Powrót z gwiazd - Koty, psy i inni pierzasto-futrzaści ulubieńcy.
Kai - 29 Sierpnia 2010, 10:43
Przekochana I jak słodko śpi...
Godzilla - 29 Sierpnia 2010, 10:53
Śliczna kicia. Oby dobrze sobie tam dawała radę.
Arya - 29 Sierpnia 2010, 11:18
Śliczna!
Memento - 29 Sierpnia 2010, 12:15
Kocięta są do sprzedania (20zł od łepetynki bodajże), jeśli ktoś jest zainteresowany przygarnięciem któregoś berbecia i mieszka w bliskiej okolicy Łukowa/Olszewnicy/Siedlec.
Witchma - 29 Sierpnia 2010, 13:01
Memento, są cudowne!
dzejes - 29 Sierpnia 2010, 13:37
Memento napisał/a | Kocięta są do sprzedania (20zł od łepetynki bodajże), j |
Szczepienie i odrobaczenie w cenie?
Memento - 29 Sierpnia 2010, 14:31
Aj dont fink soł.
Kai - 29 Sierpnia 2010, 14:46
A co to za rude cudo? Potem już go nie widać
Memento - 29 Sierpnia 2010, 17:12
A bo jeszcze maluśkie, dopiero co otworzyło oczka i nie wychodzi z mamusinego legowiska. To i nie było za dużo okazji do fotografowania.
terebka - 29 Sierpnia 2010, 18:22
To może ktoś psiaka weźmie? Wielorasowy. Fotogeniczny strasznie, ale akurat aparat mi się zepsuł Zaleta niewątpliwia: częściej ściąga suszące się gacie sąsiadów ze sznurka Tycia wada: Czasem mu się pomyli coś i ściągnie gacie właściciela - Nołbady perfekt
Virgo C. - 29 Sierpnia 2010, 18:54
Kot mi oszalał na punkcie rodzynek. I ciastek, w których rodzynki są. Do tego stopnia, że gdy zobaczył jak jem ciastko to najpierw zrobił mine jakbym chciał go kopnąć, a po chwili już gryzł mi rękę. Mam nadzieje, że po kastracji się trochę uspokoi, inaczej psychicznie nie wyrobie
Witchma - 29 Sierpnia 2010, 18:56
Cytat | Kot mi oszalał na punkcie rodzynek. I ciastek, w których rodzynki są. Do tego stopnia, że gdy zobaczył jak jem ciastko to najpierw zrobił mine jakbym chciał go kopnąć, a po chwili już gryzł mi rękę. Mam nadzieje, że po kastracji się trochę uspokoi, inaczej psychicznie nie wyrobie |
Matrim - 29 Sierpnia 2010, 19:48
Virgo C., nie chcę straszyć, ale gdzieś czytałem, że psy jeść rodzynek nie powinny, podobnie jak i ich wcześniejszego stadium, czyli winogron. Jakiś zły wpływ mają na organizm - nie wiem, czy to samo się dotyczy kotów, ale lepiej sprawdzić. Mój pies na szczęście winogrona wypluwa, parę razy znalazłem upadnięte na podłodze i wymemlane. Za to mandarynki uwielbia
Anonymous - 29 Sierpnia 2010, 19:57
Matrim napisał/a | Jakiś zły wpływ mają na organizm |
Mogą poważnie uszkodzić nerki, i wystarczy niewielka ilość, niestety. U kotów jest podobnie, z tego, co czytałam.
Matrim - 29 Sierpnia 2010, 20:02
Ano. Czyli jednak dobrze pamiętałem.
Virgo C. - 29 Sierpnia 2010, 20:05
Dlatego dużo nie dostał, na wszelki wypadek. A teraz nie dostanie już ani jednego. Chociaż dochodzę do wniosku że ten kot jest jak większość ludzi - bardzo lubi to co mu szkodzi
Anonymous - 29 Sierpnia 2010, 20:12
Głaski dla kociaka.
Kai - 29 Sierpnia 2010, 20:15
Virgo C., bo to małe, czarne, a że nie ma nóżek i nie ucieka, to szczegół...
Virgo C. - 29 Sierpnia 2010, 20:17
Pogłaszcze jak mu się znudzi łapanie pluszowej marchewki
@Kai
Mamy w mieszkaniu chomika. Kot przychodzi do niego i się przez kratki szturchają noskami. Tak więc nie wiem czy to takie jasne
Martva - 29 Sierpnia 2010, 20:21
Mój pies z takich naprawdę dziwnych rzeczy: oliwki, kiszone ogórki, surowa marchew, papryka w innych kolorach niż zielona, arbuz. O niektóre (poza oliwkami) normalnie żebrze.
A dowiedziałam się o tych przysmakach przypadkiem, jak mu dawałam powąchać żeby mu udowodnić że nie lubi
Anonymous - 29 Sierpnia 2010, 20:23
Astra wczoraj błagała o melona. A co do oliwek, to Krochmal od nich świruje.
Memento - 29 Sierpnia 2010, 23:14
Nasz kitajec lubi żółty ser. Ale musi być w miarę świeży i nie może być za suchy.
Kai - 30 Sierpnia 2010, 08:05
Virgo C. napisał/a | Tak więc nie wiem czy to takie jasne |
Mam nadzieję, że nie próbowałeś tej klatki spomiędzy nich zabrać Jak kocham koty, tak w ich lojalność wobec czegoś mniejszego a potencjalnie jadalnego nie bardzo wierzę
Moja lubi jajko, uwielbia tuńczyka (bardzo rzadko dostaje), a poza tym tapety typu "baranek"
Rafał - 30 Sierpnia 2010, 08:25
Jesień idzie i jak co roku myszy teleportują mi się z podwórka wprost do przestrzeni pomiędzy sufitem z regipsów, a stropem. Niby nic ciekawego, ale wczoraj postanowiłem towarzystwo przetrzebić i postawiłem łapkę, a tu ciach - i dwie myszy naraz w łapce. To ci dopiero łapka
Kruk Siwy - 30 Sierpnia 2010, 08:29
Wczoraj w drodze z Cieszyna do Warszawy widzieliśmy liczne sejmiki bocianów. Setki ptaków szykuje się do odlotu. Powodzenia pierzaści bracia!
Kai - 30 Sierpnia 2010, 08:34
Rafał, łapka nie mruczy i nie mizia się o 5 nad ranem. Ja jednak wolę kota.
Martva - 30 Sierpnia 2010, 09:26
No, zwłaszcza że kot ma cztery łapki.
Matrim - 30 Sierpnia 2010, 10:12
Martva napisał/a | zwłaszcza że kot ma cztery łapki. |
Ale Rafał złapał jedną łapką dwie myszy, czyli w sumie łapek ma dziewięć
Rafał - 30 Sierpnia 2010, 10:19
Kruk Siwy - 30 Sierpnia 2010, 10:21
Taki Rafał, to wiadro wody wnosi tą dodatkową łapką na schody.
A tematycznie u mnie myszów niet. Ale stan pogotowia trwa.
|
|
|