 1/3 Mariny. Na pewno nie można się nastawiać na książkę pokroju "Cienia wiatru". Tutaj jest prościej (to jeszcze nie zarzut) i mniej finezyjnie (szkoda). Zgadzam sie z uwagami ihan odnośnie głównego bohatera - w tej sferze chyba najbardziej czuć "młodzieżowość" tej książki. Zachowanie chłopaka jest dość umowne, na zasadzie "bo tak". Wspomniana telenowelowa stylistyka jak na razie nie dała mi się jednak specjalnie we znaki. Ogólnie zresztą wcale nie jest tak źle - jak najbardziej da się to czytać. Niemniej z oceną wstrzymuję się, rzecz jasna, do końca lektury.
Zgaga - 22 Grudnia 2009, 12:05
Koń... to jest ktoś Piotra Dzięciołowskiego.
Kupiłam na prezent, ale na szybko przejrzałam. Ładne wspomnienia różnych znanych ludzi o ich "przygodach" z końmi. Trochę filmowych anegdotek np.:
Przygotowujący aktorów Czarnych chmur major ułanów (nazwisko jak zwykle wyleciało mi z pamięci, może dalambert kojarzy, coś na Z...)na pierwszej "lekcji" jazdy konnej powiedział:
- Nie liczcie na to, że nauczę was jeździć konno. Mogę was tylko nauczyć dobrze na koniu wyglądać.
Wypowiedzi m. in. M. Komorowskiej, D. Olbrychskiego, L. Pietraszaka, J. Marczułajtis i wielu innych, drukowane wcześniej w czasopiśmie Koń Polski.
Bardzo ciepła przedświąteczna lektura.
Przy okazji - jak ładnie wyszedł charakter człowieka, np. pozerstwo Piotra Kraśki.
Hubert - 22 Grudnia 2009, 13:22
Kruk Siwy, hłe hłe hłe.
Easy - 22 Grudnia 2009, 13:26
| Matrim napisał/a | A ja ostatnio przeczytałem sobie Hollywood Charlesa Bukowskiego I jestem zauroczony. |
Czytam aktualnie, ale już widzę, że do np. Faktotum się nie umywa.
ihan - 22 Grudnia 2009, 16:20
Zgago, no nie wiem czy to prawda z pozerstwem Kraśki, którego znam wyłącznie z wypowiedzi osób z zewnątrz na portalach i forach końskich. I pierwsza jego żona i obecna z końmi są mocno związane, a pierwsza zawsze dobrze się o nim wypowiada. Jakoś mi się to kłóci z pozerstwem
Zgaga - 22 Grudnia 2009, 17:12
Dlaczego napisałam o pozerstwie? Nie oceniam jego żony, ale jego wypowiedź. A z niej wygląda facet, który jazdę konną traktuje jako kolejną możliwość "pokazania się". Przynajmniej ja takie odniosłam wrażenie.
ihan - 22 Grudnia 2009, 17:25
Nie wiem, nie czytałam, więc niewykluczone, że takie wrażenie odnieść można. Zdziwiona jestem tylko wielce.
ketyow - 22 Grudnia 2009, 22:16
Moorcock, Klejnot w Czaszce czyli pierwsza część sagi o Magicznej Lasce. Już nie pamiętam kiedy ostatnio czytałem fantasy. Miecz, bitwy, etc. - póki co nie wybija się nadzwyczajnie w gatunku, aczkolwiek nie wiem jak wygląda dzisiejsze fantasy. Jednak wciągnęło mnie i zaraz sięgam po drugi tom. Pierwszy tom na ogół jest tylko wstępem do czegoś większego, sądzę więc, że dalej może być już tylko lepiej.
Martva - 23 Grudnia 2009, 10:04
Skończyłam Forysia. Jakoś tak... Noo, czytadło.
Adon - 23 Grudnia 2009, 16:54
"Trylogię husycką" machnąłem hurtem.
NasirWizz - 23 Grudnia 2009, 17:21
Marina skończona
Jak w Cieniu wiatru pod koniec dopiero się akcja zaczyna i zanim zdążymy się zorientować się kończy
Wiele znanych schematów z Cienia, między innymi wszech obecne palenie czegoś (teatru, książek, ciała) itp.
Jednak zachęcam wszystkich do przeczytania tych powieści WARTO
Na razie zabieram się za najnowszą Tokarczuk
Anonymous - 23 Grudnia 2009, 17:59
Moorcock pisze fajne czytadła. Pamiętam, że jak chodziłem do gimnazjum, to cykl, o którym pisze ketyow, mi się bardzo podobał. Zresztą niedawno wróciłem do tego autora, przy okazji pisania szkicu o steampunku, i powieści o Oswaldzie Bastable'u też wchodzą stosunkowo gładko. Zresztą współczesna fantasy - przez którą rozumiem na przykład New Weird - wyrosła na Moorcocku i Nowej Fali, chociaż Mieville, Ford, czy Swainston niewątpliwie piszą inne rzeczy. Co prawda obecnie, jak sądzę, następują lata chude i wydawcy nie będą skłonni inwestować w nowe, oryginalne rzeczy, to jeszcze kilka dobrych książek pozostało do wydania, a dalszą drogę rozwoju konwencji wyznaczają dzisiaj już nie Tolkien, a rzeczy opublikowane w Stanach i the UK w ostatniej dekadzie (czyli Valente, VanderMeer, Mieville, nieznana u nas Kij Johnson, ale także Elizabeth Hand czy Jeffrey Ford). Współczesna fantasy ma dużo dobrego do zaoferowania. Zresztą po Johnson sięgnąłem ostatnio, zaintrygowany przez parę recenzji i teraz czytam debiut powieściowy autorki The Fox Woman, osadzoną w średniowiecznej Japonii love story o magii, będącą zarazem lekkim eksperymentem formalnym; a w przerwach podczytuję parę głównonurtowych książek, jak Udław się Palahniuka, czy klasykę - Korsarza Conrada. Mniam.
Fidel-F2 - 23 Grudnia 2009, 18:18
| Żerań napisał/a | | Moorcock pisze fajne czytadła. | pozwolę sobie mieć pogląd przeciwpołożny. Przeczytałem trzy sztuki cyklu Corum i coś jeszcze chyba. Za młodu. I więcej nie ruszę. Wspomnienia: nudne i bez polotu.
Iwan - 23 Grudnia 2009, 18:19
Moorcocka przeczytałem Kawalera mieczy i bardzo mi się podobał, ale jak poczytałem następne części tej trylogii to z wielką rezerwą podchodzę do tego autora
ilcattivo13 - 23 Grudnia 2009, 18:58
mam podobne odczucia co "przedpiśćcy" - czytałem Moorcocka jakoś tak w pierwszej połowie lat 90-tych. Jedna czy dwie książki tego pana były w miarę ciekawe, ale reszta miała raczej niski poziom. Jak dla mnie żadna nie zasługiwała na więcej niż 5 - 5,5 /10.
mBiko - 23 Grudnia 2009, 19:41
ilcattivo, moim zdaniem 5-5,5/10 to książki mocno średnie, a nie słabe, chyba, że nie rozumiem Twojej skali.
ketyow - 23 Grudnia 2009, 19:52
Nie będę zaprzeczał, że często są tam sytuacje wręcz banalne i dość przewidywalne. Takie, które wyobrazić mogło sobie dziecko. Mimo to czyta się przyjemnie i choć dzieło to nie jest potrafi przykuć. Sam mam nieco mieszane odczucia gdy przychodzi mi obiektywnie skrytykować powieści. Jeśli mam szukać i czepiać się błędów czy dziwnych sytuacji. Na szczęście świetnie nadaje się na wieczory w łóżeczku, jakąś magię w sobie ma. Wczoraj skończyłem czytać o 4 rano i w wolnej chwili zamierzam wrócić do lektury. W sumie mało mnie interesuje czy komuś się to podoba czy nie - o gustach się nie rozmawia i nie spowoduje to, że książka i mi się przestanie podobać
ilcattivo13 - 23 Grudnia 2009, 20:15
mBiko - "żadna nie zasługiwała na więcej niż 5 - 5,5 /10" nie znaczy "każdą oceniam na 5 - 5,5 /10", tylko "najlepszej dałbym 5 - 5,5 /10, a reszcie od 1 do 4,5"
mBiko - 23 Grudnia 2009, 20:23
Teraz już jest jasne.
ilcattivo13 - 23 Grudnia 2009, 20:31
dziś jestem tak zmęczony, że mówię i piszę po "bulbocku"
mBiko - 23 Grudnia 2009, 20:38
Po prostu trochę się przeraziłem, że dla ciebie 5,5/10 to już jest słabo .
Kruk Siwy - 23 Grudnia 2009, 20:52
Ten pan na em jest słaby.
ilcattivo13 - 23 Grudnia 2009, 20:58
mBiko - 5,5/10 to jest mocno średnio. Zwłaszcza, jak ostatnimi czasy walę na prawo i lewo ocenami pomiędzy 8/10 a 10/10
NasirWizz - 25 Grudnia 2009, 13:06
| Cytat | | Na razie zabieram się za najnowszą Tokarczuk |
I "skończona" wczoraj .
Wiele nowych rozwiązań literackich.
Spoiler:
Spoiler end
Na pewno będę lekturę tej książki wspominać bardzo długo...
Teraz BIEGUNI, może ktoś już czytał ?
Agi - 25 Grudnia 2009, 14:00
NasirWizz, używaj opcji spojler do ukrywania tekstu, Jest dostępna w odpowiedz, w okienku szybkiej odpowiedzi jej nie ma.
Wyedytowałam i poprawiłam Twojego posta.
Agi - 26 Grudnia 2009, 03:48
Dokończyłam lekturę "Księgi jesiennych demonów" Grzędowicza.
Bałam się tej książki, i słusznie, bo jest bardzo dołująca, ale napisana znakomicie.
Witchma - 26 Grudnia 2009, 10:20
Agi, ja też się jej boję i nie wiem, czy odważę się do niej kiedyś wrócić.
Agi - 26 Grudnia 2009, 11:34
Witchma, to było moje pierwsze czytanie rozciągnięte na dwa lata.
Kupiłam "Księgę..." zaraz po wydaniu, przeczytałam prolog i bałam się sięgnąć dalej, tak przytłoczył mnie smutek wyzierający z każdego słowa.
Później książka powędrowała do ludzi i w końcu tej jesieni, zabrałam się do jej czytania ponownie.
Grzędowicz mistrzowsko opanował sztukę tworzenia nastroju i zasysania czytelnika w opowiadaną historię.
Witchma - 26 Grudnia 2009, 11:37
Ja po przeczytaniu chyba ze dwa tygodnie nie byłam w stanie sięgnąć po nic innego... tak mnie Księga przygniotła.
|
|
|