Piknik na skraju drogi [książki/literatura] - Ostatnio czytane
Stormbringer - 15 Grudnia 2009, 08:42
| NasirWizz napisał/a | | Stormbringer, a taka sama Gra Anioła ? :> |
Nie czytałem. Ale dałem ostatnio w prezencie, więc mam od kogo pożyczyć.
| xan4 napisał/a | | Dlatego czekam na opinię Stormbringera o Marinie. Czy coś się ewentualnie zmieniło, czy idzie dalej w tą samą stronę. |
Żeby było zabawniej, "Marina" powstała ponoć jeszcze przed "Cieniem wiatru". Wg. autora jest pożegnaniem z jego starszą twórczością, której targetem była raczej młodzież. Nie wiem jednak jeszcze, jak to się przełoży na treść - początek jest wciągający.
ihan - 15 Grudnia 2009, 10:04
Marinę dostałam od świętego M. Ponieważ to co czytałam wcześniej onego autora (było o pisarzu, ale nie pamiętam tytułu) mnie delikatnie mówiąc nie zachwyciło przekażę dalej osobie, która lubi.
Aktualnie powtarzam antologię 13 kotów. Mocno nierówna.
Witchma - 15 Grudnia 2009, 10:12
Nieludzka komedia Franczaka - zachęciły mnie do kupna fragmenty czytane w Trójce. Jestem nieco zawiedziona - objętościowo książka przedstawia się jak "Upiór południa" albo jeszcze gorzej (a kosztuje więcej). W zasadzie można przebrnąć przez całość za jednym zamachem. Jak to "ambitna" proza głównonurtowa - dużo dygresji i rozbudowanych metafor. Niby fajne, ale pozostaje jednak niedosyt...
Hubert - 15 Grudnia 2009, 17:50
| Cytat |
Żeby było zabawniej, Marina powstała ponoć jeszcze przed Cieniem wiatru. Wg. autora jest pożegnaniem z jego starszą twórczością, której targetem była raczej młodzież. Nie wiem jednak jeszcze, jak to się przełoży na treść - początek jest wciągający. |
Podobno jest najmocniejsza z książek Zafona.
ilcattivo13 - 18 Grudnia 2009, 19:41
M. Mortki "Karaibska krucjata" (oba tomy). Chyba najlepsza opowieść o piratach jaką czytałem (poza pierwszymi dwoma tomami opowieści o Janie Martenie Meissnera). A już zdecydowanie najśmieszniejsza. Przynajmniej raz na 15 - 20 stron napady śmiechawki przerywały mi lekturę.
Nie wiem, czy tylko mi się tak wydaje, ale powieść jest napisana w bardzo pratchettowskim stylu.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to duchy.
Enyłej. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to gorąco i z całego serca polecam. Dodatkowy argument za - oba tomy są dostępne w taniej książce, w raczej śmiesznej cenie. Daję 9,5/10
Witchma - 18 Grudnia 2009, 21:39
ilcattivo13, wczoraj się zastanawiałam, czy by się za to wreszcie nie złapać, Twoja rekomendacja mnie przekonuje
ihan - 18 Grudnia 2009, 21:51
Zaczęłam czytać Marinę. Nie jest dobrze. Na razie utknęłam na zdaniu:
| Cytat | | Tymczasem oczy te przygladały mi się bacznie i sarkastycznie. |
Boję się co będzie dalej.
ilcattivo13 - 18 Grudnia 2009, 22:32
Witchma - jeśli szukasz wyłącznie lektury rozrywkowej, to się nie zawiedziesz.
Witchma - 18 Grudnia 2009, 22:54
ilcattivo13, właśnie czegoś takiego mi teraz potrzeba
ketyow - 19 Grudnia 2009, 01:52
Andromeda znaczy śmierć Crichtona. Trochę powoli się rozkręca jak na krótką książkę, jednak potem akcja się ożywia, no i jest to książka dobra dla miłośników naukowego bełkotu, dlatego mi się podobała.
ED
Miało być w ostatnio czytanych, trochę późno i namieszałem. Proszę o przeniesienie.
Fidel-F2 - 19 Grudnia 2009, 10:30
| ketyow napisał/a | | Andromeda znaczy śmierć | strasznie dawno czytałem a mimo to miałem ją za bladą bardzo
ketyow - 19 Grudnia 2009, 10:50
Głównie ma za zamiar pokazać do czego mogą doprowadzić ludzkie pomyłki, nie ma tam wiele fiction, więcej jest science. Można się dowiedzieć co nie co o procedurach militarnych, to o tym, to o tamtym. Po prostu to co zostało opisane w książce mogło się autentycznie wydarzyć i nawet byśmy o tym nie wiedzieli. Mogłaby przedstawiać żywe fakty. Nie jest raczej dziełem sztuki, ale jak ktoś lubi naukowe podejście Crichtona powinien być zadowolony. Tym bardziej, że to książka na jeden wieczór i można ją kupić za symboliczne grosze.
Kruk Siwy - 19 Grudnia 2009, 11:31
To dobra rzecz. I nawet udało się zrobić całkiem dobry film na jej podstawie. A ja czytałem ją po rosyjsku bo po polsku dostępna nie była...
Iwan - 19 Grudnia 2009, 11:49
Don Wollheim proponuje-1989- zbiorek trzyma poziom w stosunku do poprzednich, opowiadania dobre i b.dobre, polecam
Żmija- rozczarowanie, przed chwilą skończyłem i jeszcze trawię, ale w sumie książka o niczym
Khorne_S - 19 Grudnia 2009, 16:16
Iwan nie zgodzę się...Żmija jest o czymś...pokazuje jak nisko może autor upaść który nie ma pomysłu a coś wydaje
A z ostatnio czytanych to polecam Wielkie Sekretne Widowisko fakt że dość stara książka ale milo się czyta..i jest dość nietypowo napisana
ihan - 19 Grudnia 2009, 18:48
Pozostaje mi sobie tylko życzyć aby wszyscy pisarze tak nisko upadali, naprawdę. I żeby tez tak niewiele pomysłów mieli.
nureczka - 19 Grudnia 2009, 19:03
ihan, bo czytelnicy wyrażają opinie dość ostro. W wielu przypadkach, gdy o dziele znanego pisarza mówimy "gniot", mamy na myśli utwór i tak znacznie ponad przeciętną, ale słabszy niż poprzednie dokonania.
Taka maniera. Mnie akurat nie bardzo odpowiada, ale cóż - znak czasów. Nie ma co walczyć z rzeczywistością.
ihan - 19 Grudnia 2009, 19:09
Pewnie tak. Gdy skończę czytać Marinę pewnie do tego nurtu się dopiszę.
Fidel-F2 - 19 Grudnia 2009, 23:27
| Khorne_S napisał/a | | A z ostatnio czytanych to polecam Wielkie Sekretne Widowisko fakt że dość stara książka ale milo się czyta..i jest dość nietypowo napisana | mówisz, że warto? Stoi na półce już od lat i tak z 227 razy juz miałem plan coby się zabrać i przeczytać. No i jeszcze sie nie udało.
Zgaga - 20 Grudnia 2009, 16:44
Zapiski kota Szaszłyka Aleksa Ekslera - i brzuch mnie boli ze śmiechu.
Kotą są taaaakie cuuuudne.
Ziuta - 20 Grudnia 2009, 21:21
Serhij Żadan - Hymn demokratycznej młodzieży. Żadan jak zwykle wymiata. Książeczka krótka, nawet dwustu stron nie ma, zakupiona za 8,50 na taniej książce, a radości daje tyle. Opowiadanie o braciach Lichujach, ich siostrzeńcu Iwanie, zakładzie pogrzebowym i czterdziestu wagonach narkotyków wywołuje skurcze przepony.
Szenute - 21 Grudnia 2009, 11:37
Martwy aż do zmroku - Harris ciekawa opowieść o wampirach dla dorosłego czytelnika. Alternatywa dla starszych czytelników, którzy mają po dziurki w nosie Zmierzchomanii
Martva - 21 Grudnia 2009, 11:40
czytam sobie 'Za garść czerwońców', przeczytałam pierwsze opowiadanie, nadgryzłam drugie i mam mieszane uczucia. Język mi zgrzyta, znaczy niby wszystko jest poprawnie, ale tak dziwnie. No i wciąż trafiam na jakieś takie dziwne rzeczy. Na przykład konia który stoi sobie wyprzężony, w stajni, w boksie, a w pewnym momencie rzuca się w bok i gryzie wędzidło. Jakos zawsze mi się wydawało że jak koń stoi w stajni, to nie ma wędzidła, bo po co. Może kiedyś było inaczej. Chyba poszukam też małej książeczki o ubiorach na przestrzeni wieków i poszukam czegoś o strojach kobiecych w XVII wiecznej Polsce, bo ze dwa razy się mocno zdziwiłam, ale może jestem ignorantką w tej dziedzinie i to dlatego
NasirWizz - 21 Grudnia 2009, 13:45
Przeczytane Cień Wiatru - bardzo fajna nastrojowa powieść . Najlepsza końcówka (ostatnie 200 stron).
Polecam tego allegrowicza
Zaczynam Marinę, skończę to się pochwalę ...
Rudus - 21 Grudnia 2009, 14:26
Skończyłem Triumf Endymiona...
Mlask... teraz już mogę cały cykl ocenić jako całość.
Jakieś 9.5 na 10 jak nie więcej.
To zdecydowanie najbardziej złożona, sensowna, piękna, wzruszająca i niepokojąca (jeśli idzie o pytania zadawane przez autora) epicka powieść jaką miałem w dłoniach.
[Fakt nie miałem w dłoniach AŻ tylu książek o takim rozmachu ale i tak...]
Jeśli miałbym porządkować wg. najbardziej lubianych to
1 Upadek Hyperiona
2 Hyperion
3 Triumf Endymiona
4 Endymion
Upadek był zdecydowanie dla mnie najbardziej fascynujący - otoczka wokół postaci chyżywara i poszczególnych pielgrzymów...
Hyperion z powodu czystego piękna poszczególnych opowieści, szczególnie za opowieść księdza i żołnierza.
Triumf za opowieść kapitana (której brakowało w 1 części) uzupełnioną przepiękną wizją templariuszy i wolnych ludzi. Za postać Eneii i za zakończenie które strasznie mnie rozzłościło i zasmuciło, ale później zdałem sobie sprawę, że było jedynym możliwym, i że żadne inne nie było by tak pełne i właściwe dla książki takiej jak ta.
Endymiona to książka drogi, a ten typ powieści niezbyt lubię, choć nie da się nie zachwycić poszczególnymi przygodami opisanymi w dobry i wciągający sposób. Także 3 bohaterów (właściwie z De Soyą czwórka) którzy są szalenie charyzmatyczni i do których człowiek przyzwyczaja się i nie chce nawet myśleć o tym, że mógłby ich stracic :]
Ogólnie książka [cykl] miód, rozpływam się nad nią
ihan - 21 Grudnia 2009, 22:20
Marina. Niejaki problem z tą ksiązką mam. Przede wszystkim pisana według szablonu Dana Browna, czyli króciutkie rozdziały, bo wiadomo: będzie czytana w wannie lub ubikacji, więc żeby się czytelnik nie pogubił i nie zapomniał co się działo. Początek dla mnie straszny zdania potworki, bohaterowie potworki, lecenie sztampą straszną niemal: cóż to za młodzieniec głupi i młody, jakaż to obok dziewica. Dziewica obowiązkowo co trzecią stronę mówi do młodzieńca, że jest kretynem, lub spogląda na niego jakby był kretynem lub też młodzieniec się niepokoi, że go ma za kretyna. Spogląda na niego oczywiście sarkastycznie, cokolwiek by to znaczyć miało. I w tym całym dziamdzianiu pada zdanie o Barcelonie w piżamie i kurcze, myślę, ten autor ma talent. Potrafi pisać znaczy się. Mimo tego, że narrator kompletnie niewiarygodny, zjawia się znikąd i jego istnienie jest definiowane tylko przez historię, taki matrix, że niby mieszka w internacie, podobno się uczy, ale trudno w to uwierzyć. Jakby całkowicie nie istniał poza historią. Potem następuje nagromadzenie historyjek jak z kiepskiej noweli brazylijskiej, gdyby ich było o 4/5 mniej książka by na tym tylko zyskała. W miedzyczasie autor daje znać, że nie wierzy w znajomość podstawowej matematyki u czytelnika (ot, coś się jest obserwowane od 3 miesięcy w każdą ostatnią niedzielę miesiąca i pada hipoteza, że te trzykrotne obserwacje wystarczą by twierdzić, że coś się dzieje zawsze). Bohaterowie rozmaici, z sobie znanych powodów (albo by ułatwić życie autorowi) opowiadają historie swojego życia, mroczną i skomplikowaną, ze skomplikowanymi historiami miłosno-rodzinnymi, zaginionymi dziećmi, rodzicami, kuzynami ciotecznej babki, przypadkowo spotkanym nastolatkom. Oczywiście kulminacja następuje pod koniec przebijając niedorzecznością wiele filmów. Zakończenie to taki łzawy wyciskacz, że głupio mi było je czytać. Kurczak (i jeszcze inne słowa na k), tego typu książki przekonują mnie, że nie jestem zwolennikiem wolnego rynku. Bo autor ma potencjał, opowiedziana historia mogłaby być naprawdę magiczna, a dla chęci napisania bestselleru z premedytacją produkuje się telenowelę. Szit.
Kruk Siwy - 21 Grudnia 2009, 22:47
Kruk Siwy:
- I ten cały szit ihan, przeczytała do samiutkiego końca z wypiekami na twarzy i innych częściach ciała.
Dalambert:
- Ha ha ha!
Kruk Siwy:
-Czego tak rżysz?
Dalambert:
- Bo sobie wyobraziłem te inne części ciała.
Razem:
- Ha ha ha!
(Loża Tetryków pozdrawia ihan, z KTF)
Hubert - 21 Grudnia 2009, 23:06
Kruk Siwy, przygotować Wam stosowne avatarki z muppetów?
Kruk Siwy - 21 Grudnia 2009, 23:27
Dalambert:
-Słyszałeś co plecie Sosnechristo, ?
Kruk Siwy:
Cooo?
Dalambert:
- Znowu baterie ci w aparacie słuchowym wysiadły? Może to i lepiej.
Hahahaha!
Kruk Siwy nie słyszy ale dołącza do śmiechu wietrząc w wypowiedzi D odpowiednią dawkę złośliwości.
Matrim - 22 Grudnia 2009, 00:27
A ja ostatnio przeczytałem sobie Hollywood Charlesa Bukowskiego I jestem zauroczony.
|
|
|