Planeta małp - Co nas wk***wia, znaczy się, irytuje
Witchma - 3 Grudnia 2012, 19:24
Lynx, raczej nie. To jest konto firmowe i nie dawali mi żadnego wyboru. Zresztą problemu by nie było, gdyby UŁ zapłacił mi w terminie (czyli do dzisiaj), a nie zapłacił
Lynx - 4 Grudnia 2012, 13:11
Zegar w komputerze mi się śpieszy.
Witchma, a to przepraszam...
Rafał - 4 Grudnia 2012, 13:34
| Lynx napisał/a | Zegar w komputerze mi się śpieszy.
| Za mocno nakręcasz.
Godzilla - 4 Grudnia 2012, 17:49
Dziwnie się czuję. Takie niby nic, a jestem rozbita. Czyżby mnie brało jakieś choróbsko? Dziś zmarzłam.
Agi - 4 Grudnia 2012, 19:51
Przechodzone zapalenie oskrzeli oddam za darmo.
Blue Adept - 4 Grudnia 2012, 20:21
Sekunduje.
Lynx - 6 Grudnia 2012, 10:17
Szlag mi trafił ręczny.
dalambert - 6 Grudnia 2012, 12:16
Od rana do tej ory nie było w tej całej UPC netu i Tv, jakieś fluidy w powietrzu czy co
Rafał - 6 Grudnia 2012, 13:08
Szlag mnie trafia jak widzę co wyprawiają lokalne dziennikarzyny. Jak tak można, kuźwa, normalnie na miejscu rodziny ofiary bym im prawny i medialny łomot spuścił.
mesiash - 6 Grudnia 2012, 14:13
Rafał, czy tam było jakieś zdjęcie ofiary? Bo już nie ma, ale tak wnoszę po komentarzach.
Rafał - 6 Grudnia 2012, 14:46
Kałuża krwi (tak na oko 3 - 5 l, coś jakby pół wiadra) wraz ze skrzepami i innymi farfoclami które człowiek zazwyczaj trzyma w głowie, leżące na asfalcie w kilku ujęciach
Godzilla - 7 Grudnia 2012, 20:54
Szczęście, że to usunęli. Widzę, że ludzie zjechali ich równo za ten wyskok.
Nie tylko nic nie wyszło z kiermaszu w ten weekend, ale jestem chora i najwyraźniej mi nie mija. Winna jest chyba po trosze kocia akcja, bo przewiało mnie od zabiegów przy tej rodzince. Boję się, żeby mi w oskrzela nie poszło.
Żelazny - 8 Grudnia 2012, 19:03
Nima kasy... czyli wszystko o ''uczciwych " pracodawcach!
Godzilla - 8 Grudnia 2012, 19:19
Żelazny, to tak chwilowo, czy w ogóle nie chce zapłacić?
ihan - 8 Grudnia 2012, 20:13
O kurczaku, jak dzisiaj zmarzłam na koniu w terenie. Najpierw przestałam czuć palce u rąk, potem, gdy odzyskałam czucie zaczęły mnie cholernie boleć. Chyba wolę jednak nie czuć. Ze stopami niewiele lepiej. Niech ta zima sobie idzie do tych, co ją lubią.
Godzilla - 9 Grudnia 2012, 19:01
Przychodzi do nas z podwórka rudy kot. Bardzo miły, miauczy głośno i piskliwie, bardzo lubi jak go głaskać i w ogóle jest bardzo grzeczny. Nieraz dawałam mu podjeść z miski i po prostu się przespać. Widać jego pani wypuszczała go na włóczęgę i niespecjalnie martwiła się czy i o której wróci. Ostatnio bywało, że zjawiał się u nas nad ranem, przemoczony i zmarznięty, najwyraźniej siedział na dworze całą noc. A teraz w te mrozy po prostu nocuje w budce, jaką wystawiliśmy dla Łatki i kociąt. Do cholery, jest w tej chwili -10, czy jego pani nie ma wyobraźni? To trwa już od tygodnia. Przy okazji kot przerzedza nam zapasy karmy. Potrzeby ma spore.
Lubię zwierzaka i nie chcę aby skończył w schronisku. Daję ogłoszenie. Jeżeli pańcia się nie zgłosi, chyba jednak zadzwonię do TOZ-u, o ile oni się do czegokolwiek nadają...
merula - 9 Grudnia 2012, 21:31
nie rozumiem niektórych ludzi. no nie potrafię ogarnąć.
dzwoni koleżanka, że ma jakiś problem z drukowaniem w kolorze, a coś tam potrzebuje tak wydrukować i pyta się, czy jesteśmy w domu, bo chciałaby u nas. mówię, że nie, jesteśmy u znajomych i będziemy wieczorem. i podpowiadam, co ewentualnie sprawdzić, żeby uruchomić jej drukarkę. wracamy do domu przed 21, jeszcze dobrze się nie rozebrałam, a tu telefon z pytaniem, czy wydrukowałam jej to coś, co mi przesłała na mejla. tłumaczę jej, że dopiero co wróciliśmy i że uprzedzałam, że wracamy wieczorem. na to słyszę, z ciężkim westchnieniem powiedziane, że "no to już trudno, jakoś sobie poradzę inaczej". i cień focha wiszący w powietrzu.
czy ona oczekiwała, że się zerwę z umówionego spotkania, pognam do domu, żeby jej to zrobić i pewnie jeszcze przynieść do domu? a w obecnych okolicznościach serdecznie przeproszę i się pokajam?
a najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że ma do nas klucz, już kiedyś coś tak drukowała i jakby to była sprawa "życia i śmierci" to pewnie nie robilibyśmy problemu, żeby podskoczyła i załatwiła sprawę pomimo naszej nieobecności.
Godzilla - 9 Grudnia 2012, 21:51
No tak. U mnie w biurze był grafik dyżurów weekendowych sekretariatu, że jakby kto z prawników miał potrzebę popracować w weekend, to zawsze któraś z sekretarek była pod telefonem żeby podpowiedzieć jakieś detale albo przyjechać na miejsce. I jakiś czas szła walka, żeby nie ciągać dziewczyn przez pół miasta tylko po to, żeby wysłały faks albo odbiły parę stron na ksero. Co zabawniejsze, im cieńszy nowicjusz i świeższy narybek, tym bardziej wielkopańskie miewał zapędy.
Zgaga - 11 Grudnia 2012, 20:29
Pomimo moich starań przeziębienie się rozwija
ketyow - 13 Grudnia 2012, 08:31
Lada dzień śięta, prezenty trzeba kupić, a ja nie dostałem stypendium jeszcze za październik i chyba tych prezentów nie kupię. Cały weekend mam szkolenie na tankowce, więc gdybym nawet jakimś cudem dostał kasę do jutra, to i tak będzie słabo - szczególnie, że najlepsze zakupy robi się przez internet, a w obecnych warunkach to tylko łut szczęścia czy dojdzie paczka na czas, czy nie.
ihan - 13 Grudnia 2012, 23:20
Dawno nie narzekałam na komunikację. Rano. Jadę do pracy, siedząc na z trudem zdobytym miejscu czytam sobie PLO tom I w ramach odnowienia. Wyliczone, że powinnam skończyć przed dojechaniem, znaczy wezmę sobie wieczorem z pracy tom II, nie będę dwóch dźwigać bez sensu w plecaku. I niespodziewanie, tramwaj zamiast skręcić jedzie sobie radośnie przed siebie... Był wypadek, i pan motorniczy zapomniał powiedzieć, że wszystkie tramwaje pozmieniały trasę i trzeba wysiąść, jeśli chce się jakoś jednak dotrzeć do celu. Zabawne, naprawdę zabawne. I tak mam niedokończone jakieś 10 stron tomu pierwszego. Wrrrrr.
Fidel-F2 - 14 Grudnia 2012, 08:34
Trzeba było urwać mu lusterka
ihan - 14 Grudnia 2012, 09:27
Probowałam, ale były za wysoko.
hrabek - 14 Grudnia 2012, 09:29
| ihan napisał/a | | I tak mam niedokończone jakieś 10 stron tomu pierwszego. Wrrrrr. |
Idź na siku
hijo - 14 Grudnia 2012, 11:25
Wziąłem urlop żeby w spokoju zrobić przedświąteczne zakupy. W realu dziś jest promocja dla ludzi z kuponem 12% rabatu na całe zakupy. Efekt ludzie kupują jakby za tydzień faktycznie miał być koniec świata. Dzięki temu wśród radosnych świątecznych melodyjek i drutach panuje wyjątkowo woda i muzyczka atmosfera. Gdybym tylko o tym rabacie wiedział wcześniej, to bym sobie dziś darował ten wyjazd.
Nina Wum - 14 Grudnia 2012, 12:00
Polecam nabywanie żarcia oraz podstawowej chemii przez internet
(tzw. zakupy z dowozem do domu, np. Frisco, albo Auchan Direct.)
Bardzo gorąco polecam.
hrabek - 14 Grudnia 2012, 12:07
A z jakiejż to przyczyny konkretnie tak gorąco polecasz ten rodzaj zakupów w tym właśnie wątku?
Nina Wum - 14 Grudnia 2012, 12:10
Ponieważ kolega powyżej dał wyraz swemu sfrustrowaniu przedświateczną wizytą w supermarkecie. Coś nie tak?
hrabek - 14 Grudnia 2012, 12:12
Rozumiem. Myślałem, że zamówiłaś przez internet i coś nie tak, a jestem żywo zainteresowany takim sposobem robienia zakupów, więc każda opinia ma dla mnie znaczenie.
Nina Wum - 14 Grudnia 2012, 12:15
hrabek, wszystko gra i buczy. Oba wymienione przeze mnie serwisy jak dotąd (kilka, mniej niż 10 dostaw z każdego) nie zawiodły.
|
|
|