Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Anonymous - 14 Grudnia 2012, 15:39
Że tak poofftopuję, Frisco nigdy nie nawala i ma asortyment jak żaden sklep stacjonarny, który kiedykolwiek odwiedziłam (nie ma chyba tylko serów na wagę, to trochę wkurzające, zgodnie z tematem wątku). Frisco ma profil delikatesowy, dużo towarów luksusowych, organic i takie tam, co przekłada się też na ogólną wysokość cen, ale nie jakoś strasznie. Wygodny system robienia zakupów i wyboru terminu dostawy i można płacić kartą przy odbiorze. Minus - żeby mieć darmową dostawę, trzeba zrobić zakupy za ponad 250 zł. Już sobie zaklepałam termin na 21 grudnia i olewam przedświąteczne ganianie po sklepach.
Korzystałam też z a.pl, tam jest bardziej hipermakretowo, mniejszy jest limit do bezpłatnej dostawy, ale często się okazywało, że nie było zamówionych produktów, zwłaszcza tych, na których mi najbardziej zależało.
Kruk Siwy - 14 Grudnia 2012, 15:58
W Auchan płatność za dostawę to 20 zeta. Nie ma nad czym płakać jak się robi tygodniowe czy miesięczne zakupy.
illianna - 14 Grudnia 2012, 18:35
Kruk Siwy, o, nie wiedziałam, ze oni też dowożą do domu, fajnie. 20 zł za wniesienie tego na moje trzecie piętro, nie mówiąc o tachaniu z parkingu, to za darmo jest, Alma ma wprawdzie za darmo, ale odbijają to na cenie.
merula - 14 Grudnia 2012, 19:24
tez jestem zadowolona z tej formy zakupów, właśnie pracuję nad zamówieniem. poza mięsem i rybami, chyba kupię tak wszystko na święta z żarcia.
Lynx - 14 Grudnia 2012, 22:37
Wieje i, w związku z tym z Juniorem trudno się dogadać.
Z zakupów żarciowych mam już niemal wszystko- zostały owoce i niektóre rybne- dostępne w ciągłej. Świeżego fileta z dorsza z dostawą do domu zapewni mi sąsiadka i jej zaprzyjaźniony rybak.
Matrim - 15 Grudnia 2012, 21:55
Litewscy kierowcy Tirów...
Drugi tydzień z rzędu, kiepskie warunki na drodze (wtedy śnieg, dziś deszcz marznący), jadę sobie spokojne 90 km/h, a Litwini wyprzedzają 130 i zwalniają przede mną. Z nocnej wracają wycieczki, kurde
merula - 16 Grudnia 2012, 17:26
wujowa pogoda. i zepsuty wentylator.
i po ostatnim ładowaniu Kundelek przestał lubić pdf-y.
Kruk Siwy - 16 Grudnia 2012, 17:27
Dobre na tytuł.
merula - 16 Grudnia 2012, 17:28
możesz skorzystać.
Kruk Siwy - 16 Grudnia 2012, 17:30
Jak tylko siądę do jakiejś groteski.
Lynx - 16 Grudnia 2012, 18:00
Zmywarka kaprysi
Witchma - 16 Grudnia 2012, 18:30
Lynx, a co się dzieje?
Fidel-F2 - 16 Grudnia 2012, 19:02
narzeka na reumatyzm i niewygodne drewniaki
Lynx - 17 Grudnia 2012, 11:45
Witchma, zawiesiła się- znaczy cusik długo zmywała.
Witchma - 17 Grudnia 2012, 11:51
Lynx, a nie mogła po prostu uznać, że naczynia są wyjątkowo brudne? Moja na tym samym programie potrafi zmywać czasem 1,5 h, a czasem 3 h.
Lynx - 17 Grudnia 2012, 11:57
Witchma, moja nie jest taka mundra
Już jej przeszło, przynajmniej na razie. Moze to z przepracowania? W końcu włączałam ją aż 3 razy tego samego dnia, w ramach światecznych porządków...
Witchma - 17 Grudnia 2012, 12:05
Lynx, e tam nie jest, po prostu się z tym nie obnosi
dziko - 17 Grudnia 2012, 14:25
Bieda oj bieda. Dopiero po trzech dniach odpoczynku mam siłę trochę posiedzieć przy komputerze. Wcześniej dziesięć lat bez zwolnienia lekarskiego, a teraz złapała mnie dyskopatia i to mocno wk**wijące, jak człowiek dwie minuty walczy, by się z łóżka na nogi podniesć
joe_cool - 17 Grudnia 2012, 17:24
Moja skręcona kostka okazała się być złamaną kostką. To oznacza najbliższe 2,5 tygodnia w gipsie (including koniec świata, święta i sylwester) - czarownie, po prostu I przepada mi zaliczka za obóz biegowy, który zaczyna się za 9 dni, a na który oczywiście nie pojadę.
Blue Adept - 17 Grudnia 2012, 18:08
dziko, joe_cool - współczuję, sam pamiętam jak przy podobnych problemach szlag człowieka trafia. Ograniczona ruchliwość, wielu czynności nie można wykonać samodzielnie, nie mówiąc już o myciu się... No i odwoływanie wycieczek. Jednym słowem - beznadzieja. Choć w moim przypadku noga w gipsie przynajmniej się do czegoś przydała...
nureczka - 17 Grudnia 2012, 20:55
Tak się zakręciłam w przedświątecznym biegu, że zignorowałam kontrolkę stanu paliwa. W efekcie rozkraczyłam się kilometr od domu. Spychanie samochodu na pobocze i ucieszne kicanie w szpilkach w zamarzającej brei - rewela
Gustaw G.Garuga - 20 Grudnia 2012, 15:12
Powoli rozpętuje się plaga świątecznych emaili. I Fabryka Słów jak zwykle przysyła pocztówki wg tego samego od lat wzoru - zombiak w czapce św., seksbombka z czapce św., itd.
Witchma - 20 Grudnia 2012, 15:13
Właśnie, brakuje mi w mailach z życzeniami opcji "nie przysyłaj mi więcej życzeń". Dostaję słitaśne życzenia ze sklepów, w których nawet nie pamiętam, co kupowałam...
Gustaw G.Garuga - 20 Grudnia 2012, 18:17
Same here Ale osoby fizyczne nie są wcale lepsze od prawnych - niektóre wystukują pobieżnego mejla życzeniowego (nawet z literówkami*) i posyłają hurtem do setki znajomych... To dopiero prawdziwa serdeczność, i jakie piękne świadectwo głębi katolickiej obrzędowości
*NB, dostałem dziś email z życzeniami "Wesołych Świąt Bożego Roku"
Godzilla - 20 Grudnia 2012, 20:12
A jak ateusze wysyłają "season's greetings", też pod fanzylion adresów, to jaka to jest obrzędowość? Chyba niedługo nawet Santa Claus będzie niepoprawny politycznie, a na kartkach z tak zwanymi życzeniami wysyłanych przez moją dawną firmę nawet symbole zimy (gwiazdki czy drzewka) były omijane szerokim łukiem. To jest dopiero osiągnięcie, a takie życzenia dostać - cóż za radość, a jaka łamigłówka kto to wysłał i po kiego grzyba!
Żelazny - 20 Grudnia 2012, 20:56
Nowy akumulator a rano przy 12-sto stopniowym mrozie brakuje mu mocy. Niby kręci ale jakoś niewyraźnie...
Ziemniak - 20 Grudnia 2012, 21:02
Żelazny, ważne, że kręci. Olej gęsty, wszystko zastane, to jak ma kręcić.
Fidel-F2 - 20 Grudnia 2012, 22:11
W mojej starej Mazdzie miałem dwa akumulatory, dwie 80-ki. Nie było na mnie mrozu.
ihan - 20 Grudnia 2012, 23:17
Kartki mailowe świąteczne, na firmowe konto o ograniczonej pojemności, no sama poezja. Toż kurka, niech przyjdą, kalendarz ładny, długopis albo timer (tych od timerów kochamy miłością dozgonną, bo timerów nigdy za dużo, bardziej tylko kochalibyśmy dostarczycieli pisaków do szkła) przyniosą, jakiś pożytek by był. O, i jeszcze wkurkowuje mnie PKP, 78 km, 2h 40 min i rozkoszny pan konduktor, który opierniczał studentów stojących na korytarzu I klasy (dalej przejść nie mogli, bo się trwale, tzn. na te 2h 40 min zaklinowało), że nie mają biletów na pierwszą klasę, i że nie wysiedli i nie przeszli peronem, gdy staliśmy na którejś stacji ponad 15 minut. Rozkoszny.
Fidel-F2 - 21 Grudnia 2012, 08:43
faktycznie, prosił się
|
|
|