To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Powrót z gwiazd - Koty, psy i inni pierzasto-futrzaści ulubieńcy.

ilcattivo13 - 8 Wrzeœśnia 2010, 22:04

Kai - tak myślałem, że to nie jest prawdziwe zdjęcie :)
Virgo C. - 8 Wrzeœśnia 2010, 22:25

Właśnie zauważyłem, że Lesio ma jeden z wibrysów w pewnym miejscu złamany. Nie wiem jakim cudem mu się to udało, ale wobec tego mam pytanie - czy mogę mu go obciąć w miejscu złamania bez jakichś strasznych konsekwencji poza nowymi śladami po pazurach na dłoni?
Godzilla - 8 Wrzeœśnia 2010, 22:51

Chiba tak. One czasem gubią wąsy, a potem rosną im nowe. Pamiętam, że mój kociak kiedyś miał wszystkie wąsy obłamane jakoś tak na 1 cm. To nie myśmy go tak załatwili. Do tej pory nie wiem - brak witamin? Kiciuś był znajda, leczyliśmy go z robali i innych takich. A wąsy mu odrosły.

Edit: nie chodzi o to, że kot gubi wąsy wszystkie na raz. Bez wąsów jest ogłupiały, one mu ułatwiają orientację. Ale na dywanie od czasu do czasu znajduje się zgubione pojedyncze wibrysy. W końcu koci wąs to taki grubszy włos.

illianna - 9 Wrzeœśnia 2010, 09:48

ilcattivo13, nie można być małostkowym, są różne formy i rodzaje miłości :mrgreen:
ilcattivo13 - 9 Wrzeœśnia 2010, 17:42

illianna - Grucha nie jest małostkowy. On potrafi kochać i kocha. Wołowinę. :mrgreen: Jest to jego pierwsza i jedyna miłość ;P:
Zgaga - 10 Wrzeœśnia 2010, 11:17

Kiedyś się chwaliłam jaka to piękna dama do mnie przychodzi:

A to jest drugie futrzaste, złośliwe, w fazie uśpienia:

Kai - 10 Wrzeœśnia 2010, 11:47

Faktycznie piękna i faktycznie dama :)
dzejes - 10 Wrzeœśnia 2010, 15:57

illianna napisał/a
o świnkach ani słowem nie pisałam, proszę mi tu nie imputować. :?


Pisałaś o karmieniu kota mięsem, bo to naturalne, a potem o tym, że koty sobie polują. Więc logiczne jest, że muszą na krówki polować ;)

illianna napisał/a

Wiem też że mój ostatni zdechł bynajmniej nie z braku tauryny, tylko z braku jąder i typowej dla kastratów choroby nerek, mimo karmienia go specjalistycznymi drogimi karmami.


Zdechł, bo był chory, takie jest prawo natury pani kierowniczko.

illianna napisał/a

Koty wolno biegające małym kurczakiem nie gardzą, a jak żyją w gospodarstwach, to żrą, co do pyska podejdzie, podobnie psy i nie mają jakoś uczuleń, jak psy karmione super karmami.


Kotów wolno biegających nikt nie bada pod kątem alergii, a jak już jakiś alegrię pokarmową ma, to zdycha.

illianna napisał/a

Głodne psy zjadają stary chleb w locie zamiast krzywić się nad miską. Możliwe że nie chorują na żołądek, bo nie zdążą, mają tyle ciekawszych sposobów zdychania, np walnięcie łopatą w łeb albo samochód. koty często padają ofiarą innych większych kotów, gołębiarzy, samochodów, psów itp. Taki los.


No więc właśnie, sama o tym piszesz, więc o co ci w zasadzie chodziło z "jakie te koty wolno biegające są zdrowe"?

illianna napisał/a

Ja tam wiem jedno, nie ważne jak droga karma, zawsze jest sztuczna, nawet jak dostarcza tauryny, to przy okazji mnóstwo chemii, już sam zapach o tym świadczy, może i uzupełnia niedobory niektórych substancji, ale za to wykańcza zwierzaka na inne sposoby, zwłaszcza uczulenia są powszechne.


Lepsze karmy nie mają prawie w ogóle "chemii", szczerze mówiąc mam wrażenie, że mój pies je jej mniej ode mnie. Poczytaj skład, bo dowód z "bo mi tak pachnie" jest niepoważny.

Cytat

Oczywiście mój kot tez karmiony jest saszetkami, ale nie gloryfikowałabym ich za bardzo.


Zależy jaka karma, przecież jest Whiskas i są inne.

nureczka - 10 Wrzeœśnia 2010, 16:06

Zgaga, śliczności.
illianna - 11 Wrzeœśnia 2010, 13:33

dzejes, aż tyle czasu Ci to zajęło, trochę to, hym.., no dobra :mrgreen:
Wmawiasz mi świnki, a potem znów o krówkach, to nie ten sam gatunek, nie wiem, czy wiesz i akurat doskonale wiem, że wieprzowina nie jest dobra dla kotów i psów w żadnej postaci ;P:
Koty wolno biegające to takie, które wychodzą z domu (a nie dzikie) u nich właściciele są w stanie zaobserwować alergię pokarmową i też chodzą z kotem do weterynarza, wyobraź sobie.
Czym karmię kota napisałam, doczytaj sobie, jak masz chęć, a nie się wyzłośliwiaj. Chemia śmierdzi i tyle, nie dam sobie wmówić, że jest inaczej. Mój drugi kot umarł na skutek nie do końca przemyślanego działania człowieka, a dokładniej mnie, które pozbawiło go jąder, co po paru latach doprowadziło do zgonu, znam wiele takich przypadków obecnie wśród kastrowanych kotów znajomych, jak go kastrowałam, nie miałam takiej wiedzy niestety. Karmienie go drogą specjalistyczną karmą nie uratowało go od choroby, mimo że ta karma miała to właśnie za zadanie i teoretycznie zawierała wszystkie wskazane składniki.
Nie wiem co TY jesz, ale ja jem mniej chemii niż karmione sztuczną karmą zwierzaki. Jeśli Ty jesz więcej, współczuję.
Przez to że zwierzaki na wsiach mają często większą swobodę poruszania się, są narażone na więcej wypadków, o to mi chodziło. Ponieważ nie jest wszechwiedząca jak Ty i nie traktuje dyskusji jak śmiertelnej potyczki o to, kto ma rację, dopuściłam w swoich wywodach możliwość, że statystycznie z tego powodu żyją krócej niż te, które są niewypuszczane i to może mieć wpływ na obserwowanie występowania chorób takich jak np. nowotwory, czy alergie, ale generalnie ja mam takie obserwacje, że wcale zwierzęta karmione tylko sztuczną karmą nie są zdrowsze od tych karmionych czymś innym.
Pewnie nie powinnam odwoływać się do jakiś tam bliżej nieznanych zwierzaków, to był mój błąd. Napiszę więc na przykładzie własnym. Pies mojego męża, wilczur, którego dostał jak miał 12 lat, był karmiony bardzo długo naturalnym jadzeniem, między innymi tez dlatego, że innego nie było w sklepach, potem miał karmienie urozmaicone, pół takie pół takie. Dożył niespotykanego wieku 16 lat w dobrym zdrowiu. Ostatnie pól roku było ciężkie, bo już miał zesztywnienia stawów, ale to ze względu na wiek. Umarł ze starości. Pies moich Teściów, też wilczur,chowany na wysokogatunkowych, drogich karmach, choruje już od kilku lat na żołądek, ma teraz 9 lat, ale trzyma się dużo gorzej niż nasz staruszek jak miał 14. Podobne alergiczne problemy ma pies naszych znajomych, który męczy się z tą alergią już od wielu lat, też chowany na drogich karmach. Pies mojej Cioci, wilczur, chowany na wsi, nigdy nie karmiony sztuczną karmą, ma już chyba z dziesięć lat, jest zdrowy i żywotny. Wiem, że można powiedzieć, że może występują inne czynniki. To są tylko moje obserwacje.

A tak poza tym, czepiłeś się mojej niewinnej wypowiedzi, która nie była do Ciebie tylko do Virgo, na dodatek była ona żartobliwa, o czym Virgo i pewnie cała reszta forum wie i robisz z niej pożywkę dla nie wiadomo czego, obrażając mnie przy okazji zupełnie bez powodu. Karm sobie swoje zwierzaki czym chcesz i daj mi spokój. Ja o moje dbam, tak jak umiem najlepiej. Nie dam się wkręcić w dyskusję i nawracać. Rozumiem, że masz ideologiczne podejście do karmienia, ale ja nie. Na ideologie wszelkiej maści mam większe uczulenie, niż biedne zwierzaki na złą karmę. Na dodatek obserwuję, że to nie pierwszy raz szukasz takiej zaczepki i ciągniesz niepotrzebnie jakąś dyskusję na forum, co mnie osobiście męczy i nie mam ochoty być obiektem Twojej rozrywki intelektualnej. Zostańmy więc każdy przy swoim, ja przy moich obserwacjach, Ty przy satysfakcjonującym myśleniu, jaka to durna ze mnie baba, oboje dzięki temu będziemy szczęśliwi ;P:

A teraz dla rozluźnienia atmosfery parę fotek mojego kota, który postanowił wysłać się w paczce po książkach w świat :D


Godzilla - 11 Wrzeœśnia 2010, 14:31

Kot i pudło. Skąd ja to znam? :lol:
illianna - 11 Wrzeœśnia 2010, 15:16

Godzilla, a im mniejsze tym fajniejsze, no i musi być nowe, przesycone zapachem świata :mrgreen:
Zgaga - 11 Wrzeœśnia 2010, 15:36

He, he...
W zasuwanej szafie mam specjalne pudło dla kotki. Przyjdzie, naje się i myk... Ciemno, wygodnie, ciepło... Po chwili słychać słodkie chrapanie.

nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 15:41

Napiszę wam coś o karmach. Źródło - znajomy weterynarz. Mieszka i pracuje w Szwecji. O tej Szwecji będzie jeszcze mowa.

Weterynarz zeznał, co następuje:
- jeśli na opakowaniu karmy napisane jest "produkt bogaty w mięso" - tego mięsa jest w karmie 14% (zgodnie z normą), reszta to produkty pochodzenia roślinnego i dodatki (błonnik, przeciwutleniacze, mąka, ekstrakty witaminowe, przeciwzbrylacze itp.)
- jeśli na opakowaniu karmy napisane jest "produkt zawiera mięso" - tego mięsa jest w karmie 4% (zgodnie z normą) reszta to produkty jw.
- jeśli na opakowaniu karmy napisane jest "produkt o smaku mięsa" - mięsa w karmie nie ma (zgodnie z normą)

I teraz o Szwecji. Kolega weterynarz pracuje tam od wczesnych lat 90. Według jego spostrzeżeń, w Szwecji nie ma zwyczaju karmić psów karmą naturalną, wszystko idzie z puszki albo z wora z granulkami. Jest ogromny wybór karm specjalistycznych - dla psów starych, szczeniąt, szczennych suk, kociąt, kotów wychodzących i niewychodzących, kastratów, hodowlanych matek itd.
Średnia długość życia szwedzkiego psa to 6-9 lat, kota podobnie. Kiedy opowiadał Szwedom o wiejskich psach/kotach w Polsce, karmionych naturalną karmą i żyjących dwa razy dłużej - większość mu nie wierzyła.
Pies moich rodziców, mieszaniec wyżła z foksterierem ostrowłosym, karmiony "po gospodarsku", dożył 16 lat. Załatwił go rak odbytu.
Dwie kotki mojej mamy, jedna persjanka, druga mieszaniec persa z nie-wiadomo-czym, matki kilku kocich pokoleń, koty swobodnie biegające po dworze i znakomicie polujące, żyły po 15 lat. Karmione mięsem, okazjonalnie granulkami (jeśli nie chciało nam się iść do sklepu po mięso, a w domu akurat się skończyło).
Kot znajomego ma 20 lat - jest już bardzo niedołężny (nie wychodzi i nigdy nie wychodził). Od kocięcia jadł surowe mięso (przeważnie) i pił mleko.

Po rozmowie z kolegą weterynarzem patrzę na paczkowane karmy zupełnie innymi oczami.

ihan - 11 Wrzeœśnia 2010, 16:14

Odwoływanie się do pojedynczych przypadków, niekoniecznie musi odnosić się do całości populacji. Naturalne karmienie psów na wsi to czasem mleko plus chleb, na mięso pies musi sobie zapolować sam jak jest nocą spuszczany ze smyczy. Śmiertelność kociąt i szczeniąt jest spora, szczepienie na parwowirozę, odrobaczanie? A któż by wydawał kasę. Tak, przeżywają najsilniejsi. Mniej chorują, tak, bo nikt nie leczy, nie wozi do weterynarza, co najwyżej zwłoki lądują na oborniku i spróbujcie wytłumaczyć, że przynajmniej trzebaby zakopać. Nikt nie wie czemu kociak zdechł po wybiciu mleka, z silna biegunką. Może alergia, może coś innego.
Karmienie sztuczną karmą, granulowaną jest teraz modne. Na zachodzie nawet konie nie dostają siana i słomy tylko stoją na trocinach/torfie i karmione są granulatem. Na zdrowy rozum, nie najlepszy pomysł dla zwierzęcia roślinożernego. A w praktyce niemieckie konie 17-20 letnie chodzą GP, polskie 10-13 latki uważane są za wraki nadające się co najwyżej do rekreacji albo na łąki. Jeśli wszystko robi się z głową, nie zawsze trzeba bać się tego co nowe.

nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 16:22

I nie zawsze to, co tradycyjne, jest złe.
Wierzę weterynarzowi od małych zwierząt, mającemu kilkudziesięcioletnią praktykę. Bo kto jak kto, ale on ma przekrój całościowy, nie tylko przez pojedyncze przypadki.
Karma pakowana ma zasadniczy plus. Jest wygodna w użyciu. Znaczy, dla ludzi.

ihan - 11 Wrzeœśnia 2010, 16:26

nimfo, mam za małą praktykę by wiedzieć co jest lepsze. Być może przyczyną krótszego życia tych zwierząt nie była sama karma. I tak, jest wygodniejsza w użyciu. Chętnie podyskutuje dalej, ale to jak wrócę od Śmierdziela, bo właśnie wychodzę ;)
nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 16:33

Ja już powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia.
ilcattivo13 - 11 Wrzeœśnia 2010, 17:27

nimfa - zapomniałaś napisać, że niezmiennym składnikiem karm suchych, jest najnormalniejszy w świecie popiół. W tv kiedyś usłyszałem wytłumaczenie, że jest to niezbędny składnik. Niezbędny, bo bez tego karma nie doszłaby do końca układu pokarmowego, tzn. że te karmy robi się z takiego syfu, że bez dodatku popiołu kot/pies by tej karmy nie strawił.
W Suwałkach kiedyś była firma robiąca karmę dla kotów (u nas się nie sprzedawała, bo ludzie wiedzieli co w niej jest, ale właściciel zarobił krocie na dostawach do marketów). Niezależnie od "smaku", najwięcej w karmie było mączki z odpadów rybnych (znajomy przez ładne kilka lat przewoził je z zakładów przetwórstwa rybnego do Suwałk) - ponad połowa, potem popiół i "dodatki". To, że zgodnie z dyrektywą UE mięsa miało być tyle czy tyle procent, to nie znaczy, że tam szła sama szyneczka czy polędwiczka. W tym konkretnym wypadku "mięsem" było to, co już się nawet na parówki nie nadawało.
Grucha ma w piwnicy miskę z granulatem (K'e'K - innego nie je w ogóle), ale tyle razy dziennie dostaje normalne żarcie (6:00, 8:00, 14:00, 16:30 i 20:30), że taka miska granulek starcza mu na ~miesiąc.

Godzilla - 11 Wrzeœśnia 2010, 17:34

ilcattivo13, a to normalne żarcie to co jest konkretnie? Surowe mięso, gotowane, jakieś jarzyny do tego czy co? Rybka jakaś?
ilcattivo13 - 11 Wrzeœśnia 2010, 17:47

Rybka broń Panie Boże - hodowlana składa się prawie wyłącznie z pasożytów, które giną dopiero po wielogodzinnym gotowaniu. Jednego kota już załatwiłem rybkami z hodowli i więcej nie zamierzam. A na "dziką" - sądząc po tym, że "szanpan" Grucha własnoręcznie odłowionych z okolicznych oczek rybek nie je - nawet mu nie kupuję.

Warzyw nie dostaje w ogóle - kot to mięsożerca, a nie jakiś "wege", żeby miał jeść marchew czy kapustę. Koty mają tak skonstruowany organizm, że wszystkie niezbędne dla życia witaminy, mikroelementy i insze takie biorą z mięsa. Psy są wszystkożerne i jako takie można je karmić roślinami.

Kasz nie dostaje też. Z tego samego powodu co powyżej.

Za to ma tyle wołowiny oraz serc i wątróbki wieprzowej ile tylko zje. A potrafi dużo. Po wizycie w masarni zamrażam dla Gruchy porcje składające się w połowie z wołowiny i w połowie z podrobów. Porcje są wielkości ciut mniejszej od męskiej pięści i z reguły 2 idą w 3 dni. Jak kot się mocno awanturuje i nie chce mu się czekać na rozmrożenie mięsa, to dostaje mielonkę K'eK. Ale ostatnio zauważyłem, że nie zjada "mięsa" tylko wylizuje "sosik".

nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 18:16

ilcattivo13 napisał/a
nimfa - zapomniałaś napisać, że niezmiennym składnikiem karm suchych, jest najnormalniejszy w świecie popiół.

Tego nie wiedziałam.
Ale, jak by nie patrzeć, popiół można podciągnąć pod "produkty pochodzenia roślinnego". :mrgreen: :wink:

ilcattivo13 - 11 Wrzeœśnia 2010, 18:31

nimfa bagienna napisał/a
popiół można podciągnąć pod produkty pochodzenia roślinnego. :mrgreen: :wink:


czasami też :wink:

Kai - 11 Wrzeœśnia 2010, 19:16

ilcattivo13 napisał/a
K'eK.

A co to?

Moja kota od zawsze na chrupkach (ostatnio niestety leczniczych dla kotów z SUK), plus saszetki, plus domowe, którego nie lubi.

Anonymous - 11 Wrzeœśnia 2010, 19:27

illianna napisał/a
Mój drugi kot umarł na skutek nie do końca przemyślanego działania człowieka, a dokładniej mnie, które pozbawiło go jąder, co po paru latach doprowadziło do zgonu, znam wiele takich przypadków obecnie wśród kastrowanych kotów znajomych, jak go kastrowałam, nie miałam takiej wiedzy niestety. Karmienie go drogą specjalistyczną karmą nie uratowało go od choroby, mimo że ta karma miała to właśnie za zadanie i teoretycznie zawierała wszystkie wskazane składniki.

Jaka to była choroba i skąd wiesz, że powodem była kastracja? Bo wokół kastracji sporo mitów narosło. I nie będę twierdzić, że kastracja to samo dobro, sama tak nie uważam. Jednak korzyści zdecydowanie przeważają nad stratami. Zresztą można poczytać. Materiałów nie brakuje, a powoływanie się na tzw. dowody anegdotyczne nie mają wielkiej wagi, bo w moim otoczeniu żyje wiele kotów kastrowanych mających po piętnaście i więcej lat i cieszących się dobrym zdrowiem, w dodatku na ogół karmionych "sztuczną karmą". Jeśli chodzi o karmienie czy kwestię kastracji to chyba żaden rozsądny właściciel nie kieruje się jakąś tam ideologią, tylko dobrem zwierzęcia, dokonując możliwie szerokiego rozeznania w temacie a nie tylko słuchając porad cioci Krysi.

nimfa bagienna, co do tych procentów, to mam takie same informacje, ale pominęłaś kolejny próg (26% - karmy mięsne). Poza tym, są karmy lepsze i gorsze, a najlepsze mają o wiele większą zawartość mięsa. Wyczerpujący artykuł na temat wyboru suchej karmy dla kota.. Co do psów, to warto zauważyć, że "naturalna, wiejska karma" to na ogół głównie kasza + resztki, więc procentowa zawartość mięsa raczej wyższa nie jest niż w suchej karmie. I od razu zastrzegam, że nie uważam, żeby sucha karma była lepsza od jedzenia przygotowywanego w domu, pod warunkiem, że jest ono dobrze zbilansowane. A na pewno znacznie przewyższa słabej jakości karmę.

Zaciekawiła mnie też podawana przez Ciebie statystyka dotycząca długości życia psów w Szwecji, są gdzieś jakieś bliższe dane na ten temat? Nie udało mi się znaleźć, ani też żadnych dotyczących Polski, a bez nie ma wniosków, bo te statystyki mogą uwzględniać np.śmiertelność szczeniąt, wypadki drogowe, nie wydaje mi się też, żeby w Polsce średnia długość życia psa wynosiła kilkanaście lat, ale jak pisałam, badań nie znalazłam. A weterynarze też różnie mówią o żywieniu, chorobach itd.

nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 19:37

Miria napisał/a
Zaciekawiła mnie też podawana przez Ciebie statystyka dotycząca długości życia psów w Szwecji, są gdzieś jakieś bliższe dane na ten temat?

Jak pisałam, jest to wynik obserwacji weterynarza, poczynionych podczas prawie 20 lat pracy w zawodzie w tym kraju. Znam go, wiem, jak jest rzetelny, więc mu wierzę. Oficjalnym potwierdzeniem w postaci zestawień procentowych nie dysponuję. Można mi (i jemu) uwierzyć albo nie.

Anonymous - 11 Wrzeœśnia 2010, 19:50

Aha, ok. Doczytałam. Fakt, niektóre psy na wsi w Polsce dożywają kilkunastu lat. Ale trudno to porównywać do szwedzkiej średniej. A jeśli ten weterynarz utrzymywał, że kilkanaście lat to u wiejskiego psa w Polsce standard, to cóż, ja też mu nie wierzę i się Szwedom nie dziwię.
nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 19:58

ja napisał/a
Średnia długość życia szwedzkiego psa to 6-9 lat, kota podobnie. Kiedy opowiadał Szwedom o wiejskich psach/kotach w Polsce, karmionych naturalną karmą i żyjących dwa razy dłużej - większość mu nie wierzyła.

Miria napisał/a
A jeśli ten weterynarz utrzymywał, że kilkanaście lat to u wiejskiego psa w Polsce standard, to cóż, ja też mu nie wierzę i się Szwedom nie dziwię.

Mirio, bądź tak uprzejma i nie przeinaczaj moich słów.
Nigdzie nie napisałam, że twierdził, że w Polsce kilkanaście lat to standard. To kwestia wyłącznie twojej interpretacji.

Anonymous - 11 Wrzeœśnia 2010, 20:06

Czyli żadnego wniosku co związku między rodzajem karmy a długością życia? Czy też w Szwecji psy nie dożywają kilkunastu lat? Bo już nie wiem, do czego miał się w takim razie Twój wywód sprowadzać.
nimfa bagienna - 11 Wrzeœśnia 2010, 20:20

Mirio.
Facet jest weterynarzem. W Szwecji. Przez prawie 20 lat leczy psy.
Nie miał psich pacjentów starszych niż 9-letnie. Zaobserwował, że psy idą do lepszego świata między 6. a 9. rokiem życia.
Wszyscy jego pacjenci od szczenięcia jadą na paczkowanej karmie. Weterynarz wysnuwa wniosek, że krótkość życia psów w tym kraju może mieć związek z tym, że psy jedzą paczkowaną karmę.
Porównuje wyniki swoich obserwacji z tym, co pamięta z Polski. U nas zdarza się, że psy dożywają dwukrotnie dłuższego wieku. Facet wyjechał z Polski na początku lat 90., wtedy u nas karma dla zwierząt była nowością, psy jechały na kościach, kaszy i okrawkach mięsa.
Łączy długość życia naszych psów ze sposobem odżywiania.
Opowiada o tym Szwedom. Szwedzi twierdzą, że opowiada bzdury, bo żaden ze znanych im psów nie żył kilkanaście lat.

Oczywiście jego wniosek mógł być całkowicie błędny. Ale ja mu wierzę.



Partner forum
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group